U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół.
Matka, żona, człowiek.
Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica.
sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży.
Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami, ciuchowo tym bardziej ;)
Mieszkanka Jury.

Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

czwartek, 4 października 2018

Superhero

 Sytuacja przedstawiała się następująco. Było niedzielne przedpołudnie. Ktoś zapukał do drzwi. Podeszła, spytała kto tam. Odpowiedzi właściwie nie zrozumiała, ale poznała głos sąsiada. Otworzyła. Jej oczom ukazał się widok. Dwoje sąsiadów z naprzeciwka, małżeństwo około 70-tki. Roztrzęsieni i wystraszeni powtarzali w kółko jedno. Żeby zadzwoniła po policję. Ale co się dzieje - próbowała się rozeznać w faktach i wyłowić sens. Szybko zorientowała się, że sensu nie ma... O tym, że sąsiadka ma problemy psychiczne, przekonała się naocznie jakiś czas temu, będąc świadkiem parnoicznego ataku, jaki tamta przypuściła na inną sasiadkę. Wtedy też dotarło do niej, że jest jedną z nielicznych, która, mimo wieloletniego sąsiadowania, nic nie wie... Tym razem coś dziwnego działo się z obojgiem. Próbowała wysłuchać, skleić z tego co mówią konkretną treść, uspokoić ich. I siebie. Opowieści nie trzymały się żadnej kupy, jednak wiedziała, że nie może zostawić tych ludzi samych sobie i temu co im się wydaje... Zawsze się alienowali, trzymali dystans, unikali rozmów, kontaktu wzrokowego. Panowała opinia, że są tacy ze względu na przynależność do pewnej wspólnoty religijnej. Albo w wyniku... Zadzwoniła gdzie trzeba, odbyła kilka rozmów, sprowadziła wszelkie służby.  Widziała, że jest bacznie obserwowana, sąsiedzka para pokładała w niej nadzieje... Sytuacja abstrakcyjna. I groźna na przyszłość. Nigdy nie wiadomo, co zrobi osoba, która ma urojenia, słyszy głosy, widzi coś czego nie ma, odbiera świat jako zagrożenie i próbuje na swój sposób z nim walczyć. Choroba. Nikt nie wie, czy ci ludzie się na stałe leczą, przyjmują leki, czy są pod specjalistyczną kontrolą. Co z nimi dalej. Czy można być spokojnym... W każdym razie, ona uważa. Każdy dziwny ruch, dźwięk dochodzący zza ich drzwi, który do niej dobiega, każe być czujną i gotową. W razie czego superhero ;)

  Myślę, że ten treść tego filmiku może się przydać: 


 A propos wspólnot religijnych - byłam na filmie Kler Wojciecha Smarzowskiego. Dla mnie nazwisko reżysera jest punktem decydującym, czy jestem zainteresowana obejrzeniem filmu, czy mniej. W wypadku tego, ilekroć słyszę za jaki temat ma zamiar się brać, już jestem ciekawa! Druga sprawa - powszechnie (mam nadzieję) wiadomo, że jestem antyklerykałką. Brzydzi mnie ta instytucja. Kto jak kto, ale dający sobie ś w i ę t e  prawo do moralizowania, pouczania innych, mówienia co jest dobrem, a co złem, straszenia piekłem bo raz dwa trzy bozia patrzy, sami siebie powinni pilnować najpierwej. I napierdalać przykładem. Na sto procent. I piętnować, karać, rozliczać zwyrodnialców zasilających własne szeregi. Cóż tu dużo mówić, musiałam zobaczyć ten film. I właśnie. Po trzecie - oceniając film jako film, dzieło sztuki kinowej, daję mu solidną piątkę. To się naprawdę dobrze ogląda! Amen ;)    
  

32 komentarze:

  1. Też nienawidzę czarnych z tego samego powodu co Ty!
    Na film dopiero się wybieram.

    No cóż... Nigdy nie wiesz co za ścianą się dzieje...
    Małe i duże dramaty czasami..

    Fajoska bluza i torba! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie hipokryzja jest chujowa, wszędzie. Ale u tych, którzy samych siebie chcą wciskać wszystkim jako świętych, najchujowsza :/
      Film jest bardzo spoko. Tylko końcówkę by se darowali ;) Bo trąci sztucznością i... i nie bedę spojlerować :D

      Usuń
  2. Nigdy też nie wiadomo w kim obudzi się superhero, a kto odwróci wzrok... Sama nie wiem, co bym zrobiła...
    Film... jakoś nie jestem go ciekawa. W każdym razie nie na tyle, by organizować wypad do kina. Być może kiedyś, gdy da się go obejrzeć z domowej kanapy, to obejrzę. Ale nawet bez filmu wiem, jak się sprawy mają. Nie wiem, czy jestem antyklerykałką. Wzdragam się przed wszelkimi uogólnieniami. Ale prawdą jest, że religia na bezczelnego wchodzi mi z butami do domu i wymaga by się do niej ustosunkowywać, choć jako ateistka nie chcę tego robić. Chciałabym być totalnie indyferentna wobec wszelkich przejawów religijności. Na tym polega w końcu ateizm. Niestety, okazuje się, że w naszej kulturze nie da się być indyferentnym ateistą. W naszej kulturze ateista broniący jedynie swojej osobistej przestrzeni przed religijnymi wpływami, staje się od razu WOJUJĄCYM, chamskim i agresywnym ateistą. Choć może powinnam się cieszyć, że w ogóle mogę przyznawać się do swoich poglądów i nie stracić za to życia? Ciekawe jak długo jeszcze...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po prostu lubię kino Smarzowskiego i oglądam każdy jego film. No, poza jednym...
      Ateistką znowuż ja siebie nie mogę nazwać. To znaczy, nie chcę ;) Jestem antyklerykałką, przeciwko instytucji tej konkretnej, za konkretne tematy. Od zawsze, od małego wszelkie postacie związane z kościołem mnie przerażały i budziły we mnie lęk. Co do samych religii wszelakich, to rozumiem dlaczego ludziom są potrzebne. Efektem szkodliwym i ubocznym są tylko fanatycy. Tych nie brakuje w każdym wyznaniu. Wśród niewierzących pewnie też są (chociaż osobiście nie spotkałam fanatycznego ateisty :D).

      Usuń
    2. Tak, wiem, że lubisz jego filmy, zauważyłam:-) Ja za to nie potrafię wyzbyć się sceptycyzmu wobec polskiego kina. Jakoś do mnie kompletnie nie trafia, nie dotyka mnie... Nie wiem, jak to określić... Nie rezonuje? O filmach Smarzowskiego wiem, że poruszają tematy ważne. Ale co to znaczy? Dla mnie osobiście nie są to ważne tematy, nie żyję tymi problemami, nie mam z nimi nic wspólnego. A nie mam kompetencji do oceniania filmów pod kątem warsztatu, czy też wartości artystycznych.
      Myślę, że rozumiem co masz na myśli pisząc o sobie "antyklerykałka". Duchowość i religijność nie zawsze chodzą w parze, a nawet często kroczą zupełnie innymi ścieżkami. Cenię religie jako systemy filozoficzne i rozumiem dlaczego ludzkość od zawsze miała potrzebę Boga. Nauka to bardzo przekonująco wyjaśnia;-). Jednak jako ateistka mam do wszystkich religii jeden podstawowy zarzut - wykluczają tolerancję i dają swoim wyznawcom poczucie wyższości wobec innych (tych spoza kręgu wiary).
      Ateizm to nie wyznanie, więc tu trudno o fanatyków;-). Ale są radykałowie, których postulaty mogą brzmieć jak fanatyzm;-) Podstawowym (nierozwiązywalnym jak dla mnie) problemem jest tu zawsze kwestia - czy należy być tolerancyjnym wobec osób (grup), które same nie są i nie będą tolerancyjne, ale świetnie potrafią się na tę wartość powoływać, by usankcjonować swoje prawa do głoszenia i realizowania nietolerancyjnych poglądów...

      Usuń
    3. Polskie filmy, polskie książki, polscy artyści, pisarze, twórcy, polska historia - jestem stąd, czaję co tu się dzieje, rozumiem konteksty. Interesuje mnie, co inni polacy za pomocą artystycznych działań próbują przekazać, pokazać, czym się podzielić. Lubię rozczuwać, o co chodzi. Interesuje mnie człowiek. Psychologia, socjologia (kiedyś się uczyłam na takim kierunku w pewnym studium). Poza tym, polskie kino ostatnich lat zrobiło się interesujące. Nie mam na myśli komedii romantycznych z Karolakiem i tego typu badziewia ;) Dla mnie film to sztuka. Lubię sztukę, akty tworzenia. Nie chodzi o to, że Smarzowski porusza tematy ważne... Wszystkie filmy, wg swoich twórców, poruszają ważne tematy... W jego filmach, w tym co w ogóle mówi, widzę jakąś podobność. Estetyka, sposób postrzegania świata. To się samo narzuca. Poza tym człowiek się rozwija przez poznawanie. Tego co i jak ktoś inny widzi. Gdybym oglądała tylko to, co de facto dotyczy mnie samej... Nieee, ja lubię wychodzić poza to co we mnie siedzi :D

      Usuń
  3. zupełnie przypadkiem prowadziłam wczoraj rozmowę z córką- lat 8
    Ola -nie chciałabym mieć na imię Krysia
    ja -czemu
    O- bo kojarzy mi się z Kristusem, a to religia
    -a właściwie co ty masz przeciwko religii
    -a wiesz...jak coś zrobisz źle to idziesz do piekła, jak do dobrze to do nieba I tak dalej
    -???
    -no wiesz, mama , to przecież jest zwykły szantaż. A ja nie lubię być szantażowana
    -A-HA...no ...!

    A co do pierwszego problemu- telefon do opieki społecznej i do sądu rodzinnego, by rozeznali sprawę czy w związku z zaistniałym podejrzeniem choroby psychicznej są w stanie samodzielnie funkcjonować i czy ewentualnie leczenie nie wpływie korzystnie na poziom ogólnego funkjonowania
    art 2 ustawy o ochronie zdrowia psychicznego
    w chorobach psy traci się krytycyzm i jest się nieświadomym choroby
    nie zawsze niebezpiecznym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uciekła cyferka artykuł 29 ustawy
      czasem to najadekwatniejsza pomoc ,kiedy większośc odwraca wzrok

      Usuń
    2. Mam w tej sprawie identyczny sposób rozumowania jak Ola ;) :D

      O, widzisz - i to jest konkret. Już wiem co robić, gdyby sprawy zaczęły przybierać zły obrót. Dzięki! Trochę kiedyś miewałam do czynienia z osobami z chorobą psych. Ale nie na tyle, żeby się orientować, co i jak można zrobić będąc "tylko" świadkiem, żeby pomóc im i samemu przestać się obawiać ;)

      Usuń
  4. Nigdy nie wiadomo co się dzieje za ścianą, u mnie na szczęście spokój z sąsiadami.
    Na Kler idę w niedziele, już mam bilety. Jestem bardzo ciekawa filmu i jak ja go odbiorę.
    Znajomi mówili, że nimi wstrząsnął choć przecież znali temat. Dobrze, że to wszystko ujrzało światło dzienne, może teraz nie będą czuć się bezkarni. Karać, karać i jeszcze raz karać i to srogo takich zboczeńców.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja do sąsiadów to zawsze mam dziwne szczęście... Mną film chyba nie wstrząsną, bo nic nowego, z czym nie miałabym już do czynienia, o czym bym nie słyszała itd, nie pokazał. Ale bardzo mi się podobał (poza jednym czymś). Są sceny, które ściskają w środku. I takie że się człowiek śmieje rozbawiony. Ale głównie to jednak wkurw targa, że jak tak można... Że ten kleryzm się musi skończyć, ta ich władza, nawet nad tymi, którzy się na ich gierki nie nabierają. Ciekawa jestem, czy coś się faktycznie zmieni. Czy tylko czekają aż burza okołofilmowa ucichnie. Przed nami jeszcze film dokumentalny o pedofilii w kościele, który robi Sekielski.

      Usuń
  5. Kler to ludzie, czesto z duza iloscia wladzy. Wladza zmienia i uzaleznia. Mysle, ze wazne jest ocenianie jednostek jako jednostek odpowiedzialnych za wlasne decyzje, a nie za to, ze przynaleza do okreslonych grup religijnych,narodowych, spolecznych, itp. Jestem ateistka, chyba sie taka urodzilam. Boje sie jednak, ze bez religii wpadniemy w przepascie konsumpcji i pograzymy sie w marazmie materializmie. Moze SZTUKA nas uratuje. Trzymajmy kciuki. Filmu nie znam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i ta władza została pokazana w tym filmie (z twarzą pana Janusza Gajosa). Zwykłe jednostki - tak, niech odpowiadają za siebie. Ale kler... coż, oni ani jednostkowo ani kupą odpowiedzialności nie ponoszą, zamiatają pod dywan co niewygodne, kryją swoje ciemne sprawki, bogacą się w imię ślubów ubóstwa, hipokryci. Nie płacą podatków, a czerpią z kasy państwowej coraz śmielej (przynajmniej w naszym kraju), politykują, manipulują... Instytucja pasożytnicza. Mnie się wydaje, że jak się chce, to do kontaktu z Bogiem, czy w co kto wierzy, nie potrzeba pośredników. Co do religii, to często bywa pułapką, ucieczką, schronieniem, wymówką, oddaniem odpowiedzialności. Wspólnoty religijne (jest tego wiele) działają jak sekty, robią ludziom pranie mózgu. Znam przypadki... No, temat rzeka ;) Ale sztuka - tak, sztuka jest ratunkiem. Pobudzaczem do myślenia też, bardzo.

      Usuń
  6. Amazing post, dear! A big hello from Germany!
    Hugs ♥
    LIANA LAURIE | My new video

    OdpowiedzUsuń
  7. Sylwia co do filmu dodałabym tyko, że obsada trafiona w punkt. Myślę tak samo. Oczywiście zdarzają się cudowni księża z powołaniem, przez całe moje życie znałam takiego jednego, wyjechał na misję do Afryki i jest tam już ze 30 lat. "Syf" pokazany na filmie, dotyka też innych; lekarzy, prawników, notariuszy, sędzi, policjantów, którzy są niemoralni, zakłamani, paskudni. Są ludzie i potwory, ale w kościele ich być nie powinno.
    A stylówka fajna i intrygujący tytuł posta, jak zwykle. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak tak, aktorzy boscy 😉 Cieszę się, że się że mną zgadzasz. Co do stylówki, to moja jak najbardziej codzienna. Cała ja ☺️

      Usuń
  8. Dobrze mieć sąsiada bo nigdy nie wiadomo kiedy będzie nam potrzebny:))a Ty jesteś dobrą i odpowiedzialną osobą i Twoi sąsiedzi mają szczęście:))na film wybieram się z córką:))Pozdrawiam serdecznie:))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, pod warunkiem, że zechce. Znam takich, co choćby kto życie tracił, to tyłka nie ruszą... Reniu, dobra to ja nie jestem. Ale działać czasem po prostu trzeba 😉

      Usuń
  9. Sąsiadów się nie wybiera...

    OdpowiedzUsuń
  10. Historia niepokojąca... nie jestem pewna, czy dałabym radę ogarnąć taką sytuację. Takoż więc, jesteś i moją Superhero :)!!!

    Film dobry... o czym świadczy fakt, długo po jego obejrzeniu nie mogłam dojść do siebie.

    A z rzeczy mniej ważkich, ale równie istotnych... zajebiaszczą masz bluzę!!! Zdradź mi proszę, czy nabyłaś ją w ostatnim czasie, a jeśli tak, to gdzie :D!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, mam nadzieję, że nie będę musiała więcej uczestniczyć w takich akcjach. Ale pewności nie mam. Musiałam ogarnąć, choć jedna z sąsiadek stwierdziła, że "trzeba było nie otwierać". Hm, to już wiem, że jak ona będzie pukać z prośbą o pomoc, to jej nie otworzę. Nie lubię takich ludzi...
      Bluzę kupiłam jakoś niedawno. U siebie na wsi :P

      Usuń
  11. Przyznam się szczerze, że piszę dwa zdania na temat "Kleru-kleru" tylko dlatego iż pojawiła się ta dyskusja właśnie na Twoim blogu. A,że jesteś dla mnie "babą" która o infantylizm podejrzewałabym na samym końcu to odważę się zadać pytanio-stwierdzenie ;-).Czy naprawdę w wieku dorosłym można nie wiedzieć iż KK tak działa od wieków??? Jak można się. tak dziecinnie dziwić, toż to jakaś paranoja. I następne pytanie kto ich utwierdza w tym , że powinni w ogóle jako instytucja istnieć, czyż nie Ci którzy chadzają tzw.chrzcić swoje dzieci, brać jakieś tzw kościelne śluby jakieś bierzmowania itd. Kto za to płaci i nabija im kieszeń???.Szlag mnie niemalże trafia jak słyszą tą infantylną, głupawą dyskusję na temat KK. Mam niestety wrażenie ze dyskutują ludzie którzy maja siano w główce a nie szare komórki,albo.. wygodni. Bóg dla mnie "na bank" istnieje, można Go poznać przez naturę, Biblię, człowiek zawsze potrzebował duchowowości, ale tej nie opłacanej....Chciałoby się rzec,człowieku rusz głową i pomyśl.Dobrego niedzielnego dnia życzę ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale chyba nie mnie zadajesz takie pytanie??? Czy ja gdzieś sprawiłam wrażenie, że się dziecinnie dziwię? Nie. Bo nie dziwię się i niczym mnie temat w filmie nie zaskoczył, o czym chyba gdzieś tu napisałam, a jak nie tu to gdzie indziej. To, że ludzie dyskutują, wyrażają swoje oburzenie, to nie znaczy, że pierwsze słyszą. Ci, którzy absolutnie odrzucają to, co pokazał film jako prawdę, raczej w dyskusje nie wchodzą, przynajmniej nie ze mną. Ani tu ani w realu, ani nigdzie i szczerze mówiąc z takimi mnie samej nie chce się w ogóle gadać. Nie każda dyskusja jest infantylna, chyba że na takie osobiście natrafiłaś i brałaś udział. To współczuję. Ja nie poszłam na ten film, aby się DOWIEDZIEEĆ.

      Usuń
  12. Dziś idę na "Kler", zaspokoić ciekawość bo dowiedzieć się już chyba czegoś nowego nie da, chociaż...kto wie. Zycie mnie cholernie zaskakuje niekoniecznie pozytywnie. Masz rację, że ludzie którzy obrali taki zawód powinni w 100% świecić przykładem, albo zamknąć gęby i nie pouczać, moralizować itp. Najgorsze jest to , że ludzie obdarzają ich cholernym zaufaniem (ci wierzący, głęboko wierzący), co pozwala im na takie czy inne działanie. Jasne nie można generalizować, ale kto jak kto ale oni, "czarni" pełnią szczególna rolę. A co do oferowania pomocy innym, to świetnie się spisałaś, bo może byłaby to pomoc ratująca życie. Bluza - mega!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już zacieram ręce na kolejny film Smarzowskiego, jaki ma robić. Bo znów będzie o tym, co mnie bardzo interesuje i nawet gdzieś kiedyś wyraziłam chęć zobaczenia na taki właśnie temat filmu, właśnie tego reżysera. Bo kto jak nie on ;) O Słowianach ma być :D
      Tak, też nie rozumiem ludzi, którzy tak strasznie w ciemno wierzą w ten cholerny kler i pół złego słowa nie dadzą powiedzieć na pana księdza, nawet jak gołym okiem widać, co wyrabia. Ale cóż, wieki tradycji zrobiły swoje...
      Z tą pomocą, to chyba nie było wyjścia ;) :)

      Usuń
  13. Filmu jeszcze nie widziałam, tylko zwiastun, jak na "Dywizjon 303" poszliśmy. Zaciekawł nas, także się wybieramy w niedzielę. Zestaw bardzo fajny ☺ ten długi sweter z kapturem super jest i to co tam pid spodem. Tunika czy coś. Lubię takie codzienniaki :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewa, to bluza dresowa, tylko nietypowa bo długaśna. Mam na nią jeszcze inny pomysł; obym nie zapomniała, to kiedyś pokażę. A to pod spodem, to tunikopodkoszul, już kiedyś wystąpiła blogu 😉😃

      Usuń
  14. Ciekawą historię przedstawiłaś, faktycznie dla sąsiadów niezbyt komfortowa sytuacja. Co do filmu też się wybieram, uwielbiam filmy Smarzowskiego. Śliczny płaszcz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech, mnie się ciągle przytrafiają takie historie ;)

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza.