U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

środa, 8 sierpnia 2012

Spotkania

 W Domu Kultury (zwanym Papiernikiem). Pierwsze spotkanie: z pewną Panią, sąsiadką moich rodziców, matką mojej koleżanki. Jej pasją jest tworzenie papierowych cudeniek, z setek drobnych prostokątów, składanych siedmiokrotnie w kopertkę. (Mamy tu fabrykę papieru - może stąd takie zamiłowanie :D) Stworzyła m.in. replikę tego drewnianego zabytku, który wykorzystałam jako tło. Moi rodzice w tym zabytku brali ślub, a i mnie podobno tu trzymano do chrztu (nie potwierdzam, nie zaprzeczam, nie pamiętam).

 Chciałam też przypomnieć, że i ja, szary człowiek, lubię pobawić się kolorem. Spodnie mam ze 3 lata (z sh) i może 3-ci raz na sobie. Za to, jak mi ktoś napisze, że mam fajną torbę, to uduszę własnymi rękami! Właśnie mi się pourywały przy niej uszy, pozostawiając po sobie smętne dziurska, których nijak nie da się zaszyć. Trudno się mówi i szuka się nowego wora!


 Z drugiego spotkania, z Panem Podróżnikiem (opisującym swe podróże w książkach, ale niezbyt wciągająco) najlepiej zapamiętałam jedno jego zdanie:
 - Przejechałem Kubę rowerem. 
 - Biedny Kuba - mruknęło mi się pod nosem :D :D


 Spotkanie trzecie, z ostatniej prawie chwili, nieludzkie. Z trąbą powietrzną. Trwało 3 minuty, zmieniło najbliższy krajobraz, wystraszyło, wpędziło w popłoch, niektórych w panikę. Niesamowite doznanie. Miałam wrażenie, że odlecimy razem z całym blokiem. Nie wiedziałam co robić najpierw - czy uspokajać krzyczące dziecko, czy brać na ręce wystraszonego psa, czy trzymać okna, żeby się nie pootwierały. Szum, świst, huk. I biało. A potem nagle cisza i ulga. I wszyscyśmy wylegli w ciemności na zewnątrz, brodząc w gradowych zaspach, potykając się o pourywane gałęzie i konary drzew, oglądali szkody. Ale dopiero rano pokazało prawdziwy obraz i ogrom zniszczeń. Domy bez dachów, blaszane garaże pływające w stawie, albo owinięte wokół słupów i zgniecione jak puszki po piwie. No i drzewa. Prawie 3/4 lasu, do którego chodziłam z psem, nie ma. Tzn. na razie są kikuty. Taki mam teraz widok z okien:


 Na szczęście ofiar w ludziach nie było, trąba przyszła w nocy. Prace przy usuwaniu szkód trwają sprawnie i nieprzerwanie (do odgłosu pił trzeba się przyzwyczaić na dłużej). Dziury w chodnikach na razie omijamy. Niektórzy pozwalają sobie na żarty z trąby. Temat rozmów sąsiedzkich na kolejne 50 lat zaklepany.

19 komentarzy:

  1. kapitalna jest ta kolorowa torba;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie duś, ale torba jest naprawdę fajna :)))))

    OdpowiedzUsuń
  3. no widzisz...i teraz beziesz miała co opowiadac wnukom :) ja chciałabym coś takiego przezyć i się boję :))
    a jesli o kolory chodzi,to uważam,że jest Ci w nich 100razy lepiej niz w szarościach!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bez trąby miałabym co :D
      Aż 100 razy???? No to porażka:D

      Usuń
  4. Ale że z papierków takie cudeńka ?? Czad ! chciałabym mieć takie zręczne ręce noo.

    ( link do drewnianego zabytku jest coś chyba skrzaniony, bo po otwarciu wyskakuje okno 'hotlinking is not allowed' , hmm ).


    No i proszę spodnie malinowe/ fuksjowe jak to woli ;D, się znalazły nawet !! :D Czad, po raz drugi !
    Powiem Tobie Szary Człowieku, że baw się kolorami jak najczęściej, bo świetnie Ci to wychodzi i świetnie wyglądasz taka kolorowa ! :D
    A i grzywa faktycznie zsiwuszała i się tak widzi jak nie wiem!
    Torba też, bym taką chciała, ośmielę się nawet rzec, a co !

    O sile żywiołu to już nic nie napiszę, bo gadałyśmy na fejsie - no masakra totalna . :(
    Całe szczęście, że to było w nocy, no i nic Wam się nie stało.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie wiem od czego zacząć, taki wielowątkowy twój post i bogaty! Przede wszystkim współczuję trąby powietrznej, u nas lasy przedstawiają podobny, oplakany stan, ale uszkodzeń budynków było jakby mniej. Na mojej ulicy tylko jednemu sąsiadowi dach zerwało , a innemu druty wysokiego napięcia poucinało kawałkami blachy. U mnie osobiście tylko trochę połamanego bzu i ogólnie dużo śmieci. Ufff!
    Sorry, ale muszę to powiedzieć, torba... świetna!
    Rurki w bardzo zywym kolorze swietne są!
    cudeńka z papieru och! zazdroszczę talentu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą torbą, to wiedziałam, że tak będzie:D

      Usuń
  6. Współczuję takich przeżyć u nas nie było większych zniszczeń a ja i tak ledwo żyłam ze strachu.Szkoda że torba się zniszczył bo była śliczna,a te papierowe cuda...dech zapiera, śliczne są.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Torbie zmieniłam przeznaczenie, a uszy przełożyłam do innego, starego worka plecionego :D

      Usuń
  7. fajną masz torbę:)

    dobrze że nic Ci się nie stało!!!gdzie szaleją takie trąby??bo wydaje mi się że to było w okolicach olkusza, kluczy?

    OdpowiedzUsuń
  8. U ciebie coraz bardziej kolorowo a dus mnie, bo torebka mi sie podoba mialam taki wor kiedys juz prawie zapomnialam tez go tak znosilam, ze dziury byly wszedzie. Brat meza pare lat temu stracil caly dom na szczecie ciezarnej zonie z gromadka malych dzieci udalo sie uciec w ostatnim momencie przed tornadem. Wszystko trwa pare minut a zniszczenia przez lata sie naprawia. Szkoda twojego lasu wyglda wszysto smutnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na żywioły nie ma rady. Najgorzej, że teraz byle wiaterek zawieje, a człowiek już się boi!

      Usuń
  9. aż trudno mi patrzeć na te zdjęcia z lasu... żal, wielki żal serce ściska
    kolorowa Sivka?! świat się kończy ;)
    ratuj ten wór "niepokutny", bo taki tęczowy i pełen optymizmu, zamiast dziury zaszywać, to może wyciąć z kolorowej skóry (sztucznej czy naturalnej) lub kawałka materiału takiego "leżakowego" łaty w kształcie kółek, podszyć z obu stron (na stronie zewnętrznej i zewnętrznej, najlepiej jeszcze podklejone), nabić duże metalowe otwory, przewlec sznurek i gotowe!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie i moim współmieszkańcom też trudno na to patrzeć(zwłaszcza,że to mój stały widok z okna kuchni i pokoju syna). Przed chwilą była krótka burza i mała ulewka - jeszcze nie widziałam, żeby ludzie tak szybko uciekali do domów przed czymś tak słabym. Trauma robi swoje....
      A torba jest zrobiona z beznadziejnego materiału, który nie wytrzymuje ciężaru. Lecą oczka, materiał się pruje. Cokolwiek tu wstawię, to on tego nie utrzyma. Musiałabym nosić prawie pustą torbę, co przy jej rozmiarze mija się z celem:)) Szkoda, bo kolorystycznie jest idealna-pasuje do wszystkiego:(

      Usuń
  10. Super torba i ślicznie Ci w kolorach. Z papieru prawdziwe cudeńka tylko pogratulować tej pani talentu. Czy to chodzi o Klucze? Ponoś było strasznie i teraz strasznie to wygląda, był tak mój siostrzeniec i opowiadał...dobrze, że nic się ludziom nie stało....pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza. Tym, którzy tylko tu zaglądają, zachęcam: odezwijcie się ;) :)