U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół.
Matka, żona, człowiek.
Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica.
sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży.
Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami, ciuchowo tym bardziej ;)
Mieszkanka Jury.

Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

niedziela, 28 lutego 2010

Zastrzyk!

 Zastrzyk energi, słońca i w pośladek. Tych najwięcej, cała seria. W kolejce po tenże było bardzo fajnie. Spotkałam panie koło 70-ki  i wszystkie mówiły do mnie: "Eee, pani taka młodziutka!" (i już po boleści). Czułam się wyśmienicie. Tylko psychicznie. Aż psychicznie :D   


poniedziałek, 22 lutego 2010

Różowy i słoń

 Słoń pustelnik. Zdjęcia robione w eremie w Grodzisku. Piękne miejsce w Ojcowskim Parku Narodowym. A jeśli chodzi o różowy, to należy potraktować pół żartem pół serio w moim wykonaniu. Często nie ubieram, ale tym razem - ze względu na słonia :D pozwoliłam sobie. Zwłaszcza, że spódnica darowana, lat około 30. 


sobota, 6 lutego 2010

Szary człowieku czyli Ku przeszłości i Happy blog:)



Dziękuję Mamalgosi za zaproszenie do zabawy w Happy blog i zabieram się za wywiązywanie z zadania: 

 Co mnie uszczęśliwia - dziesiątka prawd na ten temat. Uzbierałoby się  i więcej, ale "potrzymam się"reguł.

  1. Moje dziecko -bez komentarza. Za całokształt, nawet, jak rozrabia i pyskuje.
  2. Mój mąż - dużo wody upłynęło w Wiśle i innych rzekach, zanim mi się napatoczył.
  3. Codzienność. W dobie galopującego feminizmu jest niepopularne, co napiszę, ale ja lubię tzw.obowiązki domowe, lubię czas spędzany z moją małą rodzinką. To mnie uspokaja i uszczęśliwia. Doceniam to, co mam.
  4. Kawa, kawa, kawa - jako niskociśnieniowiec, bez niej nie funkcjonuję normalnie!
  5. Batoniki czekoladowe, nadziewane. Nawet mój syn powtarza, że dla mamy dzień bez batonika jest dniem straconym! Najlesze to wiśniowy Studencki i pomarańczowy Jacek. 
  6. Podróże, wycieczki, włóczęgi!!! Te dalsze i takie po największych dziurach, gdzie diabeł mówi dobranoc, a psy nawet dupami nie szczekają. 
  7. Książki!!! Ale takie konkretne, a nie zabijacze czasu. Za swoją działalność czytelniczą ostatnio dotknęło mnie wyróżnienie w mojej publicznej bibliotece (i propozycja współpracy...) 
   8. Robienie zdjęć (bo fotografowaniem tego szumnie nie nazwę).
   9. Twórczość własna różnego rodzaju.  Aż mnie w żołądku swędzi, jak mi się coś stworzy "własnymi ręcami". Tyczy się to też gotowania, robienia kolaży, kiedyś rysowania i haftowania...i innych. Nie korzystam nigdy z wzorów, gotowców, opisów, przepisów itd itp, nie interesuje mnie odtwórstwo. 
  10. Niezwykle mnie cieszy, gdy uda mi się spotkać kogoś, kto na  świat patrzy podobnie jak ja:)
      
       I to by było na tyle w tym temacie. Za uwagę podziękowała, a do dalszej zabawy zaprosiła:the daily magnolias szafiarskie impresjeDressing Mrs LKlamoty.

poniedziałek, 1 lutego 2010

Szła dzieweczka do laseczka

 I do Zielonego (tak się zwie jeziorko, nad które zaszła). Ale nie napotkała myśliweczka bardzo śwarnego (no, trudno). A i Zielone nie było zielone, bo wszędzie tylko biel, biel, biel..........

  Beret - hand made
Szal - prezent
Sweter - H&M
Pas - bardzo pełnoletni. Gdy go nabywałam, zapinałam na pierwszą dziurkę. Teraz na ostatnią. 
 Legginsy - sklep osiedlowy
Buty - Bata
 Kożuszysko - po ojcu, który go nosił 50 kg temu :D