Ciężki, stresujący tydzień to był. I kolejny jest. Już miałam odwoływać spotkanie. Ale pomyślałam, że nie. Na przekór przeciwnościom. I wpadłam w sobotę do Katowic, gdzie umówiona byłam z przyjaciółką. Jak zawsze z takiej okazji, przełaziłyśmy miasto. Przypadkowymi, gdzie nogi poniosą, ulicami. Było też piwko, jedzonko i kawka. A ja oczywiście z trzecim okiem, aparatem. Ale przede wszystkim rozmowy, rozmowy, rozmowy.
Katowickie BWA:
Mozaika z lat 70'
Biblioteka Uniwersytecka:
Katowicka filmówka. To nie był przypadek. Ten budynek chciałam obejrzeć:
Dworzec:
Pokolenia:
Pod katopalmą:
Katowicki uliczny skrzypek:
Jedzonko w greckiej knajpce:
fot. Sivka
Katowice w Twoim obiektywie są piękne.
OdpowiedzUsuńJestem zaskoczona, bo na co dzień tak ich nie postrzegam.
Ale to kwestia uważności i nastawienia na szukanie tej unikalnej urody.
Kiedy głowa zajęta jest przyziemnymi sprawami, trudno dostrzec nawet oczywiste estetyczne walory.
Przyjeżdżaj częściej i fotografuj więcej 👍📷
Wydaje mi się, że to nie kwestia szukania, tylko odbioru i widzenia 😉
UsuńBrakuje mi takich wypadów w babskim (dorosłym) towarzystwie 🙃.
OdpowiedzUsuńTo zrób coś z tym 😉
UsuńDobrze, że nie odwołałaś tego spotkania. Czasem, takie wypady i przede wszystkim rozmowy, potrafią być bardziej kojące dla duszy, niż mogłoby się wydawać.
OdpowiedzUsuńZdjęcia są wspaniałe. Piętnaste od dołu - na to bym mogła patrzeć i patrzeć i patrzeć... i patrzeć.
A ściana wyłożona zielonkawym szkłem - chciałabym ją zobaczyć kiedyś na żywo.
Z odpowiednim ludziem - jak najbardziej 😉
UsuńBardzo dziękuję. Bardzo to dla mnie ważne ✌️Klęczałem prawie robiąc je 😉
Świetne zdjęcia. Jest klimat!
OdpowiedzUsuńDzięki ✌️
UsuńBardzo ciekawe zdjęcia. Przyznam, że nie pamiętam, kiedy ja ostatnio odwiedziłam Śląsk ;)
OdpowiedzUsuńMówiąc natomiast o stresie, to rozumiem doskonale... U mnie też jest, i właśnie jutro operację będzie miała moja mama :(
Pozdrawiam serdecznie!
Mam bliziutko, zawsze tu się umawiamy 🙂
UsuńMój syn miał zabieg chirurgiczny w sierpniu. Rozumiem obawy. Oby było ok ✌️
Fajnie, że udało Wam się spotkać... Bezcenne chwile z przyjaciółką...😊
OdpowiedzUsuńA fotorelacja świetna! Ta turkusowa ściana bardzo mi się podoba!
Nam się to po prostu należało 😁
UsuńPasowałaby (ta ściana) na Twojego bloga 😉
Masz dobre oko do wyszukiwania takich różnych smaczków, bo z ciekawością obejrzałam te zdjęcia.
OdpowiedzUsuńW sobotę Ty w Katowicach, a ja tak właśnie po Krakowie tuptałam :)
Nie znałam Katowic w ogóle, teraz wiem już coś więcej, dziękuję :)
Nieskromnie przyznam - mam ☺️ Właściwie ich nie wyszukuje. Same się pchają 😉
UsuńMieszkam mniej więcej w połowie między Katowicami, a Krakowem. Tu i tu czuję się jak u siebie ✌️
Wyjazd musiał być świetny, bo tyle fajnych zdjęć zrobiłaś.
OdpowiedzUsuńSzczególnie podoba mi się ta niebiesko - turkusowa ściana!
Pozdrawiam
Zdjęcia to tylko dodatek do spotkania. Ale ważny. Bo to jedna z moich pasji 😉✌️To mozaika na budynku w którym mieści się katowicka BWA. Piękność 👍👌
UsuńPamiętam Twoje poprzednie spotkania w Katowicach. Świetna relacja. Wyszukujesz prawdziwe perełki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie:)
Dziękuję bardzo ☺️ Serce rośnie 🥰
UsuńTakie spotkania są cudowne:))pięknie pokazałaś Katowice:)))Pozdrawiam serdecznie:)))
OdpowiedzUsuńNajlepsze 👍👌✌️ Dziękuję ☺️
UsuńWstyd się przyznać 🙈, nie byłam w Katowicach - tylko tranzytem... Dziękuję za tę relację. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuńA tam, wstyd ;)
UsuńProszę bardzo :)
Genialne ujęcia, bardzo lubię takie street-artowe kompozycje zwłaszcza gdy robione są z głową. Ale no ten tytuł posta mnie rozwalił na łopatki, co za gra słówek!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam! :)
Dziękuję, mam oko do dobrych ujęć 😉 Słowami też lubię się zabawiać. A co 😉
UsuńW Katowicach byłam parę razy, ale zawsze w biegu, przesiadkowo, ale znam ten kawałek Śląska, mieszkałam kiedys w Żorach. Blokowiska wielkie, ulice pełne ludzi. Fajna fotorelacja
OdpowiedzUsuńI dużo zabytkowej architektury ;) Katowice są tu najważniejsze :)
UsuńChyba Ci trochę zazdroszczę tej babskiej przyjaźni, spacerów. Jakoś ostatnio nie umiem po różnych toksykach się otworzyć. Szóste foto - prawie jak Banksy. :D Dobrego tygodnia, oby nie był tak ciężki, jak poprzednie.
OdpowiedzUsuńNie ma czego zazdrościć - teraz nie jestem w stanie otworzyć się na nikogo nowego. Z Moniką znamy się 34 lata, czasami nie widujemy się po kilka lat. Jest jedyną osobą, z którą chce mi się spotykać (poza mężem i synem, of course xD). Po prostu niczego nie muszę jej (ani ona mi) tłumaczyć, znamy się, mamy dużo wspólnych wspomnień z czasów formujących, nie oceniamy się nawzajem, nie rywalizujemy, nie zazdrościmy. Jesteśmy z tej samej gliny. Teraz, gdybym miała się przed kimś otwierać, gadać, tłumaczyć... Nie!!!!
UsuńNiesamowite ujęcia w kadrze
OdpowiedzUsuńDziękuję za taką piękną opinię :)
UsuńKocham Katowice. :) Mam do nich ogromny sentyment. Urodziłam się w tym mieście i mieszkała tam moja ukochana babcia. Spędziłam tam z rodzicami dużo chwil, jak bardzo burzliwa nie byłaby nasza historia... W Katowicach studiowałam, były też miejscem przesiadkowym aby wyruszyć w różne fascynujące kierunki - dosłownie i w przenośni. Chciałabym tam zamieszkać, ale chyba kwestia zamieszkania potoczy się nieco inaczej. :) Pozdro!
OdpowiedzUsuńMoże kiedyś się uda ✌️
UsuńZadziwiające zdjęcia a Katowice w Twoim obiektywie mają wielką, choć nieoczywistą urodę Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńNieoczywista uroda to ta ulubiona ;)
Usuń