U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół.
Matka, żona, człowiek.
Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica.
sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży.
Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami, ciuchowo tym bardziej ;)
Mieszkanka Jury.

Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

piątek, 27 listopada 2015

Bond(a) niedorobiony

 Agent Bond nie jest moim ulubionym bohaterem. Raczej robię sobie podśmiechujki, że maczo, co to mu kobiety nie wybaczo i co skacze, fruwa, kulom się nie kłania. Nie, nie będzie o TYM Bondzie. Będzie o Bondzie, Katarzynie Bondzie. Wypożyczyłam "Pochłaniacza" jej autorstwa (tylko ten tytuł był w mojej biblio) i powoli zabieram się za jego ... pochłanianie? Lubię kryminały, lubię polskich autorów, ale czytałam różne opinie. Jestem ciekawa, czy będzie się działo i czy mnie pochłonie ;) Ostatnio miałam dłuższy kryzys cztelniczy, co książka, to nuuda, albo za duży ciężar, a moja głowa wypełniona trudnymi sprawami do rozwikłania i stawiania im czoła.

 A co to mam na sobie? A to, co zrobiłam z resztek włóczkowych. Szydełko pochłania tego więcej, więc na rękawy nie wystraczyło. Taki niedorobiony sukienkostWór wkracza do akcji:

piątek, 20 listopada 2015

Czarny ryż, śmietana, okoń

 Doświadczenie wie, że bez czarnego zwykłego sweterka się nie obywa(m). Dlatego zrobiłam ściegiem ryżowym to małe czarne. Śmietany nie spożywam, rajtki są w tym kolorze. A okoń w charakterze tła ;) Proszę przymknąć oko na niedomknięty zaporek (mój syn przedszkolakiem będąc tak mówił na rozporek). A propos, moja kuzynka mając lat kilka mówiła, że żona słonia to słonina. A diabeł mieszka w diabelstwie. Julka, pamiętasz? ;)

sobota, 14 listopada 2015

Postrzeganie siebie

 Postrzeganie siebie i innych poprzez strój, w tym po pozorach ludzi z subkultur. Taki temat, jako jeden z kilku, zapodała Eva Viosna i nominowała mnie do wzięcia udziału w odpowiedzi. Można się wypowiedzieć, można wybrać temat, można w dalszym postępowaniu owej zabawy samemu tematy powymyślać i nominować do dłuższego, treściwszego wypowiedzenia. Ach, już zacieram łapki! Ewciu, bardzo Ci dziękuję za nominację i taki temat :* :)


 Zatem uwaga, się wypowiem: Pozwólcie, że najpierw na temat postrzegania siebie. Nie zastanawiam się, jak mnie postrzegają inni. To znaczy nie kieruję się tym przy tworzeniu swojej garderoby i ogólnie imidżu. Czasem z dużym zdziwiniem dociera do mnie, że inni widzą mnie jakoś inaczej niż ja sama. W całokształcie, wnętrzu i zewnętrzu. Pewnie tak samo ja innych. Myślę, że największy wpływ ma na to... pęd życia, bylejakość i powierzchowność relacji międzyludzkich, egotyzm i podświadome myślenie o sobie jak o pępku świata. Patrzymy na otaczających nas ludzi przez pryzmat własnego ja, rzadko otwierając się na tyle, by tak naprawdę odkryć co w drugiej istocie tkwi. A wystarczyłoby tylko bardziej słuchać, co mówią inni do nas i tak w ogóle. Strojem też mówimy, wiadomo. Przynajmniej ja. I dlatego wcale nie chcę być ładnie, modnie, grzecznie, elegancko ubraną kobietą... Chcę być strojem kojarzana z sobą, nikim innym, żadnym trendem, modą, cudzym narzucaniem obowiązkowych norm, zasad, innych ciuchowych zakazów, nakazów, tak zmiennych, że niewartych zaufania na zawsze. Ale nie chę też epatować ekscentyzmem na siłę i wydziwioną oryginalnością. Wyrosłam i z tego ;) Na innych patrzę poprzez strój nie na zasadzie oceniania, ale odbierania sygnału - kim jesteś człowieku, co ci tam w głowie siedzi, chcesz o tym porozmawiać? ;)
 W kwestiach urodowo-wyglądowych - dawno dawno temu, wkur...a swoim własnym zakompleksieniem, którego zakładnikiem byłam od czasów dzieciństwa, postanowiłam mówić o sobie tylko i wyłącznie dobrze. A to mówienie, uwierzcie mi, przeszło niepostrzeżenie w takie o sobie myślenie i postrzeganie. Akceptacja i lubienie siebie to podstawa, bez niej nie osiągnie się żadnej harmonii, nie pokocha nikogo i nie będzie szczęśliwym.


 Subkultury - tak, mnie one też dotyczyły i w sporym znaczeniu cały czas mają wpływ. Ale polega(ł) na tym samym braku zasad. Niedosłowności. Zawsze bądź sobą - tak sobie nakazałam i tego się trzymam, a każda zmiana w wizerunku ciągle o to motto się opiera. Czy ludzie oceniają po pozorach ludzi z subkultur? A pewnie. Bo ludzie wszystko oceniają po pozorach. Subkultur teraz jakby mniej, młodzież inna niż za moich czasów. Te dwadzieściaparę lat temu... Cóż. Nie chcę uderzać w ten męczący kombatancki ton, wspominając, że kieeedyś to były czasy, a teraz to nie ma czasu... Ale fakt, że wtedy były punki, metale, skini. I ja się w takim środowisku obracałam, marząc pod koniec lat 80' by móc się o kilka lat postarzeć i wrócić do początków jarocińskiego festiwalu :D Mogłabym przytoczyć sporo historyjek o reakcjach dorosłych na widok własny oraz znajomych. Negatywnych, obelżywych, uwłaczających. Z rękoczynami w tle. Od ludzi normalnych, to co że niedomytych, pijanych, czy zwykłych buraków, panienek plastikowych wystrojonych a la najtańsza zdzira we wsi. Nieważne. Nas odbierano na zasadzie inny-gorszy. Czemu inny? Bo inaczej uczesany albo bez fryzury, bo czarno ubrani to szataniści i narmokany. Itd itp, wiecie o co chodzi. Cokolwiek powiedziałeś, zrobiłeś, niezrobiłeś człowieku - wina tego twojego towarzystwa... Pozory. Cała gama pozorów. Większość tamtych niegrzecznych, złych, niedobrych wywrotowców, robi dziś wspaniałe rzeczy. Niektórzy kariery naukowe, niektórzy biznesy. Spełniają się w sztuce, muzyce, kręcą filmy, są dziennikarzami, podróżnikami, pisarzami. WSZYSTKO co najlepsze i najważniejsze ;) :)


 W obecnych za przeproszeniem czasach, inność prezentowana ubraniem stała się na ogół normalnością. Rodzicami stali się ci, którzy sami kiedyś byli częścią subkultur i z większą (bardzo dużą) tolerancją patrzą na wariacje wizerunkowe swoich latorośli. Ba, nawet oczekują, że ich dzieci będą tak samo poszukiwać swojego stylu i podkreślać odrębność, sławiąc pojęcie inności! A propos pozorów jeszcze - myślę, że nie tylko oceniamy po nich, ale je tworzymy.


 A teraz moje tematy. Tu mam mały problem, bo jestem ciągłym rozkminiaczem i nurtują mnie notorycznie przeróżne tematy, więc nie wiem, które wybrać. Na szczęście większa ich liczba dotyczy pierdół, które ulegają samorozkminieniu lub ich ważność rozwiewa się jak mgła nad jesiennym niebem o poranku :))) Ale niechaj będzie tak:

Temat nr 1. AMBICJA. Czy to tylko samo dobro i napędzacz ludzkości ku rozwojowi własnemu i świata, czy jednak powód czegoś odwrotnego. A czego? Może ktoś zechce się wypowiedzieć?

Temat nr 2. KREATYWNOŚĆ I INSPIRACJA. Dwa pojęcia które zrobiły karierę w ostatnich latach. Co naprawdę oznaczają, a do czego się sprowadziły. O ile w ogóle zachodzi rozbieżność... 

Temat nr 3. KOMPLEMENTY. Szczerość treści zawartych w wirtualnej przestrzeni w blogowych i portalowych komentarzach. Antidotum i antyreakcja na hejty? Czy podświadoma chęć zaskarbienia sobie sympati w oczekiwaniu na wzajemność?
Temat nr 4. IMPONDERABILIA. Nieprzypadkowe zbiegi okoliczności, sploty zdarzeń, niewytłumaczalne zjawiska, cuda, dziwy... Są, czy tylko nam się wydaje?  

A teraz NOMINACJE:
1. Patrycja z bloga http://www.bohemiastreet.com/ klik
2. Edyta z bloga http://turkusowykwiat.blogspot.com/ klik
3. Ania z bloga http://wposzukiwaniuzaginionegostylu.blogspot.com/ klik 
4. Ania z bloga http://pannaanna-mmanna.blogspot.com/ klik   
5. Joasia z bloga http://modagiovanna.blogspot.com/ klik 
6. Asia z bloga http://www.plantofelek.com/ klik 
7. Krysztally z bloga http://krysztally.blogspot.com/ klik
8. Renata z bloga http://ideasbyrenya.blogspot.com/ klik
9. Iza z bloga http://wielosmaki.blogspot.com/  klik 

Oczywiście, każdy kto ma ochotę, a nie jest na liście nominowanych, może się wypowiedzieć. Byłoby super :) :) Chodzi o to, żeby wybrać któryś z tematów.


wtorek, 10 listopada 2015

Niebieskie jak czarne

 Wymyśliłam, że zrobię sweTwór niebieski. Odrobinę inny miał być. Ale że pierwszy raz robiłam na okrągło (na drutach z żyłką), to i po drodze niespodziewanki się zdarzyły i zaskoczenia takie, że musiałam improwizacją dzieło do końca dowlec. Zatem na okrągło tylko ta część dziurkowana, a to co ściegiem francuskim, osobno przód i tył. Rękawy zszyłam od góry na prawej stronie. SweTwór z akrylu "Kotek". Możecie mówić co chcecie, ale ja lubię chodzić w ubraniach robionych z tej włóczki. Można wytrzymać w ogrzewanym pomieszczeniu bez poczucia, że zaraz nas pot zaleje. Nie drapie, nie uczula. Może na mrozy niezupełnie, ale póki co takowych nie ma, a na biegun zimna to ja się i tak  nie wybieram ;)
   
 
 
 Dorobiłam odpowiednią kolorystycznie czapkę. Ale co z tego,kiedy mi się o niej zapomniało (ach ten ciągły pośpiech) podczas focenia. A tak mi zależało na duecie! Cóż, modelko, nadrabiaj straty:  
 

 Jeśli ktoś lubi klimaty i humor jak w "Rejsie" ale bardziej, to polecam film, który znalazłam w sieci. Nieznany szerszemu odbiorczy, pominięty w promowaniu. A szkoda, a szkoda. Wg mnie większa wykładka niż u Piwowskiego. Film z 1971 r pt "Niebieskie jak Morze Czarne" Jerzego Ziarnika, z plejadą starych DOBRYCH polskich aktorów.



sobota, 7 listopada 2015

Modelka w czapce

 Proszę się nie śmiać z modelki. Nie dokuczać z powodu nadszarpniętej twarzy. Niczemu winna. Spokojnie stała w robocie, wystawiona na pokaz i narażona na ludzi. Zaliczała upadki. Na jej drodze różni stawali, trafiały się potrącenia. To ja ją wystawiałam i narażałam. Była piękna, miała perukę, ręce i nogi. Przyciagała uwagę i klientów. Była manekinem w moim sklepie. Niestety, ekonomia (i polityka państwa wobec małych i średnich przedsiębiorstw) zarządziła i po dwóch latach trzeba było spakować manatki, zwinąć interes. Upłynęło trochę lat. Czasem ją (rozczłonkowaną) wykorzystuję. O, tak:

Czapka i szalik. Nówka wyrób ręczny, z włóczki TAKIEJ
  Ta sztuka z kominkiem idzie. Z takiego tureckiego akrylu:
   Wszystkie wyroby ręczne - ja, Sivka ;) 

wtorek, 3 listopada 2015

Muuuczaczos na łańcuszku

 Równie natarczywie jak Sivka wgapiała się w Muczaczose, tak Muczaczose wgapiały się w Sivkę. Z wielką uwagą. Zaczęłam się bać. Dobrze, że były na łańcuchach! Na wszelki wypadek oddaliłam się w tempie wskazującym na pośpiech :D

   



outfit: minipłaszcz lokalnie zakupiony, kominoszal inaczej zakładany był 2 lata temu TU, sukienka  TU, buty -DeeZee, torba z CCC. Krowy napotkane na małopolskich łąkach.

Jeśli chodzi o łańcuszek, to postanowiłam wziąć udział i odpowiedzieć na pytania Tary. Ale dalszego ciągu (swoich pytań i nominacji dla kolejnych Was) nie przewiduję. Może kiedyś :)

1. Jakiego zdrobninie swojego imienia najbardziej nie cierpisz?

Zdrobnienia rzadko słyszę ;P Ale nienawidzę od dzieciństwa (trauma przez różne wredne stare baby), kiedy ktoś się do mnie zwraca Sylwka. Serio, potrafię znielubić każdego, kto tak do mnie powie :P

2. Czy gdyby partner powiedział, że za 3 miesiące musicie się przeprowadzić na drugi koniec Polski, to zrobiłabyś to? Weź pod uwagę, że rzucasz pracę, rodzinę i znajmych.

Nie ma sprawy. Polska nie jest aż taka wielka, drugi jej koniec nie taki odległy. Pracę można zabrać ze sobą, z rodziną mam słaby kontakt, a z większością znajomych najczęściej kontaktuję się wirtualnie. Takie czasy.  

3. Domek czy mieszkanie i dlaczego taki wybór?

Albo maleńki domek. Albo większe(od mojego obecnego) mieszkanie. Żeby było mało sprzątania ;)

4. Malujesz się wyskakując po bułki?

Ani po bułki, ani po nic innego. Prawie wcale się nie maluję (maskara się liczy???)

5. Gdybyś mogła cofnąć się w czasie, to do jakiej epoki?

Dwudziestolecie międzywojenne; podróż po różnych zakątkach Europy w tym czasie. 

6. Masz do dyspozycji 10 tys na poprawienie urody. Decydujesz się? Jeśli tak, to z jakich dobrodziejstw medycyny estetycznej skorzystasz teraz lub w przyszłości? Uwaga. Kasa nie może być wydana na co innego. Albo korzystasz albo przepada.

Hm. Plastka brzucha, ale nie wiem czy te 10 tys by wystarczyło :) 

7. Religia w szkołach czy poza nimi?

Jak najdalej od szkoły. 

Dziękuję za uwagę.
 Muuuu :*