U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

piątek, 2 sierpnia 2013

Byle nie byle co

   Zanim się ustatkowałam i zaczęłam wieść żywot matkiżonygospodyni, zadawałam się z dziwnymi ludźmi. Ostatnio spotkałam B. Razem ze swoim chłopakiem (czy 35, 40-latków można jeszcze nazywać chłopakami/dziewczynami? Konkubent straszy!) wynieśli się na Roztocze, kupili chałupę, sadzą rośliny i chcą rolnikować. Do tej pory wiedli koczowniczy tryb życia, od lat się przemieszczając. 
O innych też dochodzą mnie słuchy, że robią różne ciekawe rzeczy, żyjąc wg swoich reguł, niespiesznie odnajdują swoją drogę. W przeciwieństwie do tych, którzy od dwudziestu lat nie wyszli z knajpy.  
 Mieć trochę szczęścia, trochę rozumu i  wyczuć ten moment, w którym już można podejmować ważne decyzje. Byle nie iść byle gdzie, z byle kim, nie wiedzieć po co :)
Uwaga!  
 Rozwiązanie konkursu z poprzedniego odcinka!!!
Te literki, to....
 MAKARON 
...który wylądował w zupie brokułowej :D

Serdeczne dzięki wszystkim uczestniczkom konkursu, które usilnie starały się odgadnąć :* :)

49 komentarzy:

  1. O żesz Ty! Takie to było łatwe! Makaron! Spryciula... Ja się nigdy nie buntowałam i ustatkowałam przykładnie w wieku lat 25. Właśnie dotarła do mnie straszna prawda - cholerna ze mnie była/jest szablonowa nudziara ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najtrudniej wpaść na nałatwiejsze rozwiązania (kuuurde, pojechałam jak filozof) :))

      Usuń
  2. No nie makaron, nie domyśliłam się, a też taki zdarza mi się kupować ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, bo ja tak to pokazałam, że faktycznie można było mieć problem z rozpoznaniem :)))

      Usuń
  3. No tak, każdy wybiera swoją drogę... czasem niestety jest to knajpa lub niekończące się opowieści przy śmietniku z butelką piwa... A zmieniając temat, ale super z tym makaronem. Bomba! Fajny ten zestaw wakacyjny, bardzo ładnie wyglądasz na 1 zdjęciu. Czy torba to Twoje rękodzieło? Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :):)
      Torbę kupiłam wiele lat temu w Neapolu. Rok temu zmieniłam jej uszy.

      Usuń
  4. Różnie nas ten los rozgania i traktuje.

    Mi najbardziej jest żal, gdy odwiedzam mamę, a tam pod moim rodzinnym blokiem widzę coraz bardziej staczających się kolegów z dzieciństwa. Nie przyjaciół, ot zwykłych kumpli, z którymi grało się w zbijaka, łaziło na dziorgi czy przypalało pierwszego papierosa.
    Po okresie, który można nazwać młodym gniewnym, część owszem znalazła pracę, pożeniła się, ustatkowała.
    A część coraz smętniej podpiera blokowe klatki, o coraz to wcześniejszym 'świcie' racząc się coraz tańszym trunkiem...

    Ale przysmuciłam, nooo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, mi też żal. Codziennie widuję np dawnego znajomego(tzn cały czas jesteśmy na cześć i rozmawiamy, pod warunkiem, że on jest na tyle trzeźwy, że poznaje kogokolwiek). Najbardziej żal, kiedy wiem, że ten ktoś miał niesamowity potencjał intelektualny i świetne warunki na start. A tu dupa i wrak człowieka. No, chyba że oni sa szczęśliwi na tym swoim dnie...

      Usuń
  5. Fajne takie ziemskie, naturalne klimaty:)
    Czasem też chciałabym żyć bliżej natury i zgodnie z nią, a potem sobie przypominam, że robaków nie lubię i na ogół jednak doceniam wygodę kanapy.... Choć wciąż nie mam całkowitej pewności, czy rzeczywiście żyję wg swoich reguł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli nie uwiera nic (albo mało) i nie czuje się potrzeby zmian, to chyba dobrze jest tu gdzie się jest?:)

      Usuń
  6. ja na mojego konkubenta mówię - p.o męża /pełniący obowiązki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosia, skasowałaś bloga? Szkoda, bo miałaś zawsze mnóstwo ciekawych zdobyczy do pokazania :)

      Usuń
    2. hahaha:))) Dobre z tym p.o. męża!
      Właśnie, Gosia, gdzie Twój ciuchowy blog??????

      Usuń
  7. wow! w zyciu bym nie zgadla! nie wiedzialam o isteniu takiego! gdzie go mozna kupic? gdzie to bywa? fajny sposob i na nauke i niebanalny obiad!

    OdpowiedzUsuń
  8. ja wciaz szukam swojej drogi i żaden tam Głos Przeznaczenia się nie odzywa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może się odzwywa, ale nie chcesz go słuchać? :)

      Usuń
  9. a tu czlowiek wkroczyl w wiek dojrzaly badz co badz i wciaz nic

    OdpowiedzUsuń
  10. Różnie drogi wybieramy albo tak się układa, czasami z naszej winy jest źle a czasami nie...
    Młodość ma swoje prawa, trzeba się wyszaleć i dobrze, żeby się jednak ustatkować.
    Twój strój wakacyjny świetny, spodnie super...pozdrawiam...nie wpadłabym na to, że to makaron, zupa wygląda pysznie, lubie brokuły...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie chcę upraszczać, ale większość kłopotów mamy na własne życzenie. Tak myślę, tak widzę, tak doświadczyłam :) :)

      Usuń
  11. Królowo Tła, jesteś właścicielką jednego z najciekawszych blogów ze wszystkich na świecie! Serio. Tak mnie naszło.

    I narobiłaś mi apetytu na zupę brokułową.

    Na nudy chyba nie narzekasz, co? Zwiedzacie sobie nasz piękny kraj, pokazujesz synowi mnóstwo ciekawych miejsc. To nie byle co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi komplementa strzeliłaś :D Dziękuję Ci!:* Coż no - staram się, ciągle jeszcze :D


      Nudy? Nie narzekam na nudy, ale zwiedzania kraju to już dawno nie praktykowałam:( Siedzę na swoim zadupiu, czekając na wakacyjny szalony wypad, który ciągle się opóźnia(jak zwykle). Mój mąż ciężko pracuje 7 dni w tygodniu od świtu do zmierzchu, prawie się nie widujemy, ja też cały czas do dyspozycji pracowej(choć biuruję w domu). Dziecko śpi pół dnia, a drugie pół ciupie w piłkę. Za to jestem w pędzie twórczym włóczkowym - taaaakie ślicznoty produkuję, że sama sobie zazdroszczę:D :D :D

      Usuń
  12. super zestaw, blisko natury jak ja to mówię ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam takie historie o wyprowadzce na wieś, pewnie dlatego, że sama o takiej marzę. Jestem właśnie w trakcie czytania zbioru reportaży o takich ludziach ("Miastowi. Slow food i aronia losu" - świetna, polecam:). Ale o ironio, właśnie jesteśmy w trakcie remontowania mieszkania w samym centrum Wro.. ale pięć czy dziesięć lat i trzeba będzie o tym wiejskim marzeniu w praktycznych aspektach pomyśleć.

    P.S.1 Ważne jest być młodym duchem więc "Chłopak" jest jak najbardziej na miejscu;) zwłaszcza, że Tyś młoda wciąż. Konkubent brzmi jak z kronik kryminalnych!
    P.S.2 Bombowy ten makaron!
    P.S.3 Piękna tunika:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też marzyła mi się chatka, ale przyciśnięci przez czas i okoliczności życiowe, musieliśmy brać, co "dają". Czyli blok, ale na zadupiu :D

      Dzięki za P.S.1 :*

      Usuń
  14. cudnie wyglądasz Siveczko!!
    makaron literki,no faktycznie:))))
    ja kupowałam swojego czasu w zwierzaczki:)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czasem dorastamy do poważnych decyzji a i tak podejmujemy złe:Czytając Twojego bloga czuję że Twoja decyzja była dobra:)))śliczna tunika:)))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  16. Po latach ciekawie popatrzec jak sie ludziom ulozylo. Jest pare osobnikow, ktorzy mnie zaskoczyli bardzo milo a sa i tacy, ktorzy poszli w zupelnie inna strone choc nie tak sie zapowiadalo. Jest tez pare przyjazni i te sa najlepsze, bo wtedy nie obchodzilo nikogo kim jestes i co masz tylko lubili cie i juz. Sivko smakowicie ten makaron wyglada w zupce, chyba sie wporosze na obiadek.

    OdpowiedzUsuń
  17. ale ładnie :) taki ekologiczno-safari look :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Życie nas często zaskakuje.Gdy spotykamy kogoś po latach lub słyszymy to czy owo o innych. Często robimy wielkie oczy i nie dowierzamy...
    Jeśli chodzi o zagadkę, nawet nie próbowałam odgadnąć. Wiedziałam, że rozwiązanie będzie niebanalne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To działa w dwie strony, na szczęście - tyleż upadków, ile spektakularnych wzlotów :) :)

      Usuń
  19. Wpadłam przypadkiem/nieprzypadkiem, makaron mnie rozbawił, a tunika to len? Miło czytać, pozdrawiam syna, być matką synów to wyzwanie, coś o tym wiem, bo sama mam trzech^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo miłe odwiedziny :) :)
      Tunika - len (ciągle pognieciona).
      Trzech muszkieterów???? Wow!

      Usuń
  20. Lubię tu zaglądać, bo mnie ta szarość uspokaja i zawsze jakaś zieloność wpadnie w oko

    super

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No popatrz, a moje dziecko twierdzi, że ma matkę nerwuskę :D

      Usuń
  21. życiowe wybory bywają bardzo trudne, a ścieżki kręte...
    decyzje dotyczące zmian wymagają sporej odwagi, czasem więc łatwiej pozostać w znanym bagienku niż spróbować wyjść na suchy ląd
    jak zwykle wyglądasz świetnie! len + drewniane koraliki - cudowne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale bagno ma to do siebie, że coraz bardziej wciąga, aż całkiem wchłonie...
      Najtrudniejszy pierwszy krok.
      Dzięki :*

      Usuń
  22. Stylizacja rewelacja ! Jak ja lubię takie lniane , grunchowo - hipisowskie klimaty !!! Dla mnie jak milion dolarów !
    Tekst .... Oj mnie tez ostatnio na podobne refleksje nachodzi .... I rozliczenia , samej siebie z marzeń i planów !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie rozliczaj, żyj!
      Dzięki za ten milion :D

      Usuń
  23. że makaron? Wariacie Ty! czy Ktoś w ogóle zgadł?!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza.