U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży. Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

czwartek, 26 lutego 2015

Italia si Italia no

 Podróż w czasie, do Włoch. Rok 1996, mam 23 lata, jestem odważna i otwarta na przygody. Jadę do pracy, bez znajomości języka, mentalności, bez faktycznej wiedzy na temat charakteru pracy. Okazuje się, że nie potrafię być służącą. Cichą, uległą, znoszącą humory. W związku z czym robotę zmieniam kilkukrotnie. Po drodze ostatecznie tracę złudzenia co do pewnej "przyjaźni". Odkrywam mnóstwo cech w samej sobie. Zaczynam siwieć. I trochę zwiedzam :) :) 

Skromnych kilka fot z tamtego kilkumiesięcznego okresu: 

 Okolice  Neapolu:
Pompeje:
Sperlonga:
Rzym:
Bolonia:

 Specjalnie wyszukałam kawałek piosenkowy z tamtego roku. Często go tam wtedy słyszałam. Zupełnie nie moje klimaty muzyczne, ale jakiś sentyment jest. Piosenka zaczyna się w minucie 2 i 23 sekundzie poniższego filmiku:

  

poniedziałek, 23 lutego 2015

Zalogowani w Jaśle

  Wałęsacze znów w akcji. Krótkiej, ale zawsze coś. Mąż pojechał kilkanaście kilometrów dalej w ynteresach, a ja i syn (ma ferie) zalogowaliśmy się na cztery godziny w podkarpackim Jaśle :) Wałęsanie zaczęliśmy na Rynku, gdzie z kolumny czuwa nad jaślanami już od 1770 r. figura św. Jana Nepomucena. Jako, że ze świętymi mi nie po drodze, idziemy dalej...
 Jasielski Rynek został zaplanowany w 1365r, kiedy Kazimierz Wielki nadał miastu prawa miejskie... Widzimy w tle Urząd Miasta...
...i Starostwo Powiatowe:
Obserwujemy bacznie mijających nas jaślan, szczególnie fajnie ubrane jaślanki ;)
Natrafiamy na fragment Murów Miejskich:
 Dionformowałam się, że Jasło przed pierwszą wojną śwatową było uznawane, za jedno z najpiękniejszych miast Galicji. Dużo tu zabytkowych kamienic i willi. Moje oko zawiesza się na tych mniej zaopiekowanych:
Wstępujemy na kawkęherbatkęciastko do cukierni Keks na Rynku...
...w której trwa wystawa prac fotograficznych lokalnego artysty Tomasza Kasprzyka:
 Następnie udajemy się na dalszy obchód tego uroczego miasta, w poszukiwaniu interesujących obiektów architekturowo/wszelakich. Szkoła Podstawowa nr 2:
Budynek byłego Polskiego Towarzystwa Gimnastycznego "Sokół":
Interesujący model ławeczki na skwerku... 
 ...imienia patrona Jasła, św. Antoniego Padewskiego, gdzie mamy możność przyjrzenia się z bliska jego figurce, która przetrwała w stanie nienaruszonym pożar miasta w 1944 roku. Jasło bardzo ucierpiało od zniszczeń wojennych. 
  Dowałęsaliśmy się wreszcie do Parku Miejskiego. Podziwiamy zabytkową Glorietkę:   
Oddajemy cześć Tadeuszowi Kościuszce...
...i odpoczywamy w miłych okolicznościach przyrody. Zapraszam do odwiedzania Jasła i przyglądania się mu uważnie. Pokazałam tylko maaaleńki fragmencik jego uroczych zakątków, gdyż mój współwałęsacz zaczął marudzić o bolących nogach i musiałam przekierować jego uwagę na bardziej chłopięcą tematykę, czyli w tym wypadku na opowieści o Wiedźminie ;)  

  Strój wałęsacza ma być wygodny, dostosowany do panujących warunków pogodowych i nieabsorbujący. Tak, aby wałęsacz mógł się w zupełności poświęcić wałęsaniu a nie zamartwianiu, jak wygląda :)
 A taką pierdółkę wałęsaczowa kupiła sobie w jasielskim Pepco:

 Z Jasła wylogowliśmy się dokładnie w południe. Serdecznie pozdrawiam wszystkie znajome blogowe z podkarpacia! Pięknie tam u Was :) :) :)

czwartek, 19 lutego 2015

Co 7 lat.

 Istnieje teoria, która mówi, że co 7 lat człowiek się zmienia. Osobowość. Zachowanie. Podejście do spraw. Coś w nas umiera, coś się rodzi... Od jakiegoś czasu, jak to mówią, sama siebie nie poznaję. Mniejsza o szczegóły, ale wrażenie jest silne. Dla postronnych niewidoczne. Rozkminiam o co tu chodzi i rozkminiam... Przypomniałam sobie tę teorię. W tym roku skończę 42 lata. Dopadła mnie przemiana ;) Zamknęłam etap. Zaczynam etap. Być może będę trudna. Może drażliwa. A może na wszystko obojętna. Trochę obojętności by mi się przydało, bo ostatnio za bardzo wszystko "leży mi na wątrobie".

 Ciuchowo nie pozostałam obojętna na wdzięk spódnicy - podobno - z pianki. Byłam sceptyczna, dopóki mi nie wpadła w łapy. A jeszcze bardziej się przekonałam, kiedy wylądowała na miejscu, gdzie zwykle spódnica ląduje ;D  

  sweterek - hand made by Sivka
wisior - hand made by Sivka
misior - sh
spódnica - stragan
rajtki - nie pamiętam
buty - Deichmann

sobota, 14 lutego 2015

Walentyna w tubce

  Walentynki się hucznie celebruje, ostentacyjnie bojkotuje albo traktuje z humorem. Kto w której grupie umieszcza siebie? Jak widać, ja wybieram opcję numer trzy ;)
 Jestem Walentyną w tubie. Czyli moim hicie spódnicowym w najbliższej przestrzeni czasowej! I sercowych okularach z Biedronki. Uwag krytycznych na temat, że długość tuniki do długości kiecki ma się jak pięść do nosa, nie przyjmuję. Że mnie coś skraca, pogrubia itd, też nie. Jestem jaka jestem, gdyby mi się nie podobało tak, to by tak nie było. A że jest, to znaczy że ma być :P :D Acha, tunikę założyłam tyłem do przodu. Też świadomie :)

Walentynowy całus dla wszystkich, którzy go przyjmą :*
pseudookulary - Biedronka
komin - hand made by Sivka
 tunika - H&M
spódnica - Unisono
 podkolanówki - Biedronka 
buty - DeeZee

  Przytachałam do domu 5kilogramowy wór mąki orkiszowej. Zrobiłam dobry deal z panem ze sklepu. 10 zł za 1 kg! Będzie do kopytek, naleśników i na chlebek. Pierwszy raz upiekłam sama chleb! Z żurawiną i rodzynkami. Wrażenia smakowe TAKIE, że nabrałam ochoty na dalsze kombinowanie. Za chwilkę będę próbowała kolejny, z ziarnami lnu i płatkami owsianymi, z których normalnie robię owsiankę ;)   
Chleb orkiszowy z żurawiną:  
   Chleb orkiszowy z ziarnami lnu: 

wtorek, 10 lutego 2015

Zima i Sofia.

 Pani Zima nie odpuszcza. I rządzi na biało. Chciałam trochę tych rządów przechwycić. Stąd biel. Biel hand made i pomysł własny: Sweter z włóczki Opus TIFTIK (95% akryl, 5% moher) na drutach grubych. Golf i ściągacze przy rękawach dodziergane cieńszymi drutami z akrylu o wdzięcznej nazwie Włóczka Super Biała Super Atrakcyjna. Czapka z TIFTIKa + pompon-futrzak.
 A teraz o Sofii. Polecę Wam pewien blog! Jeśli jesteście ciekawi jak się sprawy mają w bułgarskiej stolicy, to w inteligenty i błyskotliwy sposób opowie Wam autorka bloga Powsinogi zamieszkały w Sofii klik. Bardzo lubię taki sposób przedstawiania otaczającej rzeczywistości. Bardzo subiektywnie, z uwagą skierowaną na szczegóły. Sympatią, akceptacją i zainteresowaniem. I puentą!
 O tyle jeszcze bardziej polecam, że autorkę poznałam ponad 20 lat temu w niekonwencjonalny sposób i przez pomyłkę :) :) :) Do tego na żywo wiedziałyśmy się tylko raz. Szczegółów nie zdradzę, bo nie wiem czy reszta biorących udział w wydarzeniu sobie życzy. Powiem tylko, że w wydarzeniu ważną rolę odegrało słowo pisane ;)

 Wbijajcie, czytajcie, komentujcie! Szkoda byłoby, żeby takie fajne pisanie przepadło w otchłani internetu niezauważone i niedocenione. :)