U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży. Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

środa, 31 lipca 2013

Matki też mają wakacje. Konkurs na SYNA :D

 Na półmetku wakacji mojego Syna stwierdzam co następuje: ja też mam wakacje! I odpoczywam od coporannych próźb-gróźb-szantaży: WSTAAAAAWAAAJ!!! JUŻ SIÓÓÓÓDMAAA! Pozwalam mu spać do południa. W tym czasie zdążę ogarnąć mieszkaniowy bałagan, pójść po zakupy, zrobić obiad i popracować, jeśli trzeba :) Niech śpi, od września czeka go IV klasa, a to już nie taka bułka z masłem. Pobudki to nasz jedyny zgrzyt w temacie szkoły. Mam zdolne dziecko :) Szybko i ze zrozumieniem przyswaja wiedzę, ma łeb do matmy. Przeczytałam, że 10-latek to najmilsze stworzenie na Ziemi. Korzystam póki mogę :D     
A teraz konkurs! 
Kto powie, z czego zrobiony jest "SYN"? 
Założę się, że nikt nie zgadnie. Ne ma sensu szykować nagrody :D   
Rozwiązanie w następnym odcinku :D   

poniedziałek, 29 lipca 2013

No to z głowy

 A jeszcze bardziej z aktualnej zawartości lodówki i innych kuchennych miejscówek. Zaczynijmy od tego, że potrzebne są pomidory. Pachnące, z krzaka, od sprawdzonej Pani Straganiarki. I kalarepa. I cukinia od Pana z Targu - na mój widok od razu idzie do worka z cukiniami :D Nać piertruszki, jogurt naturalny, przyprawy: pieprz cytrynowy, odrobina soli, tymianek, lubczyk, kurkuma, papryka słodka.
 Kalarepę dla efektu wizualnego (oczy jedzą pierwsze) kroimy w słupki i układamy razem z poćwiartowanymi pomidorami. Wcześniej kroimy cukinię w talarki, opruszamy lekko przyprawami i odstawiamy, żeby za przeproszeniem, puściły się soki.
Kroimy drobno nać pietruszki i posypujemy obficie (ach ten zapach!) warzywa.
Następnie czas na cukinię - z obu stron podsmażamy delikatnie na oliwie bądź oleju i dodajemy.
 Polewamy jogurtem, przyprawiamy i danie gotowe. Można zajadać z gotowaną kukurydzą w kolbach, albo młodymi ziemniakami gotowanymi w skórkach i obsmażanych. Smacznego:)
  Letnią porą o wiele chętniej spędzam czas w kuchni. Bo warzywa, bo owoce. Można poszaleć. Krojenie mnie relaksuje... Mam tu radio ustawione na Trójkę. Czasem zdradzam z Antyradiem, albo innymi, które przyciągną ciekawym dźwiękiem. Zdradzałabym częściej, ale sprzęt radiowy jest przedpotopowy i gubi fale, łajza :D Zatem podśpiewuję, podryguję i przypominam sobie jak to drzewiej bywało, gdy na koncerty jeździłam i pogowałam w dzikim tłumie!
 Obowiązki nie muszą być nudne i nużące, a ja już tak mam, że wszystko co MUSZĘ, zamieniam  w BARDZO CHCĘ :)

Aby słowu stało się zadość:
Festiwal w Jarocinie 1992 r :)
Przystanek Woodstock, Żary 1999 r. :) :) 

czwartek, 25 lipca 2013

Psychologia, gust i szał

 Podobno u innych najbardziej drażnią nas te cechy, które głęboko skrywamy w sobie. Ja najbardziej nie lubię... Dużo tego. Ale jak się przyznam, to już nie będzie psychologia :)
 Szybki rzut okiem...
...i można pozować :)
Zbliżenie na zgraną kolorystykę... 
...i można iść, skąd się przyszło...

 Tak sobie chodząc po wirtualnym świecie, trafiam czasem w fajne miejsca. Odkryłam ten blog i odleciałam! Nie znaczy to, że zacznę kopiować styl i odgapię fryzurę, czy cokolwiek w tym temacie. Nędzne byłoby to i wbrew zasadam :)
 Pani przpomina mi trochę Vivienne Westwood. Lubię takie wyrazistości! Na własny użytek nazywam to GUSTOWNYM SZALEŃSTWEM.   
  

poniedziałek, 22 lipca 2013

Domatorszczyzna

 Lubię surowo, spontanicznie, z byle czego, dodając kolor. Drewno z plastikiem i glinę. Słomę i wiklinę też. Bez beżu się nie obchodzę. I dostałam szpulkę! Obdarowana cieszyłam się jak dziecko i wywołałam komentarze, że niektórym to niewiele potrzeba do szczęścia. Fakt :) Trochę balkonu, kuchni, parapetów itp. Wiadomość z ostatniej chwili - szpulka została stoliczkiem przy łóżku :)


piątek, 19 lipca 2013

Morski stWOREK

 Morski stWOREK - koleżanka zamówiła. Dno zrobiłam podwójne, żeby było sztywniej, szydełkując dodatkowe kółko (zielone) i doszywając je wewnątrz. Kolory i fason ustalałam na odległość i pisemnie (bo koleżanka na obczyźnie), co zawsze jest trochę ryzykowne. Na etapie zdjęciowym wydała wstępną opinię, że stWOREK jest piękny :D
 Skorzystałam z okazji i dostroiłam się tematycznie strojem i okolicą. Czyli zabawa w kolory i prezentacja sandałków z najpopularniejszego dyskontu w kraju nad Wisłą i miejscowości nad Przemszą klik.  
bluzka - sh (kilkuletnia)
spodnie - sh (zeszłoletnie)
sandały - Biedrona
stWOREK - szydełkowała Sivka

sobota, 13 lipca 2013

Argentyńskie tango

 Brat mojej prababki ze strony matki mojego ojca :D podobno był niezłym ladaco. Miał na imię Antek i w okresie dwudziestolecia międzywojennego, na fali popularności emigracji, wypłynął za chlebem (albo by uciec przed samym sobą) do Argentyny. Przez jakiś czas przychodziły od niego kartki pocztowe, ale potem wszelki ślad zaginął, wybuchła wojna... Od dłuższego czasu rozmyślam i kombinuję, jak się dowiedzieć o jego losach. Prawie jak znak z nieba odczytałam program na TVP HISTORIA o polskich emigrantach w Argentynie z tamtego okresu. Po wejściu na ląd i okazaniu odpowiednich dokumentów (o stanie zdrowia, niekaralności i odpowiednim wieku) dostawali pozwolenie na prace, przydział ziemi, domek i sztuki zwierzyny hodowlanej, jechali głęboko w kraj, tam gdzie puszcza... Karczowali ją i zakładali osady, które po dziś dzień są... klik
 Uzmysłowiłam sobie całkiem niedawno, że przodkowie, to nie tylko matka, babka i pradziadek, ale to szeroko rozrośnięte wieloma gałęziami drzewo, którego konary są mocne i trwalsze niż by się zdawało. Że geny to poważna sprawa i wytłumaczenie własnych zachowań, cech charakteru, rysów twarzy, kształtu sylwetki etc etc... może się kryć w dawnych dziejach i dalekich krajach...
 Może gdzieś tam, hen w dalekich stronach mam pociotków, prakuzynki (jak zwał, tak zwał). Więc ktokowlwiek widział, ktokolwiek wie....

 Po kimś się ma to zamiłowanie do podróży (maleńkich i większych), awaturnicze skłonności i zamiłowanie do przygód! Pewna część mojej bliskiej rodziny przebywa od wielu lat na emigracji w USA, a i ja kiedyś starałam się o pozwolenie na pobyt, łącznie z braniem udziału w losowaniu Zielonej Karty. Był też czas, że mieszkałam i pracowałam za granicą - ale traktowałam to przelotnie, jako doświadczenie i przygodę :)
 A teraz o sukience: Zajrzałam do miejscowego sh. Raz na pół roku (czas tak szybko pędzi) wpadam sprawdzić, czy jeszcze działa i za każdym razem wypadam z łupem, który mię powala! Idealny rozmiar i cena, wymarzony fason i spoko kolory! 
   Dobrałam dodatki w kolorze kości słoniowej:  
 Słoń znajduje się TU

środa, 10 lipca 2013

Halo z Hali

 Wybraliśmy się na rodzinny spacerek Doliną Kościeliską kilk. Synuś nie zdawał sobie sprawy, jakie mamy niecne plany i został poinformowany dopiero po opuszczeniu parkingu, gdzie zostało auto. Tym samym oszczędzilismy sobie wysłuchania sporej dawki marudzenia. Został postawiony przed faktem dokonanym i musiał iść. Kierunek: Hala Ornak KLIK, ok 7 km w jedną stronę w malowniczych okolicznościach tatrzańskiej przyrody. Zdarzyło mi się przed kilkunastu laty w Schronisku PTTK klik na Hali Ornak spędzić dwa Sylwestry :D :D Obiecywałam sobie, że przejdę się kiedyś tą traską latem. No i się ziściło. Trasa łatwiusia, w sam raz dla rodzin z dziećmi (tymi w wózkach też) i tych, którzy lubią góry, ale mają lęk wysokości.  
 Ubraliśmy się na ten  s p a c e r e k  jak ostatnie łachudry, w zwykłe podkoszulki i dresy (ja w dresową  kieckę obciachaną nożyczkami). Bo pokazów mody na szlaku to ja nie zdzierżę! :)  
Świętoszkowy bonus: 
 :D :D

sobota, 6 lipca 2013

Podejrzana

"Zawsze czuję się podejrzana. Żeby to jakoś zrównoważyć, przybieram wyprostowaną postawę i unoszę ramiona. Teraz wiem, co ludzie myślą, mówiąc, by "trzymać głowę wysoko". Czasami jestem zdziwiona, jak wiele można osiągnąć usztywniając jedynie sylwetkę. Gdy fizycznie wyglądam dumnie, to towarzyszące mi uczucie przerażenia nieco maleje."
Lionel Shriver "Musimy porozmawiać o Kevinie"

 Zrobiłam sweterek. Wymyśliłam, narysowałam, sruuu po włóczkę i do drucików! Miałam przerwę w dzierganiu większych form, ale już zaczynam wracać. W tym się specjalizuję: rękaw 3/4, nieco "nadmuchany", nietypowy ściągacz wzorkiem nieściągaczowym, niegrzeczny dekolt. Chętnie sprzedam w dobre ręce :) Jeśli ktoś chciałby zamówić w innym kolorze - służę robotą. Ale fason zawsze będzie "mój".    
pierścionek - z guzika
kolczyki - kiosk z warzywami w mojej miejscowości :D
spodnie - H&M
szpile - obuwniczy w mojej miejscowości 
sweterek - hand made by Sivka