U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół.
Matka, żona, człowiek.
Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica.
sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży.
Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami, ciuchowo tym bardziej ;)
Mieszkanka Jury.

Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

środa, 29 listopada 2017

Przez osiem ostatnich lat

 Quentin Tarantino nakręcił film z okazji ósmej rocznicy założenia mojego bloga: Nienawistna ósemka klik. Żartuję! :DDD A film, szczerze pisząc, nudny jak flaki z olejem. Zwłaszcza jak na Tarantino. Czy moja ósemka zasługuje na miano nienawistnej? Trochę owszem. Czasami sobie myślę, że nic mnie tak nie wkurza, jak to blogowanie. Jest jak nałóg. Chcesz z tym skończyć, a z dziwnych powodów nie możesz. Tyle z tym zachodu, tyle marnotrawienia energii, czasu swojego i cudzego. Czasem nerwów i nieporoZROzumień. I po co? W tym sęk, że po nic.
 Przez osiem ostatnich lat ;) niejedna dokonała się zmiana, rewolucja październikowa, przewrót majowy. Straty, zyski, wszystko czym raczy nas los. Osiem lat - ogrom czasu. Ledwo pamiętam początki i tamte emocje... Nie zmieniło się jedno - moje podejście do bloga. To jak go prowadzę. I czego po nim nie oczekuję ;)   


 Pragnę złożyć podziękowania tym, którzy tu ze mną dotrwali tyle czasu. Serdecznie dziękuję. Za obecność. Za cierpliwość. Wyrozumiałość. Zaangażowanie. Za superowe komentarze. Możliwość wymiany myśli i opinii. Nawet za spory ;) Za to, że jesteście, bywacie, zaglądacie. Trzymajmy się :) :) :)

 Z okazji ósmych urodzin U Sivuchy coś upiekłam. Niezły pasztet. Wegepasztet, żeby nie było. Z warzyw:


A tą broszkę zrobiłam sama, lata temu, z modeliny. Wiem, wygląda jak kamień. Taki był zamysł ;)


Ósemko, z Twojej okazji piosenka.
Ósemko Krzysztof Zalewski:
  🎵🎼🎶 🎤


czwartek, 23 listopada 2017

Niedźwiedź Brutalny


 Całe robótkowanie zastanawiałam się, jaki to kolor. To znaczy, jaki odcień brązu. Oświeciło mnie, kiedy gotowy golfoTwór zawisł na moim grzbiecie. Brunatny! I to niedźwiedź! A z niedźwiadkiem żartów nie ma. Przytulnie wygląda, ale jak łapą zawinie, to aałaaa! Niedźwiedź Brutalny!  🐻 💪


 Niedźwiedzia Brunatnego Brutalnego wykonałam z Alize Lanagold Fine podwójną nitką, podwójnym ryżem, podwójnym ściągaczowym, z podwójnym zapałem. Było to parę miesięcy temu, z początkiem lata. Dlatego dopiero teraz zjawiła się pora (roku) aby go zaprezentować. I robię to z podwójnym zapałem! Bo dumna jestem, jak mi się Niedźwiedź udał! Chętnie państwu łapę poda. Nie chce podać? A to szkoda 👐 😀 🐻


Prawie jak niedźwiedzia gawra:

  🐻👍👌👐
golfoTwór i czapka - hand made by Sivka  

sobota, 18 listopada 2017

Nie zgadzam się

  Nie zgadzam się Per Petterson. Wpadła mi ta książka w łapy w bibliotece. Przyciągnął mnie tytuł. Przemówił do mojego ja. Ono też często powtarza, że się nie zgadza ;) A na co ta tytułowa niezgoda? Na niesprawiedliwy świat? Banał. O czym zatem ona jest... To historia przyjaźni dwóch chłopaków, a jeszcze bardziej tego, co doprowadziło do jej wygaśnięcia. Zaczyna się w momencie, kiedy dochodzi do przypadkowego spotkania po latach, kiedy obaj są facetami w średnim wieku. Z retrospekcji na kartach książki dowiadujemy się, jak rodziła się więź między nimi, kim byli, w jakim otoczeniu dorastali. I że każdemu brak było w dzieciństwie tego, co najważniejsze. Obecności, uwagi, miłości rodzica/rodziców. Fizyczny i mentalny brak. Jeden był wychowywany tylko przez matkę, nigdy nie poznał swojego ojca. Drugi mieszkał z rodzeństwem i ojcem, który na dzieciach brutalnie odreagowywał odejście żony, matki owych dzieci. Historia wciąga, chiaż wieje od niej smutkiem na kilometr. Jest opowiadana z perspektywy każdej z głównych postaci, jakbyśmy siedzieli w ich głowach. Wbrew pozorom niczego to nie ułatwia. Nie służy prostemu ogarnięciu, czemu tak a nie inaczej postąpił/a ten i ów,  ta i tamta. Dlaczego stało się tak, a nie inaczej. Czytasz czytasz, coraz więcej wiesz, coraz mniej rozumiesz. Nikt nie jest oczywisty. Nic nie jest jednoznaczne. Przejmuje każda postać, każda historia, każdy punkt widzenia i odczuwania. Każdemu chce się współczuć i przytulić. Na koniec mamy trochę nadziei dla jednego z nich, ocean beznadziei dla drugiego i chyba nie zaskakujące wytłumaczenie jednej z tajemnic. Efekt przeczytania przeze mnie tej książki jest taki, że chętnie poznałabym inne tego norweskiego autora.

 W poście udział biorą dwa moje włóczkowe uTwory. Czapka melanż z czarnej i szarej włóczki, oraz włóczkowy łańcuch w tej samej kolorystyce i rozmiarze XL. Ktoś, kto bywa u mnie (na blogu) od lat, być może pamięta, że swego czasu sporo takich robiłam. To były czasy.

poniedziałek, 13 listopada 2017

Surowy Niepodległy

 W sklepie włóczkowym, na pytanie czy jest biała włóczka, powiedziano mi, że niestety została tylko surowa. Hm. Acha. Nie widzę różnicy ;) Połączyłam ją z czerwoną. Nie mogłam się tylko zdecydować, czy iść w melanż, czy paski. Wybrnęłam łącząc obydwie opcje. Kto rękodzielcy zabroni? Skończyłam dorabiać czapkę w przededniu Święta Niepodległości, ale nie dało rady zdążyć z obfotkowaniem. Nie szkodzi. Będę paradować w surowo-czerwoności bez okazji. Czy raczej po okazji. Lub pomiędzy ;)
 Inspiracją dla Surowego i jego Niepodległej czapki, były dwie drobiny plastikowego kiczu - białe kolczyki w czerwone serduszka (których z resztą nie widać). I tak, po nitce z kłębka...


  
 Surową aronię wrzucam do blendera i w towarzystwie innych surowców owocowowarzywnych, z dodatkiem nasion i innych dobreł, mieszam ile wlezie... Wkładając w to całe serca... tfu, serce ;)   
      
   

czwartek, 9 listopada 2017

Niesexi

 U mnie, w moich osobistych trendach, są proste vintage-spódnice za kolano. Kilka grubszych, wełnianych sztuk wyszperała mi mama w swoich przepastnych zasobach szafowych. I próbuję się z nimi. Nie jestem w nich sexi. Ale mi się wcale nie chce być... Spódnica, którą widzicie, ma około ćwierć wieku (a do towarzystwa sweter hand made by Sivka). W tamtym czasie miałam z tego samego materiału ultra-miniówę. Zakładałam ją do glanów... To był wspaniały, szalony i pełen bez-kompromisów okres. Wiele po nim zostało we mnie do dziś. Choćby poczucie, że wcale nie muszę epatować tyłkiem i biustem, żeby się czuć kobieco i sexi :P

 Mocny przekaz.

Tak mi się nie chce