U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół.
Matka, żona, człowiek.
Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica.
sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży.
Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami, ciuchowo tym bardziej ;)
Mieszkanka Jury.

Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

poniedziałek, 30 czerwca 2014

Jak zostałam Masłowską

 Żartowałam. Nikim innym poza sobą nigdy nie chciałam zostać. No, wiedźmą czasem mi się zdarza;)"Jak zostałam wiedźmą" Doroty Masłowskiej kupiłam i czytam. Powiadają, że to bajka. Dla mnie samo życie. Autorka wytyka złośliwie i trafnie konsumpcjonizm, którym dorosły-rodzic zainfekował (i dokarmia) swe i inne dziatki. Przeczytajcie. Dzieciakom też. A tu można posłuchać jak autorka czyta fragmenty. I co jeszcze: szata graficzna! Kojarzy mi się z rysunkami jakie sama robiłam "za dzieciaka". Się rysowało :)

A propos rysunków lub malowideł, to ten:

 Przystanek autobusowy przy drodze wojewódzkiej 791, między miejscowością na K. a wsiami na R. Kiedyś potraktowany z sercem tu, od jakiegoś czasu bardziej odlotowo. Przy okazji moja stuprocentowobawełniana bluzkotunika z sh, kupowana razem z  białą. Nie, nie jestem szczególnie za "nabiałem". Tak wyszło. Ten do jedzenia całkiem rzucam!  

 A propos dzieci - wakacje już rozpoczęte, mojemu synowi wielkie gratki za czerwony pasek na świadectwie. Walczył jak lew by go zdobyć, zwłaszcza o b. dobrą ocenę z zachowania, co do której nie było pewności ;) Mój stosunek do szkoły jako instytucji, która ma ogromny wpływ na rozwój osobowości człowieka, jest wielce negatywny. Ale to już inna bajka...   
     

 Klikam do Was dochodząc do siebie (mam nadzieję) po ataku podstępnego wirusa, który mnie powalił na dni kilka, odbierając możliwość wzięcia udziału w kilku zaplanowanych miłych wydarzonkach. Jeszcze mi u uszach dzwoni i w głowie się kręci, ale jest zdecydowanie lepiej niż gorzej. Fotki okołoprzystankowe były zrobione jakiś czas temu...  


środa, 25 czerwca 2014

Szara szmata


 Wiesz co, bo najgorsze kurwa jest, że świat chce zrobić z człowieka szarą szmatę salutującą w szeregu. To ze sztuki Masłowskiej, ktorą uraczyłam się w ramach słuchowiska TUKtoś jeszcze korzysta z tej formy przekazu kulturalnego? Jeszcze w ogóle potrafimy słuchać? Co słychać? - pyta mnie ktoś tylko po to, by jak najszybciej móc zacząć trajkotać, co słychać u niego. Sama też nie jestem bez winy w tym temacie... Swoją drogą, nie cierpię tego pytania! Bo co pytający niby chce wiedzieć? Co słychać teraz, co wczoraj, co miesiąc temu, czy rok? Od którego momentu mam zacząć? U mnie zawsze tyle słychać, że lepiej nie pytać. Bo zamęczę opowieścią :P
 A szarą szmatą mogę być, byle nie w żadnym szeregu. I żadnego salutowania!  

   

 Sukienka dresowa szerokodupna jest z Unisono. Legginsy z Decathlonu. Kolczyki z lokalnego szopu. W tle komin elektrowni Siersza klik. A co ja mam na szyi? Kiedy trochę znudziła mi się włóczkowość, zrobiłam naszyjnicor WKŁADowy, dwuodcieniowy nawet. Założyć taki to jeden ze szczytów ekstrawagancji. Raz się odważyłam.  


   
 Do posłuchu Skubas w pięknym jak tytułowa "Szarość" utworze. Znalazłam nie szukając. Idzie szarość, ciągle przypomina mi, że kiedyś chciałem coś a już tego nie trzeba mi(...) Więc idź tam gdzie chcesz nie mówiąc nic i wróć kiedy przyjdzie czas. Może to tylko kilka dni a może już nic nie trzeba mi... 


piątek, 20 czerwca 2014

Starczy...Obręcz i Obręcznik

 Pustynia Starczynowska powstała w średniowieczu. Wycinano drzewa, które wykorzystywano do rozwijającego się na tych terenach górnictwa. To uwolniło lotne piaski, które zaczęły rozsypywać się wszerz i wzdłuż. Liczy kilka kilometrów kwadratowych, głębokość piachu dochodzi do 20 m. Rozpościera się nieopodal miejscowości Bukowno. Była już u mnie tłem. W czasach, kiedy zapuszczałam włosy, tu.


 Obręcz - to moja ostatnia(ale nie ostateczna) wyTwórczość włóczkowo/naszyjnikowa. Na pierwszy rzut oka jest podobna do włóczkoszyjników, które robi Iza z bloga Wielosmaki. Moja technika jest inna. Trzymam się drutów i szydełka: najpierw robię na drutach pasek najprostszym ściegiem, nastęnie łączę i obdziergowuję za pomocą szydełka innym kolorem włóczki. Żaden szał ani odkrycie Ameryki. Za to można na szybko dosztukować jako zdobnik parabiżuteryjny, kiedy brak czegoś normalniejszego na podorędziu :) :)

   obręcz - hand made by Sivka, drutami i szydełkiem
bluzka - handel uliczny we wsi
spódnica - Atmosphere, kupiona w sklepie internetowym, była tu 
sandały - sklep w necie, nie pamiętam jaki!
stWorek - hand made by Sivka, szydełkiem 

 Obręcznik - tym pomysłem dzieliłam się ostatnim razem. Prezentuję kolejny, pod kolor starczynowskiego posta:

piątek, 13 czerwca 2014

Malowane jak ta lala

 Drzewo pięknie malowane. Sztuka garażowa na moim osiedlu. Osiedle jest małe, miejscowość jeszcze maleńsza. Tym frajda większa, gdy takie cuda się pojawiają. Garażowa dosłownie, legalnie wysztukowana przez młodych zdolnych. Ile stresu mnie kosztowało pozowanie na środku własnego osiedla, tylko ja wiem! Pocieszam się, że po mnie nigdy nie widać, że się denerwuję. Ani wielu innych stanów ducha (nawiasem mówiąc). Po prostu nie mogłam sobie odmówić. Chyba widać, dlaczego ;) Stoję więc jak ta lala malowana i czekam na oklaski :) :) :)  
       kolczyki - sklepik lokalny, którego już nie ma
bluzka - H & M
spódnica - lokalny butik
sandałki - Biedronka, zeszłoroczne

 Malowane drzewo jest na prawej bocznej ścianie garaży. Na lewej jest kościół i kogut , z tyłu wychwalałam TU, a ostatnio domalowały się kolejne arty:

Obręczniki handmade:

wtorek, 10 czerwca 2014

Orzeł biały, na bank

 Kto ty jesteś, polak mały, jaki znak twój, Orzeł Biały. Orzeł nietoperz :) Z ziemi włoskiej do polskiej (napis na metce głosi, że made in Italy). Białozłoty. Złota branzoletka - pamiątka prezent z Włoch, dosłownie z ziemi włoskiej do polskiej. Kolczy - lokalny warzywniak ;) Sandały kupione przez internet. I tak się plecie wielki świat z tym maleńkim zza okna, realny z wirtualnym, lokalno-patriotyczny z patriotycznym symbolem.

 Kiedyś mi się wydawało że jestem patriotką. Bez szaleństw, ale owszem, czemu nie, pomimo wszystko. Zapoznałam się z definicją, niejako pod wpływem pewnej dyskusji i okazało się, że nie, patriotką nie jestem. Ojczyzna nie jest u mnie na pierwszym miejscu. Nie pójdę się za nią bić, strzelać, szaty rozdzierać (jeszcze czego). Nie miłuję jej i nie przedkładam jej dobra nad swoje. Nie poświęcę się! Sorry Polsko!

 W tle exdworek, teraz bank. Odnowiony na cacy. Stoi. Że to zabytek, chyba mało kto z klientów banku wie. Nie ma tabliczki z info co to, skąd tu i kto to komu. Bank to bank. A że to kiedyś był czyjś dom... Ludzie nie mają czasu na takie pierdoły :( Temat budynków dworskich rodziny Dietlów w Kluczach rozpoczęłam TU. Orzeł lokalny wystąpił już TU. Stare foto z czasów bankowego dworkowania - z netu. 


  Sorry Polsko:


Jeszcze jeden lokalny orzełek: