U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół.
Matka, żona, człowiek.
Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica.
sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży.
Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami, ciuchowo tym bardziej ;)
Mieszkanka Jury.

Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

wtorek, 29 stycznia 2013

Grubo

 Nie wiem, co widzą Wasze oczy i jaka sieć skojarzeń oplata Wasze zwoje mózgowe, ale powiem Wam, że ja to się muszę GRUBO ubrać, żeby mi dupa nie zmarzła. Zastanówcie się 6 razy, zanim założycie grube zimowe rajtuzy :D
 Tośmy się pośmiali, a teraz mam grubszą sprawę. Będę uprawiała nepotyzm. Wychwalała Krewnych i Pokrewne Dusze. Najpierw Mamę. Za ten ciepły, choć wcale nie gruby sweter. Ma dziewczyna w rękach talent! Sobie zrobiła taki sam, tyle, że z długim rękawem. Ale nie chciała zapozować (kwestia czasu, a schudnie... oj, pardon, zmięknie :D)      

 Poniżej prace Syna, kiedy jeszcze chodził na zajęcia z ceramiki. To była, jak się okazało, chwilowa fascynacja, ale jestem dumna z jego dzieł i zagracam nimi nieliczne meble w mieszkaniu. W oczekiwaniu na nową półkę...Gruba nie będzie. Raczej chuderlaczek:D


  

piątek, 25 stycznia 2013

Na końcu języka. I świata


 Dziwne są te słowa, gdy stawiam je w rzędzie.
 Szyk przesądzi, czy tam będę, czy mnie w nich nie będzie. 
 Odgadł zagadkę bytu ten, co gębą tak rusza, że gęba się porusza, a wyraża się dusza.
 Jedne się zgubią słowa, wprost do serca wpadną, inne uchem wejdą i chyłkiem tyłkiem wypadną.
 Są słowa, co je chłopaczyna na murze maluje, że policja jest brzydka,
 a Ala w siusiaka całuje. 
 A chłopak to wąż jest, tak się słowem obejdzie, że przyjdzie, ślicznie powie,
 po czym dojdzie i odejdzie.
 Zbieram słowa jak kamienie i ciskam je wysoko,
 jak mam kaprys tymi słowy podbić Bogu oko.
 Rzeknie kto: "Oczy ci wydrapie boś jest skurwysynem"
 to wciąż nie potrafię poprosić by zamienił słowo z czynem. 
 Odgadł zagadkę bytu ten co gębą tak rusza,
 że  gęba się porusza, a wyraża się dusza.  


 Lao Che "Na końcu języka"
do posłuchania
 czapka - hand made z zeszłej zimy  TU i TU 
 płaszcz - zeszłozimowy,     TU
 sweter - Vero Moda, outlet   TU  
 dżinsy - Vero Moda, outlet    TU  i   TU
 buty - Jennifer&Jennifer; CCC
 torba - rocznik 1990                                                                 
 naszyjnik - lata '90

   Mam specyficzny architektoniczno- budowlany gust. Moje dziecko od dawna wie, że mama lubi niewypasione, małe domki. Bez kiczu, plastiku i udziwnień. Wycackania i wymuskania. Nie lubię! Do mieszkania (na końcu świata) chciałabym coś takiego (zdjęcie pochodzi stąd)

 A propos - mojemu dziecku kończą się ferie. Spędził je na spaniu do południa, stawianiu domów w Minecrafcie i pisaniu dyktand. I kilkudniowym pobycie u Dziadostwa, w czasie którego jego pokój zyskał drzwi i świeżo pomalowane ściany! Wow, po półtorarocznym przekonywaniu męża, że to konieczne, wykonano!  

poniedziałek, 21 stycznia 2013

Romb. Wzór na pole.

 Albo na dwór. W zależności od regionu Polski, który zamieszkujemy. Ja mam bliżej do Krakowa, to na pole :D WyROMBałam sweterek ze sprutych gałganów. Ale, jak ktoś zna oryginalny wzór na pole rombu, to proszę bardzo!     
 
   Z tyłu swetra wrobiłam trochę mniejsze romby, niż z przodu: 

czapa - vintage
sweter - hand made
podkoszulek - H&M
spódnica - Hennes, sh
rajtki - Biedronka
getry - ?
buty - Jennifer&Jennifer; CCC

   Przyszłość rysuje się w określony sposób i jest kontynuacją przeszłości, a ja to ta z lewej ( kto korzysta z fb, zapewne zna ten rysunek):
  Aktualnie jestem na finiszu małego remontu i w ponadpołowie robienia czerwonej sukienki, którą będę chciała "puścić w świat". Mam też pomysł na kolejną (dwie!) i nie mogę się doczekać, kiedy zacznę/skończę. I mam tremę! I jestem podniecona :P  



czwartek, 17 stycznia 2013

Chude i łyse


 Chude i łyse lata '90. To była specyficzna dekada. Najpierw byłam bardzo zbuntowana:DEZERTER.
Przez długi czas pogrążona w marazmie: GARDENIA. A od połowy bardzo wyluzowana: APTEKA. 
 

   Fot 1 poniżej Kraków, rok 1996 albo 97. Z bardzo twórczą znajomą (w kapeluszu). Wymyślała swoje ubrania przerabiając, szyjąc (nawet buty), dziergając i tkając. Wyróżniała się. Nie przejmowała opiniami. Teraz ma troje dzieci, wybudowała dom w górach, otworzyła zakład krawiecki. Tyle wiem od Kolegi Fejsa. Ze znajomymi z dawnych czasów mam kontakt sporadyczny. Ale pamiętamy o sobie... 
 
  

  

niedziela, 13 stycznia 2013

Hosadyna

 To spódnica uszyta przez moją mamę lata temu (dla siebie), niedawno na moje potrzeby skrócona. Ponad to, że przypomina kopkę siana, to kojarzy mi się ze strojami ludowymi. Muzykanci, grajcie klik !  
      

 Zdjęcie z lat '70. Wieś kielecka. Dożynki. To pogańskie święto. Siwy Łebek lubił jazdy wozem zaprzęgniętym w konie. Pęd, tętent kopyt, świst powietrza, powiew wiatru. Prawie, jak na motocyklu :D                   

  
Oj, szerokim gościńcem,
Oj, jedzie wóz za wozem,
 Jak mi cię nie dadzą, hosadyna
Oj, popłynę se morzem! 

środa, 9 stycznia 2013

Słowotok

  Państwo nie chcą tego słuchać, a ja naprawdę nie chcę tego opowiadać. Rok zaczyna mi się dziwnie. PAŁEREM. Być może, że powodem jest 13-ka "w tytule". A wg numerologi 6-ka. A ja jestem 6-ką... Ten rok jest też szczególny z innego matematycznego powodu. Zrobi ze mnie 40-latkę, a moje małżeństwo będzie świętować 10-lecie. I zaczynam głośno nazywać, że staję się odludkiem. Po analizie życiorysu dochodzę do wniosku, że mentalnym pustelnikiem jestem od zawsze. (Nie do uwierzenia dla niektórych ludzi. Jak i to, że najlepiej się mam w milczeniu.)


 Złamałam obcas w ulubionych jasnych butach więc zmuszona byłam (yhy yhy..) do dokonania nieplanowanego zakupu obuwia zimowego. Mają bieżnik jakiego brak niejednym zimowym oponom samochodowym :D I dobrą przyczepność. (No, ja też. Jak się do czegoś przyczepię...) 


sobota, 5 stycznia 2013

Wyższy poziom

 Odczuwam coraz wyższy poziom żenady "pozując" do blogowych zdjęć. Ludzie, którzy widzą kobietę w średnim wieku, wbijającą w chaszcze, albo ustawiającą się do aparatu przy byle jakich murach, MUSZĄ pukać się w czoło! Tym razem centralnie przed sobą mam Dom Opieki. I robię dobrą minę do złej gry. A po zakończeniu "sesji" zwykle wołam: spierdalamy!


 Wniosek podsumowujący:  Chyba tylko poziom adrenaliny wydzielanej w tak stresujących okolicznościach (bywa, że przyrody) trzyma mnie jeszcze przy tym szaleństwie :D

 Powtórka z sukienki, jak widać. Lubię, kiedy do szarości zalewa mnie żółć :D

 I tak się zastanawiam...Bo mnie to dręczy... Jak wyceniać te sukienki? Dokonałam obliczeń matematycznych. 14 dni x około 8 h (tyle zajęło mi zrobienie tej konkretnie) = 112. Skoro np na budowie robotnik za godzinę pracy dostaje ok 10-12 zł, to 112 x 10zł = 1120zł. Na tyle powinnam wycenić sukienkę? Plus włóczka! Oczywiście, nie ośmielę się tyle żądać, nie jestem żadnym Jemiołem, ani innym Kupiszem. Jetem Nikim Takim :D Nie chciałabym jednak zaniżać wartości. Pomysł autorski, wykonanie własne. Jak sądzicie? Jaką wartość ma taka sukienka?
ps. Moja sąsiadka stwierdziła, że za "robociznę" to AŻ 50 zł....

czwartek, 3 stycznia 2013

Ma być miło. W sukience.

 Swoje ciało umieszczam w sukience. Wkładam nogi, piersi i ręce. Ale głowę zostawiam na stole. Bo bez głowy na miasto iść wolę. Nikt nie będzie wiedział, kim jestem. Tylko sukienka mnie zdradzi szelestem. Czesław Śpiewa

  Typ taki jak ja ma tak, że zimą woli w sukience. Jestem samowystarczalna w tym temacie. Samodziergalna. Przypasowały mi rękawy 3/4 i takie robię w swoich sukienkach. Nie dlatego, że nie potrafię długich, albo że nie wystarcza włóczki :P

 Wywłóczkuję jeszcze 10 tych sukienek i zrobię pokaz mody. Przyjdziecie???? :D
 

A teraz  MA BYĆ MIŁO! klikamy!