U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży. Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

sobota, 29 listopada 2014

Ale tŁo już było

 Na pięciolecie bloga U Sivuchy coś, co staram się, by było charakterystyczne w tej przygodzie. Tło. Kilka wybranych ku pamięci. Wcale nie siwych :P    


:D  

wtorek, 25 listopada 2014

Generali absurdali

 Że absurd rządzi światem, to wiemy. Ale uodpornić się nie da. Ani przyzwyczaić. Ani tym bardziej pogodzić.
 Prowadzimy (ja i mąż) od miesięcy absurdalny "dialog" z towarzystwem ubezpieczeniowym (najbardziej podejrzane towarzystwo na świecie). Pamiętacie, pisałam tutaj - w październiku 2013 roku ukradziono nam spod bloku auto. Ubezpieczyciel odmówił wypłaty odszkodowania, ponieważ zostały w nim dokumenty (co zachęciło złodzieja do kradzieży - taka argumentacja padła naprawdę!!!). Ale nie o to chodzi. Chwilę przed kradzieżą została przedłużona umowa na ubezpieczenie OC. Zaczęło ono obowiązywać, kiedy po naszym aucie zostało tylko wspomnienie, wkurwienie i comiesięczna rata. Na pisma słane do owego towarzystwa wnioskujące o zwrot niewykorzystanego ubezpieczenia, towarzystwo ani myślało odpisać, ani w jakikolwiek sposób zareagować, nie mówiąc o pozytywnym rozpatrzeniu. Teraz dostaliśmy pismo, w którym poiformowano nas o automatycznym przedłużeniu umowy na kolejny rok i NAKAZ wpłaty kwoty 600 zł na ich konto... Żółć mnie zalewa!

 
 Sukienkę wyprowadzam kolejno na kolorowych nogach. Na fuksjowo była tu. Na niebiesko szła tu. Na siwo spacerowała tu. Teraz przyszła pora na żółty. 

siwa czapka - Sivka, robótka ręczna
siwa sukienka - Unisono
kapotka - Stradiviarius
żółte rajtki - a bo ja wim :D
buty - ccc 
torebka - sklep koleżanki ;)
żółty naszyjnik - Aga z http://namojgust.blogspot.com/ 
pierścień żółto-szary - Sivka, robótka ręczna, szydełkowa

sobota, 22 listopada 2014

Osioł i inne używki

 Pyszne jedzenie w barze wegetariańskim Złoty Osioł klik. Byłam, jadłam, polecam! Morfina kusiła po drodze i inne używki też. Ale ostatecznie zdecydowałyśmy się z M. na piwko w Kredensie klik. Raz na półtora roku w Katowicach, z przyjaciółką. Tego mi trzeba! :D


Pierwszy z naszyjników podarowałam M. Jak widać, trafiłam z kolorystyką :D
 Dwa kolejne chętnie sprzedam. Do obejrzenia w tej zakładce:


Na sobie miałam jeden z poniższych naszyjników. Wszystkie to efekt wczorajszego napadu weny twórczej:


środa, 19 listopada 2014

Pepitka. Das Moon

 Lubię pepitkę. Do tej pory moja szafa zawierała ubrania w ciut większą: na tej sukience, tych legginsach i tym sweterku. Tym razem trochę klasyki. Nabyłam w sh wdzianko(żakiet?) w ten deseń, za 18zł. Najprawdopodobniej uszyty ręcznie. Naszyjnik-śliniak dorobiłam szydełkiem. Bo lubię mieć dopasowany element biżuteryjny. Do tego starości: spodnie dżinsy, zwane husbandami. Bo mężowe. Porzucił, a ja zagarnęłam. Dawno nie blogowały. Dla mnie szafa bez dżinsów nie istnieje. Podobno tego u mnie nie widać. To nadrabiam. Skarpetki - z Biedronki. W pewnym sensie to widać :D

 Do zdjęć załapała się kostka z kolekcji mojego syna. Pamiątka z Wilna. Na tle pepitkowej ściany hotelowego pokoju w nadbałtyckiej miejscowości Jurmała klik na Łotwie. Aaaa, zarekalmuję, bo bardzo fajne miejsce: http://www.kurshihotel.lv/. Jakbyście kiedyś byli w okolicy :)     

 

 Das Moon odkryłam jakiś czas temu. To polski skład. Do słuchania mroczną jesienią. Zawsze o tej porze roku ciągnie mnie w taki muzyczny klimat. Świetny teledysk! I pasuje do moich skarpetek :D 


sobota, 15 listopada 2014

Galerianki chodniczanki

 Kiedyś galeria kojarzyła się jednoznacznie. Ze sztuką. Teraz to wiadomo. Na przekór temu wiadomo zapraszam po raz kolejny do naszej wsiowej Galerii Pod Świerkiem. I pływające chodniczanki :)
 Parę zim temu biegałam za jedną taką, środkiem oblodzonej drogi, prawie nocą. Z synem, koleżanką i córką koleżanki. Żeby chodniczankę-kaczkę uratować! Bo zachciało jej się ekstremalnego spaceru pomiędzy autami. Wzrok kierowców - zabójczy. Ale udało się, kaczka schroniła się przy budynku... opieki społecznej :D

 ciuchostan: czapka i sweter(to TEN) - hand made by Sivka; podkoszulek - H&M; leggi, kolczyki - wsiowe sklepy; buty - ccc

wtorek, 11 listopada 2014

Kandydat


 Myślałam, że robię komin, a zrobiłam naramiennik. Myślałam, że zapuszczam włosy, ale nie wiem... Myślałam, że już nigdy nie będę farbowała się na platynę, a ufarbowałam. Myślałam, że nic mnie nie zaskoczy, a zaskakiwana jestem co dzień :)   

 Myślę intensywnie, na kogo głosować w najbliższych wyborach. Jestem lokalną patriotką, lubię się wtrącać, wypowiadać, skrytykować, pochwalić. W związku z tematem taka sytuacja: 

- Puk puk.
- Kto tam?
- Kandydat na wójta!

ps. Sprostowanie: to nie ja kandyduję, to kandydat odwiedza potencjalnych wyborców :)


  Zanim zrobiłam komin/naramiennik, powstała czapka w tych samych barwach. Robótka wykonana nitkami dwiema, błękitną i niebieską, na gruuubaśnych drutach: