U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

poniedziałek, 17 grudnia 2012

Jasnoróżowy płomień

 Się tli :) Się nie wie się, do czego się jest zdolnym, gdy sytuacja przymusi. Edukacja szkolna zmusza do poświęceń. Zwłaszcza edukacja własnego dziecka. Przyszło kiedyś ze szkoły i oznajmiło, że na zadanie domowe rodzice maja zrobić "coś z warzyw". Hm....Po pierwsze szlag mnie prawie trafił, bo denerwuje mnie angażowanie rodziców w prace szkolne dzieci! Po drugie...co by tu zrobić!? Ale, że akurat szlag mnie trafiał w kuchni, to zanim mnie w 100% dosięgnął, w oczy rzucił mi się worek ziemniaków. No i tak powstały świeczniki!  


  Przy następnym "zadaniu domowym" czyli ozdobie choinkowej, się zbuntowałam. Ręki nie przyłożę, palcem nie kiwnę - wołałam! Młody próbował wojować, ale matka też uparta i zawzięta!  Przekonałam go, że satysfakcja, jaką będzie miał z samodzielnie zrobionej roboty - BEZCENNA. Inni dostaną 6-ki za to, że im rodzice zrobili. "A ty UCZCIWIE na nią zapracujesz!" Podziałało!  
 Widziałam ozdoby reszty klasy. Piękne, równiutkie, błyszczące. Ta mojego syna wyróżniała się na ich tle. Była najkrzywsza, najdziwniejsza i jako jedyna wyglądała na...robotę dziecka. I o to chodzi! Syn dumny ze swojego dzieła, matka dumna ze swojego syna :)   

39 komentarzy:

  1. Gratuluję zdroworozsądkowego podejścia! Zeby wszystkie matki takie były! A śwoeczniki, no cóż... gratuluję kreatywności! ja bym na to nie wpadła. Moja część mózgu odpowiedzialna za manualne zdolności - ociężała jakaś. Tylko popsuć umiem... Miłego, przedświątecznego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)
      Moja część mózgu odpowiedzialna za różne inne rzeczy też ociężała, tak, że się wyrównuje:D :)

      Usuń
  2. Ooo ! Świecące pyry !!!

    nie wpadłam bym na taki pomysł nigdy !
    Jasnoróżowy płomień, jasnoróżowy grzywkołeb, no no, jak zawsze, wszystko gra! masz łeb! nie od parady ! ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kartofle, ziemniory, pyry - co tam komu bardziej smakuje :D :D

      Usuń
  3. ekstra pomysl,potem mozna swieczniki zjesc, takie upieczone, mniam;) widzę powrot do blondu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowo się rzekło, nie mogło być inaczej(jeszcze trochę różowych refleksów zostało):)

      Usuń
  4. Pomysł na świeczniki z ziemnaka wyśmienity, mój starszy też próbuje wrobić mamę w takie prace...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, byłam bardzo zadowolona, że mi wpadł do głowy. No i z efektu też. Dlatego się pochwaliłam publicznie:D

      Usuń
  5. Popieram! Jeju, jak ja popieram Twoje podejście pedagogiczne!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jak dasz dziecku palec, to całą łapę urwie. A ja matka, owszem, ale nie niewolnica :D

      Usuń
  6. Ty to masz pmysly;) Piekne, a jakie praktyczne.. podgrzewac ziemniaczki na ostro tymi swieczkami, poswiecic, pocieszyc oko, a potem podac z kotlecikiem i suroweczka na obiadek;)))
    No i takie Matki to ja lubie! Gratuluje Mamie i Synkowi, ze madry i matke ma lebska:) Pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety, świeczniki zwiędły, zanim ktokolwiek je zdążył zjeść:D Dzieci oddawały te warzywa na jakiś konkurs międzyklasowy.

      Usuń
  7. Bardzo pomysłowe te świeczniki i zachodzę w głowę jak Ci się udało te ziemniaczki tak równiutko wydrążyć...
    I również nie znosiłam, gdy szkoła angażowała mnie w zajęcia córki. Najbardziej wkurzało mnie przygotowywanie strojów na różne przedstawienia. Cieszę się, że już z tego wyrosłam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Drążyłam, drążyłam i wydrążyłam:D Uparłam się, żeby było równo.
      Stroje, dekoracje, gadżety na kiermasze i różne akcje organizowane przez wychowawcę...Ręce opadają...

      Usuń
  8. Świecące pyry - genialne!
    Co do angażowania - rozumiem okazjonalne włączanie się wtedy, kiedy to potrzebne, ale robić za dziecko pracę domową - o nie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. czegoś takiego nie widziałam jeszcze :)
    jadalne świeczniki :)

    OdpowiedzUsuń
  10. trzeba było pani zafundować bombę z marchewki
    :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taką chudą? Nie pokapowałaby, że to bomba :))

      Usuń
  11. Podejście do wychowywania masz po mojej myśli. Podoba mnie się. Ale jeszcze bardziej podobują mi się Twe świeczniki ;-) szkoda, że tak szybko zwiędły ;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. No Ty to masz pomysły :))) maila odbierz :)

    OdpowiedzUsuń
  13. kurde! odjazdowe świeczniki! powinnaś interes założyć z wyrobami własnymi, bo masz świetne pomysły i talent:D
    te "własnoręczne" prace sześciolatków zawsze rozkładały mnie na łopatki...mamusie dwoiły się i troiły, żeby wykonać najpiękniejszą...a mój synuś zaniósł stroik z gałązek przystrojonych watą:D jedyne co umiał zrobić...i do dzisiaj tak mu zostało;) ale przyznaję się, że w szóstej klasie i teraz robię mu prace z plastyki...żeby jedynki nie miał...;) nie cierpi plastyki i uważa, to za przedmiot zbędny...zresztą ja też, szczególnie teraz, jak jest w klasie sportowej...po co im plastyka i muzyka?:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, taki interes, to fajna sprawa. Tylko musiałabym mieć z 10 rąk więcej, żeby wydolić na opłaty - ZUSy i inne podatki:(Państwo nie jest przyjazne w tych kwestiach (W których jest??? Wie ktoś???) Albo ceny mega wielkie-wtedy nikt nie kupi:(

      Usuń
    2. A z kwestii szkolnych, do tych pytań dołożę: Po co w szkole religia, dwie godziny w tygodniu????

      Usuń
    3. a to, to już w ogóle masakra:/

      Usuń
    4. acha! co do tego ZUS-u, to masz rację...koleżanka otworzyła zakład krawiecki...ledwo ciągnie...pracy ma kupę, ale nie stać jej na pracownika, bo ledwo na opłaty starcza:/

      Usuń
  14. Świetna ta lampka ziemniaczana!!!Ja mam jeszcze przed sobą te wszystkie prace szkolne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z Twoim talentem, to bądź pewna, że Cię przechwycą do uplastyczniania wszystkich imprez typu występy :D

      Usuń
    2. o nie, tylko nie to, już mnie chcieli zagonić do kościoła, ale sobie zapomnieli:)

      Usuń
  15. Masz racje dzieci powinny same robić swoje prace domowe:)))ja do dzisiaj wspominam jak się napracowałam przy wielkanocnym kurczaczku a konkurs wygrał kolega bo jemu pomagała mama:))))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, choćby z takiego powodu nie wolno wyręczać dzieci! To takie niesprawiedliwe.....

      Usuń
  16. rewelacyjny pomysl na swiecznik! ale prac domowych nie zazdroszcze :)

    xo

    OdpowiedzUsuń
  17. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza. Tym, którzy tylko tu zaglądają, zachęcam: odezwijcie się ;) :)