U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

sobota, 4 maja 2013

Chmury i bury

 Sucha Beskidzka, Maków Podhalański, Babiogórski Park Narodowy. I Jabłonka, gdzie w restauracj Pasieka, pani kelnerka, podając do stolika posiłek, nie ma w zwyczaju mówić: smacznego, proszę, dziękuję. No to napiwku też nie ma :P  I Oravska Polhora na Słowacji. I autostopowicze, których zabraliśmy na pakę do Korbielowa! (Przypomnieli mi stare czasy! Oj, stopowało się, stopowało...)
  Chmury i bury, a ja się cieszę jak mało który :D

Chmury, bury i dom kultury/kultóry:
I trochę muzyki w drodze:
  


41 komentarzy:

  1. Ach, zazdroszczę... póki co karmię sie wizją chwili, kiedy już złożę pracę do tak zwanej kupy i będę miała chwilę oddechu.
    Nie narzekaj na panią kelnerkę, bo dawna pani barmanka w nieodżałowanej pamięci Siekierezadzie w Cisnej mówiła tylko: jeść bedzie? pić bedzie? :D Kiedy tam zawitałam kilka lat temu i usłyszałam od barmana "dzień dobry, proszę, dziękuję" itd. autentycznie żal poczułam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha:)) To nie ten kaliber kelnerstwa:)))

      Usuń
  2. Sucha Beskidzka-to czasy rajdów w Liceum Medycznym :) a Korbielów....hm,,,nie powiem :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mów, wyobraźnia sama zadziała :D

      Usuń
  3. Brrrr uwielbiam taką obsługę co to za kare podaje do stołu .... oj napiwku także nie daję... ;-) A co Cię sprowadza w kierunku Jedlicza?? I ja nic o tym nie wiem ;-) No ja mam nie daleko, więc jakaś kawa się może z tego urodzi ;-)??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się zastanawiałam, czy to nie zakład pracy chronionej i niemowę zatrudnili :D Przepraszam wszystkich niemych!!!!!

      W Jedliczach czasem pracuje mój mąż, zakotwicza tam na kilka tygodni i jeżdżę w odwiedziny. Ostatnio na jesieni byłam. Na razie się nie zapowiada, ale jak coś się będzie kroić - dam Ci znać, chlapniemy coś :D

      Usuń
  4. Fajnie spędzasz czas:)))Pięknie tam:)))a z kelnerkami różnie bywa,nie wiem co lepsze takie beznamiętne proszę czy w ogóle nic:)))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W 1/4 był to wyjazd służbowy:D

      Wolę beznamiętne proszę. Przynajmniej szczątkowa kultura osobista jest widoczna. Dziwię się, że ktoś taką osobę zatrudnia, gdzie wiadomo, że ma kontakt z klientem. Naraża swoje miejsce pracy na straty!

      Usuń
  5. Ale uchwyciłaś w kadrze ciekawe miejsca;-)
    Turystka z Ciebie SiVka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię się przemieszczać,ale nie lubię tłumnych i oczywistych miejsc :)

      Usuń
  6. W tamte rewiry się jeszcze nie zapuszczałam, ale dwa lata temu w drugi dzień nowego roku przed Jabłonką łapałam stopa z koleżanką (długa historia...). W końcu jedynie do Jabłonki właśnie zabrał na mercem na austriackich tablicach biznesmen o wyglądzie Araba, który po polsku umiał powiedzieć tylko "kurczaki, kurczaki" :D Hehe, śmiesznie było. Na szczęście udało nam się złapać autobus do Krakowa i jakoś się do Kato dotelepałyśmy :D

    "Weź się" jest super, ale ja ciągle czekam na "Zołzę". Obiecują i obiecują i nie ma :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O swoich przygodach na autostopie mogłabym napisać książeczkę. I byłyby to opowieści z dreszczykiem :) Raz w Niemczech jechałam np w aucie przerobionym z karawanu. Spotkałam kilku zboczeńców i księdza, który się pchał z łapami, gdzie nie trzeba. I inne takie...

      Usuń
  7. uwielbiam te Twoje podróże, dzięki nim mam okazję podglądać (szkoda, że tylko na monitorze...) tak urokliwe miejsca, przypominają się beztroskie, "zdrowe" czasy szkoły średniej, obrazy zapisane w pamięci, nieco już wyblakłe, ale za to moje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne, to co piszesz, ze względu na brak zdrowia... Bo, że wspomnienia są, to cholernie cenne i optymistyczne! :)

      Usuń
  8. Jest wszystko, kantor, ciszki i Dom Kulury, i krasnale, ha!ha! Zdjęcia Ci wyszły rewelacyjnie ....pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:)
      Miały być zdjęcia z Babiej Góry, ale było ziiimno i zrezygnowaliśmy z wchodzenia. Ale może innym razem...

      Usuń
  9. Tak mi się przypomniało - kiedy byłam przedszkolakiem, czyli już tak zwany jakiś czas temu, myślałam, że Sucha Beskidzka to taka kiełbasa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. haha, sorry ale mnie ten wpis rozśmieszył. Dzieci to jednak mają skojarzenia :-)))

      Usuń
    2. Hahahah:)))Taaak, coś w tym kielbasianym skojarzeniu jest:D

      Usuń
  10. Świetne te Twoje zestawienia i ubranko, wdzianko z torebeczką na czele.
    Byłam kiedyś w Jabłonce, jeździłam na motorze i czytałam książkę na polu:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie się tłukła po głowie taka jedna nieprzyzwoita przyśpiewka z Jabłonkąa w tekście:)))

      Usuń
  11. Świetne zdjęcia. Kiedyś tez tak podróżowałam jak Ty autostopem.serdecznie pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      No, moje autostopowe podróże to już przeszłość, ostatni raz jechałam nad polskie morze 11 lat temu :)

      Usuń
  12. o tak, trzeba kultury nauczyć tych nieuprzejmych :) "nasz" pan kelner też nie dostał napiwku, obsluga byłas poniżej pasa, i jeszcze coś tam pod nosem burczeli. Lubię twoje szarości, miłego tygodnia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dała się nauczyć:D My do niej za każdym razem głośno i wyraźnie DZIĘKUJEMY! A ona nic....Kopary nam opadły. Bo ja rozumiem, że gorszy dzień, niechęć do wykonywanego zajęcia. Ale ona nie wyglądała na złą, czy niezadowoloną. Normalnie, krzątała się żwawo, nie opylała się w robocie. Tylko ktoś jej czegoś nie wytłumaczył. I nie wychował!

      Usuń
  13. O taki nasz kraj z dziecinstwa pamietam i...lubi!!! Swojsko tak... A i za nieuprzemymmi kelnerkami tesknie czasami, ech..:(
    A Ty dokladnie taka jak te krajobrazy: tak sympatycznie i pieknie szara;)))
    Buziaki. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja sympatyczna... Jeeeju, jak ja to rzadko słyszę:D

      Usuń
  14. Czyli dobry czas

    Kultura mnie uwiodła :)

    świetnie wyglądasz

    OdpowiedzUsuń
  15. Ale jak ładnie na tym chmurno-burym tle wyglądają nasze barwy narodowe:)
    Autostop... kiedyś normalka, ale teraz swojej córce w życiu bym na takie przygody nie pozwoliła...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, bo matki to sie zamartwiają o dzieci. A one sobie świetnie radzą! :)

      Usuń
  16. Witaj- fajne zdjęcia,a Ty prezentujesz się fantastycznie.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. ale wycieczka! czuć klimat...i kóltórę;)
    na luzaku wyglądałaś...konduktorka chyba "vintydż"... super!:D moja mama pracowała kiedyś jako konduktor w PeKaeSie...miała podobną:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tej torbie dźwigałam książki do szkoły. W czasach, gdy częściej chodziłam na wagary, niż na lekcje :D :D

      Usuń
    2. wiedziałam, że jest..iż się tak wyrażę - "stara":))))

      Usuń
  18. Na gbury(ów) ni ma lekarstwa, są nieuleczalni, ta kelnera to pewnie taki typ.
    Przyjemna wycieczka, ciekawe foty, zajebista listonoszka, i klimatyczne rzemyki na nadgarstku! Jednym słowem- fajosko!

    OdpowiedzUsuń
  19. Listonoszka, konduktorka...Nie wiedziałam, że mam taka zapracowaną torbę :))))

    OdpowiedzUsuń
  20. Lubię te twoje zdjęcia z wypraw :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Jaki fajny zestaw zdjęć. Takie nieoczywiste kadry z podróży. Spodobał mi się Twój blog i dołączam do obserwujących:)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetna torba! rozbudziłaś we mnie chęć wyrwania się z domu, zadroszczę wycieczki ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza.