U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

środa, 3 lipca 2013

Kolega z wojska

 Każdy ma takiego kumpla, z którym konie kradł, bimber pił i na manowce chodził. Ja z moim mogę się lata nie widzieć, aż nagle pojawia się impuls i jest działanie, czyli spotkanie! Ostatnia nasza przerwa w widzeniu się wynosiła dwa lata. Ale nic to, kiedyś było pięć! Poznałyśmy się jako nastolatki, spędziły dłuższy okres czasu na intensywnym kumpelstwo-przyjaźnieniu jako dwudziestokilkulatki, a w dorosłości wyrywamy się czasem ze swoich światów, żeby pogadać :D Nie każda stara przyjaźń rdzewieje. Miejsce akcji: Katowice i Chorzów.  

  

14 komentarzy:

  1. Oj tak, prawda, też tak mam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja nierdzewiejaca przyjaźń datuje się okresu prenatalnego . Jej mama uczyła moją mamę w technikum. Ba ... Jej mama zataiła ciążę mojej mamy ,żeby ta mogła zdać maturę . Mieszkałyśmy w tym samym bloku , razem chodziłyśmy do przedszkola i podstawówki . Liceum i studia wybrałyśmy kompletnie inne, ale zawsze zapraszałyśmy się do naszych światów . Mimo zmian adresów zawsze mamy z sobą kontakt , czasem co kilka lat ... Ale czas nie ma znaczenia. Nawet planując wyjazd do Pl , ja zmieniam plany ,żeby złapać ją przed jej urlopem i spędzić noc na pogaduchach ....
    Jej tez moja starsza córka zawdzięcza imię ;) Alicja ......
    Tak są przyjaźnie których czas się nie ima ......
    No i właśnie do Katowic jadę na te nocne pogaduchy !
    Pozdrawiam Cie serdecznie !!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrawiam twojego kumpla z wojska. hehhe, Fajny z niej gość! Zyczę wam dalszej owocnej przyjaźni na długie lata, gdyż o przyjaźnie trzeba dbać.

    Ciekawa jestem, kiedy ja się zobaczę z moją kumpelą, bo ostatnio tylko na telefonie, za daleko mamy do siebie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jestem wlasnie w trakcie takiego kilkuletniego niewidzenia mojego kumpla z wojska, a raczej z przedszkola, szkoly, wakacji, studiow, itd..... Strasznie tesknie:((( Najgorsze jest to, ze w najblizszym czasie nie zanosi sie na spotkanie,a ja wciaz czekam na okazje (cud raczej jakis):(
    Buziaki. ANka

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jestem inna, nie mam kumpla z dawnych lat, wszystkie moje "przyjaciółki" były fałszywe, pewnie źle je dobierałam, albo idealnie nadawałam się na przydupasa i węszyły to we mnie.
    Teraz mam kumpla od serca jednego ( chyba wciąż mam), mogłabym mieć więcej, ale nie potrafię już tak pielęgnować ludzkich serc, jak kiedyś...

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak kolorowo :) fajnie, że masz taką przyjaźć

    takie piknięcie zazdrości poczułam, ale to pozytywny aspekt uczucia

    OdpowiedzUsuń
  7. Nad przyjaźnią trzeba się natrudzić. Żebym kogoś nazwała przyjacielem, lata i wydarzenia wspólne muszą minąć, a i to nie wystarczy niekiedy. Jestem bardzo wymagająca w tym temacie. Mogę policzyć na palcach jednej ręki osoby, które nazwę przyjacielem. I to po odcięciu połowy paców... Nie lubię powierzchowności, łatwości z jaką rzuca się słowem "przyjaźń" na prawo i lewo. Ciągle okazuje się, że mam rację nie ufając zanadto ludziom. Nie rzucam się z euforią na nowe znajomości. Wiem, że co miałam dostać od ludzi w tym temacie, dostałam i to bardzo ważny "pakunek". Spełniłam się :) Lubię sobie z ludźmi pogadać, pobyć, powygłupiać się i podyskutować - ale od dekady moim największym przyjacielem i koleżanką jest mój mąż:D Ważniejszą rolą jest też matkowanie. Udało się zachować tę perełkę jedyną i dobrze mi z tym (to jak kontakt z sobą dawną). Inne się wykruszyły, drogi się rozeszły, pozmieniały priorytety, przerwały brutalnie. Do żadnej z minionych przyjaźni nie mam żalu, że minęły. Żyję z przeświadczeniem, że - jak pisze Sapkowski - "Gdy zamykają się jedne drzwi, otwierają się następne".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektóre przyjaźnie nie mają szans przetrwać nawet przy najlepszej woli, zwłaszcza te z wczesnej młodości, kiedy drogi się rozchodzą. Fajnie, że Tobie udało się tą "perełkę" zachować:)

      Usuń
  8. Oooo w Parku byłyście Siveczko!!
    Następnym razem daj znać,chętnie z Wami pomoczę nogi ;DDD
    ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiedziałam, że tu trafimy!

      Nie mów, że mieszkasz w Chorzowie!???! :O

      Usuń
  9. Suuper zdjęcia :)) Naprawdę dobrze jest mieć takiego kogoś... :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Oczywiście że nie rdzewieje,tylko od czasu do czasu trzeba naoliwić:))))fantastyczne są takie spotkania:)))Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  11. Kumpel z wojska, okolica swojska :). Znaczy - moja okolica :D.
    Tak się zaczęłam zastanawiać, czy i ja mam "kumpla z wojska" z lat młodzieńczych :). Chyba nie, aczkolwiek mam dwie bliskie koleżanki z czasów podstawówki i LO, z którymi mogę się nie spotykać miesiącami, a potem siadamy i jest o czym gadać.
    U mnie "wojsko" zaczęło się po studiach :D.

    OdpowiedzUsuń
  12. ech, Rzeczpospolita Babska góra! też mam takie przyjaźnie. Możemy się "sto lat" nie widzieć, a wciąż mamy sobie tak wiele do powiedzenia, sny ze sobą i telepatycznie się wzywamy, widząc się rzadziej niż zaćmienia słońca. Na szczęscie w erze multimediów, można jak się chce blyskawicznie znalezć sie po drugiej stronie linii

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza. Tym, którzy tylko tu zaglądają, zachęcam: odezwijcie się ;) :)