Jakiś czas temu przestałam korzystać z biblioteki. Może to brzmi kontrowersyjne dla niektórych, ale trudno. Przestałam wypożyczać książki, bo zaczęły mnie obrzydzać. Z podobnego powodu powodu lata temu przestałam kupować ubrania w secondhandach. Ciuchy nie wiadomo po kim. I książki pobrudzone nie wiadomo czym. Kiedy natknęłam się na ślady krwi na kartkach jednej z nich, czara goryczy się przelała. A że na plamy z krwi ponoć dobra jest sól, kupiłam książkę Neapol słodki jak sól Piotra Kępińskiego ;) Subiektywna opowieść o mieście. Nie żaden przewodnik. Warto (ja lubię) spojrzeć przez czyjąś konkretną perspektywę niż tylko suche przewodnikowe fakty.
Ałtfit czarno-biały. Bluzka z rękawkami-motylkami i spódnica-firanka.
Ach, rozumiem, też od dawna nie korzystam, albo sporadycznie z bibliotek, choć z innych względów.
OdpowiedzUsuńWidzę, że ta książka z Wydawnictwa Czarne - oni wydają bardzo dobre książki. Wysoka półka, jeśli chodzi o dobór autorów, poziom, edytorstwo. Też lubię poczytać coś z subiektywnego wrażenia niż zwykłe przewodniki turystyczne, w których jest mnóstwo informacji, ale nie ma ducha miejsca. Reportaże są o wiele ciekawsze. Nawet książka pozornie o czym innym może zawierać ciekawie przedstawione tło jakiegoś miasta i lubię takie właśnie pozycje. Twoja propozycja interesująca i spróbuję zdobyć.
Bardzo lubię tę serię, mam z niej kilka książek, nawet pokazywałam i pisałam o nich na blogu. O Albanii, Ukrainie, Rumuni. Miejscach, w których byłam, te mnie najbardziej interesują. Z tej przyczyny kupiłam tę o Neapolu.
Usuń