U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. Większość postów na tym blogu, powinna być opatrzona klauzulą TRAKTOWAĆ Z PRZYMRÓŻENIEM OKA ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

środa, 27 lutego 2013

Siwa

  Siwawymieniana przez Helmolda z Bozowa bogini Słowian połabskich. 
Opisując najwyższe bóstwa obodrzyckie, niemiecki kronikarz wymienia prócz Prowego i Radegasta boginię imieniem Siwa, określając tę trójkę mianem bóstw "najpierwszych i najstarszych". Imię bóstwa próbuje tłumaczyć się jako Żywia, Żywa.
  Do posłuchania KLIK.  "Jestem Słowianinem"...           

 Mam duże wątpliwości, czy jeszcze powinnam tu bywać. Coraz mniej mi się podoba to, co się wyprawia. Coraz mniej ciuchów przypada mi do gustu. Coraz rzadziej chce mi się zabierać głos w wirtualnej przestrzeni publicznej. Myśl o zbliżającej wiośnie napawa mnie trwogą - z powodów ubraniowych. Co ja na siebie będę zakładać??? Bo prawie nic mnie nie kręci. Prawie nie bywam w sklepach. Niedobrze mi na myśl o zakupach. Niedługo w mojej miejscowości będzie organizowany SWAP - nie wybieram się.

 A co poza tym? Wczoraj byłam w Płocku, dzisiaj mam katar. Robię kolejną sukienkę. Chyba ostatnią przed przerwą, którą - czuję - muszę sobie zafundować. Od września non stop coś dziergam. Bolą mnie paluchy i kręgosłup. No. To idę :)   

43 komentarze:

  1. Oj czuję wiosenne przesilenie u tak fantastycznej blogerki,która zawsze ma świetne poczucie humoru:)))moim zdaniem nie masz się co martwić wiosennymi ciuchami masz wyjątkowy styl,dzisiejsza sukienka a może tunika w każdym razie jest piękna:)))Za kilka dni przejdzie katar będziesz miała smartfona i wszystko wróci do normy :)))mam nadzieję:)))Pozdrawiam i zdrowia życzę:))))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zawsze, Reniu, nie zawsze. Dzięki za takie pozytywne słowa :)

      Usuń
  2. oj, oj, oj...Proszę mi się tu zbierać do kupy, tzn. w całość, i nigdzie nie migrować! I schować ten wisielczo - pesymistyczny humor gdzieś pod jakiegoś krzaka! A pozatym - mam podobne przemyślenia - i co do wirtualnego bytowania, odwiedzania, i co do ubraniowego niebytu. Dziś wprawdzie byłam w kilku sklepach, nawet mi się coś udało kupić - ale wyszłam tylko zmęczona i zniesmaczona, i jeszcze bardziej utwierdzona w przekonaniu, że kupno nowej maszyny to jest strzał w dziesiątkę. A jeśli chodzi o szycie i pamiętną spódniczkę - jeśli masz materiał to koszty szycia (typu zamek, nici, prund;) ) wyszłyby tak ze trzy dychy - to po dobrej znajomości. Co do szczegółów to daj znać na maila: ma.closette@gmail.com :-))

    OdpowiedzUsuń
  3. Renia ma racje, przesilenie wiosenne dopadło nam Sivke. Zaświeci słonko, zaćwiergolą ptaszki wszystko wróci do normy. A dzisiejsze zdjęcie jest mega. Te twoje dzierganki są cudowne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może przesilenie, a może stan naturalny... A ptaszki już świergolą, tyle ,że ja mam fobię ptasią - nie cierpię tych stworzeń :D Dzięki Anula za dobre słowo :*

      Usuń
  4. Też zwalam wszystko na wiosenne przesilenie - które i mnie chyba dopadło, zwłaszcza dzisiaj..
    Taka ciekawa osobowość jak Twoja, nie może zamilknąć w blogosferze. Choć czasami odpoczynek dobrze robi, byle nie za długo :)
    ps. a co z Twoją sukienką - zaakceptowali ją w tym sklepie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak miło... :)

      Jeszcze nie wiem. Dostałam odpowiedź, że mam czekać....To czekam... :)

      Usuń
  5. o najpierwsza i najstarsza z bóstw :) znów stworzyłaś piękną wełnianą tunikę, jak dla mnie jesteś mistrzynią dziergania, ale jeśli tylko "przerobiłaś się" nieco to odłóż druty na czas jakiś, złap oddech, a świat nabierze barw :) też miewam takie przesilenia, wtedy igły i nitki chowam głęboko do szuflady i po krótszym lub dłuższym czasie, z nową siłą wracam do tego co lubię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiem, zmęczenie materiału - jak to mówią. W moim przypadku odpoczynek może trwać parę lat:)) Jeszcze dziergam, póki co... :)

      Usuń
  6. Imię Twoje to Żywa więc , jak minie Ci "przesilenie" to ożyjesz, katar przejdzie a co na siebie włożyć? Przecież Ty masz swoje pięknie wydziergane sukienki, dzisiejsza cudna, od dziergania możesz zrobić przerwę, przyjdzie ochota to wrócisz, ja też mam mdłości na myśl o zakupach, nigdzie nie chodzę, to nie znaczy, że mi się lada dzień nie zmieni...pozdrawiam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, tak bywa, przesilenia i te sprawy...Póki co, katar zmienił się w regularne przeziębienie, które zwaliło mnie z nóg :)

      Usuń
  7. Fajna ciekawostka, nie słyszałam o tej bogini. A najciekawsze, że imię Siwa brzmi identycznie w sanskrycie. Hinduski Siwa też jest jednym z trzech najwyższych bóstw, utożsamiany ze śmiercią, ale i z życiem, odrodzeniem. Nie sądzę, żeby to był przypadek.
    Co do blogowania, rozumiem Cię doskonale, bo czuje się podobnie. Też był u mnie swap ostatnio i też nie poszłam, nie kupiłam nic na wyprzedażach, nie chce mi sie mysleć, co włozyć. Ale nie strasz, że znikniesz ;) Bardzo lubie Twoje krótkie, treściwe wpisy i dziergane cudeńka.
    zyczę Tobie (i wszystkim, wliczając siebie) wiosennego odrodzenia, niech Siwa będzie z nami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z pewnością nie przypadek z tymi Siwymi.

      Dzięki za miły komentarz, ze słowami zrozumienia. :)

      Usuń
  8. Świetna sukienka, jak zwykle:) To jest dokładnie to, co mnie się podoba, w takich rzeczach mogłabym chodzić na okrągło. Dlatego po zimie też przeżywam chwile trwogi, w co ja się będę ubierać, ale na szczęście po pierwszym szoku człowiek się szybko przestawia. Letnie, ażurowe sukienki też dają niezłe pole do popisu (sama jeszcze się nie popisywałam, ale podglądam na blogach, kupuję gazetki, to wiem;)), a paluchy się przyzwyczają... Gorzej z kręgosłupem... Ale i na kręgosłup, wierzę, znajdziesz sposób:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie ja też (pierwsze zdanie)! Ażurkowe cośtam robiłam już ostatniego lata. Ale... nie wiem, czy mi się będzie chciało takich teraz. Sie zobaczy :)Kręgosłup...byle sposobem nie okazały się zastrzyki, jak ze 3 lata temu,brrr...

      Usuń
  9. O nie, ja sie nie zgadzam. Jeden z nielicznych blogow z wlasnymi pomyslami. Bedziemy czekac cierpliwie na kolejne posty i nowe dziela.
    Linn

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dziękuję! Miód na moje serce, czytać takie komentarze :D

      Usuń
  10. Sivucha, Ty mnie nie strasz, że znikniesz!
    Protestuję! Pójdę pod pałac prezydencki, czy gdzie to potrzeba i sztandar wywieszę. Ba sama ten sztandar wydziergam na znak protestu:).

    PS. A kciuki pomogły? Przyjęli?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie straszę, tak tylko głośno myślę:D Potrzeba mi jakiejś zmiany blogowej chyba...

      Ciągle czekam na odpowiedź, czy tak, czy nie. Na razie nadali numer sprawie:D

      Usuń
  11. modowa menopauza?ejze, chyba troche na to za wczesnie-mi tez sie malo ostatnio podoba i jestem bardzo wybredna w tym temacie;)kombinuje jak sie tu pozbywac zgromadzonego wczesniej nadmiaru

    OdpowiedzUsuń
  12. Nic na siłę. Czasami trzeba spędzić pół roku w drechach, żeby odpocząć (sprawdziłam osobiście). Zmienić powietrze i zrobić coś zupełnie innego (albo nie zrobić niczego).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na siłę nic. Ale tak całkiem nic, to ja nie chcę. Chcę coś, tylko nie wiem co. Ale będę wiedziała! :D

      Usuń
  13. Wiesz co się z tobą dzieje? Albo odczuwasz przesilenie wiosenne, albo przechodzisz na minimalizm. Innego wytłumaczenia nie widzę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tylko nie minimalizm!!! Skręca mi flaki jak słyszę to słowo. Cholernie modne się stało...

      Usuń
    2. Tego się zawsze obawiałam: że minimalizm stanie się trendi i już ie będę się mogła nim polansować ;>

      Usuń
  14. Ach Bóstwo z Ciebie i masz do tego boskie rajtki (co już wiesz). Bóstwa tak mają, że im się czasem nic nie chce;)
    Na poważnie, też tak czasem mam. Najgorsze jest to, że zatracam chęć walki o mojego bloga, który ewidentnie nie wypalił. Bardziej mam ochotę zabierać głos u kogoś niż mówić sama od siebie. Czuję że się starzeję, brzydnę, mam wałki nadwagowe i worki pod oczami, zdjęcia coraz bardziej mnie irytują, najchętniej fotografowałabym się odwrócona plecami, albo głową spuszczoną na dół. Brakuje mi miasta, inspiracji, ludzi, miejsc, mieszkam na peryferiach, otoczona domami wątpliwej urody i dzikimi łąkami, po których biegają sarny, lisy a od niedawna stado dzików. Czuję że każdy jest ode mnie lepszy, czuję że nie mam środków do realizacji własnych pomysłów, że to co robię ciągle wychodzi średnio, że mój mózg cofa się do tyłu głowy i nie chce mu się już myśleć...Co rano tupię nogą, że będzie lepiej, a wieczorem idę spać z poczuciem porażki osobistej, bo życie wkoło nawet się udaje, ale wątpię czy jest w tym jakakolwiek moja zasługa...ale się wypociłam, może mi choroba ducha przejdzie, Bóstwo Ty moje (?)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O cholera! No tak, to nieeee... To nie są fajne klimaty i ja od nich uciekam. Z sobą czuję się bardzo dobrze. Może za bardzo....????

      Usuń
  15. Przesilenie? Piękna sukienka, piękna!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli przesilenie, to ok. Bo potem już tylko słońce :D
      Dzięki :)

      Usuń
  16. Masz watpliwosci? Przemysl jeszcze raz co dla Ciebie wazne. Nie chce Ci sie gadac, komentowac? Pomilcz troche. Nie lubisz chodzic na zakupy? Nie chodz, przeciez masz w szafie mnostwo fajnych ciuchow. Nie podobaja Ci sie "modne" ubrania? Nos niemodne. Albo oryginalne czyli wlasnoreczne. Jestes zmeczona dzierganiem? Odpocznij chwile.
    A przede wszystkim wylecz katar, zrob masaz obolalych paluchow i polez na twardym - podobno pomaga na bol zmeczonego kregoslupa;) Zdrowie najwazniejsze.
    Najpierwsi i Zywi nie znikaja ot tak. Musisz wiec byc. Soba. I z nami.
    Pozdrawiam. Anka

    OdpowiedzUsuń
  17. wierze,że masz przesilenie blogowe
    jak dla mnie moda jest głupia jak but z lewej nogi :)i tak trzeba ją brać :)
    aczkolwiek jak sobie pomyslę,że właśnie wybierają nowego króla pedofili w watykanie....to tez jest głupie jak but-a wszyscy się podniecają :)
    więc myslę-sprawiajmy sobie przyjemności i tyle,wyciskajmy życie jak cytrynę:)
    cóż innego zostało :)
    poza tym- ładna kiecka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym papieżem...nie mogę patrzeć na ten cyrk :(

      Poza tym też masz rację :)

      Usuń
  18. nawet nie gadaj, że przestaniesz tu bywać!!! nie ma takiej drugiej Sivuchy!!! i nie będzie!
    a pomysłów na ciuchy na pewno Ci nie zabraknie...co widać na fotce:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bywać bywam, ale coraz mniej mi się chce odzywać.

      Pomysły się nie kończą, aczkolwiek sukienka z tego zdjęcia już była - więc powtarzam się :D

      Usuń
  19. No to idź, ale wróć zaniedługo. Innej opcji nie dopuszczam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idę. Zawracam, cofam się. A ja bym tak chciała wbiec! :D

      Usuń
  20. Ja się nie zgadzam! Nawet jeśli ubrankowego światka masz dosyć to bardzo proszę nie przestawaj bywać na blogowych salonach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kathy, gdzież mnie na salony? Jak ja rudery odwiedzam, albo ruiny jakieś :))

      Usuń
  21. No i fajnie, zebrały sie baby i wyżaliły, teraz iść, odpocząć i wracać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie odwieczne prawo baby :D :D

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie, pooglądanie i za każde słowo komentarza.