U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Blog U Sivuchy ma ponad 7 lat. Jest szafiarski, rękodzielniczy, włóczykijski. Dzielę się też tym co czytam i jaka muza trafia do mojego ucha i serducha. Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

sobota, 2 kwietnia 2016

Ważka sprawa

 Ważka sprawa jest. Wskakuję na kolejny lewel w grze zwanej macierzyństwem. Syn wchodzi sobie w trudny wiek dojrzewania, a matka wychodzi z siebie i staje obok. Wskok odbywa się stopniowo ale stanowczo. Przypomina bunt dwulatka, ale tysiąc razy bardziej. Rozważam zakup hurtowej ilości ziółek na ukojenie nerw. Obym w kolejnym poście nie musiała pozować w kaftanie - wiecie jakim ;) :D


 Taki kaftan wpadł mi w łapy, kiedy z nudów, w oczekiwaniu na koniec szachowych zajęć mojego dziecia, włóczyłam się po sklepach Srebrnego Miasta. Srebrny motyw chyba-ważki też mi przypasował, a najbardziej mojej torebce i pierścieniowi. Myślę, że do fruwania w sezonie wiosennym jak znalazł.

     
Wyhaczone przejazdem po Srebrnym Mieście:


61 komentarzy:

  1. Oj, wiem coś o tych nastolatkach. Tragedia z ich fochami i żądaniami. Trzeba być cierpliwym a zarazem nie pozwolić sobie wejść na głowę. Ale jak?
    Bluzeczka/ tuniczka jest ciekawa. Pasuje jak wszystko Tobie, co nałożysz. Ładnie Ci w czerwonym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie. Te fochy. I że wszystko źle, co by się nie powiedziało. Ale jak się nic nie mówi - też źle :D Doszło do tego, że sie cieszę z tych chwil, jak po kolegach przesiaduje :D

      Dziękuję ;) Ten czerwony - to dziwny kolor. Ale ma moc, a ja potrzebuje jej, no i chyba mam jakiś przypływ.

      Usuń
    2. Martyna też znika z koleżankami, ale mamy umowę, że mi się melduje, czy jestem, czy mnie nie ma w domu. W sumie, to staramy się dużo rozmawiać, ale złotego środka nie mam.

      Usuń
  2. Tunika wielce oryginalna. Sama bym w taką wskoczyła i poleciała tu i tam.
    Podoba mi się i przód i tył...
    Powtórzę za ankąskakanką: ślicznie Ci w czerwieni. Baaardzo.
    Trzymam za Młodego Buntownika kciuki w wiadomej sprawie.
    Trzymam kciuki w "okiełzaniu" buntu.
    Ja już 30 lat mam do czynienia z takimi buntownikami :)w hurtowej ilości. :D
    Swoje rodzone też przerabiałam. :) Dacie radę - Oboje. :)
    Miłego weekendu. Ma być słoneczny.:)


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, mam nadzieję - takie ciuchy nieustannie zdobywają moj serce, nie wyrastam z dziwaczności ;)

      Dziękuję, czasem lubie ten kolor, czasem nie trawię - teraz mam, że lubię. W towarzystwie siwości lubię wszystko.

      Nie-dziękuję.

      Swoje to insza inszość. Jest obawa, że się po drodze rozwali relację, która jest w życiu najważniejsza. Ale wierzę, że jakoś damy radę.

      Jest! :D

      Uścisków moc, odpiszę w wolniejszej chwili ;)

      Usuń
  3. To wybrałaś sobie bardzo uspokajający kolor na nastolatkowe dylematu. Abstrahując od tego tunika jest świetna i w kolorze jaki bardzo lubię. Zresztą jakiego koloru ja nie lubię. Ciągle piszę o moich ulubionych kolorach. Jestem zodiakalną Rybą, więc nie ma u mnie jednoznaczności. ciągnie mnie we wszystkie kierunki. Niestety.
    Ja, na szczęście nastroje nastolatka mam za sobą. Z jednym przeszło bezboleśnie. Drugi przez rok walczył z nami, nie odzywał się, zamykał się w sobie. Było ciężko. A teraz jest super. Dasz radę, ale meliskę kup:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem, czy chcę ujarzmiać... Chyba nie, bylebym tylko nie oszalała, a on wyszedł z tego mocny, bez przekonania, że go strzarzy tłamsili.
      Moje osobiste dorastanie było trudne, ale zrobiło ze mnie - mnie :)
      Melisa - ok ;)

      Usuń
  4. Cześć piękna ważko :) synowski bunt minie, zawsze mija :) kiss

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie wiem, mój nie minął :D

      Usuń
    2. oj pewnie ewoulował. Ten konkretny nastoletni musiał minąć.

      Usuń
    3. Tak. I wyewoluował taką wredną babę jak ja :D

      Usuń
    4. e tam, w Srebną Sivkę :* kiss

      Usuń
  5. Fajna tunika zwłaszcza z tymi dodatkami :D A co do buntu to tak jak powyżej fochy zazwyczaj trwają pięć minut więc minie ;) Ale z drugiej strony zastanawiam się jakie dodatki byś dobrała do TAKIEGO kaftanu zwłaszcza, że mi się osobiście wydaje, że ty ładną stylizacje wyczarujesz ze wszystkiego. :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha :))) Dobre! Aż zaczęłam sobie wyobrażać, co by można założyć ! Możliwości jet wiele, na dodatek wszystko dozwolone, bo kto wariatowi zabroni :))))

      Usuń
  6. Wyglądasz na twardą babkę, na pewno syn nie wejdzie Ci na głowę i kaftan Ci nie groźny :D
    Super torebka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, wychodzi, wychodzi. To znaczy próbuje. Czasem mu pozwalam, bo go kocham, a czasem - bo mam dość i chcę świętego spokoju :D

      Usuń
  7. Siva , raz pomyśl, że ja mam dwie baby, dojrzewanie dziewczyn mnie przeraża, teraz czasem ich emocje są takie...niestabilne ...jak dojdą pierwsze miłości ,rozstania, to ja osiwieje, oszaleję , i wogóle ...
    dwa...sama pewnie też pokorna nie byłaś , a wyrosłaś na wartościowego człowieka, to swojemu młodemu człowiekowi -zaufaj! nie masz innego wyboru !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że z babami nie jest łatwiej - bom sama baba. I fakt, pokorna nie byłam i w ogóle, a on do mnie bardzo podobny w tym temacie. Ufam mu, bo w końcu wychowywałam go i wiem, ileśmy rozmów odbyli i tak dalej. Ale co się nawkurzam, nakrzyczę, naklnę, to szkoda gadać. A to dopiero początek ;) Niestabilność i chwiejne nastroje są i u chłopaków. A tak swoją drogą: mając syna mogę obserwować, skąd od podstaw biorą się faceci. Zawsze mnie to interesowało ;)

      Usuń
  8. Masz rację, macierzyństwo to ważka sprawa. Nawet nie próbuję sobie wyobrazić, co przechodzisz, skoro to jest dziesięć razy takie, co ja przechodze teraz.
    Świetną bluzkę zakupiłaś, kapitalny jej fason, taką chętnie bym widziała u siebie :)
    Przepraszam Cię, że tak króko, czasem lakonicznie piszę, ale czas dla mnie ostatnio bardzo niełaskawy.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tysiąc razy bardziej. Pamiętam jeszcze jak to było z maleństwem. Zmęczona byłam bardziej fizycznie, teraz psychicznie :)))
      Fason "mnie załatwił", uwelbiam dziwnostwory ciuchowe, ale takie praktyczne żeby były.
      Proszę, nie przepraszaj, nie ma za co, Asia! Ścisków Moc :)

      Usuń
  9. Świetną bluzkę zakupiłaś, ciekawy krój.
    No cóż, trzeba przeżyć, u córki też się zaczyna /6 klasa/ choć jeszcze nie można narzekać.
    Pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki dziwak, do jakich mam słabość od zawsze ;)

      U nas też 6 klasa, zaraz gimnazjum. Się dzieje.

      Usuń
  10. Nie Ty pierwsza i ostatnia, która przeżywa trudny okres dojrzewania swego dziecięcia:) Ja przerabiałam to trzy razy:)))) Bedzie OK!!!
    PS. bluzka i stylizacja OK!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie twierdzę żem w czymś pierwsza, a tym bardziej, że ostatnia :))))) Niemniej, każdy ma swoją historię i ją przeżywa.

      Usuń
  11. ja mam chyba srebro w żyłach - wszędzie je wypatrzę,
    chętnie je noszę od przebudzenia do utraty świadomości,
    i bardzo mi pasują wszelakie srebrzyste ozdoby - a już
    WAŻKI namiętnie - zarówno motywy bijou jak i na ciuszkach -
    niedawno kupiłam halkę tylko dlatego, że miała moc ważek
    na sobie - nie ma to jak Dragon Fly, choćby tylko w szafie ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Srebro, złoto, drewno, miedź, okazyjnie nawet plastik, jeśli ciekawie wygląda ;)
      Z latających stworzeń zdecydowanie wybieram owady. Tu zadecydował fakt kształtu ciucha, ważka załapała się, bo była :D

      Usuń
    2. nawet odwrócona plecami możesz nieść
      owadzie przesłanie - poły jak u żuczka ;D

      Usuń
  12. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślisz, że te ziółka na nerwy mu pomogą?

    Lubię taką czerwień, a do metalicznych kolorów ciągnie ostatnio moje estetyczne odczucie najlepszości. Zatem bardzom kontenta widzieć Cię w tej formie.

    Zdjęcie z wyhaczeniem - wyjątkowo fajne. :) Ale Ty za młoda jesteś na taki wóz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te ziółka to dla mnie!!! :D

      Hahaha - tak, za młoda, dlatego nie mójonci :D

      Usuń
    2. Jemu też nie zaszkodzą ;)

      Usuń
    3. Ale on nie jest nerwus, to mnie ponosi.

      Usuń
  14. Moja droga, przez całe moje życie sprawdza się powiedzenie- "małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot". Wprawdzie moje dzieci zbyt dużo kłopotów mi nie sprawiały, ot takie zwykłe choroby, bunty, wagary, diety, chłopaki i dziewczyny...
    Teraz są dorosłe, będą wchodzić w związki małżeńskie, może pojawią się dzieci- a ja wcale nie mam większego spokoju niż wcześniej!
    W każdym razie mogę poratować cię fajną książkę, czytałam wszystkie z tej serii i naprawdę dużo mi pomogły, bo ja trochę taka zagubiona we mgle byłam, jeśli chodzi o wychowanie, a dzięki nim odnalazłam światełko w tunelu:)- "Jak mówić do nastolatków, żeby nas słuchały, jak słuchać, żeby z nami rozmawiały" Adele Faber, Elaine Mazlish.

    Ważka to ładny zwierz, a w tej czerwieni to w ogóle super wam do twarzy:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To znane powiedzenie, ale ja go nie lubię, bo dzieci i kłopot - to mi nie współgra ;)
      Tytuł gdzieś mi sie obił o uszy, dzięki za poleceie, poszukam. Bo mi zaczyna brakować słów, żeby trafiać. A wygadana jestem :D

      Usuń
  15. Ważki kaftan superowy, nie tylko ze względu na tego uroczego owada na przedzie; i z tyłu ciekawie wygląda - ostatnio bardzo mi się podobają ogoniaste wdzianka :D
    Co do uroków wychowawczych dotyczących nastolatków; wiem coś o tym, przerabiam to właśnie po raz trzeci z moją najmłodszą pociechą lat 15. Pomimo wcześniej nabytych doświadczeń stwierdzam, że nie jest łatwiej- po prostu każdy dzieciak jest trochę inny i do każdego trochę inne podejście trzeba mieć.
    Mam nadzieję, że ze swoim dorastającym synem świetnie sobie poradzisz. Ważne jest żeby trzymać "rękę na pulsie" czytaj: dużo rozmów, wyrozumiałości ale również stanowczych ustaleń i wymagań; trochę kontroli, ale bez przesady aby młodzieniec nie czuł się totalnie osaczony.
    Dasz radę, jesteś silną kobietą; może nawet obejdzie się bez tych ziółek:D
    Serdecznie pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak - każdy jest inny, do każdego inna miara i owe doświadczenie. Poza tym trzeba pamiętać, że to nie rodzic ma teraz najgorzej. To oni, dojrzewający, wchodzący w nowy wymiar, stający nagle wobec zmian zachodzących w psychice i ciele - mają kosmos trudny do ogarnięcia. Kiedy to sobie uświadamiam, łagodnieję ;)
      Ziółek jeszcze nie mam, zapominam kupić. Może najpiew coś na sklerozę powinnam zastosować :D :D

      Usuń
  16. Fajna ta ważka :) I wykończenie tyłu, jak frak :)
    Ale przede wszystkim - bardzo podoba mi się Twoja fryzura :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Faktycznie, jak frak :)
      Fryzura przechodzi małą modernizację - aczkolwiek w planach większa ;)

      Usuń
  17. Bardzo fajna, oryginalna bluzka, a połączenie czerwieni i siwego bardzo lubię. Kurczaki, a myślałam że foszki mojego prawie czterolatka to już największy stopień focha jaki mnie spotka. Rozumiem, że wszystko przede mną:-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :)
      No, nie największy. Ciesz się chwilą ;)

      Usuń
  18. Buntowniczka w Tobie pewnie podświadomie się z Synem solidaryzuje, ale Matka... musi jakoś sytuację ogarnąć, żeby potomek wyszedł na ludzi, a nie się w buncie zatracił... Coś o tym wiem;-) Córka mówi, że mnie się udało, a ja zawsze powtarzam, że z dziećmi jest jak z łowieniem ryb, trzeba wiedzieć kiedy popuścić żyłkę, by się nie zerwała... Intuicja Ci podpowie:-).
    Świetna tunika, nie tylko kolor super, ale jeszcze fason niesamowicie ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale m się podoba, co napisałaś. Buntowniczka się solidaryzuje, matka chce wychować, a człowiekowi brak czasem siły :)) Raz, żeby popuścić żyłkę, dwa, żeby nie zadusić ;)
      Dzięki!

      Usuń
  19. Bardzo w moim typie tunika, zwłaszcza, że kocham czerwony kolor:) Jeśli syn wkracza w trudny wiek, to mam jedynie nadzieję, że przetrwacie wspólnie ten czas. Nastolatkom dobra relacja z rodziną jest wbrew pozorom bardzo potrzebna:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O - i o tym muszę pamiętać! Dzięki! :)

      Usuń
  20. Nie żebym straszyła ale może być coraz gorzej :D Pamiętam często powtarzane zdanie przez mojego syna " jestem już dorosły i mogę robić czy decydować sam" to ja wtedy, że ok. tylko niech o tej dorosłości pamięta też przy takich prozaicznych sprawach jak: sprzątanie, zrobienie sobie śniadania, prasowaniu itp... :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biorę pod uwagę to gorzej, szykuję się jak na wojnę :) ;)

      Usuń
    2. Jam juz po kilku wojnach... A na tym nie koniec;))

      Usuń
  21. Ważka wymiata!! Niezłe cacko!!
    A co do buntu moje dziecko chyba ma jakiś przewlekły z okresu dwulatka... On jest wiecznie zbuntowany, nikt go nie kocha, nie rozumie, on będzie robił to co chce, wszystko jest jego, sam decydować będzie....Sprowadzam go na ziemię że nawet majtochy na jego zadku nie są jego tylko dzięki niekochającym rodzicom ma co na siebie założyć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matko, to jak mój. Zawsze foch się czai, milion pretensji do świata (do siebie mało kiedy) ;))

      Usuń
  22. Cóż ja Ci mogę powiedzieć kobieto... Mój syn chyba podobny do Twego... Twardy charakter, zawsze stawia na swoim... Cieżko z takim dzieckiem, a z nastolatkiem, to juz w ogóle...
    W chwili największych prób mego charakteru powiadam: "Oby tylko zdrowy był, to wszystko się jakoś ułoży".
    I Tobie tez, to radzę, bo ciężkie lata przed Tobą:D
    Ważka super:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okres burz i naporu :))) Najgorsze to pyskowanie i wdawanie się w wszczegóły w dyskusji. żeby mi udowodnić, że ja nie mam racji. Wtedy wychodzę...to znaczy wchodzę do łazienki, z trzaskiem :)))

      Usuń
    2. Hehehe, okres pyskowania już za mną ;)
      Nauczyłam się po nim, żeby nie wchodzić w dyskusję o pierdoły;)
      Co do trzaskania drzwiami... Przed Tobą trzaśnięcie wyjściowych... Za synem:/
      Kobito... Czubek góry lodowej...Gimbaza przed Tobą:D
      Jakby co, to pisz na priv, zawsze Cię wesprę:D
      Bo ja już takie rzeczy z moim Młodym przeżyłam, że byś nie uwierzyła...
      Rękę dałabym sobie uciąć, że czegoś nie zrobi... A jednak..
      Hehehe, okres pyskówek nie jest taki zły ;) Bo jeszcze do Ciebie gada:D

      Usuń
    3. Lewel po lewelu, zalicza się ;)
      Jak byłam w ciąży to mnie ostrzegali: zobaczysz, jak się urodzi... Jak był mały: zobaczysz jak zacznie chodzić! Jak chodził: zobaczysz jak do szkoły pójdzie. I tak ciągle :D a wszystko się jakoś do przodu toczy, nawet z sukcesami. To może i to jakoś zaliczymy w zdrowiu psychicznym :)))

      Wiem też co ja wyrabiałam i żeby mnie pobić, musiałby się mocno postarać. Dobrze wychowana młodzież i porządni obywatele nie mogą słuchać nawet o takich rzeczach ;) :D
      Zobaczymy....

      Usuń
  23. Ja mam to już za sobą:)))moje dzieci dorosły:)))ważka jest świetna:)))bardzo mi się takie autka podobają:))))Pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już kolejny lewel, jeszcze trochę czasu mam :))

      Usuń
  24. Jak charakter po Mamie ma, ti wiadomo że młodym buntownikiem będzie :D. Jest w tym pewna dobroc, bo najlepiej nauczyć się niestety na błędach własnych :/. Ważka jest ok, byle by odlotu wielkiego nie było, to dobrze będzie, ale sprawa ważka, a ważki nad wodą lubią pływać, więc może go na głębokie ale spokojne wody poniesie ;). Było nie było - cierpliwości i wytrwałości! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczyłam, że po tacie będzie bardziej normalny :)))
      Tak, cierpliwość towar deficytowy, chyba zacznę medytować, albo co! ;)

      Usuń
  25. Oj bidulo nie zazdraszczam. Matką nie jestem ale w rodzinie i u znajomych się napatrzyłam na wszelkiego rodzaju objawy buntu. Ale pocieszające że chyba wszystkim w końcu mija, tylko tych nerwów straconych nikt Ci nie odda. Ważka mega, kiedyś to był jeden z moich ulubionych motywów, zwłaszcza na biżuterii, cała się nimi obwieszałam jak choinka;0;) Torebka jakby skądś znajoma:) Oj zaczynam Cię znów odwiedzać więc obym Cię w kaftanie wiesz jakim nie miała okazji oglądać. Tego Ci życzę a ziółka spoko, sama ostatnio się posiłkuję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, nie jest tak źle, bunt to zdrowy objaw. Pokornych cieląt nie trawię bardziej.
      Dzieci to skarb, a matki to twardziele, z miłości wszystko zniesom :)))

      Usuń
  26. Moja Zoska jak zaczela sie buntowac w wieku lat 2, tak jej do tej pory nie przeszlo i mam wrazenie, ze sie nasila. A tu Hanka za moment zacznie!!! Nie chce myslec, co bedzie za 10 lat!!!
    Fajna bluze wyhaczylas :)!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza :) :)