I niezwykły mural Mony Tusz w Załężu-Katowicach. Łysek z karbońskiej komnaty (skojarzenia z bohaterem książki Gustawa Morcinka Łysek z pokładu Idy nieprzypadkowe):
U Sivuchy
Sivka, rocznik '73. Zespół Niespokojnych Myśli i Rąk.
k o n t a k t: Sylwia2008s@wp.pl
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Ależ bogactwo tematyki na tych muralach. Ta okrągła mandala z pierwszego zdjęcia bardzo mi się podoba, ktoś się napracował. Idealnie wpasowałaś się w klimat.
OdpowiedzUsuńOstatni mural do dokładnego przestudiowania, dużo detali wzbudzających zadumę.
Bo to praca zbiorowa, kilku(nastu) twórców dało upust swojej twórczości. Prawdziwa streetartowa galeria.
UsuńOstatni, czyli właściwie nie dosłownie ostatni, tylko ten z Łyskiem :-)
OdpowiedzUsuńDodatkowo, czego nie uchwyciłam na foto, mural ma świecąco-błyszczące elementy. Robi wrażenie. Jest jeszcze kilka takich spektakularnych murali w tej dzielnicy. Ale już trzeba samemu przyjechać podziwiać 😉
UsuńPrzyciągnęłaś moją uwagę juz na insta, piękny mural, i jaki kolor. Świete zdjęcia, pięknie wyglądasz!
OdpowiedzUsuńJa jestem pod wrażeniem w ogóle tej dzielnicy Katowic. Murale bardzo jej dodają.
UsuńWszystkie murale ciekawe, jeden nawet z postacią jednej z moich ulubionych kreskówek ;) Mural z Łyskiem cudowny... Podziwiam za taki talent i świetne oddanie klimatu. A stylóweczka idealna. Chodzi za mną brąz i będę intensywnie czegoś szukać w takim czekoladowym odcieniu. A portki mam nawet podobne, może troszkę węższe, bardziej o fasonie jogerów :)
OdpowiedzUsuńO, moje portki to "sindbady". Wreszcie po latach udało mi się znowu trafić ten krój. Bo uwielbiam. Właśnie takie szerokie 🤎
UsuńNo to teraz jest spory wybór sindbadków w sieciówkach, bo widzę je dosłownie wszędzie ;) Czyli chyba modne są! Świetnie w nich wyglądasz :))
UsuńRzadko jestem w sieciówkach. Swoje kupiłam w ulubionym sklepie, który gwarantuje jakość ;)
UsuńRozpoznałam jeża na jednym z malowideł :) Do mnie przychodzą dwa jeże, które dokarmiamy ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie!
Zabawne są Twoje komentarze.
UsuńLubię murale . W naszym mieście jest ich sporo . Miłego tygodnia😊
OdpowiedzUsuńWszędzie jest ich dużo. Stały się doceniane, wręcz pożądane.
UsuńW czasie studiów mieszkałam na Załężu, ale murali wtedy tam nie było. Piękne. Zwłaszcza ten feniks... I Twój ałtfit super🙂
OdpowiedzUsuńTeraz murale wszędzie wyrastają jak grzyby po deszczu 😉
UsuńMural są często poszukiwane przez miłośników sztuki ulicznej, fotografów, turystów. Masz zmysł ich wyszukiwania. Podoba mi się Twój ałtfit.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Szukajcie, a znajdziecie 😉
UsuńFajne miejsce. Podoba mi się ten mural - Łysek z karbońskiej komnaty.
OdpowiedzUsuńPierwsze zdjęcie- świetne!
Pozdrawiam
Tak, ten mural jest piękny. Myślę, że mieszkańcy bloku na którym powstał, są dumni. Ja bym była 💙🖤🤍
UsuńMe gusta mucho el arte urbano. Hay murales preciosos.
OdpowiedzUsuńUn abrazo, Lavender.
Niektóre są naprawdę piękne 💙
UsuńGenialne murale 🤩
OdpowiedzUsuńZapowiada się wakacyjna wycieczka do Katowic Załęża 😅
Daleko nie masz 🤓
UsuńJa osobiście bardzo lubie graffiti i murale, ale tylko takie dobrze wykonane, którze rzeczywiście można nazwać sztuką uliczną :)
OdpowiedzUsuńTe są 💙
UsuńWow :o Na prawdę trafiłaś na cuda!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! Miłego czwartku🌸
Angelika
Tak. A to dlatego, że się zgubiliśmy i GPS nas poprowadził drogą na skróty. A na niej takie cuda 😉
UsuńWhat wonderful street art. It's stunning, I'm speechless. It's amazing! Have a beautiful day!
OdpowiedzUsuńBig hugs.
Brawa dla talentu ulicznych artystów 👏👍😉
UsuńŚwietna miejscówka, fantastyczne murale, no i Ty fantastyczna! Uściski ♥️
OdpowiedzUsuń❤️
Usuń