U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół.
Matka, żona, człowiek.
Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica.
sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży.
Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami, ciuchowo tym bardziej ;)
Mieszkanka Jury.

Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

czwartek, 29 listopada 2012

Rozwiąż mnie

 Tematyka konkursu była budowlano-ceglana i zahaczała nagrodą o beret, toteż takim zdjęciem Was witam. Sivusia w beretce i sweterku maminej roboty, ledżinsach i sznurowanych botkach. Lata 70'.  

 
 A teraz przejdźmy do konkretów, czyli do rozwiązania:D Dziękuję wszystkim, którym chciało się wziąć udział! Lubię Was :D Z wyłonieniem zwycięzcy nie miałam żadnego problemu. Wiem, mówi się, że to takie trudne i JURY się nabiedziło, zanim podjęło ostateczną decyzję. Moje JURY zadziałało szybko, na zasadzie pierwszego wrażenia! I oto, ta da dam, ogłaszam wobec i wszem, że ZWYCIĘŻCZYNIĄ KONKURSU została Ania z bloga http://wposzukiwaniuzaginionegostylu.blogspot.ch/. W uzasadnieniu powiem, że trafiła idealnie w wyczucie JURY, które kocha zabawy słowem! Słowem polskim - dodam, co też było istotne przy wyłanianiu. Burza oklasków i beret dla Zwyciężczyni!

 Oficjalny tytuł zdjęcia: 
 (OB)DRAPACZ (CH)MURÓW    


środa, 28 listopada 2012

Są w kropeczki

  Z Biedroneczki :D Nowe paputki to dostatecznie dobry powód do posta? Jeśli nie, to jest jeszcze inny...
 Zdaje się, że mijają 3 lata od pierwszego posta U Sivuchy. Google świętuje razem ze mną... każąc mi płacić za dalsze dodawanie zdjęć. No tak. Można się było tego spodziewać. Mają mnie dość :D


 




PS. Jutro rozwiązanie konkursu z poprzedniego posta. Gdyby jeszcze ktoś coś, to szanse są :D  

czwartek, 22 listopada 2012

Antenka i konkurs

 Do beretu z antenką pasuje gruby robotnik w kufajce i walonkach. Ale nie pociągnęłam tematu:D Za to ciągnę temat torebki. Czuję się zdeterminowana jej kolorystyką. Mam przeświadczenie, że nie mogę nie zakładać do niej ciuchów w kolorze żółtym i granatowym. A nie mam ich wiele! Co robić, co robić, pytam?!?!?! :D 
 KONKURS:
 Mam pomysła. Ogłaszam KONKURS. Kto wymyśli najbardziej adekwatny tytuł dla ostatniego zdjęcia, ten wygra... BERET :D  Specjalnie wydziergany - w kolorze granatowym, albo żółtym :D Na propozycje czekam przez tydzień (do 29.XI.) w komentarzach. Proszę o podanie też swoich adresów mailowych. 
 To mój pierwszy (spontaniczny!) konkurs, proszę więc o wyrozumiałość - zwłaszcza, jeśli idzie o ubogość stawki. Ale nie stoi za mną żaden wypasiony (w kufajce i walonkach) sponsor:P  
 W jury zasiądą: Sivka, jej poczucie estetyki słowa i  humoru.


 Zabójczy żart jako dawka muzycznego chłodu TU.       

piątek, 16 listopada 2012

Zemsta

 Zemsta słodka jest. Mnie nie smakuje. Wolę czekoladę, choćby gorzką. Ale bywa, że wyjścia nie ma. Trza się mścić. Najlepiej na zimno. Na zimno proponuję też porządną wełnianą czapkę! Kolejna z moich drutowanych dziergańców + komin, który karierę zaczynał jako spódnica TU Kto wie, jak skończy... 


  A z zemstą lepiej uważać, bo może wyjść komedia. I to dopiero jest dramat :D Dlaczego ja tak o tej zemście zagajam? Że niby mam ochotę, albo powód? Mam! I to duży! Historyczno - literacko - wycieczkowy. Miałam okazję przejechać się (250 km w jedną stronę) do zamku Kamieniec w Odrzykoniu na podkarpaciu, gdzie jest mur graniczny, będący powodem sporu, opisanego przez Fredrę w "Zemście". Wysoko trzeba wjechać i się wspiąć, by się "zemścić".


Zemsta na potomku za zszargane nerwy :D Jednocześnie sposób na bezstresowe rodzicielstwo :D
  
Chałupki łelkam tu:  




sobota, 10 listopada 2012

Na kreskę i w drogę

 Można w knajpie wziąć piwo na kreskę. Można i torebkę. Ale już nie w knajpie. Chyba, że przez pomyłkę. Cudzą :D Poszłam do sklepu po bananową włóczkę na komin, a wyszłam z bananem na twarzy. I na torebce :D  Komin, od czasu zrobienia zdjęć, zdążyłam przerobić na węższy. Ludowa kapotka była tu, a beret tu. A co oprócz tego robiłam przez ostatni tydzień? Podróżowałam!


 A to za sprawą innego zakupu, jakim jest książka Doroty Warakomskiej pt "Droga 66". Ledwo o niej usłyszałam, a już ją chciałam! Ledwo przeczytałam kilka stron, a już ją uwielbiłam! Takie podróżowanie, taki ogląd rzeczywistości, takie reporterskie pisanie! Bardzo chcę przebyć legendarną Route 66! Dokładnie tak jak pani Dorota, która "odwiedza kultowe bary, stare hotele i zapadłe wioski" (jak streszczono na obwolucie). Ponieważ sama mieszkam na tzw prowincji, najbardziej pociągają mnie inne prowincje tego świata.


  Mądry powiedział: "Prowincja, to nie miejsce zamieszkania, a sposób myślenia."


 Do zobaczenia tu
Do usłyszenia o Drodze tutaj.

 "Choć droga jest bez końca, pozornie bez znaczenia, mniemam, że mam powody, by drogi swej nie zmieniać..." Tu też o drodze.  

niedziela, 4 listopada 2012

Ręczny hamulec

  By emocjom nie ulec, zaciągam ręczny hamulec. Ludzie lubią mieć ręce czymś zajęte. Jedni dłubią w nosie, inni wytykają palcami. Jeszcze inni walą po mordzie. Ja skromnie - robię na drutach. Do zrobienia SUKIENKI zainspirowały mnie rajstopy. Zrobienie sukienki zainspirowało mnie do zrobienia włosom czarnosiwych końcówek. 
 Modelką nie jestem, wyginać śmiało ciało mam opory, więc żeby zaprezentować swoje "dzieło" będę - tradycyjnie - stać jak kołek :D


  
 Mam ochotę tymi ręcami zrobić jeszcze coś. Na przykład wytknąć komuś to i owo. Pociągnąć za ucho. Dać prztyczka w nos. O klapsie nie wspominając :D Ale znów zaciągnę ręczny hamulec i puszczę Wam coś. W muzyce lubię czad, smęty i zimną falę. Dziwactwa i teksty. Basistów i wokalistki. Jesienią od lat wracam do Siouxsie.