Miałam wzywać straż pożarną do pani - poinformowała mnie sąsiadka. WTF, że co??? - pytam się. Bo taaaakie kłęby dymu od pani przez okno leciały! Jakiego dymu, nie paliłam żadnego ogniska... Wtedy mnie olśniło. Była taka sytuacja. Gotowałam obiad, okno było otwarte, wylatywała przez nie para. Mówię to sąsiadce. Ta, że dym. Ja że para, ona że dym. Ja para! Ona dym! Para!!! P-A-R-A. Para ra ra. Para buch! Zirytowałam się (nie mam dużo cierpliwości do niekumatych). Trzeba było wzywać. By się strażacy zdziwili 🚒🧑🚒
Brązowy (z perłowoszarymi wrobieniami) wełniany sweter wydziergałam dwa lata temu (projekt własny, sivkowy). Przez przypadek jest z tej samej wełny co czapka. Do pary.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz