U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

piątek, 16 listopada 2012

Zemsta

 Zemsta słodka jest. Mnie nie smakuje. Wolę czekoladę, choćby gorzką. Ale bywa, że wyjścia nie ma. Trza się mścić. Najlepiej na zimno. Na zimno proponuję też porządną wełnianą czapkę! Kolejna z moich drutowanych dziergańców + komin, który karierę zaczynał jako spódnica TU Kto wie, jak skończy... 


  A z zemstą lepiej uważać, bo może wyjść komedia. I to dopiero jest dramat :D Dlaczego ja tak o tej zemście zagajam? Że niby mam ochotę, albo powód? Mam! I to duży! Historyczno - literacko - wycieczkowy. Miałam okazję przejechać się (250 km w jedną stronę) do zamku Kamieniec w Odrzykoniu na podkarpaciu, gdzie jest mur graniczny, będący powodem sporu, opisanego przez Fredrę w "Zemście". Wysoko trzeba wjechać i się wspiąć, by się "zemścić".


Zemsta na potomku za zszargane nerwy :D Jednocześnie sposób na bezstresowe rodzicielstwo :D
  
Chałupki łelkam tu:  




62 komentarze:

  1. o kurcze...to ja tez się boję jak spódnico-komin skończy :)) jedna jest pewne...beretem się nie stanie :)no chyba ,że Cię nie doceniam :)
    fajna czapa,mi taka nie wychodzi...
    a co do zemsty-ja uwiebiam jej smak!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Zemsta to potrawa, która najlepiej smakuje na zimno" - jak w "Ojcu Chrzestnym" napisał Mario Puzo. To bardzo mądra i przydatna rada :D W takich delikatnych sprawach lepiej emocje opanować.

      Usuń
  2. Gosia, ja właśnie pomyślałam o berecie :)
    Fajnie pokombinowałaś, chociaż musze to napisać, jako spódnica bardziej mi się podobało.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno nie wyklucza drugiego:)
      Beret odpada, prędzej spodnie:D

      Usuń
  3. Wyglądasz rewelacyjnie, na zamki choruję i chcę mieszkać w zamku i jesień i liście i w ogóle piękny post! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny komin! Taki kochany :)
    I zamek, kocham ruiny i stare budowle, w Walii zawsze podobało mi się połoczenie ruin zamków z nowoczesną architekturą w centrach miast, fajnie byłoby coś takiego widzieć u nas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, u nas architekci mają problem z wpisaniem nowego w stare. Ale to wina, jak zwykle, komuny:))

      Usuń
  5. Zarówno chałupka, jak i ruiny stanowią doskonałe tło dla Twojej prezentacji:) Ciekawa wycieczka i równie ciekawy komin, chyba jako komin podoba mi się bardziej... choć po chwili zastanowienia i porównania obu zdjęć, to już sama nie wiem.... W każdym razie całość bardzo super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki co, wolę "to" nosić jako komin. Ale kto wie, kobieta zmienną jest:D

      Usuń
  6. super miejsce!!! jestem absolutną fanką zamków. póki co zwiedzam te na północy, ale mam nadzieję, że i na południe zawitam. komin jako spódniczkę pamiętam :) jako komin prezentuje się równie okazale, bym rzekła - intrygująco :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten jest wyjątkowy też ze względu na położenie! Na wzgórzu, z niesamowitą panoramą i wietrzyskiem rwącym włosy z głowy (no,poniosło mnie:)))

      Usuń
  7. Nie pokazuj mi wiecej cos ty tam nadziergala, bo zazdroszcze i jeszcze bede sie chciala mscic;))) Jak ja uwielbiam takie dziergance, a u mnie ani czasu ani jakos ochoty.. Piekne te Twoje.. Czekam co sie jeszcze z tego komina moze "wykluc", ale znajac Twoja inwencje tworcza, to moze byc wszystkim;)) Pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci,że dziergam ostatkiem sił. Musze odpocząć, bo mnie to zaczyna męczyć. Od końca sierpnia non stop coś robię na drutach, albo szydełku i zaczyna mnie to powoli denerwować! Ale mam jeszcze parę drobiazgów do pokazania w zanadrzu :D

      Usuń
  8. Wlasnie na komin zwrocilam od razu uwage - bardzo oryginalny dodatek.
    Rowniez kiedys odwiedzilam ten zameczek. A bylas na pobliskich skalkach?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbliższą okolicą zdążyłam tylko na szybko omieść wzrokiem:D

      Usuń
  9. Komin wielokrotnego użytku bardzo mi się podoba!!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja jestem bardzo praktyczną osobą:)

      Usuń
  10. Ty wyrodna matko, taka zemsta na kochanym potomku!....żartowałam....też mi zemsta nie smakuje ale zamczysko śliczne....i ta chałupki też...komin wyszedł świetnie choć spódniczka też była super, gratuluje pomysłu...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochanemu potomkowi jeszcze knebel bym czasem zapodała:))

      Usuń
  11. Pięknie nosisz szarości i idealnie do Ciebie pasują, komin śliczny :))Co do zemsty to może byc słodka, ale gorzka także i zawsze trzeba się liczyc że zmieni kierunek i wróci do Nas samych :)pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację. Zgadzam się. Jak mawiają starsi i mądrzejsi: życie samo się zemści... :)

      Usuń
    2. Otóż to:))Miłego Poniedziałku:)

      Usuń
  12. Odpowiedzi
    1. Opublikowało mi się z rozpędu! :)
      Spoko:)

      Usuń
  13. Fantastyczny komin i cały Twój szary strój:)))Takie chałupki też bardzo lubię:))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)Ja na widok chałupek zawsze przebieram nóżkami i lecę obcykiwać:))

      Usuń
  14. Pamiętam tę biedną spódnicę, ale myślę, że nawet lepiej jej w nowym wcieleniu. Chałupki aj low!Przypomniałaś mi, że spódnice plisowane posiadam, sztuk trzy, i nie używam, a to źle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedną???? Chyba Ty :P

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  15. A buciki skąd? Monika

    OdpowiedzUsuń
  16. Ty to kreatywna jestes!ech!a szarosci z blekitami ubostwiam..super ta jesienna wycieczka!
    p.s.czy tylko tak na 2 fotkach wyszlo czy tez juz moje matczyne oko mi takie obrazy podsuwa-ze sie kroi..rodziny powiekszenie?;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma takiej opcji!!!!!! :D
      Twoje matczyne oko widzi świat w rozrodczym zwierciadle:)))) Foty dowodzą, że nawet nie umiem się porządnie ustawić, bez wybrzuszeń, fałdków i innych "ozdobników" :D

      Usuń
    2. jakos tak na fotkach wyszlo.mam nadzieje ze sie nie obrazilas;)to ze ja sie rozmnozylam nie oznacza ze uwazam ze kazdy powinien;)

      Usuń
    3. No coś Ty, nie obraziłam się!!!:) :) Jako świeżo upieczona mama, też wszędzie widziałam ciążowe brzuchy! W związku z czym palnęłam nie raz komuś gratulacje, a się okazywało, że to nie ciąża, tylko nadwaga:))))

      Usuń
  17. a mnie szkoda tej pieknej spodnisi, tamten zestaw jest przecudny! co nie znaczy,ze ten mnie sie nie widzi. tu tez masz swietną plisowankę i cudne buciory. co do zemsty, to czasem cóż, konieczna jest...potomek w dybach, he he,swietny pomysl,taki sprzet powinien znależć sie w moim domu, jako stale wyposażenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic straconego, w każdej chwili może stać się znów spódnicą:D
      To samo powiedziałam na widok dybów!:D

      Usuń
  18. a ja w Odrzykoniu byłam na plenerze malarskim w czasie studiów i pod murami zamku siedziałam w trawie i stare chałupy malowałam:)...a żeby było śmieszniej, to malowałam właśnie tą różową, którą sfotografowałaś. Przez długi czas fragment tego obrazu robił za tło na moim blogu:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz Ty!!!!! To musi być PRZEZNACZENIE :D

      Usuń
    2. Coraz więcej mamy szczególików, które możemy ułożyć w jakąś już niewielką całość:)

      Usuń
  19. Sivko jestes jedyna w swoim rodzaju :) utalentowana, dowcipna i inteligentna :):):) Mam nadzieje, ze potomek w calosci powrocil do domu po takich dybach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, czerwienię się speszona... :)
      Potomek był zachwycony...przez chwilkę, a potem krzyczał "wypuście mnie!!!" A my w nogi:)))) Wrócił. I dalej szarga nerwy:D

      Usuń
  20. Bardzo lubię Twoja zabawę w skojarzenia ;) Swietna ta szara bluza, a buty - wiesz, że takie uwielbiam.
    No i dobry patent na potomstwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kojarzę, więc jestem :D
      Buty - wiem, wiem, dzielę z Tobą to uwielbienie!

      Usuń
  21. Kurczę, jak ja Ci zazdroszczę tych wszystkich fajnych wypraw w 'Polskę'! chyba moje wytłumaczenie, że 'samej to nie byłoby fajnie' to żadne wytłumaczenie i może trzeba doopsko ruszyć a nie czekać...na niewiadomonaco ;-)

    No a zestaw sivkovy. Czyli jak dla mnie to dla Ciebie idealny ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta wyprawa była akurat taka trochę z konieczności:)

      Usuń
  22. mnie też zemsta nie napawa radością, ani nie daje satysfakcji... słabe to i tyle, za to tą fredrowską lubię i to bardzo
    jak zwykle zazdroszczę możliwości zmierzenia się z legendą oko w oko ;)
    jak tak spojrzałam na pierwsze zdjęcie to od razu pomyślałam - skąd ja znam te domki i kominy z dymem... a tu proszę - spódnica!!! fajne to nowe jej wcielenie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, słabe i satysfakcja jakaś mało satysfakcjonująca... Ale przyznaję, jestem pamiętliwa jak cholera :)

      Usuń
  23. mojego synka chyba też w takie dyby zamknę...ostatnia moja niemoc, to w większości przez niego..;)
    tak dawno nie byłam na wycieczce....dzięki Ci wielkie!!!na tym zamku jeszcze nie byłam;)oczywiście ubrałaś się jak trzeba! nawet chatkę do komina znalazłaś na tło:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiałabyś mieć wielkie te dyby na swojego wielkiego synka:))

      Usuń
  24. O, widzisz, czyli dobrze pamiętałam, że miałaś taką spódnicę w domki :) W pierwszej chwili pomyślałam, że zrobiłaś komin do kompletu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja w kółko to samo pokazuję:D Jestem wierna jak pies większości moich ubrań :D

      Usuń
  25. Strasznie mnie kręcą twoje dziergańce, aż mam ochote się zemścić, ze ty umiesz, a ja nie :) ale poważnie, to ostatnio twoje sestawy jeden lepszy od drugiego. Widac jesień ci bardzo służy, twojej kreatywności! doskonale foty z wycieczki. ta chata wręcz mnie rozczuliła! No i wyrażam swoj zachwyt dla plisowanki, mam podobną i bardzo lubię!

    OdpowiedzUsuń
  26. Oj Sivka! Bardzo się rozbawiłam wyobrażając sobie ciebie jako pracownika korporacji! :) Oczywiście, że się nie nadajesz i poczytuj sobie to za największy komplement! Też się nie nadaję, choć samą pracę, która jest moim udziałem - bardzo lubię. Natomiast jeśli chodzi o ta całą politykę i poprawność korporacyjną to jestem takim outsiderem. Nie wiem jakim cudem mnie jeszcze nie wyrzucili: chodze swoimi drogami, a ostatnio ryzykując zwolnienie poprosiłam o 4/5 etatu ( co jest bardzo źle widziane, jak można nie chcieć służyć korporacji 5 dni w tygodniu i najlepiej od świtu do zmierzchu, weekendy mile widziane również), bo czułam , że jak nie zyskam jednego dnia dla mnie i moich pasji to moja dusza obumrze! No i właśnie siedzę w domku na kompie, a zaraz ide na swoje osobiste wycieczki po mieście. podobnie jak ty lubię sobie pomyszkować po różnych dziwnych miejscach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, a ja siedzę w domku przy kompie, schną mi włosy, ale jednocześnie też zajmuję się pracą - mam do przepisania ofertę, wysłałam już służbowe maile z informacją cenową - tak, że jakieś ramy, których się muszę trzymać, są:)) Ale nie ma co porównywać - moja firma jest mała, rodzinna:)

      Usuń
  27. uwielbiam plisowane spódnice, twoja jest świetna

    OdpowiedzUsuń
  28. Spódnica w wersji kominowej oczarowała mnie :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza. Tym, którzy tylko tu zaglądają, zachęcam: odezwijcie się ;) :)