U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży. Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

sobota, 22 marca 2014

Chwila ciszy

 Ojciec opowiadał, że jego ukochana babka umarła pierwszego dnia wiosny. On też. Wczoraj.

 Wiedziałam, że tak będzie, przez ostatnie miesiące żyłam z tą świadomością. Ale i tak czuję, jakbym oberwała obuchem w łeb. Wiem, nie chcecie tak naprawdę o tym czytać. Ja nie chcę o tym pisać. Znikam. Nie będzie mnie tu przez ileś chwil. Wrócę, jak poczuję, że mogę.
  

poniedziałek, 17 marca 2014

Cudak i cud

 Wybraliśmy się do Jedlicz klik. Na godzinę. Służbowo. Wracać postanowiliśmy dookoła świata. Zahaczyliśmy o okolice Bóbrki, gdzie są czynne szyby naftowe i muzeum klik. Następnie przez słowackie miasta pełne romskich mieszkańców: Svidnik, Bardejov (najlepiej na Słowacji zachowane mury obronne!), wieś Malcov i polską Krynicę Zdrój. 
 Po drodze obfociłam mojego ostatniego handmajdowego sTwora włóczkowego. Nazywa się CUDAK. Bo przód inny, tył inny i każdy rękaw też. Do tego robiony i drutami i szydełkiem. Dziergałam go długo, ledwo trzymając tempo. Koncepcje zmieniały mi się ze cztery razy. Przestawałam mieć nadzieję, że dobrnę do jakiegokolwiek sensownego końca. I że wyjdzie z tego coś, co da się założyć na grzbiet. Miało być zuuuupełnie inaczej. Ale tak jak jest w ostateczności, też może być. 
 Zrobiliśmy około 600 km, nie było nas w domu 13 godzin. Po powrocie okazało się, że mój mąż zapomniał wyłączyć żelazko po porannym prasowaniu koszuli. CUD. Nic się nie stało... 

sweterek Cudak - hand made by Sivka
podkoszulek męski - Decathlon
portki - Vero Moda, stare dziady
buty - chyba ccc, stare dziady
okulary - Biedronka
kolczyki róże - warzywniak u mnie na wsi
bransoletka - stragan ze słowiańskim rękodziełem w Sudaku na Krymie 

środa, 12 marca 2014

Ubaw po pachy

 Szczęście to jest wtedy, kiedy ktoś rzuca ci w głowę nożyczkami, a nożyczki przelatują obok. To definicja wg mojego syna. Uważam, że trafił w samo sedno. Jeśli zaś o same nożyczki idzie, to fakt, znowu trafiły mnie "w głowę". Byłam u fryzjerki. Chodzę co trzy tygodnie. Tą razą poprosiłam bardziej krócej, żeby mieć spokój na dłużej. I mam ubaw po pachy i łańcuchy na to szczęście. 



plastikowe kolczyki łańcuchy - stare zapasy z pudełka
włóczkowy naszyjnik łańcuch - hand made by Sivka, zbliżenie tu
ramoneska - Medicine
podkoszulek - H&M
spodnie - H&M
torebka - lokalny sklep 
buty - Dr.Martens
miejscówka - taka jedna mała stacyjka kolejowa niedaleko :) 

niedziela, 9 marca 2014

Pani Kierowniczka

 Sklep Spod Lady pewnie znacie: klik. Ja też poznałam. Weszłam, zobaczyłam towar, zawołałam męża. Kupić ci? Kup. A to ty mi ten drugi. Dobra. To komplecik prosimy. Kierownictwo. Bo każdy tylko rządzić chce, a robić ni ma komu :D:D
 A tak między nami mówiąc, takie sklepy żywią się naszym sentymentalizmem. Dzięki niemu gadżety, jak żywcem wyjęte z czasów komuny, sprzedają się świetnie. A przecież z całej piramidy potrzeb są tą sztuczną. Warto się zastanowić, dlaczego jej ulegamy. Skąd ten sentyment do PRL??? Utracona młodość? Szczery zachwyt socjalistyczną ideą? A dla tych, co urodzeni w "naszych czasach" co? Fajnie o tym pogadali tu.

 Pani Kierowniczka do mnie pasuje. Zarządzanie zasobami ludzkimi to moja specjalność. Mam to na papierze. I kubku :D
 ps. Post nie jest sponsorowany, za towar zapłaciłam ze skromnych funduszy własnych :D   

piątek, 7 marca 2014

Niech mnie ręka

 Dobrze nie jest. Ale źle też nie. Przyjaciele moich wrogów są moimi wrogami. Już dawno na to wpadłam, tylko nie było okazji się podzielić. Idzie wiosna, porządeczki, w głowie i otoczeniu. Nie będę się kolegowała ze świniami. Ani wampirami. Niech mnie ręka broni. Miałam rację z trzymaniem się z daleka. Prawie nic nie jest takie, jakim się wydaje. Uśmiech nie jest wesoły, a prawda prawdziwa. Kto gada o przyjaźni, pierwszy da kopa w dupę.
 A do tego Putin, Krym, wojna polsko-ruska, raki śmaki i owaki. Mam robotę, wyrzuty sumienia, muszę udawać i wszystko znieść. Na pocieszenie syn mi mówi, że mam siłę rażącą. Ba! Tylko gdzie?

A propos: Mój sąsiad z pierwszego piętra (policjant), jest wypisz wymaluj sobowtór Putina. Ilekroć go spotykam zastanawiam się, czy o tym wie :D  
A propos wojny polsko-ruskiej, to Masłowska nagrała płytę i teledysk ją promujący. Tylko dla inteligentnych ludzi z poczuciem humoru:

     

sobota, 1 marca 2014

Hejszarawiara

 Pierwsza zwrotka: W szarych kłębach dymu umierają drzewa. Umierają rzeki, śnią się szare sny. W zwykłym szarym domu smutny szary człowiek zmienia szare smutki w szare puste dni. Refren: Hejszarawiara. Hejszarawiara. Druga zwrotka: Idą przez ulice, maszerują cienie. Otwierają bramy, nie ma już więzienia! Zbudzili się nagle, nic ich nie ostudzi! Sto tysięcy ludzi, zwykłych szarych ludzi!!! Hejszarawiara!!!  Tyle Armia: klik


 Powtórka z tej śruby rzymskiej. Spokoju mi nie daje. MUSZĘ pokazać jak fajowo wygląda z moimi ulubionymi portkami! Ostatni już raz w czapce tej zimy. I niech mi kto powie, że szarość jest nudna i smętna! Chyba ty :P
 Poza tym w kwestiach dziergalniczych powiem Wam, że... mam dość. Potrzeba mi rozprostowania paluchów i kręgosłupa. Zasiedziałam się przy tych drucikach. Dokończę tylko to, co mi aktualnie z drutów zwisa i robię przerwę. W przeciwnym razie znienawidzę całe to robótkowanie i będą nici (zamiast włóczki) z tego wszystkiego. A czeka mnie poważna dłubanina, a nawet dwie :):) Tymczasem muszę więcej czasu poświęcić ludziom, którym jestem to winna. Nie wiem jak długo wytrzymam w nicniehendmajdowaniu...


 A na bekstejdżu:


I małaszarawiara. Sezon ciupania w piłę pod blokiem uważam za otwarty. Piąty od lewej to mój małyszarywiarus: