U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

piątek, 26 grudnia 2014

DIY. Godzinka na krakowskim Rynku

 DIY, czyli kupiłam bluzę Fruit of the Loom (w Biedronce) ale była tak nijaka, że nawet ja, zwolenniczka prostoty, poczułam się znudzona. Odprułam koronkowe plecy od pewnej byle jakiej bluzki i zrobiłam z niej ozdobnik podszyjny, przyszywając bluzie. W owym DIYu wybrałam się do Krakowa, połazić po Rynku. Daaawno nie byłam, stęskniłam się! Niby padał śnieg, niby było zimno. Ale grzaniec galicyjski każdego rozgrzeje ;) Słówko o moich nowych-starych złotych kolczykach. Mają ze 30 lat, okrywa je tajemnicza, podejrzana historia. Pod żadnym pozorem nie mogę zdradzić szczegółów ;)    

Hej, na krakowskim Rynku:
 Przygotowania na Sylwestra w toku: 

56 komentarzy:

  1. Jak niewiele trzeba aby zwykły long shirt stał się niezwykły. Wyobraźnia, chęci i sprawne ręce i jest nowy, niepowtarzalny wytwór. Z biżuterią, to iście kobiece zagranie, rzucić w eter o tajemnicy i zakończyć temat. Nieźle.
    Pogoda jak na święta przystało zimowa, u nas nad morzem też przyśnieżyło i nawet dzisiaj świeciło piękne słońce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grunt to pomysł.
      O, myślę, że mało kto będzie tak uważny i zwróci uwagę na tekst o biżu ;)

      Usuń
  2. Fajnie przerobiłaś tę bluzkę. Dziś Kraków cały w śniegu, ja nie przepadam za nim, ale na święta no niech będzie. Ewentualnie do Nowego Roku i potem może już stopnieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha, żeby to można było składać zamówienia na pogodę. Ale nie można :D

      Usuń
  3. Teraz to mnie sie za krakowskim rynkiem stęskniło ... Fajnie w białej oprawie.
    Jestem fanką twojego płaszcza :)

    OdpowiedzUsuń
  4. haha, też kupiłam identyczną bluzę fotl, ale postąpiłam z nią bardziej radykalnie - poszły wszystkie ściagacze i dojdzie jeszcze psychotyczny haft. joł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Za Krakowem jakoś nie przepadam, wolę Wrocław, ale zdjęcia, które tu umieściłaś fajnie ten Kraków pokazują:) Motylek miastowy dodaje kolorytu, choć ciebie i tak nie przebije- pomimo sivkowych kolorów energia ciepła bije od cię, że ho, ho, ho:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja w Krakowie czuję się jak u siebie. Morze wspomnień!!!! No i blisko mam.
      No, ach, dzięki Izo. Ja raczej widzę siebie jako zimnego stwora, ale czasem...czasem przygrzeję :) :) :)

      Usuń
  6. Niecodzienna bluza się zrobiła! :-) Ten motyleczek to tak naprawdę w tych skrzydełkach paradował, czy Ty je "domalowałaś"? A pogodę macie paskudną... w sumie tęsknię jak szalona za Polską i Niemcami, ale za zimą zdecydownie nie! choć słyszałam, że ludzie emigrujący z Europy do ciepłych krajów, po kilku latach pobytu tam tęsknią za zimnem i śniegiem - ja nie, widać są wyjątki ;-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Motyl prawdziwy, był jeszcze różowy :)
      Zima będzie krótka! A to pierwszy jej taki poryw. Dziś było piękne słońce i aż iskrzyło. Zimno, mróz, fakt. Ale tym przyjemniej pobyć w domku :D Ja już mam tak, że warunki pogodowe biore jakie są, bo i tak nie mam na nie wpływu.

      Usuń
  7. A ja sobie myślę - 30 lat, jak to mało!
    Lubię takie urozmaicanie czegoś pozornie nieolśniewającego. Transformacja bluzki nadzwyczaj udana :)
    W Krakowie ostatnio byłam chyba w 2007 lub w 2008 roku. Ale z tego, co widzę, za bardzo się tam nie zmienia sytuacja. Rynek stoi jak stał. Albo leży. Trudno powiedzieć, co rynek robi.

    W jaki sposób osiągasz taką nonszalancką elegancję? Ja nigdy nie mogę z hipsterstwa śmietnikowego się wygrzebać. To chyba nie jest kwestia tego, jakie ubrania się nosi, ale jak je się nosi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla kogoś kto ma na przykład 10 - to prawie 100 lat :D
      Dziękuję :)
      Cały urok i moc krakowskiego Rynku, że od wieków niezmienny. Bo reszta miasta - zamiany, zmiany, zmiany, że i ja nie ogarniam. Zaczyna się długo prze miastem.

      Bardzo prosto. Kupuję i robię takie tylko ciuchy, w którym mam zapewniony luz i poczucie bycia sobą. Cokolwiek to znaczy :D Widocznie jestem nonszalancką elegantką :D

      Usuń
  8. O, bluza z tym koronkowym "sliniaczkiem" bardzo mi sie podoba - niby taka mala pierdolka, a ciuch zrobil sie niepowtarzalny i oryginalny. Plaszcz oczywiscie znowu wzbudzil moja zazdrosc i chec posiadania takiego wlasnie -szarego, prostego, nieco szlafrokowatego..;)
    W Krakowie nie bylam wieki, ale z tego co pamietam - to swietnie sie tam czulam (kiedys bawilam sie tam wlasnie na jednym z najlepszych w moim zyciu sylwestrow) ;)
    Usciski! Anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie to bardziej cieszą takie przerobione, zrobione, dziwną drogą "posiądnięte" ciuchy, niż tak zwyczjanie zakupione w sklepie.... Aczkolwiek wszystkiego zrobić, przerobić sama nie dam rady :) :)
      Płaszcz - nie dziwię się, jest mega :D
      O, też mi się zdarzyło spędzać sylwestry w Krakowie. Był czad ;D
      Uściski!

      Usuń
  9. Najbardziej cieszy to co samemu się zrobi lub przerobi , zwłaszcza gdy fajnie wygląda. Ja jeszcze dojrzałam świetną torebkę :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo cieszy :) :)
      Torebka już była parę razy. I będzie, bo lubię, chociaż to żadna markowa śtuka :D

      Usuń
  10. Świetny płaszczyk i torebka a bluzkę bardzo fajnie przerobiłaś :D
    Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do siebie ;)
    Sylwetta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. Za zaproszenie też :) Chyba jesteśmy imienniczkami :)

      Usuń
  11. Jak ja dawno nie byłam w Krakowie, mimo śniegu i nie bardzo ciekawej pogody i tak jest pięknie.
    Na taką starą biżuterię, która ma jakieś tajemnice, jakąś historię, mówię "biżuteria z duszą".
    Bluzka wyszła ciekawie, dobry miałaś pomysł.
    Pozdrawiam jeszcze w świątecznym nastroju...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie też na Rynku nie było dawno, za dawno! Zrobiłam się leniwa chyba, że tak rzadko zaglądam :(

      Dziękuję :) A przez te święta totalnie pomyliły mi się dni Najpierw przez 3 dni była niedziela, a w sobotę byłam pewna, że to dopiero piątek! :D

      Usuń
  12. Popatrz, też wybierałam się do Krakowa "połazić" w drugi dzień Świąt, ale goście nas nawiedzili i nie było jak...nic straconego.
    Ty to masz pomysły, świetna bluza, ale ja to chętnie płaszcz bym Ci zakosiła....chyba nie tylko ja:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja tak liczyłam, że spotkam kogoś "z branży" blogowoszfiarskiej :D :D
      Sama bym go skradła. Na szczęście "mójcionjest"! :D

      Usuń
  13. fajny pomysl z takimi przemienieniem zwykla w niezwyklaka, a plaszc masz boski. No i na koniec kiedy zdradzisz nam tajemnice ta straszna tych kolczykow???? Usciski

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajnie to "przetworzyłaś" lubię takie małe zmiany które zamieniają ubrania w coś niezwykłego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Ja też. Nauczyłam sie nie wyrzucać wszelkich guziczków, koronek, tasiemek - nie wiadomo, kiedy się przydadzą :)

      Usuń
  15. Kraków to moje ukochane miejsce często tam wracam. Koronkowy detal do bluzy ożywił całość. Grzaniec powiadasz.. juz tęsknię ;) pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ostatnimi laty nieczęsto.
      Aż sobie kupiłam całą butlę grzańca, takich smaków nałapałam :D

      Usuń
  16. Pięknie :) dzięki Tobie mam ochotę sobie coś przerobić :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przerabiaj :) Ja na razie nie robię żadnych ciuchowych ruchów! Odpoczywam, zbieram siły i pomysły :D

      Usuń
  17. Piknie w Krakowie. Serce zabiło bom uwielbiam to miasto.
    Fajnie wymyśliłaś z tą koronką do bluzy sportowej. Grunt to dobry pomysłodawca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszyłam się jadąc, jakbym co najmniej za granicę się wybierała :D Wiele mi do szczęścia nie potrzeba, jak widać. A pomysł - tak sie jakos urodził. Już miałam wyrzucać bluzkę, która "zawierała" tę koronkę, ale mnie oświeciło :D No i dobrze, bo jakościowo bardzo fajna jest. O trzy nieba lepsza, niż tamta badziewna szmata.

      Usuń
  18. Ty to zdolniacha jesteś!! Masz rację bez koronki zwyczajnie, z koronką oryginalnie!! Michu mówi że super Ci w okularach a jak moja mama twierdzi to komplement od faceta to coś zupełnie innego niż od baby haha:);) No i co Wy tam w tym Krakowie za motylka w śniegu dorwaliście?? PS byliśmy na Fuerteventura bo względnie tanio i pogoda nigdy nie zawodzi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo, jestem zdolna do wielu rzeczy :DDzięki wielkie za komplement! W okularach śmigam non stop, bo ślepieję coraz bardziej, szykuje się do okulisty(znooowuuu). Ściągam do fot czasm, bo mi lampa od aparatu błyska w szkła, albo psują mi kompozycję kolorystyczną :))) Fajowy wyjazd! U nas stacjonarność, bo robota, robota, robota, terminy, itp, nie da się opuścić własnej firmy. Ale za to odpoczęliśmy w te wolne dni, pobyliśmy se razem, we trójkę, cudnie...

      Usuń
    2. Aaa, motyl! Napotkaliśmy dwa. Różowy i żółty. Dziewczyny rozdawały ulotki. :) :)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. No bombowo ten motyl w śniegu wygląda;) Też ślepieję od kompa, miałam taką robotę przez rok czy dwa że stale przy kompie. Osiem godzin dziennie przy tabelkach, cyferkach dało po gałach;) Przykre to ale ta cała fuerta razem ze spaniem wyszła nas mniej niż same bilety do rodziców...

      Usuń
  19. Taki żabot stworzyłaś! Podoba mi się!!!
    I zazdroszczę Krakowa... Ja mam za daleko, a tak dawno nie łaziłam po tych uliczkach..

    Motylek o takiej porze daje nadzieję na szybka wiosnę:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żabot? To chyba nie żabot (wg mojej wiedzy), musiałby być udrapowany, a to płaskie jest. Ale mniejsza o nazwy, jest git :D

      Też dawno nie łaziłam, ostatnio, jak mój synek ledwo stał na nogach!

      Usuń
  20. No i dałaś bluzie 2 życie - piękniejsze życie... Fajne zdjęcia - klimatyczne. Szczególnie z synem...
    Łoj, zatęskniło mi się za Krakowem... Bardzo! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie posłuchałabym kiedyś historii o kolczykach... Na pewno jest niezwykła...

      Usuń
    2. Nie jest taka niezwykła. Ale może kogoś postawić w złym świetle :)

      Usuń
    3. Oj, to lepiej niech zostanie przemilczana...

      Usuń
  21. Normalnie jaja, jak taka koronka może "zrobić" całą bluzę - super! A za Krakowem też się ostatnio stęskniłam i odwiedziłam przed świętami, ale akurat za rynkiem nie przepadam w okresie świątecznym, ale za to Kazimierz... Mmm :)

    OdpowiedzUsuń
  22. tak grzaniec dobry na wszytko :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Bluza DIY wyszła rewelacyjnie!!!! Pamiętam Twój podkoszulek z tą koronką na plecach!!! Też fajne było, no, ale bluza jest zdecydowanie lepsza!!!
    Kraków to chyba moje najukochańsze polskie miasto!!! Ileż tam imprez świetnych przeimprezowałam!!! Tęsknię za nim!!! Może wiosną zrobimy sobie małą wycieczkę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tamten podkoszulek się tak zeszmacił po kilku praniach, że szkoda słów. No, ale wszystko ma swoje dobre strony ;D
      A Kraków rulez, co by nie gadać :)

      Usuń
  24. Prosty sposób, a efekt jest szałowy:D Taka bluza w sklepie kosztowałaby pewnie spoooro!

    OdpowiedzUsuń
  25. płaszczykiem i ja się zachwyciłam -
    jako i motylem w ludzkiej postaci :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza. Tym, którzy tylko tu zaglądają, zachęcam: odezwijcie się ;) :)