Jakiś czas temu przestałam korzystać z biblioteki. Może to brzmi kontrowersyjne dla niektórych, ale trudno. Przestałam wypożyczać książki, bo zaczęły mnie obrzydzać. Z podobnego powodu powodu lata temu przestałam kupować ubrania w secondhandach. Ciuchy nie wiadomo po kim. I książki pobrudzone nie wiadomo czym. Kiedy natknęłam się na ślady krwi na kartkach jednej z nich, czara goryczy się przelała. A że na plamy z krwi ponoć dobra jest sól, kupiłam książkę Neapol słodki jak sól Piotra Kępińskiego ;) Subiektywna opowieść o mieście. Nie żaden przewodnik. Warto (ja lubię) spojrzeć przez czyjąś konkretną perspektywę niż tylko suche przewodnikowe fakty.
Ałtfit czarno-biały. Bluzka z rękawkami-motylkami i spódnica-firanka.