U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

środa, 7 czerwca 2017

Atmosfera na ugorze

 Atmosfera jest gorąca, napięta i nerwowa. Za oknem, na świecie i w moich sprawach. Stylizacyjnie prawie jak w Sindbadzie. Skojarzenia oczywiście za pomocą portek. Portki stare jak ten blog. TUTAJ post sprzed 6-ściu lat, w którym wystąpiły. Ale atmosferyczna bluzka całkiem nowa. To znaczy w mojej szafie nowa, bo tak w ogóle, to z sh. Myślałam jeszcze nad turbanem 👳 Byłoby bardzo po sindbadziemu, ale to jednak nie moja bajka. Nie będę robiła przebieranek ;)

 Powiecie, że nudna jestem z tą pustynią i piaskiem. No, ale jak tu nie korzystać. Takie miejsca w zasięgu. Każdy orze, jak może. Czasem na ugorze. Taka atmosfera.

bluzka - Atmospfere/sh; spodnie - Vero Moda/outlet; sandały na platformie - Lasocki/ccc; torba - ccc

 

 Pamiętacie pustynną platformę, na którą Was zabrałam w tym poście? Otóż tym razem będzie z głębi Pustyni Błędowskiej, leeeeedwo widoczna. 40 minut brnięcia przez piach (w jedną stronę), żeby dojść tylko do (mniej więcej) połowy. Taki rodzinny spontaniczny pustynny spacerek 👪

Pas zieleni dzielący Pustynię na dwie części. Przepływa przezeń rzeka Przemsza  🌊 🌲 
 O, czyżby Sindbad na wielbłądzie jechał?  👳 🐫
 A tu się Sindbadowi quadów zachciało? 🚙
Platforma na Dąbrówce w Chechle. Wracamy  ✌
A wielbłąda spotkałam i tak  🐪 🐫

 To jeszcze nie koniec. Dawno nie było u mnie nic kulinarnego, a ostatnio znów mam weną kuchenną i wymyślam. Na gorącą atmosferę i wysokie temperatury - coś pysznego, pożywnego, zdrowego i chyba nie aż tak kalorycznego. Naleśniki wegańskie na zimno. Z dwoma rodzajami nadzienia, również na zimno. W pierwszym naleśniku jest wegepasta z awokado, pietruszki, lubczyku. W drugim wegetariańska pasta z sera białego chudego, pomidorów i liści szpinaku. Sam naleśnik jest z mąki orkiszowej z małą domieszką gryczanej, wody mineralnej, lnu mielonego, łyżki oliwy i szczypty różowej soli.

 🍴 👌  

43 komentarze:

  1. Napięta atmosfera na świecie mnie przeraża... Cóż znaczy dla niektórych życie ludzie...
    Za tydzień jadę z młodzieżą do Wiednia i nie ukrywam, że budzą się we mnie obawy i lęki...
    Ale ostatnio w moim mieście, pozornie spokojnym, w centrum o godzinie 13.00, kilku wyrostków, chyba pod wpływem dopalaczy, pobiło zakonnika. Znamy Go z M. osobiście - fantastyczny człowiek... To bardzo smutne.
    A jeśli chodzi o Twoją osobistą gorącą atmosferę - życzę Ci z całego serducha, by trochę ostygła... Do takiej temperatury, która Ci odpowiada.
    Za mną też ciężki tydzień, przed też nielekki... Zbieram się do listu...

    A klimaty, które pokazujesz, nigdy się nie znudzą, wszak pustynia jest perełką w naszych polskich realiach. Twój strój mega się z nią komponuje. Takie bluzki, w których hula wiatr, są na gorącą aurę idealne. :). Rewelka!
    Coraz bardziej mnie ciągnie na "Twoją" pustynię... Świetne zdjęcia.

    Moc serdeczności posyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się odcinać od wszelkich złych info. Momentami, kiedy już do mnie docierają, mam wrażenie, że to jakieś bajki o złych ludziach. Koniec świata jakiś.

      Niech stygnie, bo całkiem osiwieję (i tak osiwieję) ;)

      Wiatr hulał w tamtej chwili i był gorący.

      Widzę, że coraz więcej turystów z różnych zakątków Polski tu dociera. To cieszy :)

      Uściski :)

      Usuń
  2. Gdy mię atmosfera dokucza, to siadam na rower, słuchawki w uszach odcinają świat zewnętrzny, wiatr we włosach i jadę przed siebie... Myślę, że spacery po pustyni mogą działać podobnie:-). A potem cóż, wraca się i żyje dalej.
    Keep calm and good look... albo luck:-)
    Ściskam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie mogę od tej atmosfery uciekać. Muszę działać, wspierać, myśleć ;) Spacery tylko z przyjemności i dla ;))

      Usuń
  3. Bez wątpienia Twój blog jest jedną z "perełek".
    Warto tu zaglądać. Ubierasz się po swojemu, cenie to bardzo ;-)
    Myślenie i ubiór poza trendami..coraz mniej takich osób. Twój blog tym bardziej cenny.
    Wszystko mi się tu dzisiaj podoba! ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za takie słowa. Dla mnie są wielkie i cenne ;) :) :)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Że niby ja, że mnie??? Czasem, na zdjęciach :)))

      Usuń
  5. Świetna stylizacja w cieple klimaty!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja uciekam do lasu albo na działkę. Praca fizyczna i natura działa na mnie nieziemsko. Też chadzałabym na pustynię, jeżeli takowa by tu była. Bluzeczka ok, w zeszłym roku kupiła podobną. Spodnie luźne i wygodne. Fajnie to razem zespoliłaś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nigdzie nie uciekam. Chyba, że w głąb siebie :)

      Usuń
  7. Bardzo fajnie na tej Twojej pustyni:))czasem mażę o takim miejscu jak mam wszystkiego dość:)))bardzo ładnie wyglądasz:)))fajna bluzka i świetne buty:))Pozdrawiam serdecznie i pomyślnego poukładania swoich spraw życzę:))))))))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest git ;)
      Ja, jak mam wszystkiego dość, przede wszystkim zamykam się w sobie i nie mam siły w ogóle na świat wyłazić...
      Wzajemnie Reniu :) :) :)

      Usuń
  8. Jakbym miała takie fajne plenery w pobliżu, to też bym je na blogasku non stop pokazywała.... Swoją drogą to warto by się na Pustynię Błędowską wybrać. Ostatnio to jeszcze z Hanką przy cycu byliśmy ;).

    Te jasne stylizacyjki Twoje fajnie wyglądają na tle piasku :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak ubolewam, że za mało tam łażę. Ale nie zawsze jest odpowiednia atmosfera ;)

      No, wiedziałam gdzie zamieszkać z moimi nie-kolorystycznymi upodobaniami :D

      Usuń
  9. Powalają mnie tytuły twoich postów! Zawsze, kiedy je czytam, próbuję odgadnąć, co tym razem wymyśliłaś. I rzadko udaje mi się choć trochę zbliżyć do twoich stylizacji. Słaba jestem. Ugor jest fantastyczny! A atmosfery zazdroszczę:) wszystko razem jak zwykle fantastycznie do siebie pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nieee.Słaba?Własnie mam na drutach sukienkę z bambusa odgapioną od Ciebie:)(ciekawe jak sie nosi?)A stylizacje Sivki świetne ,jak zwykle .Ewa D.

      Usuń
    2. danonk - bo ja lubię takie nieoczywistości słówne ;)
      ED - ojtam ojtam, nie zawsze :)

      Usuń
  10. Jak pięknie, ale mi się podoba. Jakie cudne zdjęcia i klimat Sinbadowski:) Uwielbiam takie klimaty i zdjęcia z klimatem. Twoja stylizacja jest super, portki i bluzka -idealnie i jak Ci w tym ładnie! Szkoda, że dzieli nas woda:) bo turbanik to nie problem:) buziole

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że Ci się podoba ;) :) :*

      Usuń
  11. Spodnie z nogawkami na gumce znalazłam bym w swojej szafie bez problemu. Nawet ostatnio jedne dokupiłam :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś był na nie szał. Na szczęście już minął i mogę być oryginalna :D

      Usuń
  12. Siveczko miła Tyś nie Sindbad ale Szeherezada, bo mega kobieco wyszło. Lubie te Twoje piękne, nienachalne stylizacje, i te ładne fotki i ta Twoją pustynię. A jedzonko mnim mniam. Buziaki Danka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A nawet mi przemknęła przez myśl ta Szeherezada i prawie miałó być o niej. Ale doszłam do wniosku, że mi daleko do księżniczek, za to do facetów rządnych przygód - bardziej :)))

      Usuń
  13. Dzisiaj zaczne od konca :) zobaczylam Twoje nalesniki i wydalam okrzyk zwyciestwa ....robie podobne ale zawsze mi pekaja:( myslalam,wiec ,ze talentu mi brak i wyzej ....nie podskocze :( Jak zobaczylam te piekne pekniecia u Ciebie to pomyslalam jednak cos ze mnie jeszcze bedzie nawet u Ciebie sa ,mniejsze ale sa :))) miod na zbolale serce :))) a stylizacja ....przednia,fantazyjna i bardzo na czasie bo z gumkami i oversizowa :)Pozdrawiam serdecznie Renata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawdę mówiąc, to rzadko mi pękają, ale jeśli już, to mnie to w ogóle nie dotyka - byleby dobre było - a nieskromnie rzeknę, że jest :D Co do stylówy - wiesz, ja to nie zabiegam żeby było na czasie. Ma być po mojemu i jak najdalej od tego, co trędi-owędi ;) :D

      Usuń
  14. Widzę pewne różnice między Tobą a Sindbadem. Głównie takie, ze on na wodzie, a Ty na piasku ;) No i on nie wyglądał tak pięknie jak Ty w tych szerokich portkach... Fryzem sie zachwycam. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eee, on swoje przygody miewał wszędy owędy ;) Frzy delikatnie zaczyna mnie satysfakcjonować, ale do pełni szczęścia jeszcze brak paru centymetrów. Może wytrwam :)

      Usuń
  15. Super portki, się mi podobają i z bluzką tworzą jedną całość. A te buty, cudowne.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Dawno w nich nie łaziłam, ale jak mi wpadła w łapy ta bluzka, to mi się tak jakoś przypomniały ;)

      Usuń
  16. Coraz mam większą chęć uciec na pustynię. Bardzo przyjaźnie, wbrew pozorom, to wygląda :)
    Naleśniki sobie chyba zaimprowizuję. Ostatnio trafiłam na promocję na tofu, więc mam zapasy potencjalnego nadzienia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pustynia jest bardzo przyjazna ;)
      Często naleśnikuję, w wersji mini. Synusiowi robię takie śniadanka przed szkołą ( i tak sama zżeram najwięcej :D).

      Usuń
  17. Pustynia nam się nie znudzi :) bo żadna z nas jej chyba tak pod nosem nie ma, więc spoczko - te zdjęcia są supr. Świetnie wyglądasz we wszystkim - portkach, bluzce, butach, koszyku. Pięknie pisakowe kolory, klimatycznie letnie zdjęcia. A pasty - uwielbiam takie misz-masze więc MNIAM :) :)))) . Miłego tygodnia - Margot :)))0

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to dobrze, bo mam jeszcze jedno "wejście" na pustynię. Do odkrycia w sumie, bo jeszcze tam nie byłam. Tłumy tu coraz większe, trzeba szukać miejsc nieoczywistych, jeśli się chce przed tłumem uciec ;)
      Miłego dla Ciebie ;) :) :)

      Usuń
  18. Dla mnie nie ma za dużo piaskowych historii, większość życia spędziłam nad morzem (bo tam rodzona), od 10 lat centrum Polski i bardzo tęsknie za takimi klimatami. Kocham wiatr we włosach, morze o tą pustynię też, nieraz tam łaziłam :). Twoja stylówa bardzo pasuje do otoczenia, galotki super!!! Co do naleśników to pychota, tez robię wegańskie, mieszam mąkę kukurydzianą z gryczaną, woda mineralna i jest mniaam :) Fajnie u Ciebie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, tu jest takie jedno wejścia na pustynię, że mam wrażenie, że zaraz zobaczę morze. No niestety, tylko do rzeki można dojśc. Ale przynajmniej da się obalić tekst, że "nie ma, nie ma wody na pustyni". Jest ;)))
      O, z gryczanej, kukurydzianej i też żytniej robię. Mieszam w zależności, którą akurat mam. Nie wyobrażam sobie już robić inaczej. Te "normalne" wydają się być tłuste i brzuch boli ;)

      Usuń
  19. Bardzo lubię sindbadowate sytuacje, niestety moje portki zeszłoroczne w takim klimacie jakoś ze mnie wyrosły, choć jedne świetne dopadłam ostatnio, hurra! :)) Świetna ta Twoja piaskowa stylizacja, taka nadmuchana bo nie nadęta, zwiewna choć ujarzmiona gumkami, wypełniona dobrą atmosferą, stonowana i bardzo swobodna :)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jeszcze jedne, powinny Ci się podobać, bo kolorowe jak nie wiem co :) Może mi się uda kiedyś złapać fazę na kolor, to pokażę (znów, bo już tu były; stary ten mój blog :D). Stylówa nadmuchana przez gorący wiatr, bardzo bardzo przyjemniasty. Uwielbiam. Czułam się, jakbym miała odlecieć ;)

      Usuń
  20. Tak blisko mam pustynię a tak rzadko tam bywam...fajny z Ciebie Sindgad...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza. Tym, którzy tylko tu zaglądają, zachęcam: odezwijcie się ;) :)