U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

piątek, 7 marca 2014

Niech mnie ręka

 Dobrze nie jest. Ale źle też nie. Przyjaciele moich wrogów są moimi wrogami. Już dawno na to wpadłam, tylko nie było okazji się podzielić. Idzie wiosna, porządeczki, w głowie i otoczeniu. Nie będę się kolegowała ze świniami. Ani wampirami. Niech mnie ręka broni. Miałam rację z trzymaniem się z daleka. Prawie nic nie jest takie, jakim się wydaje. Uśmiech nie jest wesoły, a prawda prawdziwa. Kto gada o przyjaźni, pierwszy da kopa w dupę.
 A do tego Putin, Krym, wojna polsko-ruska, raki śmaki i owaki. Mam robotę, wyrzuty sumienia, muszę udawać i wszystko znieść. Na pocieszenie syn mi mówi, że mam siłę rażącą. Ba! Tylko gdzie?

A propos: Mój sąsiad z pierwszego piętra (policjant), jest wypisz wymaluj sobowtór Putina. Ilekroć go spotykam zastanawiam się, czy o tym wie :D  
A propos wojny polsko-ruskiej, to Masłowska nagrała płytę i teledysk ją promujący. Tylko dla inteligentnych ludzi z poczuciem humoru:

     

48 komentarzy:

  1. musze zaczac od tego: ''Prawie nic nie jest takie, jakim się wydaje. Uśmiech nie jest wesoły, a prawda prawdziwa. Kto gada o przyjaźni, pierwszy da kopa w dupę.'' To jest najczystsza prawda, sama kwintesencja niestety prawdy. Ilez razy sie o tym przekonalam,a czlowiek durny dalej mysli ze oni sa tacy jak ja, zamkne sie w pokoju i nie wychodze na swiat, a jezeli juz to ''zamkne oczy'', dusze zostawie.....Sivucha tez to wiesz wiec tez chodz z ''zamknetymi oczami''' i dusze otul szczelnie Twoimi sTworami...Sciskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzę z zamkniętymi oczami, głupawym uśmiechem na pokaz i ściśniętym żołądkiem. Mam nadzieję na rozluźnienie atmosfery, ale chyba muszę trochę poczekać, albo dać komuś w mordę....

      Usuń
  2. I niech Cię ręka, a nawet dwie chronią i Twoja siła wewnętrzna i Twoje cudowne sTwory, o których już pisała Iza. Wczoraj długo nie mogłam zasnąć, też z wiadomych Ci powodów. tysiąc myśli w głowie...W końcu wstałam i przygotowałam post - na razie wersja robocza. To niesamowite - trochę w podobnym klimacie... Taki czas, przemyślenia... Piszesz o swoim sąsiedzie, my poznaliśmy podczas jednej wyprawy przewodnika z Rosji, który wyglądał jak młodszy brat Putina. Wprowadzał na wycieczce taki reżim, że aż strach. No a my oczywiście, byliśmy jedyna parą z Polski, a reszta Rosjanie i nie poddawaliśmy się temu reżimowi, co bardzo nie podobało się młodemu Putinowi. Ale mi się rymnęło... Na szczęście znam język rosyjski i o dziwo wykazałam się swoją asertywnością. Odpisałam kochana. Mooooooooooocno ściskam. Miłego, rodzinnego weekendu w trójkę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakos tak huczy i buczy wszędzie wszystko wkoło. Takie są moje odczucia i wiem nawet skąd się biorą. Jedyne czego zawsze mi żal, to że nie rozprawiłam się z czymś z buta od razu i wraca do mnie nerw.

      Usuń
  3. Świat jest dokładnie taki, jakim go widzimy, wystarczy więc spojrzeć inaczej, żeby zobaczyć go lepszym:) Jak mawiał Gandhi - bądź zmianą, którą pragniesz ujrzeć w świecie. Do mnie to bardzo przemawia i to jedyna prawda, w którą wierzę:) Jak na Twoich zdjęciach - obiektywnie rzecz ujmując ziarno obniża jakość zdjęć, ale w niektórych okolicznościach nadaje im genialny artystyczny charakter - nie ma jednej uniwersalnej prawdy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ziarno zrobiłam specjalnie, lubię zbrzydzać i uniedoskonalać.
      Oczywiście że świat jest takim jakim go widzimy, jest też o wiele gorszy i o wiele lepszy. w tej samej chwili. Nie szukam systemów filozoficznych, które maja mi pomóc w spojrzeniu na świat, bo patrzę na niego bardzo zdrowo. Po prostu ktoś mnie wkurwił i wkurwia cały czas, a nie mam jak dać mu w mordę.

      Usuń
    2. Wiem, wkurwienie głównie wynika z bezsilności i też go doświadczam, nie jestem taka święta jak moje przekonania, choć bardzo bym chciała;) Ale mnie takie samoprzekonywanie się pomaga. I skupienie się na czymś konkretnym, np. liczeniu oczek...

      Usuń
    3. Przekonania przekonaniami, a żadnen człowiek z betonu i żelaza nie jest. Teoria od rzeczywistości się różni. Kiedy się dzieje źle, np pojawia się w bardzo bliskim otoczeniu choroba śmiertelna, to żadna filozofia nie pomoże. Tzn mnie może i owszem, ale temu konkretnemu komuś nie.

      Usuń
    4. Zależy co się przez pomoc rozumie... na śmierć nie ma lekarstwa, w pewnym sensie samo życie jest chorobą śmiertelną...
      Zauważyłam, że Ty jesteś kobietą czynu i jeśli nie potrafisz jakiejś sytuacji rozwiązać własnymi działaniami (bo na przykład coś od Ciebie nie zależy), to czujesz się bezradna i ta bezradność przekłada Ci się na wkurwienie: na ludzi, na świat, na system...
      Ja jestem myślicielką (jakkolwiek głupio to brzmi) i z przeciwnościami próbuję radzić sobie przede wszystkim w swojej głowie - nie zmienię świata, nie zmienię ludzi, mogę jedynie zmienić swoje myślenie na ten temat, zaakceptować sytuacje, na które nie mam wpływu, usprawiedliwić ludzi, którzy z różnych przyczyn (ignorancji, egoizmu, nieświadomie) krzywdzą innych i skupić się na tym, co dobrego od świata doświadczam.
      Obie strategie mają oczywiście swoje dobre i złe strony - Ty walczysz i dzięki temu coś zdobywasz, ale za to pewnie częściej obrywasz i musisz zmagać się z rozczarowaniem; ja niczego nie zdobywam, czasem coś jedynie dostaję przypadkiem, ale mam za to święty spokój i różowe okulary, które tylko od czasu do czasu ktoś mi z nosa strąci. Wierzę, że niechcący...

      Usuń
    5. Wiem o czym piszesz. Ale osoba którą mam na myśli nie. I w tym sęk. Że to co dla mnie jest białe, dla kogoś czarne. I tak na każdy temat. Nie abstrachuję, trzymam się konkretu. Natomiast co do rozkminienia, że jestem osobą czynu, to zupełnie nie :D Być może takie wrażenie sprawiam...co mię dziwi... Co to znaczy, że człowiek czynu??? Nie lecę na barykady, nie walczę, nie zmieniam siłą i walką nikogo ani niczego. Raczej macham ręką na ludzi z którymi mi nie po drodze i jeśli z kimś dogadaćsię nie umiem, to olewam temat. Nie zależy mi. Wypowiadam chętnie swoje zdanie jeśli temat mnie zaciekawia i jest dla mnie istotny, ale przenigdy bym tego walką i czynem nie nazwała. Lubię dyskusje, kłócić też się mogę i bronić swojego punktu widzenia, ale być przekonywana też lubię. Bezradna się prawie nigdy nie czuję - wkurwiona tak, jeśli ktoś na mnie napada, obraża moich bliskich, zaczepia itp. Poczułam bezradność niedawno, ale sobie poradziłam o dziwo w miarę szybko, stawiłam czoła(ciągle stawiam) rzeczywistości. Niczego z tak wielkim skupieniem nie robię bardziej, jak przemyśliwania właśnie, o którym piszesz w odniesieniu do siebie. Kiedyś, połowę mojego życia temu, odkryłam tao i na tamten czas bardzo mi pomogło, uratowało mi życie :) Teraz jestem już inna, po wielu, wielu, wielu nauczkach, potyczkach, jazdach życiowych, zawirowaniach. Patrzę na świat z mojego punktu widzenia i raz jestem oazą spokoju, a raz pozwalam sobie na emocje. Nie rzucam się na zdobywanie nagród, nie startuję w zawodach, nie mam ambicji, nic nikomu nie czuję potrzeby udowdniać. Nie mam oczekiwań ( szczególnie w stosunku do innych ludzi), dlatego nie mówię o rozczarowaniu. Jeśli jest okazja a ja mam natchnienie, to wygarnę w oczy to co mi do kogoś leży na wątrobie, ale nie szukam okazji, a wręcz unikam pewnych miejsc i osób, żeby był spokój.... Nie, nie jestem walcząca. Jestem zagrzebana w swoim światku i dbam tylko o niego, za to bardzo :):)

      Usuń
    6. No to popełniłam spektakularne pudło;) Ale w końcu, człowiek czynu, czy myśliciel, nieważne... Pewnie i tak wszystkiego mamy po trochu i z pewnością więcej niż tylko jedną twarz, co wcale nie znaczy, że reszta fałszywa...

      Usuń
  4. Zgadzam się, czasami zastanawiam się czy to ja czy świat zwariował?:)
    Nie ma szczerości, prawdy, przyjaźni. Ja jestem naiwniak życiowy i dlatego zawsze dostaje po dupie bo mierze wszystkich swoją miarą. Traktuje tak jakbym sama chciała być traktowana, i uważam że jak ja jestem szczera to dostanę to samo w zamian, kupa prawda. Nie tak dawno "przewiozłam się", na jak się okazało przyjaciółce w cudzysłowie, ale cóż pewnie się nie zmienię i jeszcze nie raz dostane po dupsku. Naiwniaki już tak mają.
    A może to ze mną coś nie tak? Może nie umiem się odnaleźć w tym świecie?
    Naprawdę czasami się nad tym zastanawiam:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja nie jestem naiwna, ani wcale dobra i raczej szczera, co mało się podoba. Jeśli nie mogę sobie pozwolić na szczerośc i bycie sobą - źle mi z tym. Wywalam ostatnio z hukiem tych, którzy mnie wkurwili, bo nie mam czasu i przestrzeni na byle co, wolę nic. Niezałatwione sprawy odzywają sie niestety echem.

      Usuń
  5. Ja odkryłam , ze nie jestem asertywna. Cierpliwa tez nie . Więc się potem miotam .... Ze świat mnie wykorzystuje .... Mnie nie jest z Tym dobrze !!!! To mnie boli !!!! I znów sie uśmiecham do tego świata , i znów nie obraniam swoich racji .... Lepiej radzę sobie ze stawianiem granic w pracy ... Mogę wtedy ubrać maskę profesjonalizmu . Ostatnio moja 6 latka powiedziała mi ze" ludzie albo sie mnie boja albo wszystko mowia " zastanawiające ....
    Podoba mi sie to co napisała Iza - o opatuleniu swojej Duszy STworami ....
    I tak jesteś harda , charda ??!! Nonkomformistka . Patrzę i często zazdroszczę . I kocham Cie za to i za te Twoja sile rażenia . Mnie trafia prosto w serce .
    Nie Putina należy sie bać , ale potworów które tkwią w zwykłych ludziach .... Efekt Lucyfera .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to odkrywam, cierpliwość mi ucieka i muszę czasem ją łapać, żeby komuś, kto nic nie winny, nie sprawić przykrości. Czuję, że oczekiwania wobec mnie sa większe, niż ja chcę żeby były. Z czysto przekalkulowanych powodów, bez uczuć, które wiem, że powinny być (ludzie mówią, że je mają, że są najważniejsze...a u mnie zima). Jedyną maskę którą mogę założyć, to... swoją własną. Na szczęście człowiek ma wiele twarzy. Przyznaję się, że stosuję jeszcze inną metodę "na przetrwanie". Uciekam. Ale wcal enie chcę. Chcę spokoju wewnętrznego i żeby te wyrzuty sumienia się ode mnie odczepiły. Tak, ja też słyszę, że ludzie się mnie boją. Noo, czasem trzeba postarszyć. Ania, kurde, o co w tym wszystkim chodzi???Może ludzie ak naprawdę nie są istotami stadnymi i powinni żyć każde z osobna????

      Usuń
    2. Tylko żadna maska nie ukryje braku twarzy .... :(

      Usuń
    3. Pora zdjąć maskę. Co będzie, to będzie.

      Usuń
  6. Kocham Masłowską , kocham wojnę polsko- ruską książkę i film, fenomenalna gra aktorów, teksty masłowskiej rozwalają system ,dzięki za przypomnienie Sivka, teledysku nie znałam . Sivko oczywiście zdjęcia bardzo artystyczne już na fb podziwiałam <3 Co do tekstu , mam świetnego mentora w tej kwestii także jest w miarę ok, moja mama zawsze mówi, miej oczy szeroko otwarte i bądź ostrożna :D Trzymaj się kochana i nie daj się :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozwalają, to prawda. Usłyszałam kilka dni temu na Trójce, że Masłowska nagrała płytę, była z nią rozmowa, nakręciłam się, że muszę posłuchać, ale w ferworze zdarzeń dni codziennych mi uleciało. Aż
      tu wczoraj na Kulturze zobaczyłam teledysk i znów gadała, i musiałam odnaleźć na niechżyjejutubie :):)
      Trzymać się trzymam, tylko czasem człowiek musi z grubszej rury wystrzelić, bo inaczej się udusi(albo kogoś). Dzięki:*

      Usuń
  7. Swietne, bardzo niepokojace zdjecia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niepokoju sporo we mnie teraz, więc chyba dobrze wyszło, chociaż fotki mają miesiąc. Dzięki :)

      Usuń
  8. Nie znam sytuacji więc trudno mi się wypowiadać ale generalnie schemat jest zawsze taki sam ale bardzo podobny. Przez jakiś czas miałam sporo "przyjaciółek" które czekały na mój "koniec" pod każdym względem zarówno prywatnym jak i zawodowym. W cholerę się we mnie gotowało aż w końcu zamiast dać w pysk odeszłam na każdej płaszczyźnie. Długo dochodziłam do siebie ale w końcu ozdrowiałam. teraz mam teren oczyszczony, bliskich mi osób garstkę ale przynajmniej nie czuję się jak skacowana a tak się czułam w tym całym kwasie. W nowych sytuacjach jestem bardzo przewidywalna i ostrożna i tak walę z buta i daję od razu wpier...tak jak o swoich chęciach pisałaś. Jest mi o tyle łatwiej że nie nawiązuję już rzadnych bliskich relacji z osobami wytypowanymi do "odstrzału" jak mawia moja mama! Kurcze musisz to wszystko sobie poukładać żeby nie zwariować! Muszę Michowi pokazać wojnę bo nie widział i mi o tym przypomniałaś:) Zdjęcia fantastyczne! Wywołują we mnie odczucia a wiesz to sztuka wywrzeć obrazem odczucia i cieszę się że to inneodczucia niż chęć zakupu kolejnych dóbr konsumpcyjnych. Za to cię uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jedna sytuacja nawet, tylko w kupę zebrane co mię podgryza. Dobrze kiedy się uczymy na błędach, ale przy kazji robimy się (przynajmniej ja) ostrożniejsi. Tym bardziej wyrzucam sobie że dałam się zwieść komuś, kto działa w sposób dla mnie niezrozumiały i niedoprzyjęcia! O, bliskich relacji też łatwo nie nawiązuję. Mam świat wypełniony miłościami mojego życia i obowiązkami, na durnoty czasu mi brak(wystarczy, że bloguję:))) Za dwa ostatnie zdania wielkie dzięki :* Kurde, a miałam zamiar podzielić się stronką pewnego sklepu gdzie coś nabyliśmy z mężem ku radosnej uciesze :D

      Usuń
  9. Masłowska to już nie moje "polskie czasy", więc w ogóle nie wiedziałam o jej istnieniu - dobra jest! :DDD
    Tylko muszę jeszcze zaznaczyć, że polski wulgaryzm od czasu kiedy mnie w Polsce nie ma, razi mnie szalenie! Język niemiecki nie jest tak wulgarny, albo może my nie jesteśmy tak wulgarni, no jednym słowem, jeśli teraz słyszę "okurwiony" język polski to aż mi wstyd...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam takiego znajomego, który odbiera Masłowską i jej twórczość przez pryzmat wulgaryzmów. A tu nie o to idzie. Ona nie gloryfikuje przeklinania. Warto posłuchać co ma do powiedzenia ona sama. Do mnie trafia ta estetyka, lubię absurd, mocne słowo i przekaz, szokowanie dla wyższych celów. Podoba mi się taka otwartość, łamanie stereotypów itd itp. Masłowska to zjawisko :):)

      Usuń
    2. A nie, nie! To moje skróty myślowe i szybkie pisanie komentarzy - nie chodzi mi o wulgaryzmy Masłowskiej, to co napisałaś zgadza się o jej twórczości(tak myślę, bo jej nie znam, przeczytałam parę jej zdań w Wikipedii i wysłuchałam tego jednego teledysku, ale czuję o co jej chodzi ;-)) i przeklinaniu w niej. Ona "używa" wulgaryzmów, a mi chodzi o "nadużywanie" ich w dniu codziennym, w zwykłej rozmowie... Podobno wiele dzieciaków z podstawówki używa przekleństw, jako znaków interpunkcyjnych w zdaniu... Mam kumpla, który też to robi - jak jeszcze byłam w Polsce to byłam do tego przyzwyczajona, teraz nie mogę go słuchać kiedy mówi!

      Usuń
    3. Ok:D
      Swoją drogą reakcje na Masłowską są tak skrajne, że nie dziwi mnie czyjeś oburzenie. Niemniej ednak cieszy mnie Twoje sprostowanie :D :D Przeklinanie w szkole to "normalka", coraz młodsze dzieci to dotyka. Ja też potrafię siarczyście zakląć, ale jak się nasłucham łaciny na ulicy, to mi wstyd i obiecuję sobie przestać. :)

      Usuń
  10. Yyy! Cię z dużej litery, coś mi się źle napisało;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Zwykle jestem spokojna i opanowana, mysle i milcze, waze slowa. Ale sa sytuacje kiedy wybucham. Na ludzka glupote, podlosc, nijakosc, na klamstwo, bo akurat mam nerwa;) - wybucham. Nie patrze czy brat, "przyjaciel" czy baba w sklepie. Widze czasami jak patrza na mnie wzrokiem pytajacym "zwariowala, czy co?" A ja mam to gdzies. Inaczej sie czuje nie soba. A wtedy mi jeszcze gorzej.
    Nie znam sytuacji, wiec nie bede sie wymadrzac. Ale wiem, ze "sila razenia" rodzi sie w glowie, a potem przeradza sie w slowa i czyny. Daj jej upust, a poczujesz sie lepiej.
    Fryzura to wiesz, moje klimaty:)
    Usciski. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to piona, bo ja mam to samo. Ale z drugiej strony rzucam się też nieznajomym na pomoc, przepuszczam w drzwiach starsze osoby, gawędzę o dupie maryni z nieznajomymi w sklepach, czy gdzie tam. Siła rażenia, to mam wrażenie, już była, a teraz ledwo wierzę w rzeczywistość. A może tylko tak mam potrzebę pomarudzić, w końcu sa tacy, co tylko to robią :):)
      A fryzura to sprzed miesiąca, teraz jestem po kolejnym cięciu i jest króciotko, że hej (żeby dłużej odrastało a ja miała spokój). :*

      Usuń
  12. Mnie taki stan doprowadził do depresji. Nie polecam powstrzymywania emocji, to jak trzymać w sobie bombę i pracować ciągle nad jej siłą rażenia, a potem, cóż...wybucha w środku,bo potem już nie jest tak łatwo wrócić do poprzedniego stanu. Nie udawaj nic, bądź sobą i walcz o swoje!!!!...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie stan, to tylko takie wietrzenie głowy. Normalnie jestem dosyć wybuchowa i co w głowie to na języku, ale ze 3 razy przegapiłam danie komuś w mordę. Ale teraz jest taka sytuacja, że muszę się powstrzymać. Mierzi mnie też jedna niezałatwiona sytuacja, gdzie zamiast komuś nawrzucać i wyłuszczyć czym mnie wkurwił, odcięłam się. Każda niezałatwiona sprawa nie jest zdrowa dla umysłu.

      Usuń
  13. Ale fryz to masz zajebisty!!!

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie zawsze da się stłumić w sobie emocje. W końcu wybuchasz i już nie zastanawiasz się co będzie tego następstwem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żyjąc w społeczeństwa musimy przstrzegać norm, czyli faktycznie trzeba się powstrzymywać czasem (lub często, zależy, jaki kto ma temaperament i mentalność, i jaką filozofią, bądź jej, brakiem się kieruje). Ale zabrać głos też dobrze jest. Nawet głośno :):):)

      Usuń
  15. Tłumienie emocji i zamartwianie się nigdy nie było dobre. W moim przypadku odbiło się to mocno na zdrowiu.
    Znam dobrze to paraliżujące uczucie bezsilności, kiedy wydaje się, że nic się nie da zrobić, że ktoś kogo uważaliśmy za przyjaciela bardzo nas zawodzi, rani i okazuje się, że tak na prawdę nigdy nim nie był.
    Wtedy w człowieku zbiera wielka złość i żal.
    Osobiście staram się żyć w zgodzie z sumieniem z ludźmi a przede wszystkim z Bogiem, w beznadziejnych sytuacjach uciekam się do Niepokalanego serca Maryji.
    Może według Ciebie to trąci "moherowymi beretami" ;ale uwierz mi przynosi dużą ulgę, spokój i pozwala złapać równowagę życiową.
    Gorąco pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy szuka drogi dla siebie.Ja jedną drogą nigdy nie szłam, lubiłam zbaczać, lubiłam zakręty, podejrzane zaułki, prowadziła mnie ciekawość i chęć przygody. Kiedyś. Teraz, od lat już, mam swoje miejsce, znalazłam wszystko co chciałam, spełniły się moje marzenia, wszystkie. Jeśli czegoś nie mam, to znaczy, że za słabo o tym marzyłam, albo wcale :) Kościół to zdecydowanie nie moja bajka. Jestem nastawiona anty do tej instytucji, mam to mocno przepracowane, wiem o czym mówię, co myslę i czuję na ten temat. Wiem, że dla wielu ludzi temat Boga to strasznie ważna sprawa i ok, ale ja w to już nie wchodzę. Wchodzę w siebie i słucham co tam. Czy Bóg jest, czy go nie ma - to nie ma znaczenia, ważne żeby nie być świnią.

      Usuń
  16. Mam ostatnio podobne przemyślenia :* buziak Siwko piękna

    a sąsiad, cholera, musi mieć trudne życie i do tego policjant

    OdpowiedzUsuń
  17. Miałam nadzieję na zrozumienie :) :*

    Sąsiad bardzo sympatyczny :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nawet jeśli sąsiad o tym wie, nie trzeba mu dokładać i tego wypominać :P
    Nawiasem mówiąc, zawsze uważałam Putina za sukinsyna (jak mi się rymnęło), ale w miarę rozsądnego, aż do tej pory. Oby się udławił tym razem. Oby.
    Głowa do góry, Siveczko. Będzie dobrze.
    Nic nie jest takie, jak się wydaje? Też ostatnio mnie oświeciło w tym temacie. Ale ludzie są tylko ludźmi. Może nie należy oczekiwać za wiele.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że jednak nie wie, kto by mu się odważył powiedzieć :D Tak, mnie też sie wydawało, że Putin mimo całego swojego sukinsynstwa pewnych granic(nomen omen) nie przekroczy. A jednak możliwe jest wszystko. Niech się nazre i mu bokiem wyjdzie.
      Staram się ten łeb w górze nieść...
      Zdecydowanie lepiej nie oczekliwać za wiele, nie będzie rozczarowań. Powtarzam to od lat, a jednak czasem wpadam w sidełka. Ech...

      Usuń
  19. Wiesz, że masz genialny fryz?:D
    Co do reszty, to masz rację...zawsze tak jest, że jak masz wrogów, to nastawią żle do Ciebie swoich ziomków:/
    Mam nadzieję, że wyjdziesz na prostą i przestaną Cię gadziny dręczyć...
    Sąsiad nie ma łatwo z taka facjatą;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fryz juz leko odmieniony:D
      Ja mam skłonność widzieć wrogów w tych, którzy się z premedytacją idą kumplować z tym, z którymi ja mam na pieńku. W ogóle, to ludzie dziwni są i niekoniecznie to jest komplement.
      Osobiście jestem na prostej, ale mam do czynienia z bardzo krzywą i tylko bronię się, żeby i mnie nie skrzywiło. Bezduszna się czuję przy okazji....

      On nie tylko z twarzy, ale i z figury, wzrostu, a nawet chodu :D

      Usuń
  20. złe emocje najlepiej wyrzucić z siebie, wykrzyczeć wyżyć się byle nie na słabszym ;-).
    Na samo hasło putin - scyzoryk mi się otwiera!
    Fryz - genialny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz absolutną rację! Myślałam o Tobie, wiesz :D

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza.