U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół.
Matka, żona, człowiek.
Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica.
sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży.
Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami, ciuchowo tym bardziej ;)
Mieszkanka Jury.

Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

środa, 11 września 2019

Mizofonka

 Ktoś słyszał o czymś takim jak mizofonia? Ręka w górę! A może ktoś ma tą przypadłość, jak ja? Bo ja jestem mizofonką! Czym jest mizofonia: klik. W skrócie - nie mogę słuchać i patrzeć jak ludzie jedzą. ODGŁOSÓW przeżuwania, gryzienia, mlaskania, połykania. Nawet nie chcę próbować opisywać, jakie to budzi we mnie odruchy... Bójcie się Wy, którzy jecie 😁 Wiem. To absurd. I nie do pojęcia. Do niedawna byłam pewna, że jestem ewenementem w przyrodzie. Na szczęście (?) nie. Są na świecie inne takie trudne przypadki. O czym dowiedziałam się z dużą dozą ulgi. Czy to się leczy? Nie wiem. Ale wiem już, że z wiekiem pogłębia... No co, każdy ma swoje ześwirowania 🤷‍♀️🙂

 A z wrodzonej (albo w procesie socjalizacji nabytej) przekory, coś do jedzenia 😜🙃 Mojego wypieku ciasta. Takie trochę z przepisu, trochę z głowy (jak to u mnie z większością wszystkiego). Nie jestem jakąś tam miłośniczką pieczenia ciast, biorę się za to raz na trzy lata. Nawet nie przypuszczałam, że może mi to tak pysznie wychodzić 😊

Z ananasem i morelami:


Z śliwkami i jagodami:

  
Nie mlaskajcie i smacznego 😉😄😀😁

40 komentarzy:

  1. To zapraszam do Azji. Co tu się czasami dzieje! Zwłaszcza Chińczycy są mistrzami siorbania, mlaskania, charkania. Zwłaszcza to ostanie wzbudza u mnie odruchy wymiotne. Reszty już nie zauważam:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, swego czasu miałam do czynienia z azjatami 😉

      Usuń
  2. Hehehe ;) Moja siostra, to ma :D
    Tę mizofonię :D Ja za to mam chyba dyskalkulię, czyli dziwny problem z matematyką ;)
    Mnie się zwyczajnie klapka w mózgu zamyka, gdy widzę zadanie.
    Nie pamiętam numerów, nawet prostych ;) A policjant po moim wypadku był zdziwiony, że peselu nie umiem podać! Kurde! Nie dość, że w łeb się trzasłam, toon mnie o pesel pyta!:D
    Acha! I jeszcze nie cierpię gotować, ale to już wiesz:D
    Nie wiem, czy ma nazwę ta przypadłosć, ale jak mi koleżanka mówi: "To taki prosty przepis przecież!" To znowu klapka w mózgu mi się zamyka:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie było odkryciem, że inni ludzie to mają i nawet nazwa fachowa tego jest. Poczułam ulgę :D
      Dyskalkulię też mam. Znam efekt klapki :D Żadnego zadania matematycznego z synem nie zrobiłam przez wszystkie lata jego nauki do tej pory (teraz tym bardziej nie zrobię). Jak widzę zbyt długi rząd cyferek, to... odwracam główę :D
      Co do gotowania i przepisów, to właśnie tak mam, że z przepisów biorę tylko składniki, a ta cała ilość, gramy, litry... to mnie już nie interesuje, walę po swojemu. Właściwie z przepisów nic nie gotuję, tylko z głowy. Byle szybko i prosto, i w miarę zdrowo.

      Usuń
    2. Kiedy słyszę Artykuł Ustawy - też mam blokadę :)

      Usuń
    3. Nooo, to jest grube 😂😉✌

      Usuń
    4. Hahaha :D Czyli jest nas więcej! Bo chwilami myślałam, że jakaś opóżniona jestem:D

      Ciekawe czy jest fachowa nazwa na inną przypadłość, czyli "śmieszkowanie z rozmaitych rzeczy" :D Sama nie wiem, jak to określić. :D Bo za to często podpadam ;))

      Usuń
    5. To nie przypadłość. To zaleta. Reakcja organizmu na grozę świata i ludzi ;) Też to mam :D

      Usuń
    6. Uuf!! Czyli normalne jesteśmy :D
      A może nienormalne dla innych, ale mnie to pasi:D

      Usuń
  3. Ja mam prozopagnozję... Na szczęście w stopniu umiarkowanym, więc da się żyć;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciasto wygląda przepysznie co do tego sformułowania to nie słyszałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od tego są blogerki, żeby się dzielić trudnymi słowami z innymi 😉

      Usuń
  5. A u mnie zdjęcia tych ciast wywołują ślinotok😝 Ciekawe na co cierpię:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ślinotok 😉 Dobre były, lepsze niż sklepowe 😉

      Usuń
  6. Ja jedynie nie cierpię zgrzytania paznokciem po tablicy,ścianie itp.Na szczęście mało takich przypadków w otoczeniu ale sama myśl o tym wywołuje dreszcze.:0

    OdpowiedzUsuń
  7. :O

    Nigdy o czymś takim nie słyszałam! :D

    A ciasto wygląda świetnie - uwielbiam takie!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ale pychotka :)
    „Zapraszam także do siebie na nowy post - KLIK

    OdpowiedzUsuń
  9. No to ja w takim razie też to mam, bo gdy byłam razem z koleżanką na przerwie w pracy i ona tak mlaskała przy jedzeniu, to mnie cholera brała. Szybko zjadłam i wyszłam.
    A ciasto wygląda pysznie 😊 To z ananasem bym wchłonęła 😊👍

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na bank to masz! Albo Ci się zaczyna 😀 Za typowe mlaskanie mordować mi się chce (bo już zwykłe gryzienie mnie drażni). A jak pomyślę, że mnie też tak słychać jedzącą... fuuuj 🤭😁

      Usuń
  10. Ciasto aż pachnie na ekranie monitora :)
    Co do mlaskania i siorpania, odbierają mi apetyt...
    Przez wiele lat pracy z dziećmi i młodzieżą, nauczyłam się i nadal uczę dystansu i cierpliwości na różne często zachowania. :) A naprawdę nie zawsze to jest proste...
    Sylwio, przepraszam, że jeszcze nie zdążyłam. Dzisiaj znowu wróciłam bardzo późno i w dodatku zaczyna boleć mnie gardło. Jestem do bani... M. też ma urwanie głowy, samochód nam się zepsuł... Liczę na trochę czasu w sobotę. Oby, bo już mi głupio.
    Pozdrowionek moc posyłam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, nic się nie przejmuj, ja mam i tak taki hardcore znowu i na najbliższe dni, że chyba mnie trafi w końcu jakiś szlag. Nieee no, może damy radę, nie? :/

      Usuń
  11. Każdy jakieś swoje coś tam ma:)))ja o moim przypadku nie piszę bo nie chcę wyjść na wariatkę..Twoje ciasta wyglądają przepysznie:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :))) Reniu, wariatki są fajne (aczkolwiek ja o innych swoich cosiach też publicznie nigdy nie powiem) :D

      Usuń
  12. Ciasta wyglądają pięknie i na pewno są tak samo smaczne, mniam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak, moja córka ma podobny problem, mnie czasami też pewne przypadki przeszkadzają :) ciasto wygląda apetycznie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Problem mają ci, którzy przy mnie głośno jedzą. Albo w ogóle jedzą 😀😁🤭

      Usuń
    2. O tak, wyobrażam sobie. W przypadku kiedy pracujesz z dziećmi w hospicjum, to jednak córka ma problem, nie te dzieci, uwierz mi, że jednak wiem dlaczego tak napisałam. :)

      Usuń
  14. Ja mam podobnie, choć też zależy od człowieka, bo na mlaskanie, czy siorpanie niektórych jestem wręcz uczulony! Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę bardzo się cieszę, kiedy odkrywam, że nie jestem sama w tym dziwactwie ;) :)

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza.