Po 32 latach znów pojechałam na festiwal do Jarocina. Trochę z sentymentu, trochę z ciekawości. Jak to teraz wygląda. No i posłuchać muzy na żywo. I połazić po mieście. Powspominać, zobaczyć co się zmieniło. Nie ma już amfiteatru, ale za to stoi pomnik glana.
Pałac Radolińskich:
Tu kiedyś był amfiteatr jarociński, na którym odbyło się multum punkowych koncertów. I zadym. I ruiny kościoła Św. Ducha:
Słyszałam na żywo te słowa wypowiadane ze sceny przez śp. Roberta Brylewskiego:
Spichlerz Polskiego Rocka, Muzeum Regionalne w Jarocinie:
Strachy na Lachy na jarocińskiej scenie:
Festiwalowe błotko:
Niezwykla wizyta, dziekuje za zdjecia,pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTak, w pewien sposób niezwykła, trochę w czasie. Wszystko jest inne, ale dźwięki te same. Niektóre. Koncert Houk przypomniał stare czasy.
UsuńWspaniała wycieczka. Mnóstwo niesamowitych zdjęć. Podobał mi się ten mural z okiem, lubię ten typ grafiki.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam serdecznie
No, taka trzydniowa prawie 😉
UsuńWspaniała podróż wspomnieniowa. Po tylu latach?! Uruchomiłaś swoje wspomnienia i emocje.
OdpowiedzUsuńWspomnienia musiałam powstrzymywać, bo czasy jeżdżenia do Jarocina poza samym tym, były dla mnie ciężkim czasem w życiu. Emocje zaś ważne są te obecne. Uzmysłowiłam sobie, jak stara jestem, albo raczej jak dawno byłam młoda 🤓
UsuńDzięki za fotorelację. Nigdy tam nie byłam, więc chociaż na zdjęcia sobie popatrzę...
OdpowiedzUsuńA skoro o sentymencie mowa, to tęsknisz czasami za przeszłością, latami młodości, czy dobrze Ci tu i teraz, a wehikuł czasu do niczego niepotrzebny i nie skorzystałabyś z niego?
Nie tęsknię. Absolutnie. Ale często gęsto myślę o tamtych czasach. Ile błędów popełniłam, ile czasu i energii zmarnowałam na potężną gromadę ludzi. Wehikułem mogłabym ewentualnie przelecieć się do różnych czasów dawniejszych.
Usuńwspomnienia młodosci, nie, nie byłam na festiwalu, ale pamiętam, jakie to było wydarzenie w dawnych czasach, to bylo coś tam pojechać, fajnie, że przybliżyłas te miejsca, super zdjęcia, dziekuję
OdpowiedzUsuńO tak. Wtedy niejeden wzdrygał się na hasło "Jarocin". Że brudasy i ćpuny. Teraz pełno było rodzin z małymi dziećmi.
UsuńTo ja dziękuję za Twój komentarz 😘
W Jarocinie nigdy chyba nie byłem. Byłem raz na Woodstocku w Kętrzynie nad Odrą - o ile się nie mylę.
OdpowiedzUsuńTo dwa różne typy.
UsuńCiekawe zdjęcia, które obejrzałam z dużym zainteresowaniem, bo nigdy w Jarocinie nie byłam.
OdpowiedzUsuńNiewiele ich zrobiłam, bo na sam festiwal nie pozwolono mi wnieść aparatu.
UsuńSuper, że zrobiłaś tyle zdjęć, bo świetne kadry uchwyciłaś i mogłam choć trochę poczuć klimat tego miasta :)) W Jarocinie jeszcze nie byliśmy, trzeba dopisać to miasto do (coraz dłuższej) listy!
OdpowiedzUsuńPlanujesz coś więcej napisać o samym festiwalu? Jestem ciekawa Waszych wrażeń ;))
Właśnie mało tych zdjęć zrobiłam. W drugi i trzeci dzień nie pozwolono mi wnieść aparatu na teren festiwalu (jakiś ważniak na bramce 🫤). Na szczęście po samym miasteczku mogłam coś popsrtykac (kiedy akurat deszcz nie padał 😉). Nie, nie będzie nic więcej o festiwalu. To już nie ta impreza, co kiedyś...
UsuńAjj rozumiem... Ale ogólnie byliście zadowoleni czy niekoniecznie? Planujecie tam wrócić za rok?
UsuńTak, było fajnie. Jak zawsze 😉 Wracać pewnie nie będziemy.
UsuńAle nic nie napisałaś o swoich wrażeniach. Czy po tych 32 latach poczułaś znowu ten klimat...
OdpowiedzUsuńWłasnie czytam wyżej, że to już nie to...
No cóż... Ludzie już inni i czasy...
Ale Jarocin wart odwiedzenia na pewno.
Zawsze tylko przejazdem jestem, może kiedyś się zatrzymam😊
Nie poczułam, ale nawet nie spodziewałam się poczuć. Fajnie było znów odwiedzić Jarocin, posłuchać Houku, Acid Drinkers, Dezertera. Chłopy po 60ce, a wymiatają na instrumentach, że ło. Ale grubszych emocji nie było. Inaczej odbierałam świat jako 17 latka, kiedy byłam pierwszy raz, czy 21, kiedy ostatni, a totalnie inaczej jako 53latka. I nie ma co udawać, że jest inaczej. Miasto, okolice i ludzie bardzo fajnie. Za rzadko bywam w Wielkopolsce 😉
UsuńCiekawe fotki z miasta. But ma swoją kultową wymowę :) Nigdy tam nie była, a widzę, że warto zajrzeć. Tym bardziej, że przejeżdżałam w pobliżu kilka razy.
OdpowiedzUsuńGlan to był kiedyś symbol. Niestety, teraz to komercha, każdy w tym chodzi. Aczkolwiek "glan" z sieciówki to nie glan :)
UsuńIt must have been a special feeling returning to Jarocin after 32 years. Places connected with our memories always carry a different kind of meaning, even when things have changed. I can imagine the mix of nostalgia and curiosity while walking through the city, remembering the old festival days and discovering what is new. Sometimes going back is not about finding the exact same place, but about reconnecting with a part of our own history.
OdpowiedzUsuńNie tyle miejsce, co wydarzenie jakim był festiwal w Jarocinie. Kiedyś. Teraz to absolutnie co innego. Zmieniły się czasy. Wszystko jest inaczej.
UsuńŚwietna wycieczka, pełna wspomnień. Do tego spichlerzu wybrałabym się chętnie! Uściski ♥️
OdpowiedzUsuńNa szczęście nie tylko wspomnień 😉
UsuńA czemu ten pomnik glana się tam pojawił? W sumie to doś nietypowe. Pozdrawiam ciepło! Miłego tygodnia🌸
OdpowiedzUsuńDla Jarocina to typowe. Bo tu od lat 80 ubiegłego wieku tłumnie przyjeżdżały punki na kultowy festiwal. A punki jak wiadomo chodzą w glanach.
UsuńŚmieszny jest ten pomnik glana. Jarocin - pałac, plakaty, swoisty amfiteatr,
OdpowiedzUsuńwszystko ciekawe i warte obejrzenia :)
A jaki oblegany. Wszyscy go fotografują. Amfiteatru już nie ma. To co jest, powstało ku pamięci tego kultowego historycznego miejsca.
UsuńChyba tak już jest, że po latach wszystko wydaje sìę "inne"🤔 Miasto jak widzę bardzo ciekawe , warte by je zobaczyć. Miłego weekendu 😊
OdpowiedzUsuńI chyba dobrze 🙂 Miasto bardzo ładne, warto 👍
UsuńPięknie, dziękuję za wycieczkę.... i taka myśl, że trochę pustawo w tym Jarocinie.
OdpowiedzUsuńNie, nie tak pustawo. Tylko ja nie robię ludziom zdjęć 😉
Usuń