U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

sobota, 8 lutego 2014

Ferie i owsianka

 Ferie i rewolucje kulinarne u nas w toku. Z powodów zdrowotnych (atopia syna) i dzięki radzie TEJ Izy, przeorganizowuję jadłospis. Wyeliminowanie cukru - to priorytet. Na targu kupiłam słoik prawdziwego miodu. Przekonuję syna, że owsianka jest pyszna. Przy okazji siebie też :) Do tego chlorella! Jestem otwarta na eksperymenty. I alternatwywne do medycyny konwencjonalnej specyfiki. Serwowałam już synowi mieszankę ziół wg receptury o. Klimuszki, napary z liścia laurowego, krople propolisu, maseczki z glinki przywiezionej z Krymu. Dieta, dieta, dieta ponad wszystko. Chyba.
 
 Owsianka wg Sivki: płatki owsiane np. górskie,  otręby np. żytnie, woda przegotowana, miód, owoce. Zerowy stopień trudności, kubki smakowe pobudzone, podniebienie szaleje, język mlaszcze :D    
 Przy kulinarnej okazji coś do obiadku, tzw. drugiego dania. Sałatka:
 A co robi początkujący nastolatek w czasie feryjnym w chwilach wolnych od spania? Oczywiście, siedzi "w laptopie". A ja, niedobra matka, pozwalam mu. Niech ma te swoje przyjemności. Tyle się natrudził w roku szkolnym. IV klasa to nie byle co, a on skończył półrocze z piątkami i czwórkami. Ja co prawda z tych, co powtarzają jak mantrę, że nie oceny świadczą o wiedzy i inteligencji człowieka - ale jestem dumna :) :)    
      

49 komentarzy:

  1. No proszę... ja tyż przygotowałam dziś na śniadanie owsianę według przepisu Izy, tej samej. Oczywiście polałam miodem tyle, że z kasztanów. Rewelka
    Sałata rzymska to jedna z moich ulubionych a olej lniany muszę nabyć.
    To już ferie są?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja owsianka z głowy, pomysł żeby dziecko odkwasić i przejść na konkretną dietę - od Izy. To eksperyment, modyfikowany w trakcie i dostosowany do wyników jakie obserwuję.

      Ferie na półmetku w Małopolsce. Niektórzy juz po, a inni chyba przed.

      Usuń
  2. Owsiankę jadam już od kilku lat na śniadanie. Czasem na ubogo, czyli bez dodatków, czasem z owocami. Owsianka smakuje także z suszoną żurawiną lub malinami. Życzę Twojemu synowi jak najlepszego odpoczynku podczas ferii. U nas ferie już się skończyły... Ściskam Cię mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do niedawna owsianka kojarzyła mi się, że musi być na mleku. A ja go n i e n a w i d z ę, bleee. Ale odkryłam, że na wodzie można! I się zakochuję! O malinach sobie od razu pomyślałam, jedząc! Ale na nie przyjdzie czas, kiedy się pojawią świeże. W ogóle, jest tyyyyleee możliwości :D

      Usuń
  3. Pyszny post:-) Ja używam owsiankę codziennie na drugie śniadanie przeważnie z malinami z działki rodziców, banany miód i dodaję czekolade czarną , wrzucam kilka kawałków jak gotuje owsiankę . Sałaty też uwielbiam , próbowałaś cykorię ? Też dobra i zdrowa:-) Pozdrowienia dla Ciebie i synka :-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekolada odpada :( bo szkodzi na atopię. Może kiedyś gorzką wrzucę, jak będzie miał lepszą skórę - dzięki za podpowiedź :*
      Cykoria - jak znajdę, to wypróbuję na bank (fajna nazwa :D).

      Usuń
  4. Owsianka z miodem jest całkiem smaczna:)))gratuluję ocen synowi i bardzo mądrze że mama z niego dumna:)))tak ma być i już:))))udanych ferii życzę:))Pozdrawiam serdecznie:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie to odkrywam :) :) Przekażę synowi :D

      Usuń
  5. Nie dziwię się, że jesteś dumna. Dzieciak mojej siostry ma dopiero 3 miesiące, więc za piątki i czwórki nie mogę chwalić.
    Owsianka z bananem i gruszkami też jest dobra. A sałatki muszę spróbować, bo ostatnio mnie naszło na zieleniny tego typu. Tylko pomidory dodam suszone, bo te żywe nie mają dla mnie smaku o tej porze roku.
    A teraz pójdę do kuchni, bo zrobiłam się głodna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gruszki mam! Zrobię se :D
      Ja sałatowa jestem bardzo. A suszone pomidory też czasem wrzucam. Kiedyś brałam udział w pierwszej fazie produkcji takowych, pracowałam we Włoszech przy krojeniu pomidorów pod suszenie właśnie. Strasznie śmierdzi pomieszczenie w którym one schną :D

      Usuń
  6. Witaj, widzę, że i podobne smaki mamy :) owsianka na śniadanie to standard oczywiście z owocami świeżymi lub suszonymi, czasem dodaję orzechy i migdały, podczas gotowania miękną i są super :) a olej lniany to fajny dodatek nie tylko do sałatek, miałam fazę, że jadłam kaszę gryczana z pokrojonym świeżym pomidorem i zielona pietruszką i polewałam to właśnie olejem lnianym - bardzo mi to smakowało, ale ja to mam bardzo dziwne smaki :D
    dzięki za wizytę i zapraszam :)

    http://lamodalena.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ważne, żeby nie były przetwarzane, z puszki, w zalewach (tam syrop glukozowy i inne wspomagacze.) itp. Niestety u nas orzechy i migdały odpadają, bo syn bardzo na nie uczulony, ja przy okazji też się oduczyłam je jeść. Kaszę gryczaną b. lubię, polaną oliwą i czy własnie teraz lnianym! Lubię też chleb z oliwą i troszkę soli. Takie proste dania! :)

      Usuń
  7. Ja na to drugie danie chętnie bym wpadła ....
    Owsiaka w sumie ok , ale plus owoce dla nieco za duża porcja węgli ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie jesz owoców???? Zbrodnia :D
      Dla mnie największym złem w kulinariach, jest jedzenie mięsa, trupa- po prostu. Obrzydliwość, fuj...

      Usuń
    2. Uważaj .. Ja jestem zadeklarowanym miesozercą :))

      Usuń
  8. Owsianeczka :)) lubię :))))

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja i moje dzieciaki też uwielbiamy owsiankę z takimi smakowitymi dodatkami.
    Gratuluję pilnego czwartoklasisty.
    Pozdrawiam Dorota

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam pojęcia, że owsianka jest taka popularna!

      Dziękuję:)

      Usuń
  10. Robię ustawiczne podejścia do owsianek i ciągle nie możemy się ze sobą polubić. A tak bardzo bym chciała ze względu na walory zdrowotne :) Za to sałatka pycha!!!
    a Syn niech sobie odbije laptopowo trudy roku szkolnego!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj dodać do niej coś co bardzo lubisz, może wtedy zrobi się bardziej sympatyczna i zjadliwa:):)

      Też tak właśnie twierdzę i macham ręką, na tego laptopa. :D

      Usuń
  11. Ale mi narobiłaś ochoty na taką owsiankę! <3 nieładnie ;p

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja mam kilka pytan w kwestii atopii, jesli pozwolisz.Czy Twoj syn choruje od urodzenia? Bo jesli tak, to ja radzilas sobie z jego wychowaniem, kiedy mial ok.4-5 lat? Moj maluch ma 4 lata i choruje od poczatku, i o ile jako niemowle latwiej bylo to wszystko kontrolowac, o tyle teraz przechodze koszmar. Nie mozna od niego niczego wyegzekwowac, bo sie denerwuje i zaczyna drapac. Kazde moje 'nie' konczy sie tak samo, drapaniem.Zdaje sobie sprawe, ze cwaniak wykorzystuje chorobe do swoich celow, ale jak to opanowac? Nie moge przeciez ignorowac, gdy drapie sie do krwi... A w kwestii diety, zyto i owies nie powoduja u Twego syna zaostrzenia choroby?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od urodzenia. Ten czas, o którym piszesz rozpoczął długi i trudny etap w życiu mojego dziecka, a ja nie od razu się zorientowłam, że jest tak źle. Wtedy dużo pracowałam, nie było mnie po całych dniach w domu, moje dziecko spędzało czas w przedszkolu, a potem zabierała go do siebie moja mama... Dopiero po czasie odkryłam, że jest źle traktowany w przedszkolu, odrzucany przez większość grupy. On się nigdy nie skarżył na dzieci, chyba był za mały, przyjmował wszystko jako coś naturalnego. Był przy tym normalnym wesołym dzieciakiem, bardzo towarzyskim, odważnym, więc trudno było wyłapać, że coś jest nie halo... Przypadkiem i na własne oczy się przekonałam, zaczęłąm drążyć temat, podpytywać go i mnie powaliło. Ale najgorzej było kiedy poszedł do szkoły, zetknął się ze starszymi klasami, gimnazjalistami - wyzywali go brutalnie i po chamsku i wtedy zaczął to przeżywać. Ale ja wkroczyłam do akcji, z każdej strony, łącznie ze wzmacnianiem psychiki dziecka i budowaniu jego poczucia wartości. Muszę przyznać, że teraz, już od końca drugiej klasy, całej trzeciej jest bardzo dobrze! Ale wracając do problemów z wychowaniem - ja nie miałam, on się drapał jakby obok, fakt, że jak wpadał w szał drapania, to trudno to było przerwać, wszyscyśmy sie denerwowali...Na pocieszenie powiem Ci, że im dziecko starsze, tym samo bardziej wie, że nie może sie drapać, bo sobie szkodzi - mój syn teraz potrafi to powstrzymać w 80%(sam to tak ocenia), oczywiście nie jest to łatwe, często nie obywa się bez jęków i mamrotania do siebie, ciągle są ataki nocne, kiedy go bardziej swędzi. Myślę, że najlepiej jest próbować odrwócić uwagę dziecka od tego swędzenia zaraz jak zaczyna się drapać (wiadomo, że jak się zacznie, to wciąga, coraz bardziej swędzi i coraz bardziej chce się drapać). Ja udawałam, że nie widzę tego i go zagadywałam, byle mu zająć ręce i głowę czymś innym. To cholernie trudne...
      A ten owies i zyto - jesteśmy w fazie obserwacji, zobaczymy. Na razie nic się nie dzieje. Ale fakt,że normalnego chleba prawie nie jae, od półtora roku kupuję mu chleb orkiszowy (sama taki chętniej jem). Trzymaj się i bądź wytrwała, no i smaruj synka mazidłami natłuszczającymi (o, w tym temacie też poczyniliśmy sukcesy - juz mu nie daję maści ze sterydami). Im dalej w las, tym bardziej będziesz wiedzieć jak reagować. Powodzenia i pamiętaj: nerwy do konserwy :) :)

      Usuń
    2. To straszne, co piszesz o reakcji ludzi. Widze, ze w Polsce o tej chorobie spoleczenstwo jeszcze niewiele wie. Mieszkam w Szkocji, tu swiadomosc azs jest bardzo duza, mam pelne wsparcie i zrozumienie ze strony m.in. pan w przedszkolu, ktore sa przetrenowane w postepowaniu z takimi dziecmi, moga je smarowac, a nawet podac zastrzyk adrenalinowy w razie wstrzasu. Rowniez rodzicow innych dzieci nie dziwi to, ze Leon wciaz sie drapie. Natomiast w Polsce przezylam horror, gdy na 2 tygodnie, podczas urlopu, poslalam syna do prywatnego przedszkola. Panie bez przygotowania w kwestii 1szej pomocy, nie mowiac juz o posmarowaniu drapiacego sie dziecka kremem (nieupowaznione). Dyrektor lagodnie mowiac polglowek, wyjechal z tekstem: dziecko sie drapie, inne dzieci to widza a potem mowia swoim rodzicom, potem zaczal cos o tym, ze w takim stanie zadna szkola mi dziecka nie przyjmie... Eh, szkoda gadac. Swiadomosc spoleczna tej choroby powinna byc w Polsce podniesiona, ludzie musza przestac sie bac azsu, przeciez to nie jest zarazliwe. Szkoda, ze nic sie nie robi w tym kierunku, nie ma zadnej kampanii spolecznej, tak jak np. byla w temacie autyzmu. Poprzez nieuswiadomienie spoleczenstwa nasze chore dzieci cierpia i czuja sie odrzucone.
      W kwestii diety - orkiszowy probowalismy, zaprzestalam jednak, bo wyczytalam na skladzie, ze pieczony jest na normalnej, pszenicznej mace z malym dodatkiem orkiszu. Ze zboz synowi na pewno nie szkodzi ryz i kasza gryczana, innych boje sie probowac. Co do mazidel - u nas sterydy sa na porzadku dziennym na zmiane z Protopikiem, ktory juz nie pomaga... Do tego zel do mycia i balsam z serii Cetaphil. A Twoj syn jakich masci stosuje?

      Usuń
    3. Reakcje są straszne, niewyobrażalnie. Np. Mikołaja wyzywali od zarażaczy, śmierdzieli, Indian, "idź stąd bo zarażasz" itp., już nawet nie pamiętam :( :( A panie w przedszkolu to była porażka dopiero. Smarowały w rękawiczkach i mnie obgadywały po kątach, że pewnie mi się nie chce dziecka w domu smarować, dlatego im każę w przedszkolu. A ja w domu dziecko budziłam pół godziny wcześniej, żeby go dokładnie wysmarować. Nie chciały zrozumieć (brak wiedzy, brak chęci uzupełnienia tego braku), że to wymaga częstego smarowania. Nie mówiąc o tym, żeby wyegzekwować od przedszkola przygotowania diety (szli na takie ustępstwo, że samemu można było gotowe obiady z domu dla dziecka nosić, jednocześnie płacąc normalnie za wyżywienie w przedszkolu. Może przez te ostatnie lata coś tm się poprawiło w tej kwesti, oby...). Ciemnogród, że szkoda gadać.
      Chleb orkiszowy kupuję tylko w jednej piekarni, gdzie wiem, że jest 100% orkiszu. Ale też czasem wprowadzam mu jakieś inne pieczywo. Jada coś, co mu ewidentnie szkodzi, ale ma smaka (np pizza raz na miesiąc, dwa). Smaruje się Medidermem od dłuższego czasu, do tego balsam do kąpieli z tej serii i szmpony do włosów też z apteki(ale to różnie, zmieniam, byle dla suchej skóry głowy). Ten Mediderm jest świetny, wydajny, poleciła mi znajoma pani aptekarka (mojego syna tam znają, bo jesteśmy stałymi bywalcam od lat). Litrowa butla wystarcza na 2 tygodnie. Coraz mniej tego smarowania, myślę, że dieta robi swoje. Zauważyłam, że najnajnajbardziej szkodzą mu sztuczności w żarciu - konserwanty, BARWNIKI, ulepszacze, wspomagacze. To świństwo, które wszędzie jest ładowane. Kiedyś jeszcze przez dłuższy czas smrowaliśmy się maścią cholesterolową 100 %, ale skóra się przyzwyczaiła, a syn tak urósł, że pojemnik 100gramowy, który wystarczał na początku na dwa tyg, teraz pewnie byłby zużyty po 3ech dniach. Acha, jeszcze na miejsca z ranami ma robiona maść z odrobiną hydrokortyzonu. Jak będę miała receptę nową, to mogę Ci przysłać skan ze składem.

      Usuń
    4. Nie wiem, co bym zrobila takim gnojkom! No ale znowu, to wina niedoedukowania spoleczenstwa...
      O tak, tez zauwazylam, ze barwniki i wszelka chemia synowi bardzo szkodza. Generalnie im mniej skladnikow zawiera produkt, tym lepiej dla Leona. Nawet dzem sama mu robie, z jablek. Mediderm mielismy bardzo krotko, dostalam pare saszetek tak na sprobowanie, nie zauwazylam rewelacji, ale moze za krotko smarowalam. Za to po Cetaphilu skora syna byla duzo lepiej nawilzona juz od 1go uzycia, Teraz maly jednak sie skarzy, ze go swedzi jak smaruje, wiec pewnie trzeba bedzie zmienic. Masc robiona tez mielismy,hydrokortyzonowo-cholesterolowa, byc moze to ta sama, co u Mikolaja?
      W UK wybor masci na egzeme jest niewielki,jak jest w miare dobrze to kaza smarowac Hydrokortyzonem 1proc., jak gorzej, jakims silniejszym sterydem, ale to caly czas ten sam steryd, od 4 lat. W Polsce podczas kazdej wizyty u dermatologa dostaje nowe masci. Tak samo jest z emolientami, w UK standart to Oilatum,lub Aveeno, ktore lekarz wypisuje na recepte automatycznie, jak robot, bez zastanowienia. U nas nie pomoglo.
      W kwestii diety postepuje podobnie, jak Ty, na co dzien dosc scisla i rygorystyczna, bez sztucznosci, nawet sok robie sama z marchwi i wciskam malemu jako Kubusia. Od czasu do czasu i w niewielkich ilosciach cos niedozwolonego: kawalek zoltego sera, twarozku czy czekolady. Biedne te nasze dzieci, plakac mi sie czasem chce, gdy maly w sklepie prosi o jakas slodycz, a ja musze mu odmowic.
      Przepraszam Cie, ze tak ciagne watek w komentarzach do bloga, ale tak dobrze jest podzielic sie doswiadczeniami z kims, kto przechodzi to samo, co ja...Dziekuje i pozdrawiam;)

      Usuń
    5. Te maści to miał dwie osobne, cholestrolowa wyglądała jak smalec, ale była bardzo skuteczna. A Oilatum jest za słaby, wszystkie te z rzadką płynną konsystencją sie nie sprawdzały. Mediderm jest jak krem, u nas się sprawdza i oby jak najdłużej, bo nie wiem, gdzie znajdę coś nowego tak wydajnego... Tak, biedne, bardzo. Jak widzę matki kupujące dzieciakom słodycze, to mi żal dupę ściska - ja omijam w sklepach te działy. Najgorzej ma w szkole czy gdzieś u kogoś, jak widzi jedzących to co jemu szkodzi. Poza tym, że mu ślinka cieknie i smaki na słodkie się robią (wiadomo), to "czuję się wtedy taki inny" - mówi :( Ja na to zawsze, że inność to mega zaleta, i że ostatni będą pierwszymi! Nie przepraszaj, coś Ty! Trzeba się wspierać! :) :)

      Usuń
    6. Super odpowiedz madrej mamy;)) Jak bedziesz miala nowe opakowanie masci, to chetnie poznam sklad. Pozolisz, ze w kwestii atopowych doswiadczen jeszcze sie kiedys odezwe? Wsparcie jest bardzo wazne, a tu, na obczyznie, bardzo mi go brak. Pozdrawiam Ciebie i Mikolaja;)

      Usuń
    7. Pewnie, że tak, pisz! Możesz na maila do mnie: Sylwia2008s@wp.pl . Za około 2 tyg będę szła po recepty, m.in. po tę maść, to Ci podeślę skan ze składem.

      Usuń
    8. Dzieki;) Ty tez mozesz do mnie emailowac: dominika.p8@onet.eu. Jak zaobserwuje cokolwiek, co pomaga mojemu synowi (dieta, leki, pielegnacja), to na pewno sie odezwe. A propos: ponoc kapiele w wodzie z dodatkiem nadmanganianu potasu (niewielkim) pomagaja lagodzic rany. Wyprobuje i dam znac. Pozdrawiam!

      Usuń
  13. Nie wiem, z jakiego powodu odstawienie cukru, ale banany też są na cenzurowanym - przynajmniej moja terapeutka kazała tez odstawiać.
    Tak w ogóle to owsianka super. Niestety ja młodemu moge przemycić tylko, jak ogląda bajkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo cukier jest bardzo, bardzo niezdrowy, niepotrzebny, puste kalorie. Banany mu nie szkodzą, nie jest uczulony. Ale zainteresuję się tematem.

      No, po różnych bojach żywieniowych moje dziecko zrobiło się bardzo otwarte, aż się dziwię. Działa na niego przekonanie, że to dla jego zdrowia.

      Usuń
  14. Owsianka z owocami i miód, mniam, dodaję jeszcze suszony śliwki, kroję je, żeby się nie ciągnęły... lubimy bardzo :)

    mój synek ma prawie 18 i też w laptopie buszuje, ale od jutra zaczyna próbną maturę, to niech sobie siedzi


    ściskam słonecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Suszone śliwki też u mnie występują :D

      A no pewnie :D Powodzenia mu!

      Usuń
  15. OOO Kochana to my mamy dzieci w tym samym wieku, moja córa też chodzi do IV klasy ta mała sportsmenka :) Ja uwielbiam wszelakie owoce i warzywa i dzieci też, od małego uczyłam jedzenia, wszelkich kasz, zbóż,ciemnego pieczywa, ale przyznaję owsianka odpada i dal mnie i dla nich hahha, no nie, lubię a próbowałam :) Moi w ferie też buszowali w laptopie hah:))

    Jeśli zaś chodzi o szkołę i to co się tam dzieje to temat rzeka, doskonale Cię rozumiem, przechodziłam horror jakiś czas temu, teraz jest nie lepiej :( Mój syn gimnazjalista czeka kiedy tylko skończy i wyjdzie z tej szkoły i klasy :( Wiem co to znaczy dla matki jak syn jest żle traktowany przez rówiesników, nie zależnie jaki jest tego powód, i dla niego samego co to znaczy, dzieciaki bardzo to przeżywają, mój to przychodził i szedł na podwórko rozładowac emocje, nie raz łzy mi z oczu kapały:( Nigdy bym nie przypuszczała że spotka mnie to co spotkało :(

    Trzymajcie się cieplutko !!! Jak najwięcej zdrowia dla młodego !!!Niech się nie daje i walczy o swoje :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ja troche nie mam wyjścia, coś musi jeść, więc szukam rozwiązań. Ma tyle ograniczeń... Dzxieci ą przyzwyczajone żeby jeść śmieci, jak widzę że matki małym dzieciom poduwają czipsy, to mnie cholera bierze. Sama zarzuciłam nawet okazyjne podjadanie takich. Nauczyć dzieciaki jedzenie warzyw i owoców - tak! Mój syn chrupie surową marchewkę (był czas,że go uczulała, tak samo jak surowe jabłka, docenił je bardziej przez zakaz jedzenia), paprykę, rzepkę, kalarepę. Tylko do brukselki i szpinaku nie mogę go (i mężą) przekonać (ale i tak przemycam :D).

      Szkoła, nauczyciele, rodzice - tak, to temat rzeka. Ja wojowałam, przez trzy lata byłam często obecna w szkole, znała mnie dyrekcja i pani pedagog. Udzielałam się w radzie rodziców. W tym roku odpuściłam - zmieniła się wychowawczyni, na lepszą, bardziej "za dziećmi" i to ma duży wpływ na klasę, na ich stosunki między sobą. No i też dzieci podrosły, postarzały się, mądrzeją :):):) Ale chora jestem jak mam iść na zebranie klasowe, stosunki z różnymi rodzicami też mam napięte - niektórym trudno przyjąć że ich dzieci coś powiedziały lub zrobiły złego i odbijają piłeczkę. I wooojna :D Też ryczałam nie raz, z bezsilności i niedowierzania, że się dzieje to co się dzieje. A teraz mam wyrobioną opinię i staram się trzymać nerwy na wodzy. Jak się kiedyś spotkamy, to se pogadamy :D A mój syn pewnie by chętnie pograł z Twoją córką, bo on zapalony gracz i w nogę i w rękę i w kosza.

      Usuń
    2. Druga częsc TO Ja, jakbym siebie słyszała, identycznie :)) Masz rację 100%
      Oczywiście jak musi to musi i niech szama tą owsianę !!!:))

      OOO to dopiero by rozgrywki były :)
      Uścisk Kochana !!!Widzę że wiele mamy wspólnego :) Mój syn 15 od 3 roku życia chorował na alergię asmatyczną, też nie było łatwo, szpitale, leki wziewne, mało ruchu, bo przy większym wysiłku się dusił, długoletnie leczenie i też czasami wątpilismy, ale można powiedziec że wyszedł z tego, Pani doktor tak poprowadziła leczenie, że teraz odwiedzamy ją bardzo rzadko, a swego czasu co miesiąc !
      Trzymam kciuki za młodego ! DA RADĘ :*

      Usuń
    3. O, widzisz! Mojemu synowi cały czas astma depta po piętach, czasem potrzebny jest wziew, bieg ma słabszy, na basenie też nie jest najszybszy, ale za to w piłki daje radę(on jest niezły taktyk, nadawałby się na trenera:D) A powiedz mi, do jakiego lekarza specjalisty chodzicie z tą astmą. Bo moja lekarka rodzinna odsyła do alergologa - wystarczy taki? Czy jakiś pulmunolog lepszy??? :* ")

      Usuń
  16. Mogę powiedzieć, że coś wiem o takim życiu. Mój syn w pewnym zakresie jest niepełnosprawny od urodzenia. Nie dotyczy to diety ale swoje przeszliśmy. Lekarze, akceptacja w szkole, nauka, Jezu to był jeden wielki koszmar, ale nauczyliśmy się żyć z tą niepełnosprawnością. Kosztowało to masę wyrzeczeń i czasem łez. Najbardziej jednak wkurza mnie to, że wszyscy dużo gadają o pomocy, o możliwościach jaki roztaczają dla dzieci z problemami zdrowotnymi, a jak przyjdzie co do czego to każą ci się pocałować w d... , może nie dosłownie ale ja to tak odbieram. Jak sam człowiek nie wydepcze i nie załatwi i nie krzyknie, to nic nie będzie miał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nietolerancja, brak emapti - tak to wygląda w praktyce w naszym społeczeństwie. I faktycznie, wiele się gada pięknych okrągłych słówek, szczytne cele i idee, a jak przychodzi co do czego, to człowiek(rodzic) wali głową w mur i ręce opadają z bezsiły. No, ale te siły trzeba jednak znaleźć w sobie i żyć normalnie, fajnie, z uśmiechem. Da się :) :) Co nas nie zabije, to nas wzmocni. Gorzkoprawdziwe.

      Usuń
  17. Wiele się teraz mówi o niekorzystnym wpływie na zdrowie glutenu. Może dieta bezglutenowa dobrze by Twojemu synowi zrobiła? Bardzo polecam przepisy z blogu Zdrowa kuchnia Sowy. Mnie ona przekonuje, choć z lenistwa nie stosuję.
    Wiem, że choroby skórne są wyjątkowo stresujące i oporne na leczenie... A matce szczególnie trudno jest pogodzić się z tym, że jej dziecko cierpi. Gdy moja córka w wieku przedszkolnym wciąż chorowała i lekarka straszyła mnie, że jeszcze chwilę i skończy się astmą (a sama mam astmę więc doskonale wiem co to za choroba), to nawet do homeopaty z nią jeździłam, choć przecież nie wierzę w homeopatię... Sama, jako dziecko, przeszłam najróżniejsze, czasem zupełnie dziwaczne terapie, bo rodzice za wszelką cenę chcieli mi jakoś pomóc.
    Życzę Wam niewyczerpanych pokładów siły. A owsianka z miodem na pewno krzepi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy nie stwierdzono uczulenia na gluten, a ponoć komuś kto nie jest uczulony, nie można go całkiem eliminować z diety. Dzięki za cynk o blogu, zajrzę! :) :) Astma depta mojemu synowi po piętach, ale broni się.

      Usuń
  18. U mnie ferie się skończyły, Ty zaczynasz, bawcie się dobrze...jedzonko smakowite...pozdrawiam cieplutko...niech się broni, da radę....mój wnuk ma kłopoty z krtanią, przez to nie był na zielonych koloniach/jak dostaje ataku to się dusi a jest to zawsze w nocy/....

    OdpowiedzUsuń
  19. U nas ferie w toku, dzieci mają ponad połowę za sobą. No, broni się, całe swoje życie, łatwo nie ma. Mój syn też nie był na zielonej szkole, ani w żadnej kilkudniowej wycieczce nie chce brać udziału, chociaż go namawiam.... To może też alergia być, miał testy, badania?

    OdpowiedzUsuń
  20. Sivka, po zdjęciach widzę, choć może źle widzę, że owsianka nie jest gotowana? Źle widzę?
    Bo gotowana powinna być i to min. 20 minut.
    Trzymaj tak dalej, będzie good:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat ta jest zalana gorącą ugotowaną wodą i pęczniejąca pod przykryciem długo (w miarę). Ja jak ja, oby młody dał radę to wszystko zdzierżyć. Obawiam się, że kuchnia szkolna obiadowa popsuje szyki, zobaczymy...

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza.