U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

czwartek, 12 października 2017

Wreszcie w Bukareszcie

 Bardzo chciałam, trochę się bałam, spodziewałam się wszystkiego. Brak mi słów. Głównie dlatego, że najpierw musiałabym tam spędzić naprawdę sporo czasu, zeby mieć czelność wyrażać opinię. Tymczasem była to tylko jedna noc i kilka/mało/za mało godzin. Wreszcie w Bukareszcie. Czytałam kiedyś świetną książkę (był o tym post na moim blogu, ale nie mogę go odnaleźć) na temat tego miasta. Naprawdę polecam Bukareszt. Kurz i krew Małgorzaty Rejmer. Tymczasem własnymi słowy ja. Szał architekturowy. Nadziabana monumentalność. Wiochometropolia. Niewiele (nic) pozostało z przedwojennego Paryża Wschodu. Straszno - zważywszy na świadomość historii. Intrygująco. Pociągająco. Wciągająco. Urok. Być może dosłowny. Respekt. Smutek. Ceaușescu. Nieustannie tykająca sejsmograficznie bomba. Nie polecałabym wpadać tu od tak, bez przygotowania, poznania wydarzeń, które doprowadziły do tego, że jest jak jest. Nie ma opcji, nie spodoba się. Będziecie narzekać, krzywić się i krytykować. Jestem tego pewna. Ja - cóż, mnie pociągają takie nieoczywistości. Niepopularne, niedoceniane, z pokręconym życiorysem (hm, te cechy pociągały mnie zawsze i w ludziach...).
 Zdjęcia w najmniejszym stopniu nie oddają prawdy.  

 
    
Na koniec trochę folku złapanegogdzieś po drodze między Bukaresztem, a Konstancą:

 :)

29 komentarzy:

  1. Czytałam tę książkę. Bardzo mnie poruszyła. i masz rację, że jeżeli ktoś pojedzie bez przygotowania do Bukaresztu, to może mu się nie spodobać. Jak jechaliśmy na nasze wakacje do Rumunii, to celowo odpuściliśmy stolicę. Stwierdziliśmy, że mamy za mało czasu na to, żeby zatopić się w historii. Po twoich zdjęciach żałuję. Mam nadzieję, że będzie nam dane jeszcze raz odwiedzić Rumunię, nie tylko dla Bukaresztu, ale także dla wina Fretasca Regala -białe, pyszne. Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, cieszę się i wiem, że mnie zrozumiesz! :) ;)
      My za pierwszym razem też ominęliśmy stolicę obwodnicą (okrutnie zakorkowaną wtedy i teraz i podobno cały czas. A okolica obsurna tak, że wszelkie miłośniczki słitaśnych foci i ślicznaistych widoczków padłyby z obrzydzenia :D). I bardzo bardzo tego żałowałam i trułam mężowi, że musimy, musimy, noramlnie musimy tu wrócic. Takie mam ciągotki ;)) To miejsce ma w sobie to COŚ że wciąga; chce się wracać, mimo, że się widzi, jakie jest! Dużo smaczków poukrywanych na pierwszy ( i drugi, i trzeci) rzut oka...

      Usuń
  2. Książki nie znam. W Bukareszcie też nigdy nie byłam czego żałuję. Zgadzam się z Tobą całkowicie, ze pewnych miejsc podobnie jak ludzi nie można oceniam bez zagłębienia się w ich historię (zresztą co do ludzi to w ogóle należy odpuścić ocenianie!). Spoglądając na zdjęcia mam mieszane uczucia. Zachwyca mnie i nieco przytłacza...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był czas, kiedy bardzo szukałam informacji o Rumunii, Rumunach, Bukareszcie itd. Bardzo chiałam się dowiedzieć. To było pod wpływem wizyty w tym kraju. Wiedziałam,że tu chcę wrócić. Denerwowały mnie też wszelkie stereotypy na temat tego kraju i jego mieszkańców. Polacy bardzo oceniają, wyśmiewają - niewiele wiedząc na temat wyśmiewanego obiektu :/ Myślę, że to z kompleksów ;) Zdjęciami się nie sugeruj. Inna rzecz, że na żywca to dopiero jest szał :D

      Usuń
  3. ciekawe czy Rumunii lubią swoją stolicę....
    urodą nie zachwyca


    poniekąd miałam skojarzenie z Lwowem- potencjał i urok przejechany komunizmem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że Bukaresztańczycy lubią. Co to za ptak, który w swoje gniazdo sra.

      Są miejsca, które zachwycają!

      Trzeba tam być i je odnaleźć, żeby jakąś oinię próbować wydać. Tak, jak napisałam - te zdjęcia nie ogarniają prawdy nawe w 3/4. To wybrane miejscówki, całości nie widać, a ona wiele mówi.
      Mój mąż przeciwnie - powiedział, że Lwów to to nie jest.
      Nie tylko komunizmem. główne przebudowy i przeorganizowanie miasta zaczęło się od trzęsienia ziemi. Potem dyktator zaczał kombinować, ze skoro tyle się zwaliło, to on tu swoje wizje uskuteczni. Wywalił w kosmos niezliczone ilości zabytków, cerkwi, kamienic. Nawet sobie nie wyobrażasz, jakie niespodzianki czekają na zwiedzającego w centrum miasta, kiedy wejdzie w pierwszą lepszą boczną uliczkę...

      Usuń
    2. jakoś nigdy nie pomyślałam żeby tam jechać , w Karpaty tak, Transylwania owszem , ale Bukareszt ?
      choć padło ostatnio pytanie do Rumuna, czy warto jechać tam na maraton....ja nawet nie skupiłam się na odpowiedzi......więc nie wiem ,czy warto wg Bukaresztyńczyka ;)

      Usuń
    3. Twoje chcenie czy nie chcenie to zupełnie inne chcenie czy nie Bukaresztańczyka. Warszawiacy też szanują swoją stolice (ci rodowici) i jest dla nich ważna w każdym wydaniu. Twoja reakcja jest zresztą raczej typowa. Mało kto chce do Bukaresztu.

      Usuń
    4. Poza tym, kuuuurde no, nie ma przymusu... Nie mam ambicji nikogo namawiać do pojechania tam czy relkamować to miasto czy inne miejsca. Ja się tylko dzielę ;)

      Usuń
    5. a ja czesto ogladam czyjes podroze zastanawiajac sie czy mnie zainspiruje czy warte zobaczenia i .... jak moje sciezki prowadza obok to mi sie odpowiednia kklapka w glowie otwiera i wiem juz czy chce i czego chce ;)

      Usuń
    6. Ja się nie sugeruję czyimiś podróżami. U mnie wszystko zaczyna się od historii, mapy albo przypadku. Czasem gdzieś wracam, bo już wcześniej na chwilę trafiłam i było mi mało. Tak jak z Rumunią. Cudze opinie zawsze są subiektywne, ktos może mieć inny gust i oczekiwania i napisze o danym miejscu zbyt stronniczo... Wszystko jest subiektywne... Ja lubię polegac na sobie.

      Usuń
    7. ja zapamiętuje obrazy....
      historię dopisuję sama ;)

      Usuń
  4. I like your site and content. thanks for sharing the information keep updating, looking forward for more posts. Thanks
    บอลพรุ่งนี้

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciekawa jestem tego miasta. Czasami jakieś elementy architektury mogą nam przeszkadzać, a "klimat" (ludzie, smaki, atmosfera) stolicy zachęcać. Trudno mi oceniać, bo ani książki, ani Bukaresztu nie znam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Książki nie znam, ale chętnie ją przeczytam, bo ja również mam ciągoty, aby odwiedzić Bukareszt. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jedno i drugie. Właściwie miasto bez książki będzie trudniej ogarnąć 😉

      Usuń
  7. Nie byłam w Bukareszcie i książki nie czytałam,a.:)))nie wiem czy kiedykolwiek tam pojadę ale książkę chętnie przeczytam.Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto zgłębiać takie treści. To przecież tak niedaleko nas 😉

      Usuń
  8. Mimo że historii nie znam miasto bardzo się mi spodobało. Ma swój styl i urok. A folk-stroje śliczniutkie!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, tak! Jest oryginalne i w zupełnie swoim stylu 😉

      Usuń
  9. No cóż komunizm zniszczył wszystko. Ciekawa relacja, szkoda, że taka przygnębiająca. Kisses - Margot :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chciałam, żeby było przygnębiająco. Mnie tam tak nie było. Ludzie tam nie wyglądali na przygnębionych. Ja bym tam chętnie pomieszkała z miesiąc :)

      Usuń
  10. Książki nie czytałam, miasta nie znam. Nigdy tam nie byłam, zawsze omijałam Rumunię.
    Twoja relacja bardzo ciekawa. Moich znajomych syn ożenił się z Rumunką, mieszkają właśnie w Bukareszcie, trochę opowiadał...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rumiunia ciągle jeszcze ma wśród naszych krajan taką dziwną opinię... Krzywdzącą, nieprawdziwą, niesprawdzoną. A jest przepiękna a ludzie przemili. Ja polecam, ale na początek polecałabym zacząć podróż po niej od Karpat. Na szczęscie widzę że coraz więcej ludzi, zwłaszcza młodych, bez tych obciążeń wspomnieniami z czasów komuny, jeździ tam i się zachwyca. Nawet Bukaresztem ;)

      Usuń
  11. Ja bym tam łyknęła te klimaty, choć od metropolii wolę jednak łono natury :)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeszcze lubię się gapić na architekturę, działają na mnie budynki ;) Dużo mówią o miejscu, jego historii i dziejach. A to też mnie kręci :) :)

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza. Tym, którzy tylko tu zaglądają, zachęcam: odezwijcie się ;) :)