U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży. Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

wtorek, 31 października 2017

Rogatywka wikinga

 Post handmajdowy. Zaczynając od góry: czapka, której przyprawiłam rogi, hand made by Sivka. Rogatywka ;) Do niej szalik hand made by Sivka, bez przypraw. W roli głównej, robótkowana długo (pół lata, z przerwą na dostawę reszty włóczki Himalaya Everyday Anti-pilling Acrylic) Zbroja Wikinga by Sivka
 To nie był zamierzony cel. Nie wiem jak to zrobiłam. Nie wiem jak to się stało. Nie poczuwam się. Ale jestę wikingiem :D


Widzicie jakieś różnice? Ja żadnych 👹 


Najbardziej zadowolona jestem z pomysłu na pęknięte zbroiowe rękawki:


Rogi to spinki do włosów 😈
  

Rogi bez czapki wyglądają tak:


A wiking tańczy, tańczy!🕺🏼🕺🏻💃🏼

  

piątek, 27 października 2017

Kropki, kreski i wyrazy

 ...Jak z pamiętnika kartki, kropek i kresek szyfr... Trochę się pozastanawiałam z czym tę kropkową koszulową bluzkę zestawić. Mimo, że w nadmiarze wzorów na własnym grzbiecie dostaję obłędu, spróbowałam kombinacji z kreskami. Pomimo chęci wprowadzenia chaosu, mam wrażenie, że i tak panuje ład. Kolorystyka pomogła ułożyć zgrabny szyfr. Przesyłam wiadomość. Ze mnie taka typiara, która odczuwa jednocześnie spokój i zamęt. I tu dałam temu ciuchowy wyraz.              
 Postanowiłam dać jeszcze jeden wyraz. Buntu chyba (znooowuu). Nie będę podpisywała, skąd dany ciuch (poza tymi, które będą zrobione przeze mnie). Nie chcę brać udziału w reklamie... bądź antyreklamie ;)

Cytat w pierwszym zdaniu pochodzi z tej piosenki:


sobota, 21 października 2017

Ofalbankowany z Natury

  Sezon na hand made już otwarty 👐🖤 Wreszcie można światu ukazać, co się nawyrabiało przez lato. Nie próżnowałam, moim drutom brakowało wytchnienia 😉
 Większość akrylu, odrobina kaszmiru. Adele Nature. Z tego to oto coś. Pomysł z głowy. Nieskromnie dodam, że mojej. Robiłam od góry, ryżem (jakoś do czarnego pasuje mi ten ścieg), bez dekoltu. W formie nieskomplikowanej parakwadratowej, z tyłu odrobinę dłuższy, z rozcięciami (a konkretnie z niedoszyciami) po bokach, zakończony falbanką. Rękawki 3/4 też ofalbankowane. Ofalbankowny - dobra nazwa dla sivkowego handmajdowego sweTworka ;)
 Outfit vintagowo-handmajdowo-martensowy. Z naturą w tle 🍁🍂🌲🌳


niedziela, 15 października 2017

Szara rzeczywistość

 Kocham moją szarą rzeczywistość. Bo jest moja. I szara. I chętnie do niej wracam z każdego miejsca i sytuacji. Buty kupiłam w Rumunii, na swoje 44 urodziny. Obchodziłam je ostatniego dnia lata. W drodze - hm, jaki symbol... Wracając z naszych rumuńskich wakacji. Pacyfka jest pamiątką z tychże. Wszystko mi się pięknie złożyło. A dziś są inne urodziny, które też dotyczą mnie bardzo. Bardziej niż swoje własne, gdyż tamtych nie pamiętam 😁 14 lat temu zjawił się na świecie nasz Synek i rządzi naszą rzeczywistością niepodzielnie. Zdjęć jego nie będzie, bo mam totalny zakaz publikacji. I szanuję to. Ale obchody świętować mogę 😍

 Sukienka - hand made by moje łapy, którą prezentowałam pół roku temu TU.
   

  

czwartek, 12 października 2017

Wreszcie w Bukareszcie

 Bardzo chciałam, trochę się bałam, spodziewałam się wszystkiego. Brak mi słów. Głównie dlatego, że najpierw musiałabym tam spędzić naprawdę sporo czasu, zeby mieć czelność wyrażać opinię. Tymczasem była to tylko jedna noc i kilka/mało/za mało godzin. Wreszcie w Bukareszcie. Czytałam kiedyś świetną książkę (był o tym post na moim blogu, ale nie mogę go odnaleźć) na temat tego miasta. Naprawdę polecam Bukareszt. Kurz i krew Małgorzaty Rejmer. Tymczasem własnymi słowy ja. Szał architekturowy. Nadziabana monumentalność. Wiochometropolia. Niewiele (nic) pozostało z przedwojennego Paryża Wschodu. Straszno - zważywszy na świadomość historii. Intrygująco. Pociągająco. Wciągająco. Urok. Być może dosłowny. Respekt. Smutek. Ceaușescu. Nieustannie tykająca sejsmograficznie bomba. Nie polecałabym wpadać tu od tak, bez przygotowania, poznania wydarzeń, które doprowadziły do tego, że jest jak jest. Nie ma opcji, nie spodoba się. Będziecie narzekać, krzywić się i krytykować. Jestem tego pewna. Ja - cóż, mnie pociągają takie nieoczywistości. Niepopularne, niedoceniane, z pokręconym życiorysem (hm, te cechy pociągały mnie zawsze i w ludziach...).
 Zdjęcia w najmniejszym stopniu nie oddają prawdy.  

 
    
Na koniec trochę folku złapanegogdzieś po drodze między Bukaresztem, a Konstancą:

 :)