U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

piątek, 9 września 2016

Twoja mama jest jak wojsko

 Na nowo rozerwał się worek z absurdami i wylatują mi śmieci na łeb. Nie chcę krakać, ale chyba szykują się nowe wojny. Mój syn, kiedy powiedział katechetce, że nie będzie chodził na religię w gimnazjum, usłyszał: twoja mama jest jak wojsko! Trochę mnie trafił szlag. Z powodów kilku. Raz, że to autonomiczna decyzja mojego syna. Dwa, że chyba żyjemy w wolnym kraju i wolno każdemu decydować o tym i owym? Trzy, mam dość tego, że kościół swoje łapy wciska wszędzie i trzeba się bronić z każdej strony... O tym, że ktoś obraża uczucia religijne, potrafią krzyczeć i walczyć zajadle, ale uszanować czyjeś uczucie antyreligijne? Grzech, co? Pani katechetka nie poprzestała na tym jednym zdaniu, pozwoliła sobie na sporo więcej nieprofesjonalnych uwag nie na miejscu, dotykających mojego syna, a uderzających w nas, rodziców. Zakończyła (mam nadzieję, że to koniec jej wystapień, ale pewnie nie) po chrześcijańsku: będziesz żałował! Co z tym zrobię - zastanawiam się. Na razie powstrzymałam się przed pierwszą emocjonalną reakcją. Za chwilę zebranie klasowe, będzie się działo. 

 I nie jestem jak żadne wojsko. Nie wyobrażam sobie robić, co mi rozkażą :p 

  pamiątkowe biżu. Pierścień z Estonii/Tallinna i obrączka z Albanii/Sarande
reszta outfitu: marynarka męska  - Cropp, spodnie - Madonna, buty - CCC, torebka - vintage, szal - market z chińszczyzną
  

45 komentarzy:

  1. Kwestia religii w szkole (i nie tylko w szkole - w każdej przestrzeni publicznej Kościół panoszy się, że głowa mała!).... Sporo żółci miałabym do wylania z siebie w tym temacie. Kościół jest bardzo tolerancyjny póki człowiek nie wyrazi innego, niż kościelny, poglądu; wtedy wychodzi z niego prawdziwy diabeł. Też tego doświadczyłam. To tyleż smutne, co cholernie wkurzające. Nie potrafię o tym nawet spokojnie myśleć... I co z tego, że w Konstytucji zagwarantowana jest wolność wyznania, jeśli w praktyce rządzi jedynie słuszny światopogląd katolicki, a dzieci od przedszkola poddawane są religijnej edukacji zupełnie bez pytania rodziców o zgodę (tak, tak, miałam taki przypadek z moimi bratankami, kiedy to po półtora miesiącu zorientowałam się w sytuacji, gdy chłopcy poprosili o specjalny zeszyt do zajęć z religii, bo wszystkie dzieci mają tylko oni nie... Wtedy też miałam trudną rozmowę w panią katechetką, która patrzyła na mnie jak na kosmitkę).

    Ale nie rozumiem dlaczego jak wojsko??? Przecież wojsko jest katolickie do szpiku kości? Nawet zastanawiałam się jak w tym środowisku czują się ateiści, gdy wszelkie wojskowe uroczystości zawsze związane są z religijnymi ceremoniałami. Mogą odmówić udziału w nich? Czy biorą udział ze względu na większość, rozkaz, albo dla świętego spokoju?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak, właśnie tak! Można być najgorszym łajdakiem, ale wystarczy że się pójdzie do spowiedzi, że pokazuje się w kościele i już jest git, sam o sobie mam mniemanie że jest ok, bo przecież katolik. A ty człowieku żyj nie robiąc chujni innym, ale i tak cię osądzą, bo nie czujesz boskiego i kościelnego bluesa.

      Wojsko pewnie dlatego,że wg niej wydałam synowi rozkaz i kazałam wykonać :))) A tak się składa,że wystarczyło,że pochodził na religię w podstawówce... Nasłuchał się i naoglądał. Choćby szantażom księdza i przekupstwu - kto będzie chodził na jakieś takm msze, rekolekcje i inne takie - będzie miał szóstkę. Reszta - niekoniecznie. Albo najlepiej zostać ministrantem. ..

      Usuń
  2. Masz rację,mamy się nawzajem szanować i katolik również powinien uszanować niewierzących czy osoby innej wiary,Niestety póki kościół,państwo i polityka będą połączone,dotąd będą miały miejsce takie zdarzenia.Ja jestem katoliczką,może nie nadgorliwą ale jestem,mimo to nie podoba mi się że kościół wtrąca się do wszystkiego i narzuca innym swoją wolę,bo to z wiarą niema nic wspólnego.Ty wyglądasz fantastycznie i wcale mi się z wojskiem nie kojarzysz:)))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak, zgadzam się w całej rozciągłości. :)

      Usuń
  3. Moja Córka nie chodzi na religię i to my ją wypisaliśmy z tego przedmiotu na początku jej edukacji.

    Wiele by można było pisać o słuszności sakramentów, gdyż młodzież przez tyle lat uczenia się formułek na pamięć, bezsensownego klepania modlitw, nie wie, co to jest bierzmowanie, nie mówiąc o przeżyciach duchowych. Chodzą do kościoła dla wpisów w książeczce. Totalna to bzdura.
    Powiedz synowi, że można być chrześcijaninem nie będąc katolikiem.
    Moją osobistą świątynią jest las i przyroda i niech tak zostanie. Amen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście,że to my go wypisaliśmy, tego wymaga formalność, dziecko nie jest pełnoletnie. Ale to on podejmował decyzję, nie namawiałam go, nie kazałam, nie wymogłam - jak sugeruje i wmawia mu katechetka. Owszem, Mikołaj mieszka z rodzicami, gdzie tata jest ateistą, matka antyklerykałką, nie wierzącą w boskość Jezusa, negującą potrzebę istnienia wszelkiej maści religii... Nam żadne chrześcijaństwo nie jest potrzebne... Ktoś tego potrzebuje, wiary w cuda i życie wieczne - co mnie to...Nie wtrącam się, chyna że słyszę, że moje podejście, poglądy, to co czuję na ten temat, jest złe, gorsze itd. Co najgorsze, większość ludzi się ze mną zgadza, a jak przychodzi co do czego, to się boją zrobić po swojemu, posyłają dzieci na religię, każą odprawiać sakramenty, totalnie nie wiedząc co po co i na co. Hipokryci, bojący się odrzucenia, posądzenia o inność. Dzięki takiemu podejściu, ludzie koscioła czują się tak pewnie i robią co chcą w tym biednym kraju. Teksty jakie katechetka wciska dzieciakom, traktując ich jak bezmyślną masę...Na przykład o szczęśliwym zeszycie dla Jezusa - bo "Jezus się cieszy, jak widzi że dzieci mają szczęśliwe i ładne zeszyty"... Pozdrowienia dla ciemnogrodu.... Gdybym miała oddawać cześć jakimś bogomo, to tym, których czcili nasi pogańscy przodkowie. Czy Bóg jest, czy go nie ma - to osobna kwestia, bardzo osobista i do załatwieniu w zaciszu swojego umysłu. Szkoda, że świat tak się dał sprowadzić w tym temacie na manowce. Sama szkoda wynika z tego, że ktoś stworzył taki system jak religia.

      Usuń
    2. Ja też słuchałam i błaganie i groźby, a ze strony katechetki, że blokuję córce drogę, że zawsze zdąży wybrać czy chce chodzić, czy nie. A mnie chodziło o bzdurne formułki, które trzeba było sie uczyc na pamięć.
      Moja babcia płakała, rodzice byli oburzeni, NIE BYŁO W RODZINIE KOMUNII- ponoć tak ważnej dla dziecka i tego całego cyrku wokół tej imprezy. Na szczęście wszystko już minęło. A TY się nie przejmuj. Napisz synowi oświadczenie. Dzieciaki już chyba wyrozumiałe są. Mojej Martynie nikt nie dokucza. Zapewne myślą, ze jej rodzice to Jehowi, bo jak nie jesteś katolikiem, to musisz być Jehowym. Ich też poznałam, są mądrzejsi od członków KK, tylko werbują w swoje szeregi zbyt nachalnie.
      Zgadzam się ze pogaństwem, choć kościół wiele z obrządków zapożyczył.

      Usuń
    3. E, ja się nie przejmuję, to nie o to chodzi. Oświadczenie już dostarczone do szkoły. Co do Ś.J.to nie powiedziałabym, że są mądrzejsi. Kolejna sekta, która nagabuje, żeby wstępować i obiecuje życie wieczne. Znałam i znam, różnie się prezentuje ta ich mądrość. Generalnie, to wyrosłam z rozkmin na tematy wiary bądź niewiary, nie szukam religii. Ale temat przychodzi poprzez syna. My dużo rozmawiamy, generalnie ja mu od zawsze powtarzam, że ma szukać swojej drogi, dochodzić do własnych wniosków, swojego zdania, ma słuchać siebie. Nie kierowac się tym co matka, ojciec, ktokolwiek.

      Usuń
  4. Kosciol w dzisiejszym wydaniu mnie nie przekonuje, wiec nie chodze. Masz racje, Siwko,w tym, co napisalas i zdanie Twe podzielam. Skoro jedna z wartosci chrzescijanskich jest tolerancja, to dlaczego kosciol jej nie ma???? Mysle, ze czasy, kiedy ludzie bezmyslnie robili, co im ksiadz kaze, juz minely. Ludzie, zwlaszcza mlodzi, sa dzis o wiele bardziej krytyczni, potrafia myslec, oceniac i wyciagac wnioski, zanim sie na cos zdecyduja. Jezeli ktos decyduje sie chodzic do kosciola i robi to swiadomie, a nie w owczym pedzie za innymi i w mysl zasady bo tak trzeba, to ok, ja to szanuje. Ale domagam sie, by bylo tak rowniez na odwrot. Nie chodze do kosciola i jest to moj swiadomy wybor. I nikomu nic do tego. Pozdrawiam Was serdecznie i daj czadu na zebraniu!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za wsparcie! :) Kościół lubi się obrażać i walczyć z tymi, którzy myślą...

      Usuń
  5. Mam koleżankę, która powiedziała, że jak się ogląda TVN, to jest się niewierzącym. Nie chciałam się głośno roześmiać, było mi jej żal. Dla mnie osobiście liczy się człowiek, a nie to w kogo lub co wierzy. Znam "gorliwych katolików", którzy utopiliby w łyżce wody i zatwardziałych ateistów do rany przyłóż. Zdecydowanie wybieram tych drugich. Z panią katechetką nie wdawaj się w dyskusję, bo jej NA PEWNO nie przekonasz. Szkoda nerwów i dziecka. Ładnie wyglądasz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę jej przekonywać, poza tym, jak ją znam, pewnie sama zacznie temat (nawracania mnie) jak mnie spotka. Moje dzieco traci nerwy odpierając jej ataki, tłumacząc się, swoją decyzję. To wygadany i elokwentny chłopak, katechetka nie ma łatwo. Ale widzę, że on to przeżywa, po jednej z jej tyrad rozbolała go głowa na pół dnia. Będę rozmawiała z wychowaczynią klasy, ewentualnie z dyrekcją. Katechetka jest pracownikiem szkoły, powinna być profesjonalistką, trzymać na wodzy swój fanatyzm (z którego jest znana w okolicy). Uszanować czyjąś decyzję, a nie drążyć. Namawiać. Straszyć. Obrażać. Obwiniać. To chrześciajńskokatolickie wychowywanie w poczuciu winy - tak było, jak byłam mała (straszenie bozią, że patrzy z góry, nu nu robi) i dalej jest. Szkoda, że się tak nie boją ci pedofile "książęcy"...

      Usuń
  6. CHODZIŁAM DO KATOLICKIEJ SZKOŁY, MYŚLAŁAM, ŻE TAM JEST TAK CUDOWNIE, WSZYSCY SIĘ KOCHAJĄ I SZANUJĄ. A tu dupa- moja dusza przeżyła masakrę, do dziś jest pokaleczona i nie wyleczona...
    Fryzurka ci się zmieniła troszkę, fajna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znałam osoby, które wyszły z zakonu. To co opowiadali - szok i niewdowierzanie nawet dla mnie, że taki syf za murami. Przemoc psychiczna, pranie mózgu, wykorzystywanie, macanki. I tak dalej.

      Rośnie, a ja jej nie przeszkadzam, chociaż nie mogę się doczekać pory na czapki, żeby to schować... Bo nie jest to moja ulubiona fryzura, taka przejściówka.;)

      Usuń
  7. Brawo :)) Podoba mi się Twoja postawa jako matki wspierającej dziecko z walczące o swoją wolność (kurna, zagwarantowaną w konstytucji podobno :/).
    Dziwne to, ale jako osoba stykająca się z różnymi religiami (ha, dzisiaj jadę na spotkanie z rabinem) a zarazem wyznająca swoją, żadnej tak się nie obawiam jak własnie katolicyzmu. Nie znam jego dobrych stron, praktycznie każde zetknięcie się z tą właśnie religią było dziwne i trudne do zrozumienia. Chyba własnie ze względu na rozdział słowa od czynu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspieram. Samodzielne myślenie głównie ;)
      Konstytucji zapewne katechetka nie czytuje ;)

      Usuń
  8. Poruszyłaś ciekawy, kontrowersyjny temat i temat "morze". Mamy wolny kraj, niby mamy prawo decydować o różnych sprawach, jednak jak widać nie do końca. Mam wrażenie, że jest cichy przymus uczęszczania dzieci czy młodzieży na religię. A to do nas, i to nasze prawo jest decydować o tego typu sprawach. Katechetka zachowała się fatalnie, to świadczy o jej niekompetencji i te grożby - masakra. A syn podejmując taką decyzję wykazał się dojrzałością większą niż nauczyciel. Ciekawa jestem tego zebrania. Napisz jak było? A co do wyglądu, to fajny zestawik, coś jakieś zmiany fryzurkowe - na duże TAK!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydawałoby się, że kontrowersyjność tego tematu już nie obejmuje, a tu się okazuje, że ciągle jednak. Ludzie wolą tkwić w jakimś miejscu, bez refleksji, albo zamaitając pod dywan i udając że problem nie istnieje.
      Fryzura - wkurza mnie na maksa, czekam aż mi porzód urośnie! :))

      Usuń
  9. U nas też ostatnio był ten temat na tapecie, wiadomo, początek roku szkolnego i znowu to samo. Akurat teraz chodzi tu o mojego starszego syna (17 lat), no i powiedziałam synowi nie chcesz to nie chodź, sam zdecyduj. Zwłaszcza, że katechetka też jakaś natchniona. W sumie ponad połowa klasy nie będzie chodzić.
    Będąc na Twoim miejscu nie wdawałabym się w żadne dyskusje z ta panią. Róbcie tak jak uważacie i tyle. W niektórych sprawach spokój i opanowanie, to chyba najlepsza metoda, chociaż nieraz chciałoby się coś komuś wykrzyczeć.

    Co do Twojego wyglądu, to pięknie te odcienie szarości połączyłaś. Bardzo mi się podoba ten ubiór. Marynarka, to chyba ta z męskiego działu, jak dobrze pamiętam, świetna jest:) Sama też bym się tak ubrała. Super!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie.
      Uwierz mi, wcale nie mam ochoty na żadne z dyskusje, kłótnie, afery. Ale jeśli będzie trzeba porozmawiać, to porozmawiam ;) Spokój i opanowanie - trenuję ostatnie lata, nawet z sukcesem :D

      Tak, to marynarka z męskiego działu. Już nie mogę się doczekać chłodów jesieni, żeby w niej częściej połazić. Stęskiniłam się ;) Dzięki!

      Usuń
  10. Religia w szkole -temat rzeka. Pracuję w szkole i wiem od środka jak to wygląda. Szkoła świecka, a na apel potrafi przyjść proboszcz i zaczyna się ów apel modlitwą. Na moje zwrócenie uwagi, że są na sali uczniowie innych wyznań, bądź nie chodzący na religię, dostałam ostrą burę od dyrekcji, nie mówiąc o moich koleżankach po fachu.
    Niestety dyrekcja nie ma wpływu na to kogo kuria przysyła do pracy w szkole. Może tylko z nimi rozmawiać, zwracać im uwagę. Mój szkolny ksiądz jest sympatycznym człowiekiem, ale o pracy z dziećmi ma niewielkie pojęcie. Często muszę interweniować. Za to siostra jest przecudna, ciepła, pełna empatii i miłości do dzieci.
    Nasi chłopcy w gimnazjum przyszli do nas i powiadomili nas, że nie będą już chodzić na religię. Po wspólnej z mężem rozmowie przyznaliśmy im rację( podali mnóstwo trafnych argumentów). Dla nas najważniejsze jest to, żeby byli dobrymi ludźmi, żeby szanowali siebie i innych. Z tego co napisałaś wynika, że masz w domu mądrego, odpowiedzialnego młodego człowieka:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, proboszcz na uroczystościach szkolnych to stały widok. U nas są jeszcze kościoły innych wyznań. Ciekawe czemu nikogo od nich nie zapraszają...
      Właśnie, ten brak przygotowania do pracu z dzieciakami widać, to same dzieci widzą. Jak mi syn opowiadał co taki ksiądz gadał, jak załatwiał różne sprawy, które na lekcjach wynikały, różne konflikty między dziciakami, jak odpowidał na pytania, które mu zadawali...widać,że sobie nie radzi...
      Masz rację, to samo twierdzę - najważniejsze, żeby syn był wporzo gościem, nie szują, a do nauki tego żaden kościół nie jest potrzebny ;)

      Usuń
  11. Sivka, ile ludzi tyle zdań, dewotyzm mnie zawsze przerażał, irytują mnie ludzie, którzy MUSZĄ co niedzielę polecieć do kościoła, i wcale nie po to,by obcować z
    Bogiem, ale zobaczyć kto przyszedł podpisać listę, w co się ubrał, temat rzeka. Znasz to powiedzenie ...Stoi pod figurą, diabła ma za skórą", niestety Ci bogobojni są najbardziej zatwardziali, nienawistni i przesądni. Czego nie rozumiem, bo jeśli wierzą w Boga, to nie mogą bać się czarnego kota, siadać przed wyjściem, albo wymyślać inne głupoty. Co do Twojej stylizacji, to wyglądasz super, fajnie Ci w dłuższych włosach i w tych kolorach, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze by było, żeby nikt nikomu tego zdania nie narzucał i nie stopniował, czyje zdanie dobre, lepsze, najlepsze ;)

      Dzięki, stylizacja typowa, codzienna, szara, tak jak lubię najbardziej :)

      Usuń
  12. No nieładnie pani katechetka się zachowała. bardzo nieprofesjonalnie. nigdy pod żadnym pozorem nauczyciel nie może wyrażać negatywnych opinii o rodzicach ucznia. Nie wiem jak bym się zachowała teraz. Jak córka była mała i miała problemy z panią od katechezy, bo owa pani zarzuciła jej kłamstwo na temat ilości godzin dziennie oglądania telewizji. Córka przyznała się do dwóch godzin tygodniowo i podała co ogląda. Pani twierdziła że statystyczne dziecko ogląda co najmniej 3 godziny dziennie.Córka twardo, że ona ma treningi, inne zajęcia, że nie lubi tv, że nie ma czasu, ze ogląda bardzo mało i że nie kłamie. Za karę miała napisać 100 razy w zeszycie panie Jezu jesteś dla mnie wszystkim. Odmówiła, wyjaśniając, że po pierwsze niesprawiedliwie ma zostać ukarana, po drugie nie ma czasu na pisanie i nie sądzi, żeby Jezus od niej tego oczekiwał, hahaha. Otrzymała uwagę w dzienniczku, a ja zaproszenie do szkoły na rozmowę. Nie polazłam, bo uznałam, że nie będę się denerwować i najlepiej być ponadto. Na świadectwie szkolnym pośród piątek i szóstek widniała śliczna trója , z której córka była bardzo zadowolona. Ja też, bo uczyłam zawsze dzieci , że maja po pierwsze nie kłamać, po drugie mają prawo wyrazić kulturalnie swoje oburzenie jeśli uznają, że dorosły zachowuje się niesprawiedliwie.O co chodziło z tym wojskiem to nie rozumiem przesłania, bo przez lata , za czasów komuny, chodziłam na msze do kościoła garnizonowego, bo było uroczyście, godnie i z orkiestrą. Daj Pani pudełeczko czekoladek Merci . Może zrozumie, że dziękujecie za nawracanie i już.Chyba , że czujesz się tak oburzona, że masz chęć na dalszą dyskusję. Wtedy postrasz , że złożysz na nią skargę.A wracając do stylóweczki to spodziewałam się ujrzeć Cię w stylu militarnym w tym poście . Buziaki Danka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tego samego uczę mojego syna, nie kłamać i mieć swoje zdanie. On mi nawet ostatnieo dziękowałam, że go nauczyłam "pyskować", nie bać się mówić co myśli, nie chować się pokornie przed groźnym dorosłym, kiedy atakuje - często - niesprawiedliwie. Niektórzy dorośli , kiedy myślą, że inni dorośli nie widzą, zachowują się wobec dzieciaków, już takich starszych, jakby to byli potencjalni przestępcy lub idioci...
      A to wojsko wzięło się pewnie stąd, że znana jestem tu u nas w okolicy, na terenie szkoły, że walczę... Ta opinia wzięła się z czasów, kiedy mój syn zaczynał podstawówkę w bardzo niemiłej atmosferze. Ponieważ ma atopię i jego skóra wygląda jak wygląda, był przez grupę rówieśniczą odrzucany, wyśmiewany, okrutnie mu dokuczano. Dlatego walczyłam i...wywalczyłam, a przy okazji on wywalczył twardzy charakter. To długa historia. Jestem bardzo dumna z niego, z siebie i ...z innych dzieci i rodziców, którzy mnie w tej walce wsparli, zrozumieli, porozmawiali. :)
      Na katechetkę oburzona (już) nie jestem, raczej mnie już tylko śmieszy. M. na lekcje do niej nie chodzi i mam nadzieję, że nie będzie go więcej zaczepiała. a jesli temat bedzie powracał, to tak właśnie miałam zamiar zrobić - postraszyć, że złożę skargę. ;)

      Usuń
  13. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  14. Moje dzieci na religię nie chodzą , gdyż jesteśmy innego wyznania .Religia w szkole to przedmiot nieobowiązkowy i we wrześniu rodzice podpisują deklarację o uczęszczaniu bądź nie na religię czy etykę .Ponieważ przedmiot ten wchodzi do średniej na koniec roku moje dzieci chodzą na etykę . Nie wchodziłabym w dyskusję z nauczycielem przedmiotu tylko złożyła bezpośrednią deklarację u dyrekcji -jako rodzic masz do tego prawo i wątpię , że pozwolą sobie na obraźliwy komentarz.Szkoła moich dzieci jest jeszcze mniejsza od Twojej.Uroczystości szkolne z pokłonami przed proboszczem-wiem o czym piszesz .A ludzie pogadają i przestaną .Katechetka raczej synowi nie zaszkodzi , bo innego przedmiotu nie uczy raczej , co najwyżej wpadnie jej jakieś zastępstwo.Syn grzecznie może ją poprosić , żeby uszanowała decyzję waszej rodziny , tak po chrześcijańsku.Pozdrawiam I.K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My oczywiście tą deklarację podpisaliśmy na początku roku szkolnego, a dyskusja syna z katechetką była już po tym, kiedy katechatka się dowiedziała. Że zaszkodzi, to ja się nie obawiałam, to nie o to chodzi. Ogólnie rzecz biorąc to miła osoba, znamy się od lat. Jest jedynie zbyt nawiedzona... Mój syn nie jest pierwszym, ani jedynym gimnazjalistą, który nie chodzi na religię. Tu chodzi też o to, że ona jakoś tak osobiście potraktowała tą sytuację, zbyt gorliwie namawiała mojego sna, żeby "jeszcze się zastanowił" i próbowała mu wnówić, że to nie jest jego dezycja, tylko moja. Tymczasem decyzja, że nie będzie chodził, została przez niego podjęta jeszcze w czasie trwania roku szkolnego poporzedniego, kiedy był w podstawówce. Przez niego, oczywiście z naszą pełną akceptacją.

      Usuń
  15. Sprawa rozejdzie się po kościach .Szacunek za odwagę -w małych miejscowościach to zawsze sensacja ,jak ktoś wybiera inną drogę .Część kolegów będzie synowi zazdrościć , że ,,nie musi". Rodzice narzekają na religię w szkole ale nic nie robią-podpisują zgody wbrew temu co myślą i dziwią się , że religia ma być na maturze.Absurdów nie brakuje.Godzina historii tygodniowo w szkole pogłębi błogostan ciemnogrodu .Jeszcze raz pozdrawiam. I.K.

    OdpowiedzUsuń
  16. Wg mnie pytanie dziecka o zdanie - nawet w najbanalniejszym temacie pozostaje "dziwactwem " wszak dzieć lat naście głosu nie ma .
    Religia w szkole i katoterroryzm temat rzeka . Z rodzinnego podwórka wiem , że albo wygrywa hipokryzja albo presja środowiska ... I niby wszyscy myślą inaczej a wychodzi jak zawsze .
    Ja cie szanuje , za to że suwerenna opinie syna bierzesz pod uwagę . To od ciebie uczy sie szanowania zdania innych i samodzielnego myślenia . I dokonywania niezależnych wyborów .
    Lubie twój blog za twoja inteligencje , wrażliwość i spojrzenie alternatywne na świat , bez lukru .
    Ciuchy sa dodatkiem.
    Zajrzę powolutku i na twoje wędrowanie ...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie pyta się, a każe i wymusza. A potem się okazuje, że człowiek własnego dziecka nie zna i nie wie co mu w głowie siedzi. Bo nie słuchał, tylko rozkazywał.
      Katoterroryzm - idealne określenie.
      Dzięi Ania za dobre słowo. Przyda się :)

      Usuń
  17. Myślę, że teraz jeszcze problem zaostrzy się. Wiadomo z jakich powodów. A tolerancja? Chyba musimy o niej zapomnieć! Robią co chcą. Czasy u nas coraz bardziej ciekawe...wyglądasz świetnie...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też tak myślę, wiele na to wskazuje. Trzeba chyba stąd spierniczać...

      Usuń
  18. Za "moich czasów" lekcje religii odbywały się w kościele, uczył jej ksiądz. Były wycieczki, atrakcje, śpiewanie przy gitarze. To było sympatyczne. W VII klasie zastąpił go katecheta, tak wredny ... że moją edukację religijną zakończyłam i do tej pory katechetów nie uważam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za moich też :) Ale i tak był odczuwalny przymus chodzenia. Pamiętam, że ksiądz przy sprawdzaniu obecności kazał mówić: jestem(obecna), byłam (na mszy w niedzielę), mam (zeszyt). Już wtedy trzeba było kłamać przy "byłam", bo raczej mało kto był, ale jak się powiedziało prawdę, to ksiądz miał focha.

      Usuń
  19. Temat który podejmujesz, to temat rzeka. Byłam nauczycielką i w mojej szkole były dzieci, które nie chodziły na religię i miały do tego prawo. Przecież są dzieci innych wyznań lub niewierzących rodziców. W małych miejscowościach jest najgorzej. Katechetką się nie przejmuj, bo one często przesadzają.To jest sprawa Twoja i Twojego syna.

    OdpowiedzUsuń
  20. Choc cala ta sytuacja nieciekawie wyglada, to jednak daje wielkie brawa Mikolajowi... za odwage.
    P.S. A wiesz, ze juz i w przedszkolu religie wykladaja?!!! Nam jednak szatan zza kolnieza wystaje i Zosia jest w jedynej grupie, gdzie nie ma takich zajec ;P.
    P.S. Fajnie wygladasz szaraczku...hej, a jak modnie, obilo mi sie o uszy, ze to kolor tej jesieni ;)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem. Mikołaj też miał religie w przedszkolu (kieeedy to było...). I żeby było ciekawiej, z tą samą katechetką. Właśnie mi przypomniał, co im wtedy gadała. I potem się dziwi, że ktoś więcej nie chce słuchać jej głupot.

      Usuń
  21. na szczęście ten etap mama już za sobą, nie muszę chodzić na wywiadówki i się wykłócać z ciałem pedagogicznym; za taki komentarz zrobiłabym niezłą awanturę ;D
    włosy Ci urosły, wyglądasz super! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jestem w samym środku wydarzeń. Ale nie narzekanm, lubię być matką :)

      Usuń
  22. Każdy ma prawo decydować o tym co jest dla niego najlepsze, w końcu to 'wolny' kraj (z nazwy).
    Fajny zestaw lubię jeans, botki, apaszkę i torbę tak przewieszoną przez ramię, jest luz ale i wygoda a przy okazji zapraszam do siebie na konkurs, do wygrania piękna bielizna www.adrianaemfashion.blogspot.co.uk pzdr

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z nazwy :D
      Luz i wygoda - to mój motyw przewodni ostatnimi czasy.
      Zaraz wpadnę :)

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza. Tym, którzy tylko tu zaglądają, zachęcam: odezwijcie się ;) :)