U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

czwartek, 7 sierpnia 2014

Reklamacja/zachwalacja

 Pojechaliśmy oddać blender do reklamacji w ramach gwarancji. To już drugi raz (ten sam model klik), trzeciego nie będzie, poproszę zwrot pieniędzy. Zdążyłam nabyć inny, w Biedronce, za ok. 6 dych. Może i nie ma mocy silnika rakiety, ale póki co (tfu tfu) i na potrzeby moich wymysłów kulinarnych, daje radę.
 Ale nie o blenderze miało być. O obsłudze klienta. To był nasz drugi tego dnia punkt, w którym załatwialiśmy sprawę. W pierwszym pani nie była zbyt uprzejma i zainteresowana aby klient wyszedł usatysfakcjonowany i ze sprawą załatwioną. Na czyjeś pytanie, czy system już działa, odparła wprost: a skąd JA mam wiedzieć?! W blenderowni spodziewałam się podobnych klimatów. Ale tam pan wiedział gdzie i po co jest, brał temat na klatę ze spokojem i uprzejmie. I tak mnie to natchnęło. I wymyśliłam :) Że powinny być takie stanowiska w sklepach, gdzie mogliby dla odmiany przychodzić zadowoleni klienci z wyrazami zachwytów nad nabytym sprzętem :D Że świetnie działa, odkurza, prasuje, blenduje, mieli, i co tam tylko. A do pracy w takowym oddelegowany byłby pracownik miesiąca, w nagrodę za zasługi :D

 A co ostatnio zblendowałam? Duuuuużo różnego pysznego. Np. polewę do mininaleśników orkiszowych. Mininaleśniki: 4 łychy mąki orkiszowej, 2 łychy skrobi ziemniaczanej, puszka mleka kokosowego, kilka łyżek wody mineralnej(w oryginalnym składzie była gazowana, ja takiej nie używam), był jeszcze proszek do pieczenia, ale nie miałam, więc nie dodałam. Ciasto wymieszałam ręcznie. Za to polewa jest ze zblendowanych mandarynek, bananów i rodzynek.


 Przy okazji zajrzałam do kilku sklepów, w których mogłabym coś ubraniowego kupić dla mojego już nastolatka. W tym temacie zaczynają nam się schody, nic mu się nie podoba (ciuchy są albo babskie, albo dziecinne) :D Skorzystałam, że nie było go z nami i bez wysłuchwania jęków, za poradą męża, nabyłam wyprzedażowe sztuki w Smyku:


27 komentarzy:

  1. Zabrzmiało japońskim systemem motywowania pracownika :)
    Niefart z blenderem . Ja sobie wymyśliłam jako prezent ślubny , dostałam od pracownikow mojego lazaretu i działa do dziś ... A kuchni bez blendera sobie nie wyobrażam .
    Trzymam kciuki Za biedronkowy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znam systemu. Bardziej mi chodzi o punkt widzenia klienta. Żeby była równowaga. Żeby nie tylko narzekać ale i chwalić. Przyznaj, że zacna inicjatywa :D

      Biedronkowy daje radę!

      Usuń
  2. Kiedyś były "Książki skarg i zażaleń" to teraz wprowadzić "Pochwał i zachwytów":)) Pamiętasz?
    Tak to bywa teraz z tymi sprzętami, ja te co mam " stare " działają do dzisiaj , a "nowe" już kilka razy wymieniane.
    Fajna ta polewa, tylko można bez rodzynek?


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, pamiętam!!! Wisiały takie smętne zeszyciki na sznureczkach :))))

      Pewnie,że można bez, można tam wsadzić wszystko co się lubi, pełna dowolnośc. Ja nawet robiłam z ogórka i selera naciowego, ale nikt poza mna nie chciał jeść, bo to wielce oryginalny smak (musiałam użyc dużo soli, żeby sie dało przełknąć :D).

      Usuń
  3. ja też duuużo blenduję

    to młody już tak wybrzydza z ciuchami? Hm, boję się, że niedługo też mnie to czeka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybrzydza, to złe słowo. Jest (pomamusi i tatusiu :D) indywidualistą i doskonale wie czego nie chce. Pokaż mi chłopaka w tym wieku, który słucha rodziców we wszystkim, to powiem, że ciućmok :D

      Usuń
  4. Najlepszym blenderem, jaki kiedykolwiek miałam, był trzydziestoletni sprzęt, który moja rodzicielka przywiozła z Niemiec. Niestety, czołgowi pękła uszczelka (po wieloletnim eksploatowaniu bez litości). Ostatnio blender nówka trafił mi szlag po niecałym roku. I teraz męczę się taką podróbą z marketu, ale już zasadzam się na coś lepszego. A najbardziej marzy mi się dizajnerski KitchenAid (tylko kogo stać?).

    Woda gazowana jest dlatego, żeby ciasto było bardziej delikatne. W tajemnicy podpowiem, że dobrze jako zamiennik sprawdza się piwo. A zamiast proszku soda. Moja ukraińska przyjaciółka wcale nie uznaje proszku, tylko posługuję się sodą ("gasi" ją, czy coś, ale dokładnie nie wgłębiłam się w temat).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stare i jare. Mój szlag trafił po jednym dniu, a drugi raz po pierwszym użyciu. Porażka masakryczna.

      Wie,że gazowana po to jest. Ale jako że nie pijamy takiej, to nie mam w domu, więc nie użyłam. Z normalna wodą też się da, nawet przegotowaną wlewam i też spoko. Bez proszku też dało radę. Teraz mam proszek ze sklepu ze zdrową żywnością, użyję(za chwilkę). W dzieciństwie jadałam u babki tzw. placki na sodzie, pieczone w wielkim piecu na ogień. Pyszne! Soda do picia też sie nadaje.

      Usuń
  5. Ajć to Ci się trafił blenderowy bubelek, mój (odpukać) tnie wszystko jak leci już od roku i nie mogę nic złego na jego temat powiedzieć. Ja się zmagam z reklamacją w banku na gównianą usługę (przepraszam za gównianą) i mam do czynienia albo z połgłowkami albo z wyszkolonymi korporacyjnymi mutantami, szkoda gadać! Ciuchy całkiem spoko jak Ci chłopak podrośnie to na dział męski uderzaj ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyszkolone korporacyjne mutanty - chyba raczej to. Polityka firmy. Nie mogłabym w czymś takim "robić".

      Te ciuchy i jemu się spodobały, bardzo nawet. Powiem Ci, że już się czaję na jego buty, bo rozmiar mamy już ten sam, jemu dalej będzie rosła stopa, a mnie nie, a ma świetne jordany :))))

      Usuń
  6. No proszę, jaki fajny pomysł na "polepszenie świata" z tym działem dla zadowolonych:)
    Zauważyłam ostatnio, że w moim osiedlowym Tesco panie na kasie się uśmiechają, dziękują, witają, żegnają, zapraszają. Chwilami czuję, że to sztuczne, ale w życiu jest tak tak, jak w tym powiedzeniu, że kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje się prawdą, tak nawet sztuczny uśmiech na twarzy po jakimś czasie stanie się naturalny:):)

    No, kochana, dziecko mężczyzną się staje, oj, oj, patrz tylko, jak od taty golarkę do wąsów zwędzi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, o to chodzi!!! W mojej Biedro też to zapraszanie i uśmiechy(czasem przez zacisnięte zęby, ale ja i to rozumiem). My, klienci też dawajmy coś od siebie! Jak czasem widzę postawę roszczeniową ludzi w kolejce do kas, pretensje o byle co, to....ech :)

      Patrzę, patrzę, widzę co sie dzieję i się uśmiecham :D

      Usuń
  7. Mnie blender nawalił po 2 uzyciu i co ciekawe chodziło o końcówke blendującą ktoóra jak się okazało nie podlega gwarancji a podobno dość często się psuje :/ Dodam na marginesie że blender był markowy za niemałe pieniądze. Idea pochwał bardzo fajna tylko ciężko znaleźć dzisiaj dobre sprzęty które wytrzymałyby dłużej niż okres gwarancji. A takie musy owocowe są przepyszne ja czasem dolewam trochę wody i piję z przyjemnością :) pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie dlatego nie byłam i nie jestem pewna, czy ta druga reklamacja zostanie uwzględniona. Dodatkowo zaznaczyłam, że nie chce kolejnej sztuki nówki, ale pieniądze, żeby kupic coś trwalszego. Zobaczymy.

      Z wodą do picia też stosujemy, pysznie i zdrowo :) :)

      Usuń
  8. Wszystkie te nowoczesne sprzęty jakieś takie niewydarzone... Mnie po niecałych dwóch miesiącach zepsuła się wyciskarka do soków... Odesłaliśmy do serwisu i kolejne dwa miesiące czekaliśmy na rozpatrzenie reklamacji. W końcu dostaliśmy nową, ale jakoś odechciało mi się jej używać. Parę blenderów w ostatnich latach też już zużyłam. I odkurzaczy. Ale były już po gwarancji.
    A moja mama wciąż używa zelmerowskiej sokowirówki, która robiła mi soczki, gdym jeszcze dziecięciem była;)
    A obsługa klienta to mój chleb powszedni. Chciałabym móc się obronić słowami - jaki klient taka obsługa... ale niestety, ten zawód tak nie działa. Trzeba mieć nerwy ze stali i być miłym choćby nie wiem co, bo nie da się zaprzeczyć prawdzie, że "klient nasz pan" i to z jego portfela bierze się moja pensja... Byłabym wniebowzięta, gdybym, choć przez jakiś czas, mogła pracować tylko z zadowolonymi klientami, faktycznie to mogłaby być potężna motywacja:D
    Fajne placuszki, uwielbiam z takim owocowym sosem:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A pewnie, że klient nie jest bez winy! Tez kiedyś przez jakiś czas to był mój chleb powszedni i wiem jak jest. Generalnie chyba chodzi o to, że stosunki międzyludzkie są kiepskawej jakości i tak czasem się wyżywamy na innych.

      Usuń
  9. Oj zgadzam się nowe sprzęty nie są tak dobrej jakości jak stare... ale masz już wychodzi na to, że porządny sprzęt biedronkowy, a czemu nie...Z tymi pochwałami to masz nie głupi pomysł, tylko kto wpadnie na wprowadzenie go we własnej firmie :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może w formie społecznej akcji? Klienci, przychodźcie wychwalać produkty :)))

      Usuń
  10. Mnie coś ostatnio na słodkie bierze więc chętnie skorzystam z przepisu a bez blendera sobie nie wyobrażam życia :D Ciągle blenderuje i uważam na palce :D A z bubli to mi się ostatnio wyciskarka popsuła do owoców a szkoda po ostatnio owocowo u mie bardzo :) Buziaki Siveczko :) Nie mam ślimaka :( Nie wiem czy wysyłałaś ..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wysłałam 29go! Jutro pójdę na pocztę spytam, o co chodzi!

      Usuń
  11. Blender dostałam od teściowej jak się Zosia urodziła i (na szczęście) działa do dziś :D.
    Przepis smakowity, wypróbuję (tylko, że mandarynek znowu nie mogę, więc zastąpię czymś innym :))

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja na prezent śluby czyli 22 late temu dostałam zelmerowski robot kuchenny. Do dzisiaj działa i z podziwu wyjśc nie mogę, że ( odpukac w niemalowane) nic mu nie jest:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na ślubny prezent dostałam jedynie sokowirówkę. Działa, owszem, ale co z tego, skoro produkuje więcej odpadków niż konkretnej treści :D

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. Oj, i to baaaardzo, mlaskaliśmy przy jedzeniu jak świnki :D

      Usuń
  14. naleśniki wyglądaja kusząco, zblendowane mandarynki? no brzmi smakowicie

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza. Tym, którzy tylko tu zaglądają, zachęcam: odezwijcie się ;) :)