U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

wtorek, 5 listopada 2013

Wiśniówka w Opatowcu

  Kilka łyczków wiśniówki jeszcze nikomu nie zaszkodziło:) A Opatowiec odwiedzam raz na rok, najczęściej w związku z czasem zaduszkowym. Połowa moich genów pochodzi z kielecczyzny. Przy okazji to bardzo stara miejscowość klik. I promem można się przepromować w miejscu, w którym Dunajec łączy się z Wisłą (tzw. Ujście Jezuickie). I na obiadek wpaść do Starego Młyna klik, gdzie nawet Elżbieta Dzikowska zawędrowała i Marek Kamiński dobrnął się posilić. A mój ś.p. Dziadek przyjeżdżał tu mielić zboże na mąkę 60 lat temu. Z czasów dziecięctwa pamiętam własną z Dziadkiem do Opatowca wyprawę. Ja na niebieskim składaku, On na czarnej "kozie" klik...
 Ale wszystkie wspomnienia przebija teraźniejszość i mój Syn, który po pochłonięciu pizzy z pieca, poszedł do pana, który ją robił i na znak że pyszne, zrobił z nim żółwika klik :D 

 Sukienka i łańcuch z wiśniowym ogniwem (z wrobionym warkoczem) - hand made by Sivka. Największy komplemet dotyczący tej sukienki przeczytałam na fb na tablicy Promujemy rękodzieło, gdzie się chwalę swoimi poTworkami. Ktoś myślał, że została uszyta, poprosił o wykrój i info skąd materiał. A ja przecież tylko drucikami, z głowy wymachałam... :D  
ś.p. Dziadek:
  

80 komentarzy:

  1. Piekne foty, pokazuja, ze miejsce stare i ma klimat. No i ze wspomnieniami z dziecinstwa, a to - bezcenne.
    Teraz i Twoj Syn bedzie mial fajne wspomnienia z tego miejsca - pizza, hamak, zolwik..;)
    Pani Elzbieta miala racje…
    A Ty moja ulubiona. Od czubka ulizanej glowy, bo szarosc butow. Ze nie wspomne co po srodku…ech te Twoje poTworki! Cuda:)
    Pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu. Staram się przekazać, co mi tam w głowie błyśnie i zahuczy w duszy, chwaląc się jednocześnie co łapy zrobiły :D

      Usuń
  2. Jak ja lubię te Twoje wełniane cuda.
    I to jak opowiadasz o swoich miejscach.
    Nie jestem najlepsza w pisaniu komentarzy, ale mam nadzieję, że wiesz, że lubię tu zaglądać:).
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Ewo! Ja się bardzo cieszę, że do mnie zaglądasz! I zapewniam Cię, że komentarz nie jest najważniejszą sprawą :) Bo chociaż miło, fajnie, pouczająco bywa czytając, co ktoś ma do powiedzenia, to przecież wszyscy wiemy, że najważniejsze jest wrażenie, myśl, odczucie, obecność. Pozdrawiam Cię mocno :*

      Usuń
  3. Niestety, byłam w tych okolocach tylko przejazdem. Dzięki Tobie wpisuję na listę podróży po Polsce. Bardzo urokliwe miejsce. Oj mamy dużo takich rodzimych perełek. Do karczmy też chętnie zajrzymy z mężem, bo czytam, że warto. Super, że Twój syn poznaje to wszystko dzięki Wam. My też, kiedyś... dawno temu z pierwszym mężem zabieraliśmy córkę i syna w różne miejsca. Inne to były trochę czasy i podróżowanie też było troche inne. A potem wszystko sie popsuło... Teraz dzieci dorosłe, same organizują sobie wypady, ale cieszę się, że co jakiś czas podróżują ze mną i z moim obecnym mężem. W czerwcu byliśmy wszyscy razem w Londynie i było codownie. Sorki, że piszę tak dużo o mnie, ale wzruszyłąm się, jak zobaczyłam Twojego syna na hamaku... A teraz z innej beczki: pieknie Sivko, po prostu znów pięknie i łańcuch z kroplą wiśniówki i rajtki wiśniowe, i sukienka - mistrzostwo w sztuce dziergania! No i Twoje niebotycznie długie nogi...ach... Cudnie wyglądasz na ostatnim zdjęciu, zdjęcie syna też fajne, taki luz po obiadku... Życzę Wam wiele takich rodzinnych wypadów w znane i nieznane... Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam wycieczkowanie się po tych stronach. Samo patrzenie na te przestrzenie uspokaja i relaksuje. Pola, pagórki, wierzby, ciągle jeszcze obecne urokliwe domki, dużo pochowanej skromnie historii, Wisła, Nida. I powietrze! Czystsze niż niż na Jurze, Śląsku, w okolicach Krakowa itd.
      Mój syn doceni to wszystko w pełni kiedyś (mam nadzieję), teraz czasem się wkurza, że go gdzieś targamy. Ale też widzę, że lubi słuchać o histori życia rodziców, dziadków. I pradziadków, których już nie zdążył zapamiętać i poznać. Ja z moimi rodzicami też zawsze gdzieś jeździliśmy, ale nie były to podróżę, nie odbywało się w takiej formie jaka pasuje mi najbardziej. Dlatego sama zaczęłam się wyrywać, po swojemu, w świat mały i dalszy, zarażając męża, kiedy się go "dorobiłam" i wciągając w to dziecko :D
      Nie przepraszaj,że piszesz o sobie! Zwłaszcza, że ciekawe wydają się Twoje losy. Rozumiem te wzruszenia. Ja póki co dopiero zaczynam rozumieć co to znaczy, że dziecko wyrasta , przestaje być małym dzidziuniem mamuni, staje się istotą niepodległą, niezależną, odrębną. Obserwuję to zdumiona i zaciekawiona, jeszcze bez nostalgi, aczkowlwiek... gdzie sie podział ten malutki chłopczyk, którego mogłam nosić jedną ręką, czytać mu do snu w kólko tą samą bajeczkę??????

      Dzięki za wszystkie słowa i pochwały, buziaki :* :):)

      Usuń
    2. Na pewno Twój syn to doceni. Kiedy pisałam, że się wszystko popsuło, miałam na myśli nie moje dzieci, tylko rozpad małżeństwa, to był po 15 latach cios prosto w serce... Może dlatego uciekam w kolory... bo za dużo było szarych dni w moim życiu... Sama nie wiem... Pozdrawiam Cię ciepło!

      Usuń
    3. A nie nie, nawet nie pomyślałam, że chodzi o dzieci! Zrozumiałam, co masz na myśli, pisząc o popsuciu. :) W moim też było dużo takich złych dni, wieki całe, ale dawno temu i nie nazywam je szarymi, bo ten kolor wg mnie w ogóle nie jest smutny, ani ponury. :) :)

      Usuń
    4. Masz rację Sivko, to było tylko skojarzenie w mojej głowie przez długie lata. To nie kolor szary odpowiadał za mój stan ducha... Dzięki Twoim szarym cudownym cudeńkom odkrywam ten kolor na nowo. A zdjęcie dziadka wspaniałe. Przystojny mężczyzna . Elegancja na 200%. Boże i ta walizka, pamiętam taką z dzieciństwa, jak moi dziadkowie jeździli do sanatorium nad morze. Uwielbiałam jej zapach. Pozdrowionka.

      Usuń
  4. Miało być: w tych okolicach, trochę, wzruszyłam się... Chyba sprawię sobie nowe okulary...

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie Ci Sivko w takiej gładzi na głowie :) bardzo sexi
    Sukienka - mistrz! Wiem co mówię , właśnie szukam wełnianej i nic mnie nie zadowala , nic mi w oko nie wpada ....
    Ciekawe miejsce w połowie kielecczanko ;) zInspirowałaś mnie i muszę zorganizować wyprawę do moich wspomnień z prababcią ... W Kotlinie Kłodzkiej ... Ale to cała wyprawa ... Więc pielęgnuj tradycje ! Syna na tym dużo skorzysta , bo mysle ,czytając rożne wątki ze wychowujesz go na mądrego człowieka !
    Buzka !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gładź to termin budowlano-remontowy, bardzo mi bliski, chcę czy nie :D Może być i sexi, bo chodź samego słowa nie lubię, to całą resztę jak najbardziej :D A Ty może nie szukaj wełnianej, tylko włóczkowej. Bo w sukience z wełny, to gorąco będzie...
      Wychowywanie mojego syna to największa przygoda mojego życia i w równym stopniu, albo i nie, bardziej! jak ja jego, tak on mnie wychowuje i naucza!
      Buziaki:*

      Usuń
  6. Naprawdę klimatyczna notka - te zdjęcia, Twój opis, wspomnienia...
    Pizzę z pieca też bym zjadła, nie dziwię się, że synkowi smakowało. ;)

    Co do Twojego ubioru, to kolejny poTworek również ujął mnie bardzo. Jakoś tak potrafisz te wszystkie elementy garderoby ze sobą zgrać, że wygląda to bardzo spójnie. :)
    Z niecierpliwością czekam na kolejny wpis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, klimat przekazać to trudna sprawa, ale jeśli choć ciut się udało, to ja sie cieszę! :)
      Lubię jak jest zgrane, ale to musi samo wypłynąć. A nie, że siedzę przy szafie pół dnia i rozmyślam co c czym :):):)
      Bardzo bardzo Ci dziękuję za komentarz :*

      Usuń
  7. O turystycznych zaletach Kielecczyzny stanowczo za mało się mówi, choć odkąd w TV leci Ojciec Mateusz, to jednak się poprawiło pod tym względem:) Moim zdaniem to miejsce bardzo urokliwe i kiedyś też spędziliśmy w tych rejonach bardzo udany rodzinny długi weekend.
    Twoje szarości z odrobiną wiśni wspaniale się prezentują, sukienka ma bardzo przyjemny fason i ciekawe wzorki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, zdecydowanie za mało! Tak, ale wszyscy, jeśli już, jadą na Sandomierz. A kielecczyzna to o wiele, wiele więcej. Z drugiej strony najazd hordy turystycznej też nie jest fajne (dla mnie, która woli jak nie ma tłumów).
      Dziękuję :) Narobiłam się przy tej sukni i na początku nie byłam zadowolona. Zupełnie teraz nie rozumiem o co mi chodziło! :) :)

      Usuń
  8. W Kielecczyźnie nigdy nie byłam. Podoba mi się to, co napisałaś, a szczególnie wspomnienie o dziadku. Okno z ludowa dekoracja jest piękne!
    Twój zestaw tez swietnie się prezentuje. Szarość i wiśnia to idealne połączenie. Ładna sukienka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilecczyzna mało reklamowana, a szkooooda.
      Dziękuję. Tak się porobiło, że wspomnienia o moich ś.p. Dziadkach (obydwu) przebijają wspomnienia o babkach...
      Dziękuję za pochwały ubraniowe. :):):)

      Usuń
  9. Miało być: cudownie, pięknie... koniecznie muszę kupić nowe okulary...

    OdpowiedzUsuń
  10. O rety rety :D Alez mi się ten Twój łańcuch podoba :) I sukienka! Och.
    Podoba mi się też szalenie ten wzorek wokół okna :) Cudo!

    OdpowiedzUsuń
  11. Twój syn jest równie miły jak mama:))))miłe wspomnienie o dziadku:)))ślicznie miejsce chętnie bym tam zawitała:)))bardzo ładnie ożywiłaś kolorem szarą cudną sukienkę:))))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, zapewniam Cię, że miły zacznie bardziej niż mama. Ja się muszę zdobywać na wysiłek, żeby być miłą - na szczęście nie zawsze, czasem robi się samo :D
      Dzięki!

      Usuń
  12. Cudne miejsce i pięknie wyglądasz, szarość rozbita purpurą bardzo mi się podoba i ładnie Ci w takiej fryzurze, trochę futurystycznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurde...nie myślałam żeby rozbijać szarość...po prostu zabawa zestawianiem detali. :):):)

      Usuń
  13. Sivka!!! Te Twoje poTworki są potwornie fantastyczne!!! Sukienka to istne arcydzieło, łańcuch też niczego sobie!!! Ja ledwo co komin dałam radę zrobić (dziergałam 3 tygodnie, choć pani na youtube mówiła, że w 3 dni taki się robi :D). Zanim zaczęłam bawić się drutami miałam smaczka na jakąś tunikę, obawiam się jednak, że zrobienie jej zajęło by mi 3 lata ;). Cel na najbliższe x czasu to czapa, pod ten komin i takie mam pytanie do Ciebie :) : czy można czapę zrobić na prostych drutach, czy lepiej na drutach z żyłką??? Cholewa, nie mam jak się wyrwać do pasmanterii!!!
    Opatowiec, wstyd się przyznać, przez większość życia mieszkałam tak niedaleko, a nigdy nie byłam. Fajne zdjęcia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :):):)
      Komin można i w jeden sieknąć, jak się nie ma innych zajęć :D
      Pewnie że można na prostych drutach. Ja na tych z żyłką robię od roku i początkowo tylko sukienki. Ale się przyzwyczaiłam i teraz wszystko ciacham na żyłkowych.
      E tam, jaki wstyd. Opatowiec bardzo niepozorny. Dopiero jak się poczyta... Ale to tak jak o każdym miejscu w Polsce, na Ziemi. Historia przebogata, nie do ogarnięcia.... :)

      Usuń
  14. Piekne miejsca!! Sukienka i łańcuch sprawa jasna - cudo!! Na pierwszym zdjęciu miałam wrażenie że obcięłaś się na jeża ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, w imieniu miejsc też:D
      Nie obciełam, nie mam takiego zamiaru, choduję kłaczki.

      Usuń
  15. sliczne miejsce, czuc klimat, a twoje dziela sa czadowe, ten lancuch i rajstopki cudo, jestem zachwycona, Na poczatku myslalam ze tak krotko sie obcielas !! Buzka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki wielgachne :):):) W twoich komentarzach zawsze czuć taki pozytywny power!

      Usuń
  16. Chcę takie okno z kwiatami ozdobnymi! Piękna sprawa...
    Twoje sukienki są niesamowite - ładne, uniwersalne, pomysłowo wymachane ;) I lubię połączenie szarego z wiśniowym. Dobry kontrast, rozblaska i akcent.
    Mój dziadek też miał kozę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mnie też robi wrażenie! :)
      Dziękować bardzo!
      Koza to podstawa w dawnej wsi na zadupiu :D

      Usuń
  17. Kurde, te twoje kiecki sztrykowane są super! Łańcuch z wiśnia...mmm mniam, mniam:) (choć wolę pigwówkę od wiśniówki).
    Na kielecczyznę wybieram się od 20 lat, byłam tam kiedyś na obozie wędrownym w liceum, tam jest naprawdę super:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą robiłam jeszcze wiosną.
      Pigwówki nie kosztowałam. Albo nie pamiętam...
      Kilecczyzna to kraina trochę olewana turystycznie. A jak już znają ją, to Sndomierz, Góry Świętokrzyskie...a j znam inne jej rejony, bardziej wioskowate, małomiasteczkowe, pożydowskie (które mnie pociągają). Okolice Kazimierzy Wielkiej, Wiślicy, Buska Zdroju. Jeździć, chłonąć, bo powoli wszystko niknie, co stwarzało kiedyś klimat.

      Usuń
  18. Tyś sama ostatnio taki pieprz i wanilia;) jak sama dzikowska- o zamilowaniu do podrozowania i wnikliwym oku nie wspomne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pani Dzikowska to też, za przeproszeniem, element moich wspomnień z dzieciństwa. Bardziej niż bajki pochłaniały mnie jej i Tony Halika relacje i filmy z ich wypraw i podróży!

      Usuń
  19. Kompelment piękny.

    Śliczny zestaw, kolorki też, żebym to ja jeszcze miała figurę do takich rzeczy, ech

    Miejsce niezwykłe, wspomnienie i Twoj syn

    piękni jesteście. Cmok

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Komplement taki konkretny.
      Dziękuję za pochwałę.
      Dzięki w ogóle :* :)

      Usuń
  20. Bardzo ładne miejsce. Zachęcasz aby wybrać się na kielecczyznę. Nigdy tam nie byłam!
    Jestem w szoku, że da się wydziergać tak ładnie dopasowaną sukienkę. Po prostu "wow" i "szacun"!:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To przepiękne tereny! Jest przestrzennie, urokliwie, trochę tajemniczo.
      Da się :)
      Dziękuję! :*

      Usuń
  21. OJJJJ jak Ci do twarzy z tą wiśniówką :)) Wspomnienia najcenniejsze i warto je miec, tym bardziej że terażniejszośc pochłania Nas, ale są dni kiedy warto przycupnąc, powspominac, wyciągnąc stare albumy i wspólnie z rodziną przenieśc się w czasie :))
    Piękne zdjęcia :)
    Uściski :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraźniejszość i przeszłość trwają we mnie jednocześnie, nie da się oderwać od własnych korzeni i pamięci, bo wzięliśmy się stamtąd - z przeszłości. :)

      Usuń
  22. AAAA dzierganina tak mnie zauroczyła że w pierwszym komentarzu słów zbrakło by wyrazic swój podziw!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, widzę że sTwór ten robi duże wrażenie na ludziach :D

      Usuń
  23. Znam te miejsca,oj znam. Przeprawiało się tam ze 25 lat temu jeszcze łodziami. W Ujściu Jezuickim i Wierzychowicach mam koleżanki z licealnej ławy.Dobrze zobaczyć te krajobrazy raz jeszcze.Iwona z kieleckiego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no proszę! Cieszę się, że mogłam Cię wirtualnie zabrać na wycieczkę w te strony. :) Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  24. GENIALNE ZDJĘCIA!! Wspaniałości
    pozdrawiam:* i zapraszam na nowy post
    OLA

    OdpowiedzUsuń
  25. Sukienka jest świetna! A cały zestaw genialny! To chyba najlepsza Toja stylizacja. Bardzo, bardzo mi się podoba :)
    Nominowałam cie do wyróżnienia, zapraszam do mnie :)
    Pozdrawiam cieplutko :):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Za nominację też. Postaram się wywiązać. :)

      Usuń
  26. Nominowałam Cię do Liebster Award, taki łańcuszek ale z fajnym uzasadnieniem;)
    Więcej informacji tutaj: http://pannalila.blogspot.com/2013/11/trzy-lata-blogowania.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za nominację. Jak tylko znajdę czas, żeby się zastanowić nad tematem, skorzystam. :)

      Usuń
  27. Po pierwsze - bardzo lubię wiśniówkę:) a po drugie - świetne zdjęcia :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po trzecie - bardzo dzięki :)
      Spokojni Impetycy? Podoba mi się ta nazwa!

      Usuń
  28. Tunika prześwietna!! W dodatku genialnie wygląda z wiśniowymi rajtkami! Oj jestem pełna podziwu dla talentu. Sama próbowałam działać w tej materii ale po 2 pierwszych prawych i jednym lewym oczku bardzo się zdenerwowałam i chyba się już do druciakowania nie przekonam;)
    A wycieczka musiała być super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Pierwsze próby zwykle są nieudane. Ale jak coś nam jest pisane, to nie minie :):):)

      Usuń
  29. Kieca fajna, ale nie mogę nie skomentować fryzurki - zarąbiście Ci w tym koczku :)

    OdpowiedzUsuń
  30. wiśniówkę lubię, w Twoim wydaniu jak najbardziej:D
    z szarością - ekstra!
    bryka dziadka wymiata!! moja babcia miała "Błękitną Strzałę" - brat ją tak nazwał:D wyglądała prawie identycznie!
    a dziadek przystojniak:D
    i dzięki za wycieczkę..ja coś ostatnio w domu siedzę;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziadek był przystony, fakt, chociaż takiego jak na zdjęciu go nie pamiętam.
      Proszę bardzo :):):)

      Usuń
  31. wpadam w kompleksy, gdy tu zaglądam, bo masz, babko, osobowość! i tego pazura! a pociecha jak widzę też charakterna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto? Ty?! Nie żartuj! Tym pazurem to się sama czasem charatam :D

      Usuń
  32. Mój podziw do Twoich talentów rośnie i rośnie :-) Sukienka( tunika) to kawał świetnej roboty , a efekt znakomity:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, z tej sukienki jestestem rzeczywiście wyjątkowo bardzo zadowolona. Wytycza ona kierunek, którym chcę iść w temacie sukienkowym. :) :)

      Usuń
  33. Jakie Ty zawsze klimatyczne miejsca odwiedzasz!!!
    sukienka istny majstersztyk! o łańcuchu nawet nie wspominam ;)

    ps. Bym chciała zobaczyć minę pana od pizzy, gdy Twój Syn do niego podchodzi i chwali jego wyroby. Świetny gest!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa, bo mnie się wydaje, że klimat jest w każdym miejscy, tylko trzeba go wyłapać. :)

      Miny nie widziałam, bo siedziałam tyłem, mąż mój widział i po jego minie poznałam, że coś się wydarza :D Pan się uśmiechał. Myślę, że zapamięta mojego syna na dłużej :D

      Usuń
  34. przepięknie!!!
    http://rozaliafashion.blogspot.com/2013/11/udobuy-ciekawostki.html
    ps. klikniesz w baner persunmall?
    dzieki

    OdpowiedzUsuń
  35. Wow! Sukienka super, świetnie z dzierganym łańcuchem....tak trzymaj...
    Wisniówkę bardzo lubię, urocze miejsce pokazałaś, ja jednak nie znam, nigdy tam nie byłam...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
  36. Sukienka jest niesamowita, dobrałaś zresztą piękne dodatki i tło dla zdjęć. Wszystko zagrało!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, jestem z niej baaaardzo dumna i cieszę się(!!!), że zobywa uznanie w oczach innych. :) :) :)

      Usuń
  37. tak patrzam i patrzam na tą główkę Twoją i sobie myślę, że króciutkie włoski stworzone dla Ciebie... :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, zgadzam się nieskromnie:) Mam głowę idealną do krótkości. Kiedyś nosiłam się na krótko i łyso, to był mój znak rozpoznawczy.

      Usuń
  38. Lubię wiśniówkę, ale chyba jeszcze bardziej śliwowicę:)
    A kolory Twego zestawu baaardzo mi się podobają! Sukienka jest super!
    Cudowne miejsca na zdjęciach!
    Pozdrawiam i dziękuję- Anna

    OdpowiedzUsuń
  39. Jeżeli taki komin wpadłby w moje ręce nie wyszła bym bez niego ze sklepu na 100% a reszcie mówię nadal nie! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  40. Masz kobieto talent.... taka sukienka robiona drucikami???? Pozazdrościć ciepliwości.Stworzyłaś rewelacyjny zestaw, a zdjęcia bardzo klimatyczne. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza. Tym, którzy tylko tu zaglądają, zachęcam: odezwijcie się ;) :)