Książka Dobrze wychowani Ewy Kozy to zbiór opowieści różnych osób z pokolenia X, które dzielą się historiami ze swojego dzieciństwa. Brutalnego, przemocowego. Wśród dorosłych (rodziców, nauczycieli) znęcających się psychicznie i/lub fizycznie nad nimi. Może nie w pełni świadomie, może w poczuciu dobrze spełnianego obowiązku wychowawczego... Ten pas w ręce na okładce mówi wiele. Cóż. Dostawaliśmy lanie i nakaz bycia cicho. Nas, dzieci nie szanowano. Nie liczono się z naszym zdaniem ani uczuciami. Książka konfrontacyjna, poruszająca, przywołująca wspomnienia. Myślę, że wielu z nas mogłoby dopisać swój mini-rozdział.
To nie jest współpraca; książkę kupiłam i przeczytałam sama.
Ałtfit kremowobiało-jasnobeżowy:
Wyszydełkowana mini-torebeczka z trzema oczami, hand made by Sivka:
Wyglądasz świetnie w tym plenerze. Jesiennie, ale słonecznie. Oko torebki dodaj nuty kolorystycznej.
OdpowiedzUsuńGdzieś widziałam tę książkę, a może o niej czytałam. Zapewne według tej używanej dzisiaj nomenklatury należę do pokolenia X, ale nie z bardzo lubię takie generalizacje. Według dzisiejszych standardów pewnie moi rodzice poszliby dzisiaj do więzienia, jednak z perspektywy czasu bardziej doceniam to, co było dobre, co mnie kształtowało, co dawało mi siłę. Gdy patrzę na dzisiejsze mimozowate, wychuchane dzieci, naprawdę mi ich żal.
Co wy wszyscy z tą jesienią. Lato trwa jeszcze 22dni, do moich urodzin ☺️ A te zdjęcia są sprzed dwóch albo trzech tygodni. Lato w pełni 🌞
UsuńBicie i przemoc psychiczna nigdy nie kształtują pozytywnie, ani nie dają prawdziwej siły. Trzeba ją sobie samemu stwarzać, budować w pocie czoła całe życie bez pewności powodzenia. Kto wie, ten wie.
Nie napisałam, że bicie kształtuje pozytywnie. Po prostu zamiast rozliczania rodziców za ich błędy wolę koncentrować się na tym, w czym i w jaki sposób kształtowali moją siłę.
UsuńTo nie są historie tylko o rodzicach.
UsuńPrzypuszczam, że lektura dosyć trudna. Nie wiem, czy chciałabym nawet przeczytać. Myślę, że każdy ma swoje osobiste rodzinne doświadczenia, przeżycia i w pewnym zakresie one są niepowtarzalne.
UsuńLosy ludzkie są trudne. Chyba, że ktoś na siłę paraduje w różowych okularach i nie chcesz nic widzieć.
UsuńDear Sivka,
OdpowiedzUsuńThe origin of the "third eye" dates back to the spiritual traditions of ancient India, particularly Hinduism and the concept of the Ajna chakra. Your bags turned out very interesting.
As for the book, although I read quite a lot, I wasn't familiar with it.
Hugs!!!
Jestem Słowianką, nie dopatruje się ani nie inspirował mnie hinduizm. Po prostu lubię motyw oka i często go wykorzystywałam ostatnio.
UsuńNie należę do pokolenia X, ale nawiązując do tematyki książki i tego, że juto jest (niestety już!!!) 1 września, czyli rozpoczęcie roku szkolnego napiszę, iż w mojej opinii Barbara Nowacka jest najgorszym ministrem edukacji (przynajmniej w sporej części naszej najnowszej historii). Zresztą ta pani, stała się politykiem wykorzystując fakt tragicznej śmieci w Smoleńsku jej matki. Gdyby nie to, co stało się 10 kwietnia 2010 nie byłaby dzisiaj w polityce.
OdpowiedzUsuńTematyka książki nie na nic wspólnego z polityką. Ale zgadzam się, obecna minister(ka) to wielka porażka. Pamiętam ją z programu "5,10,15".
UsuńDzień dobry :)
UsuńTeż ogadałam "5,10,15" i pamiętam: w sobotę "Drops", w niedzielę "Teleranek", w czwartki po południu "Kwant" i rankiem w ciągu tygodnia "Domowe przedszkole" i inne :) Tak przypuszczała, że w książce nie ma polityki, ale mój komentarz dotyczył spraw szkolnych, wychowawczych i tego, co myślę o obecnych zmianach w edukacji :)
Pozdrawiam serdecznie!
Tak, tylko to jest o tym jak patusiarsko wychowywano kiedyś 🙂
UsuńPiękna torebeczka. Nie czytam takich książek. Na każdym kroku widać przemoc choćby w internecie. Coraz częściej wyłączam się. Nie próbuję nawet nadążać za światem. Bardzo ładne zdjęcia na pustyni. Pozdrawiam ❤️
OdpowiedzUsuńTo nie pustynia, tylko ściernisko. A książka to forma rozliczenia, wg mnie. Spojrzenia w przeszłość, która ukształtowała teraźniejszość. Nie ma nic wspólnego z nadążaniem za światem. Przeciwnie. Jest zatrzymaniem się. Widocznie nikt cię nie lał. Gratuluję dzieciństwa.
UsuńNie wiem czy kojarzysz ten trend gdzie ojciec przy dziecku ściąga pas, z tym zamaszystym charakterystycznym ruchem jak nasi ojcowie. A dziecko? 0 strachu bo aktualnie tego nie ma - pasowania o.o Bardzo przykre przeżycie. Pamiętam jeszcze jakiś swój taki przypadek...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! Miłego tygodnia🌸
Angelika
Nie kojarzę, ale fakt - obecnie dzieci (generalizując) nie znają tego, co dla mojego pokolenia było normą. Myślę, że świat zabrnął ze skrajności w skrajność. Dzieci to teraz święte krowy.
UsuńKsiążka musiała być niełatwa w czytaniu, skoro budzi przykre wspomnienia. Szczerze współczuję!
OdpowiedzUsuńNie wiem, może się mylę, ale chyba czasem taka retrospekcja pomaga... spojrzeć na przeszłość z dystansem. W tym sensie, że nie mamy wpływu na to co nas spotkało, coś się wydarzyło i to jest fakt. Mamy prawo do własnego zdania na ten temat i teraz jako dorośli ludzie możemy sami decydować, jak bardzo ta przeszłość wpłynie na nas i nasze decyzje.
Ja miałam bardzo szczęśliwe dzieciństwo i ogromnie jestem za to wdzięczna. Ale też takie retrospekcje mnie nie omijają! Każdy z nas coś przeżył. Byle tylko umieć wyjść z tego silniejszym :)
Outfit cudowny, bardzo w moim stylu ;) A torebeczka przeurocza!
Serdecznie pozdrawiam :)
Nie było tak niełatwo. Coś na zasadzie: Inni mieli gorzej. Ja ze swoją przeszłością rozprawiłam się już dawno temu, nawet wybaczyłam (nie wszystkim) i coś tam zrozumiałam. Fakt, że jest nas dużo z tamtego pokolenia, w pewien sposób też pomaga. Przypadki z książki są naprawdę mocne. I nie można umniejszać jej bohaterom ich własnych przeżyć. Tak, każdy z nas coś przeżył. Dla jednego dana sytuacja to pikuś, innego rozłoży na części pierwsze i zmiecie z planszy. Każdy z nas ma swoją wrażliwość, warto o tym pamiętać "oceniając" ;)
UsuńDziękuję Ci bardzo <3
Bardzo Ci do twarzy w odcieniach dojrzałego lata!
OdpowiedzUsuńCo się zaś tyczy książki, to na pewno nie sięgnę. Do dziś pamiętam psychozę strachu na lekcjach matematyki w podstawówce, gdy nauczycielka przemocą egzekwowała posłuszność. Stosowała mało wysublimowane kary, jak klęczenie w kącie klasy z rękami podniesionym do góry, bicie w otwartą dłoń drewnianą linijką lub wielkim tablicowym cyrklem, bolesne wykręcanie uszu itp. Do dziś nie mogę ani zapomnieć, ani zrozumieć dlaczego inna z nauczycielek wytargała mnie za kucyki, gdy na przerwie pod ścianą jadłam kanapkę, a było to w drugiej klasie podstawówki... I taka przemoc wobec dzieci była na porządku dziennym. Moim szczęściem i zasobem jest to, że miałam bezpieczny dom i kochających rodziców... A zawodowo zajmuję się m.in. pieczą zastępczą... przypadek??? Nie sądzę...
Dziękuję ☺️
UsuńA szkoda, bo są to bardzo zgrabnie spisane treści. Tak poza tematyką.
Też miałam takich pojebanych nauczycieli. Pamiętam naszego wychowawcę z IV klasy podstawówki, który zaprowadzał swoje chore reguły. Kiedyś kazał jednemu chłopakowi ściągnąć spodnie na środku klasy, żeby mu dać po tyłku... Dziś by wylądował w pierdlu. Ten nauczyciel, nie chłopak.
Kochana Anitko, właśnie przeczytałam to, co napisałaś i bardzo Ci współczuję. Tyle lat upłynęło, a wspomnienia żywe jak dawniej :( Cieszę się, że chociaż dorastałaś w dobrym, bezpiecznym i kochającym domu. To największy skarb! I dziś Twój prywatny dom zapewne jest właśnie taką ostoją i przystanią dla Twojej rodziny.
UsuńTrzymaj się ciepło i zdrowo!
Pierwsze zdjęcie od razu wywołało mój uśmiech! :) Ledwo tu weszłam, a już śmieję się jak głupi do sera (proszę wszystkich o ulgowe traktowanie i wybaczenie) ;) Tak można by było zilustrować w słowniku hasła "wolność" i "szczęście" :)
OdpowiedzUsuńDobrze Ci w takich barwach!
Ależ ciekawą książkę wytrzasnęłaś! Miałam nadzieję, że i mnie się to uda, ale sprawdziłam katalog biblioteki i nie ma! Buuu! :( Uwielbiam taką tematykę.
Na moje szczęście nie byłam ofiarą przemocy fizycznej (jeśli już to psychicznej), ale znam dzieci, które były. Do dziś pamiętam, jak nasza chemiczka zdzieliła kolegę w twarz za to, że był wyjątkowo chamski wobec niej (kobieta starej daty, myślę, że miała wówczas mocno ponad 60 lat), nieustannie jej pyskował i zakłócał lekcje. Był też ksiądz proboszcz nauczający nas religii, który regularnie lał chłopców za złe zachowanie. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało, w latach 90. przemoc fizyczna była normą. Rodzice i dziadkowie po prostu nie znali innego wychowania, sami tak zostali wychowani, i dalej przekazywali ten wzorzec. Królowała twarda ręka.
Cieszę się, że wywołałam taki efekt <3
UsuńWiem ;)
Bo to nówka z tego roku. Trafiłam przypadkiem, kiedy dla dotrzymania towarzystwa synowi, weszłam do księgarni. Przyciągnęła mnie okładka. Hm, ciekawe czemu...
Byłam niestety ofiarą przemocy psychicznej.
OdpowiedzUsuńBardzo mi przykro.
UsuńDobrze, że coraz bardziej promowane są inne sposoby wychowania. Jednak osoby, które tego doświadczyły na pewno mają w sobie wiele trudnych emocji z tym związanych.
OdpowiedzUsuńTak właśnie jest. Jak się komuś przetrąci kręgosłup, to trudno oczekiwać, żeby go plecy potem nie bolały.
UsuńŚwietna torebeczka, bardzo ładnie wygląda i może pasować do wielu stylizacji. Co do tresury w wychowaniu moje i Twoje pokolenie były jej poddawane podobnie jak pokolenia naszych przodków. Oprócz bicia były to zakazy i nakazy, reżim niczym w pruskim wojsku w szkole i w domu. Generalnie byłam grzecznym dzieckiem, które żyło w swoim świecie, więc kary nie spadały na mnie jak deszcz. Z mojego dzieciństwa najbardziej pamiętam słowo "musisz to czy tamto" bo wszystko musiałam, pomagać w domu, dzielić się z siostrą albo nią się opiekować, uczyć się i być grzeczną i wiele, wiele innych rzeczy. Znienawidziłam je tak bardzo, że słysząc iż coś muszę nadal mam dreszcze na plecach.
OdpowiedzUsuńMam takie same dreszcze. Ze mnie ta tresura zrobiła bardzo zbuntowaną osobę, która do tej pory wszystko robi jak chce, a broń Boże, nie jak by chcieli inni 🤓
UsuńCiekawe szydełkowa mini torebka. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńDziękuję 🫶
Usuń