U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół.
Matka, żona, człowiek.
Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica.
sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży.
Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami, ciuchowo tym bardziej ;)

Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

sobota, 3 marca 2018

Do czasu

 Tego, że upływa czas, nie zauważam. Nie w sposób oczywisty. Najszybciej dociera to do mnie przez fakt zmian, jakie odkrywam w ludziach. Bynajmniej, nie w rzadkich chwilach, kiedy przeglądam się w lustrze. Nie, kiedy spotykam dawnych kolegów, jak się okazuje, aktualnie panów w średnim wieku. Nie, kiedy trafiam w społecznościówkach na odmienione dojrzałością twarze i figury koleżanek z dzieciństwa. Do tego zdążyłam się przyzwyczaić. A chyba nawet pogodzić. Świadomość upływu czasu dopada mnie znienacka, w skutek przypadkowego spotkania, czy zobaczenia osób, które w mojej świadomości utknęły pod postacią dzieci. Kiedy odkrywam, że teraz już same mają dzieci. No, ale jak to?!?!  - mam ochotę nimi potrząsać. Co się z tobą stało, dziecko?! Coś ze sobą zrobiło??? Zjadł cię jakiś dorosły potwór, wsysnął i nie chce oddać! Przecież przed chwilą biegałaś/łeś z plecakiem do szkoły, albo beztrosko gdzieś... A teraz mi tu paraduje przed oczami, duże, dorosłe, odpowiedzialne, ciągnąc za łapę innego, swojego własnego dzieciaczka. Wytracając z równowagi, rujnując mój ogląd świata. I przywracając poczucie czasu.

 I jeszcze to, że znajomi odchodzą. Ostatnio się powydarzało. Poznikali, jeden, drugi. Byli i nie ma. Tu się odzywali, pozdrawiali, a tu koniec. I tylko się myśli, tylko to zostaje, taki półślad. Przypominają się wspólne sytuacje, zdarzenia, te sprzed wielu lat, kiedyśmy piękni i młodzi wspólnie wino pili... Hej, użyjmy żywota! Wszak żyjem tylko raz. I tak dalej. Wszystko już bez znaczenia.

 Jakaś puenta? Nie, żadnej. Po prostu. Życie.

 fot. Sivka

Rzeźba w parku w Chrzanowie (2016), jedna z kilku takich bezgłowych postaci. 

8 komentarzy:

  1. Wspaniały post, który zostawi u mnie ślad. Na ten sam temat dużo rozmyślałam, szczególnie po śmierci przyjaciółki. Tu gdzie pracuję jest bardzo ciężko i jedną wsperała drugą i dawałyśmy radę, teraz jej nie ma. Zostało miejsce, w którym podczas przerwy obiadowej omawiałyśmy różne tematy i ten ostatni, gdzie powiedziała...zaczynam bać się śmierci. Jeszcze nie wiedziałyśmy, że jest tak ciężko chora. Jestem prawie , bo zawsze zostanie jakiś procent nie...że nie rozpływamy się:) Przywiązani jesteśmy do materialnych obrazów, ale jeśli się je zostawi, czy my się zmieniamy? Nie , zmienia się ciało o to ono się starzeje. Czy stary człowiek nie chciałby zachowywać się jak kiedyś? Chciałby, tylko z czasem dochodzi rozsądek. Wie się, że nie da się rady wykonać tego co kiedyś, bo nasze ciało jest inne. Widzę po sobie, wewnątrz jestem taka sama, te same zwariowane pomysły i dalej taka będę, tylko nieraz kiedy popatrzę w lustro...to ja? No tak:) My to nazwa, którą sami tworzymy na przestrzeni życia. To nasze doświadczenia, uczucia, które wyznaczyły obszar ja, a później to zabierzemy do bez materii:)Ta rzeźba jest niesamowita, robi ogromne wrażenie, uściski.

    OdpowiedzUsuń
  2. Cóż, można tylko powiedzieć, życie... Ale ostatnio też mnie jakoś mocniej rąbie.

    OdpowiedzUsuń
  3. To może ten przedwiosenny czas tak na nas działa!!niestety u nas też poodchodzili znajomi i tylko smutek po nich został>Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
  4. Czasami czas płynie powoli, że się nawet nie zauważa. A czasami są takie tąpnięcia. Mnie też coraz częściej zaskakuje to, że znajome dzieci mają już wąsy i brody, a za rękę prowadzą swoje dzieci. I nagłe odejścia zaskakują. Bo jakże to tak...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja rocznik '75. Moje dziecię lat 10, a moja koleżanka z podstawówki jest już babcią. Jak to możliwe, się pytam, jak? kiedy? wiec, hmmm, rozumiem. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Też tak mam...
    A szczególnie, gdy nagle coś Cię trzaśnie, a Ty nie zdążyłaś się jeszcze wytańczyć...
    I gdy syn z dziewczyną siedzi w pokoju... Dociera do Ciebie, że gdybyś miała go wcześniej, to może i babcią byś już była...

    OdpowiedzUsuń
  7. ,,Kiedy byliśmy młodzi, nikt nie umierał i nikt się nie rodził" :)!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza.