Mój mąż kupował bilety na koncert Public Image Limited w Krakowie, ale coś mu się klikło i finalnie kupił do Gdańska. I musieliśmy w środku tygodnia telepać się na drugi koniec Polski (i z powrotem). Wyjechaliśmy rano, dojechali w porze obiadowej. Do imprezy kawał czasu, więc poszliśmy na plażę. W Jelitkowie, gdzie Potok Oliwski ma ujście do Bałtyku. Koncert był w klubie B90 na ul. Elektryków 4. Industrialna miejscówka dawnej Stoczni Gdanskiej 🛳️⛴️🏗️
A do Krakowa na PIL też pojechaliśmy. Zagrali w Klubie Studio. Nie chciało mi się, zwłaszcza że był to nasz trzeci raz (o pierwszym postowałam TU). I co się okazało? Że najlepszy ze wszystkich! Super atmosfera. Szoł. Dużo noizu, wirtuozerii, mocy wokalu. Serca. Dziadki dały czadu. Publika też.
W białoszarym gdańsko-koncertowym ałtficie gwoździem programu jest krawat męski. Do wymiętolonej koszuli.
Ujście Potoku Oliwskiego:
