U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

sobota, 13 lipca 2013

Argentyńskie tango

 Brat mojej prababki ze strony matki mojego ojca :D podobno był niezłym ladaco. Miał na imię Antek i w okresie dwudziestolecia międzywojennego, na fali popularności emigracji, wypłynął za chlebem (albo by uciec przed samym sobą) do Argentyny. Przez jakiś czas przychodziły od niego kartki pocztowe, ale potem wszelki ślad zaginął, wybuchła wojna... Od dłuższego czasu rozmyślam i kombinuję, jak się dowiedzieć o jego losach. Prawie jak znak z nieba odczytałam program na TVP HISTORIA o polskich emigrantach w Argentynie z tamtego okresu. Po wejściu na ląd i okazaniu odpowiednich dokumentów (o stanie zdrowia, niekaralności i odpowiednim wieku) dostawali pozwolenie na prace, przydział ziemi, domek i sztuki zwierzyny hodowlanej, jechali głęboko w kraj, tam gdzie puszcza... Karczowali ją i zakładali osady, które po dziś dzień są... klik
 Uzmysłowiłam sobie całkiem niedawno, że przodkowie, to nie tylko matka, babka i pradziadek, ale to szeroko rozrośnięte wieloma gałęziami drzewo, którego konary są mocne i trwalsze niż by się zdawało. Że geny to poważna sprawa i wytłumaczenie własnych zachowań, cech charakteru, rysów twarzy, kształtu sylwetki etc etc... może się kryć w dawnych dziejach i dalekich krajach...
 Może gdzieś tam, hen w dalekich stronach mam pociotków, prakuzynki (jak zwał, tak zwał). Więc ktokowlwiek widział, ktokolwiek wie....

 Po kimś się ma to zamiłowanie do podróży (maleńkich i większych), awaturnicze skłonności i zamiłowanie do przygód! Pewna część mojej bliskiej rodziny przebywa od wielu lat na emigracji w USA, a i ja kiedyś starałam się o pozwolenie na pobyt, łącznie z braniem udziału w losowaniu Zielonej Karty. Był też czas, że mieszkałam i pracowałam za granicą - ale traktowałam to przelotnie, jako doświadczenie i przygodę :)
 A teraz o sukience: Zajrzałam do miejscowego sh. Raz na pół roku (czas tak szybko pędzi) wpadam sprawdzić, czy jeszcze działa i za każdym razem wypadam z łupem, który mię powala! Idealny rozmiar i cena, wymarzony fason i spoko kolory! 
   Dobrałam dodatki w kolorze kości słoniowej:  
 Słoń znajduje się TU

41 komentarzy:

  1. Ja tez mam czasami chwile glebokiej zadumy nad moimi praprapra...to strasznie mnie ciekawi, wypytuje rodzine o praojcow, ale nie wiedza, nie pamietaja, to mnie zlosci i smuci..
    A teraz tak przyziemnie Cie grzecznie pytam: Czemuz to tylko dwa razy w roku zagladasz do tej kopalni perelek??? Nie zal Ci, ze takie cudenka Ci moga kolo nosa przechodzic? Sukienka jest czadowa!!!
    Buziaki.A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedyś zaglądałam częściej, ale sklep się zmniejszył o 3/4, cudeniek nie było jakoś, tylko szmaty. Zraziłam się. Nie spodziewam się wiele, więc zapominam zaglądać, albo mówię sobie, że kieeeedyś :D Tym razem aż dwie sztuki nabyłam, ale ta kolejna(siwa)do pokazania na jesieni :D

      Usuń
  2. Śliczna jesteś, ładne zdjęcia, fajny post + ekstra bloga = super, ocean 6

    http://malinowe-ciasto.blogspot.com/ <-- zrewanżujesz się? Będzie miło, zależy mi na Twojej opinii na moim blogu.

    OdpowiedzUsuń
  3. O tak, to łup pierwsza klasa!!!Wyglądasz świetnie!!!
    Nie wiem jakie mam korzenie. Od strony dziadka miałam jakąś prapraprababkę, która miała na imię Berta i pochodziła z Niemiec. Nic innego nie wiem, choć próbowałam się dowiedzieć. Mam tylko trochę starych fotografii podpisanych na odwrocie historiami opowiedzianymi przez moją babcię i ciotkę (siostrę dziadka). Historie czasem bardzo smutne...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przegapiłam moment, kiedy miałam kogo pytać :( Teraz tylko mój ojciec wspomina swoje wspomnienia o opowieściach swojej babki o jej bracie. Albo też innych. I też smutne, brutalne znaki historii...

      Usuń
  4. Też jestem po złupieniu odwiedzanego raz na pół roku sh. Może nie są to łupy tak spektakularne, jak Twoja sukienka, ale poprawiają samopoczucie i dodają kolorystyczności życiu.
    Przyjm wyrazy wsparcia w tropieniu niesfornych przodków. Moi też się porozpełzali poza zasięg (po jakichś Amerykach i Jugosławiach). Ciężka praca, takie odkopywanie korzeni. Może Antek ladaco zostawił Ci jakichś kuzynów w tej odległej krainie? Warto szukać :)
    I lubię tą serię lakierów do paznokci (profesor Miodek poprawia: "tĘ seriĘ"). Idealne dla kogoś, kto każdego dnia wybiera inny kolor. Kiedyś chciałam napisać coś tam pod tytułem - co o mnie mówią nazwy lakierów do paznokci, ale zrezygnowałam kiedy zobaczyłam "So cute" czy "Look so pretty". Infantylność, tyle mówią.
    Przepraszam za spam w komentarzu!

    OdpowiedzUsuń
  5. Przyjęłam :D Tak się zastnawiam właśnie, że może po Antku pląta sie jakieś fajne kuzynostwo:))

    Lakiery - tak, to takie popierdółki prawiejednorazówki.

    Dla takich "spamów" warto se poblogować:D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja zrobiłam nawet drzewo genealogiczne rodziny jeszcze jak rodzice żyli, teraz informacji brak, zrobie jeszcze od strony męża póki teściowa jest, oni mają jakieś korzenie z Czech, nawet ponoć w Pradze jest rodzina.
    Co do sukienki to świetna, super wyglądasz i widzę, że z przewiewnego materiału, ładne ma kwiatuszki a sandałki ładnie pasują do całości...pozdrawiam i miłego weekendu choć leje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam o drzewie - kiedyś, w dzieciństwie coś na ten kształt robiłam z kimś z rodziny (ale ze strony mojej mamy).

      Sukienka jest bawełniana, taka ciut sztywna, oddychająca i prawie wcale się nie mnie :)

      Usuń
  7. O ja, o ja , jaka fajna szmiz-jer-ka! Jeśli jeszcze z bawełny, to normalnie ideał!
    Znam osobę, która wyemigrowała z Polski mając 2 latka i nie znając swoich rodziców. Najpierw mieszkała w Niemczech, potem los rzucił ją aż do Brazylii. Po ponad 70 latach przyjechała po raz pierwszy do kraju, mówi nadal pięknie po polsku, chociaż nie miała przez te lata za wiele kontaktu z rodakami, i nawet nauczyła języka najstarszą córkę. Mój brat pomógł jej odwiedzić rodzinne strony, odnaleźli parafię, gdzie była chrzczona i płakała gdy proboszcz odczytywał zapisek z księgi chrztów. Niestety, nie żyli już ludzie, którzy by pamiętali małą Tereskę lub historię jej życia. Do dziś nie wie dlaczego wychowali ją dziadkowie, milczący na ten temat jak grób. Z największą czcią zbierała i suszyła liście i kwiaty polskie, zabrała je ze sobą do dalekiego kraju, w którym nigdy nie przyzwyczaiła się do upałów. Nadal nie zna swych korzeni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tworzy się scenariusz na serial pod roboczym tytułem "Przodkowie"...

      Usuń
    2. A wiesz, o jej życiu można film nakręcić, nie tylko odcinek serialu.

      Usuń
  8. Prawie każdy ma gdzieś zaginionych krewnych:ciotka mojego taty uciekła do Stanów przed niechcianym ślubem,niewiele się odzywała a potem całkiem zamilkła.Bardzo ładna sukienka:))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  9. U la la, jakie to ładne Kochana...cudeńko masz na sobie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Łup, bez dwóch zdań, zachwycający! I do Ciebie idealnie pasujący:)
    Ze sklepami SH też tak mam - kilka nieudanych prób i się zniechęcam, i przestaję zachodzić. Ostatnio jestem właśnie w fazie zniechęcenia...
    Rodzinnych historii tez mi ciągle mało. Wiem, że do niektórych wątków już się nie dogrzebię. Żałuję, ale cóż.... Wróciłam do zapisków. O ile żadna wojna nie wybuchnie, ani inne zniszczenia nas nie ogarną, to moje prawnuki będą miały łatwiej;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę się przełamywać do takich sukienek, a jak się w taką "wystroję", to jakbym przeznaczenie odnalazła.

      Ja bym wolała, żeby moich nie czytali - co ci potomkowie sobie o mnie pomyślą... :)))

      Usuń
    2. Że nawet nobliwe, starsze panie były zwariowanymi dziewczynami, szalonymi paniami w średnim wieku, robiły głupstwa, ulegały namiętnościom, dojrzewały z pasją i humorem, klęły, płakały, podróżowały, przeżywały przygody i dramaty..... Do takich babcinych zapisków dorwałabym się z największą przyjemnością:)

      Usuń
  11. ciekawa historiaz z tym prawujkiem-ladaco. Jeśli, nie zmienił nazwiska, to myślę, że jest szansa na odnalezienie rodziny w Argentynie. Wszystko jest możliwe!Też mam podobną historię, bo mój pradziadzio wyemigrował do Afryki i wcięło go na 10 lat.

    Słuchaj, mogłabyś zdradzić gdzie pomieszkiwałaś za granicą. Tak z ciekawości chciałabym wiedziec, w którą stronę Cię rzuciło.
    Kiecuchna na czasie, bo motyw kwiatów przoduje, piękna i delikatna, no i do kolorów włosów pasuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile takową założył... Mojego wcięło na prawie 100 :)))

      Południowe Włochy. Na początku lat '90 był taki boom na wyjazdy do pracy tam. Też postanowiłam zakosztować obczyźnianego żywota. Było różnie, wtedy osiwiałam :D I duuużo zwiedziłam, poznałam Włochy żyjąc z włoskimi rodzinami. Bezcenne :)

      Usuń
  12. O kurcze, to musi strasznie wciagać i ciekawić. Badać sprawdzać i dowiedzieć sie czegoś niesamowitego :-)
    A do sh radze zaglądac czesciej :-))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda :) I przypomina czytanie książki przygodowej :)

      Wybiorę sie w czwartek, bo wtedy wszystko za 1 zł :D

      Usuń
  13. Rodzinne historie są często bardzo ciekawe, warto co nieco widzieć o przodkach. W końcu płynie w nas i ich krew. Ja ponoć jestem bardzo podobna do mamy mojego dziadka, czyli swojej prababci, niestety nie zachowało się jej ani jedno zdjęcie - wielka szkoda. A zmarła w latach 60-tych. Wszyscy, którzy ją pamiętali, podkreślają, że w ogóle nie miała zmarszczek. No ciekawe. Może jej geny choć trochę przeszły i na mnie.. ;)
    Bardzo fajna sukienka, świetny łup :))
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat podobieństwa do przodków - bomba! Na pewno wśród przodków (w dawnych wiekach!) był ktoś o "naszych" rysach twarzy! Zobaczyć to - ale to musi być przeżycie!

      Usuń
  14. Pytalam czy mam problem z dotarciem do twojego bloda..
    Nie Kochana, nie mam.. A czemu pytasz? Za rzadko Cie nawiedzam?;) Bylam tu na Twoim argentynskim tangu i praprzodkach;)
    Wchodze przez bloglovina jak cos nowego sie pojawi:)
    Pozdrawiam. A

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Ania za fatygę i pomocną podpowiedź! :* :)

      Usuń
  15. Ja sie łatwo nie poddaję. I jednak Cie dopadłam i jestem. Nie mogłam natrafic na link w żadnej zakładce, o mnie itp. Po kilkunastu odswiezania jest! Podziwiam i historie rodu, zacnego Antoniego jak i Twoją sukienke. Bo suknia powaliła mnie na kolana!! Perła !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wreszcie! Bo zmartwiłam się!!! Już myślałam, że coś mi się tu poprzestawiało... Ale nie, wszystko działa, uff :D Dobrze, że Ci się udało :D Jak ja lubię takie zdania: Tak łatwo się nie poddaję! :*

      Usuń
  16. Witaj, ja również postanowiłam Cię namierzyć i udało się. Swoją drogą coś musieli porobić, bo kiedys dało się wejść dużo łatwiej, teraz dopiero przez wyszukiwarkę. Ale jestem:) Jestem i podziwiam cudna sukienkę. Moje ukochane kolory. Bardzo Ci w niej ładnie:)
    Pozdrawiam cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że Ci się udało, witaj w moich skromnych blogowych progach :D

      Usuń
  17. Ja też dopiero trafiłam przez wyszukiwarkę.
    A kiecka dosyć, że genialna, to jak idealnie do Ciebie pasuje! Świetnie wygląda z tymi butami.
    Ruda Frela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy ją kupowałam, miałam te buty. To przyśpieszyło decyzję o zakupie, bo pasują idealnie (co ja zrobię, kiedy padną?!!?! :D)

      Łatwo trafić przez Google-wchodzi sie w zakładkę "o mnie" i tam jest adres bloga.

      Usuń
  18. sukienka fenomenalna!bransoletka jeszcze bardziej. fajne jest takie odkrywanie siebie w przodkach. ponoc w wieluszkolach maja takie projekty na polszczyznie lub historii, tak dzieki pracy domowej dziecka mozna sie wiele dowiedziec;)widzialam takie drzewa genealogiczne.super sprawa.moze kiedys..

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostatnio u mnie w domu temat dokopywania się do prapraprzodków również jest na tapecie. Kiedyś przywiązywałam do tego mniejszą wagę, dziś interesuje mnie to znacznie znacznie bardziej. Mam w planach zrobienie porządnie rozgałęzionego drzewa genealogicznego. Tylko czasu mi trzeba ;p

    a łup z sh genialny!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwykle dojrzewa się do tych tematów, jak jest trochę późno...Przynajmniej w moim wypadku. Nie ma kogo pytać :(

      Usuń
  20. Ja bardzo zaluje, ze nie wypytywalam jak starsza rodzina jeszcze zyla, bo teraz to niebardzo jest kogo sie pytac. Mam w glowie taki pomysl, zeby zaczc spisywac wszystkie historie rodzinne jakie pamietam, bo czesc pozapominalam. Sivko jak zawsze stylizacja orginalna masz poprostu talet do wydajdowania perelek a potem do ich prezentacji. Mam nadzieje, ze masz mile wakacje, pozrawiam cie serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przede wszystkim cieszę się, że się znów pokazałaś i odezwałaś!:D
      Moje wakacje w formie wyjazdowej dopiero przede mną :)

      Usuń
  21. Takie lumpeksowe łupy są cenniejsze w szafie niż rzeczy ze sklepu:)
    Przodkowie to fascynująca sprawa, u mnie też ktoś z rodziny wyemigrował za ocean dawno, dawno temu i też nie raz zastanawiałam się jak ta plantacja pomarańczy wyglądała i co się z nią teraz dzieje.
    Pozdrawiam serdecznie znad pojezierza drawskiego:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza.