U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół.
Matka, żona, człowiek.
Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica.
sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży.
Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami, ciuchowo tym bardziej ;)
Mieszkanka Jury.

Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

niedziela, 9 czerwca 2019

Z kamienia

 Znalazłam na spacerze serce z kamienia. Nie pierwszy to raz i taki okaz. Co jakiś czas mi się zdarza. Przypadek? Nie sądzę.
 Dodam dwa słowa, dzień po publikacji. Dzieją się dziwne, niefajne historie. Jakiś czas temu ktoś mnie oszukał, proponujac współpracę tu na blogu. Nie zrobiłam z tego wielkiego halo, bo gra niewarta świeczki, a dram i afer mam dość, tych internetowych też. Niesmak pozostał. Brak zaufania zwiększył zasięg.
 Wcześniej pewna pani wynajmująca mieszkanie, którym my się opiekujemy, uciekła z niego, nie płacąc i zadłużając je w administracji na sporą kwotę. Zostawiła z pootwieranymi oknami, nikogo nie informując... Stało tak sobie, czekając az się zorientujemy. Owa pani to matka 6-ściroga dzieci, żyjąca tylko z 500+... Wynajęliśmy jej to lokum poniekąd z litości, bo ponoć mało kto chce tak licznie dzieciatym udostępniać swoje mieszkania. Nam zmiękło serce, choć od początku były problemy. Skargi sasiadów, administracji, wizyty policji... Boszszsz, czemu wtedy nie miałam serca z kamienia???
 Wczoraj, dzięki mojemu czujnemu synowi, dotarło do mnie, że jakaś osoba ukradła moje zdjęcie na facebooku i ustawiła jako własne profilowe. Ręce mi opadły. Zdenerwowałam się. Dlatego o tym tu piszę, świadomie dając się ponieść emocjom. A co. Ileż można paradować z kamienna twarzą... 

  

20 komentarzy:

  1. Kamienia w takim kształcie nigdy nie znalazłam, szczęściara z Ciebie.Bardzo podoba mi się zdobienie na Twojej lnianej i zwiewnej sukience :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam dwa takie okazy, a znalazłam więcej. Symbol mojego żywota 😉

      Usuń
  2. Serce z kamienia to jak czterolistna koniczyna :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak na to nie spojrzałam... Dobre, optymistyczne 🍀

      Usuń
  3. Podobno jak ktoś ma miękkie serce, to musi mieć twardą dupę...
    Niestety też nie raz juz się przekonałam, że jak jesteś dla kogoś dobra, to ta karma wraca do Ciebie raczej kamieniem:(
    Trzym się! Utwardzamy się nieco i dalej robimy swoje;)
    A kiecucha fajowa! Nieco kamienna z barwy, ale za to delikatna z koronki:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W życiu się tyle nasłuchałam, jaka to jestem niedobra, że cokolwiek nie uczynię, w tę czy w tamtą stronę, to... Ech :/

      Usuń
  4. Żaden dobry uczynek nie ujdzie bezkarnie, tak słyszałam... Z drugiej strony - dobro powraca. Oby mimo wszystko bilans wyszedł na plus:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, znam to. Miałam to zapisane jako motto gdzieś :/

      Usuń
  5. Ponoć wszystkie złe sytuacje czegoś nas uczą, ponoć...;-)Jako pośrednik nieruchomości mam (bo muszę mieć) bardzo ograniczone zaufanie do klientów z kategorii 500 plus. I nie jest to absolutnie żadne uprzedzenie a życieee. Co do wszelkich afer, szczególnie tych internetowych, zgadzam się z Tobą. Unikać,unikać,unikać ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczą być bardziej czujnym i mniej tkliwym na przyszłość. Obdzierają ze złudzeń (których i tak już minimalna ilość ledwo sy tli).

      Usuń
  6. Ehhhh no... To bardzo smutne co piszesz, bo ja też przez wiele lat miałam miękkie serducho, i do dziś z resztą mam, i czasami za to obrywam. Bywa też, że asertywna bywam. Nie umiem tego robić, więc odmowny nie są umiejętne i też mam z tego powodu mnóstwo komplikacji. I do tego czuje się jak samolubna pi...coś tam. Jakby się nie odwrócić zawsze tyłkiem do wiatru.Szkoda że ludzie żerują na cudzej litości i nie potrafią docenic pomocy. Było nie było, życzę jakiegoś optymistycznego naprostowania tych historii - mimo wszystko.

    A zestaw świetny - w sam raz na upały jakie mamy za oknem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam w sobie dużo asertywności, ale czasami dla świętego spokoju odpuszczam grubsze akcje. Jak się przechyla czara goryczy, opuszczam (bywa że bez słowa tłumaczenia) towarzystwo na zawsze. W dużej mierze mam wizerunek twardej zimnej bez serca. Ale ja tylko na to odpowiadam, że z niczego się to nie wzięło. No i co jakiś czas i tak dostaję lanie po dupie. Te historie, dwie, już się nie naprostują. Idziemy dalej, mądrzejsi o doświadczenie. Ostatnia zakończona pozytywnie. Ale też coś w człowieku się zamknęło.

      Usuń

  7. To naprawdę przykre, że ludzie w tak perfidny sposób oszukują... A intrygi to też rzecz podła...

    Mądre przysłowie, że dobro wraca jest chyba, moim zdaniem, trochę przereklamowane...
    Nie jestem św. Barbarą, ale naprawdę uczyniłam i czynię wiele dobra. I co? Dostaję ciągle cięgi...
    To jak to kto w końcu jest? Kiedy to dobro do mnie wróci? Tak sobie pogadałam ze sobą...
    Z asertywnością też u mnie kiepskawo...
    Życzę Ci dużo dobrej energii - mimo wszystko :)
    A sukienczyna - świetna! I talizman serducho też niezwykły...
    Moc pozdrowień.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak mi jakichkolwiek słów do tego wszystkiego.
      Dobrą energię próbuję sobie organizować. I nie oddawać. Ale są z tym problemy :/
      Sukienczyna zeszłoroczna. W sumie myślałam, że będzie tuniką do gaci, ale na gacie zaupał ;)

      Usuń
  8. Ale jaja. Widziałam na insta Twoje zdjęcie z apelem... co by nie kraść, ale nie sądziłam, że ten ciul (albo ciulka) użył Twojgo zdjęcia jako swoje profilowe!!! Masakra!!! Jestem w szoku poważnym!!!

    Ale wiesz... Masz dobre serce, to rzadkość w dzisiejszych czasach. Szkoda, że ludzie nie potrafią dopłacić tym samym.

    P.S. Śliczna sukienunia :D!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na insta to już byłó po akcji fejsbukowej. Najsmieszniejsze (śmiech przez łzy), że ta dziołcha mi odpisała, argumentują tą kradzież, że przecież zdjęcie sobie wisi w internecie ogólnodostępnie. Rozwaliła system. Głupota ludzi poraża.
      Nie mam dobrego serca ;)

      Usuń
  9. U nas w rodzinie to ja jestem ta sceptyczna, nie ufająca ludziom, a mój mąż odwrotnie. I z tej ufności jesteśmy 5000 w plecy, bo pożyczyliśmy w ciężkich chwilach przyjaciołom i do tej pory nawet się nie zająknęli o oddaniu. Chyba liczą na to, że ponieważ jesteśmy daleko od kraju, to nie pamiętamy. Niestety, ludzie są tylko ludźmi. Tylko, dlaczego nas to dotyka?
    Sukienka jest cudna! Wyglądasz w niej jak nastolatka, bardzo dziewczęco i wdzięcznie. I na pewno nie wyglądasz jak kobieta o kamiennym sercu:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U nas jest podobny podział. Ja ostrożna, mąż odważny. On chętnie podejmuje ryzyko, ja cykor. Im dale brniemy w las z nasza firmą, okazuje się, że dobrze czasem posłuchać żony. Ostatnio nie posłuchał i mamy przekopy z pewnym bankiem. Ale to nie na opisywanie w internetach. Z drugiej strony, gdybyśmy tylko słuchali mnie, to... to dopiero byłyby problemy ;))
      Są tacy święcie przekonani o moim kamiennym sercu. I mają rację. Ale zasłużyli sobie ;)

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza.