U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

poniedziałek, 29 lipca 2013

No to z głowy

 A jeszcze bardziej z aktualnej zawartości lodówki i innych kuchennych miejscówek. Zaczynijmy od tego, że potrzebne są pomidory. Pachnące, z krzaka, od sprawdzonej Pani Straganiarki. I kalarepa. I cukinia od Pana z Targu - na mój widok od razu idzie do worka z cukiniami :D Nać piertruszki, jogurt naturalny, przyprawy: pieprz cytrynowy, odrobina soli, tymianek, lubczyk, kurkuma, papryka słodka.
 Kalarepę dla efektu wizualnego (oczy jedzą pierwsze) kroimy w słupki i układamy razem z poćwiartowanymi pomidorami. Wcześniej kroimy cukinię w talarki, opruszamy lekko przyprawami i odstawiamy, żeby za przeproszeniem, puściły się soki.
Kroimy drobno nać pietruszki i posypujemy obficie (ach ten zapach!) warzywa.
Następnie czas na cukinię - z obu stron podsmażamy delikatnie na oliwie bądź oleju i dodajemy.
 Polewamy jogurtem, przyprawiamy i danie gotowe. Można zajadać z gotowaną kukurydzą w kolbach, albo młodymi ziemniakami gotowanymi w skórkach i obsmażanych. Smacznego:)
  Letnią porą o wiele chętniej spędzam czas w kuchni. Bo warzywa, bo owoce. Można poszaleć. Krojenie mnie relaksuje... Mam tu radio ustawione na Trójkę. Czasem zdradzam z Antyradiem, albo innymi, które przyciągną ciekawym dźwiękiem. Zdradzałabym częściej, ale sprzęt radiowy jest przedpotopowy i gubi fale, łajza :D Zatem podśpiewuję, podryguję i przypominam sobie jak to drzewiej bywało, gdy na koncerty jeździłam i pogowałam w dzikim tłumie!
 Obowiązki nie muszą być nudne i nużące, a ja już tak mam, że wszystko co MUSZĘ, zamieniam  w BARDZO CHCĘ :)

Aby słowu stało się zadość:
Festiwal w Jarocinie 1992 r :)
Przystanek Woodstock, Żary 1999 r. :) :) 

36 komentarzy:

  1. Ja się tyyyyyyle osłuchałam o przygodach na takich koncertach, że brakło mi odwagi, by wziąć udział;) W trepach i sukieneczce wyglądasz genialnie!
    Warzywa i owoce w najróżniejszych konfiguracjach stanowią moje ulubione jedzenie. Plus sery. Mogłabym się nimi żywić na okrągło. Bardzo fajny przepis, podpowiem mężowi, bo to jemu przysługują u nas kuchenne obowiązki:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się tyyyle osłuchałam, że tym bardziej chciałam pojechać, jeszcze w latach '80. Ale mnie mama nie chciała puścić :D Z resztą, jak się w końcu wyrwałam, to w tajemnicy i zakłamaniu :D

      Usuń
  2. Kuchnia to miłe miejsce, u mnie w domu wiele imprez w kuchni się zaczynało i w kuchni kończyło:D No i Trójka już od dziesięciu lat leci.
    Szalona dziewczyno! Pewnie świetnie się wspomina takie festiwalowe szaleństwa:) Ja ten etap przegapiłam, kiedy chciałam jechać to za młoda byłam i rodzice skutecznie mnie zniechęcali, a jak już mogłam jechać to preferencje muzyczne mi się zmieniły:p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wspomnienia są różne, w zależności, z kim jeździłam... :):) Do Jarocina jeżdziłam pierwszą połowę lat '90 i już wtedy mówiło się, że to komercha. Woodstocki zaliczyłam 3, ale to już nie było to samo. Robiłam się coraz starsza i bardziej cyniczna. Ale za to zawsze w towarzystwie, które gwarantowało mocne przeżycia :D

      Usuń
  3. Ja pier..lę, nic się nie zmieniłaś. Wyglądałaś obłędnie i bardzo hm, stosownie na ten festiwal :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaa, nic :D
      Tak wyglądałam, jak na codzień w owych czasach:)

      Usuń
  4. Ja Cię kręcę, jakie foty z Jarocina i Woodstocku! Ja na Jarocinie byłam tylko raz - po reaktywacji. Z pewnością się nie umywa.
    Kocham kukurydzę i mogłabym jeść codziennie, a Trójki nie zdradzam nigdy! Fanatyczka ze mnie;)
    Ruda Frela

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już w latach '90, ci co jeżdzili wcześniej, mówili, że to nie to samo :) Ale ja mam sentyment do Jarocka wielki :)

      Usuń
  5. W gustach muzycznych to byś się z moim mężem dogadała, bo ja taka bardziej wyciszona :-) Ciekawe, które z Was lepiej trząchałoby łbem :-D I nie kuś takim jadłem, bo mi się nawet pomidora umyć nie chce w taki upał, a co dopiero gotować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje gusty muzyczne oscylują w różnych klimatach:)

      Usuń
  6. Świetnie ta potrawa wygląda ;) spróbuję

    zapraszam: http://youbeefashion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż mnie nakręciłaś i poszukałam swoich zdjęć z Woodstocku:), jakie to były kolorowe dla mnie czasy:).
    Pozostaje mi wierzyć, że pojadę jeszcze kiedyś, np jak mnie za kilkanascie lat nastoletni syn zabierze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja też chcę się kiedyś z synem wybrać:)

      Usuń
  8. Twoje danie super, mam cukinie więc może jutro z młodymi ziemniaczkami ale co powie mój M. on mięsożerny ha!ha! a na takim festiwalu nigdy nie byłam...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje chłopaki też mięsożerne. Możesz danie przygotować zgodnie z gustami domowników, nie ma przeciwwskazań, wszelkie innwencje twórcze w kuchni wskazane :D

      Usuń
  9. OOO Kurczę Sivka, no mega odstrzał:)Nigdy nie byłam na takiej imprezie, no i żałuję :)))
    A krojenie też mnie uspokaja, w ogóle prace domowe, gdy mam doła, chwytam szmatkę i wycieram wszystko jak leci...hahah, lub idę do kuchni !:)
    Pyszne danie zaserwowałaś ...wszystko to co lubię, wypróbuję na pewno !:)
    Uściski :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie nie Twoje klimaty to były, nie żałuj :)

      Sprzątanie dobre na wkur...nie, fakt :D

      Usuń
  10. a ja odwrotnie: im lepsza aura za oknem, im cieplej, sloneczniej, pogodniej i jasniej tym mniej chce mi sie w kuchni przebywac i pichcic. Jak nastaja chlody i ciemnica-wtedy jakos wiecej mnie tam ciagnie po rozgrzewki wszelakie. W sezonie letnim jestem monofagiem:chce mi sie jesc lekko, szybko, owocowo-warzywnie. Ale niestety miesozercy w domu i swoj glos w temacie maja i miesiwa sie domagaja. trojka jakos sie mocno skomercjalizowala w ciagu dnia i tez wowczas raczej przerzucam na inne stacje, czesto te niekomercyjne, bez reklam i wiadomosci do pol godziny..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, każdemu w duszy inaczej gra. I w kuchni :D A to danie jest lekkie i szybkie w miarę. U mnie tylko ja nie jem mięsa, ale i moi mięsożercy chętnie jedzą bezmięsne potrawy od czasu do czasu.

      Usuń
  11. mniam,mniam.....
    ale pychotki!
    a moje pomidory lada dzień będą czerwone :)))
    na Jarocin i Woodstock nikt by mnie wołami nie wyciągnął:)) ja tak bardziej na paniusię się kreowałam w 1992 :) zresztą w ciąży byłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, ja się w paiusię przemieniłam jakieś 10 lat temu, na chwilę, też w okolicach ciążowych. To chyba te hormony tak działają na człowieka :)))

      Usuń
  12. Danie wygląda smakowicie:))o tej porze w kuni jest kolorowo i pachnąco:)))kuchnia to moje ulubione miejsce w domu,i nie chodzi tylko o gotowanie:)))zwyczajnie lubię w niej przebywać:)))fajne zdjęcia:)))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie - pachnąco! Uwielbiam wąchać pomidory :)))
      Uściski!

      Usuń
  13. Zaskoczylas mnie tymi zdjeciami. Patrze i przygladam sie tej pieknej dlugowlosej blondynie. Kurcze ty to zawsze laska jestes, krotkie wlosy dlugie poprostu piekna kobieta we wszystkim ci dobrze szczesciara :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Przyjmuję ten komplement z uśmiechem i radością :D :) :*

      Usuń
  14. W Jarocinie nie byłam, ale parę innych koncertów zaliczyłam... nie mam zdjęć niestety, ale kiedyś może pokażę zdjęcie, jak wyglądałam w czasach studenckim, moje dzieci nie potrafią uwierzyć, że kiedyś tak wyglądałam... W sobotę mamy zapowiedzianych gości, więc wypróbuję przepis, lubię eksperymentować w kuchni. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pokaż, pokaż, koniecznie! Ja chętnie pooglądam; uwielbiam takie wycieczki w przeszłość! Mój syn też robi taaaakie oczy na niektóre moje dawne wizerunki obfocone :))

      Usuń
  15. Nigdy nie byłam na takiej imprezie, a szkoda...
    Danie wygląda smakowicie:)
    Pozdrawiam:)))

    OdpowiedzUsuń
  16. tak mnie zatkało, że aż wyskoczyłam z butów...jesteś farciarą, bo byłaś w Jarocinie...wow zdjęcia punków są odlotowe!
    Co za glany widzę?
    Nie no, super dziewczyna z klimatem, to mi się podoba.

    Sałatkę koniecznie wypróbuję ze smażoną cukinią i kalarepą-musi być ciekawa w smaku...No to, dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taaak, jestem farciarą, nie tylko z tego powodu :D

      W glanach chodziłam przez plus minus dekadę. Drugą dekadę już nie chodzę. Ale mam ochotę na powrót do dawnych obuwniczych upodobań. Z okazji 40-ki :))

      Usuń
  17. Mam przegrzany mózg. Chciałam napisać ładny komentarz, ale jedyne, o czym pomyślałam, to zagadnienie bez sensu: Dlaczego sałatka nie pisze się przez "d"? SałaDka, bo wymienia się na pomiDor. Cukinie lubię w każdej postaci, toteż jestem zaintrygowana, postaram się spróbować.
    W 1999 byłam na pierwszym poważnym koncercie w moim życiu. Co prawda nie jakiś Woodstock, ale wtedy się zaczęło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na pierwszym swoim byłam dokładnie 10 lat wcześniej, w 1989, na Rawie Blues. To dopiero były emocje :D

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza. Tym, którzy tylko tu zaglądają, zachęcam: odezwijcie się ;) :)