Wyszłam w świat z ideą ubierania drzew 🌲🌳🌴 Wyszydełkowałam kilka sztuk yarnartów i zamontowałam tu i tam. W bliskich memu sercu miejscówkach, po których stale się przewijam, jestem obecna, są moje. Zajmuję się rękodziełem, kocham drzewa, jestem lokalną patriotką - chciałam połączyć to w jedno. Dodać coś od siebie. Wpleść w nasz wspólny krajobraz swoje trzy grosze, swoje handmajdy. Drzewoart. Yarnart. Yarn bombing trees... Zrobić to jedno, a ubrać je drzewom w terenie, to już adrenalina. Bo czy to legalne? Czy ktoś się nie przypieprzy? Ale jak to mówią - bój się i rób 😉 Frajda była 😊 Cóż, kiedy po niedalekim czasie odkryłam, że ktoś je pozrywał. Zniknęły z Pustyni Błędowskiej i przy źródle pod Świniuszką. Zrobiło mi się przykro (czytaj: wkurwiłam się). Komuś przeszkadzało? Spodobało się? Zabrał sobie, czy wyrzucił? 🤔 Ech... Niektórym wydaje się, że jak coś jest
niczyje, to może być ich. A to było dla sosen i innych drzew...
Na Pustyni Błędowskiej:
Mędzy wsiami Chechło, a Skałbania:
Za Chechłem, przy drodze do Błędowa:
Na prywatnej działce:
Przy drodze do wsi Golczowice:
Pod Świniuszką, przy źródle:
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz