U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół ;) Matka, żona, człowiek. Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica. sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży. Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami ;)
Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

piątek, 28 września 2012

Gdzie te chłopy


 Przyznaję, że bardzo często w ciuchowaniu ( i nie tylko) inspirują mnie faceci! Dwadzieścia parę lat temu pancury z kolorowymi irokezami. Moi koledzy załoganci w ciężkich papach i roboczych butach, zwanych glanami, które później tak szeroko otworzyły martensom drzwi na modowe salony. Potem młodsi bracia grungowcy w wielkich wełnianych czapach noszonych nawet latem (i w pomieszczeniach!). No i panowie z okresu okołowojennego, w marynarkach zakładanych na swetry. I tak sobie czasem uszczknę coś z tego wszystkiego...
 Czapką otwieram swój osobisty sezon na dziergane nakrycia głowy. Ta jest z warkoczykiem - kutasikiem. Po męsku :D


 


 Marynarka jest z sh. Najbardziej podobają mi się w niej guziki przy rękawach (duuużo ich) i chciałam je pokazać. Tymczasem wyglądam, jakbym zamierzała dać się zakuć w kajdany. Niedoczekanie! :D

 Za tło posłużyła kobieca (dla utrzymania równowagi w przyrodzie i tym poście!) Kaplica św. Anny z 1600 r., stojąca na wzgórzu w Pińczowie, cała upstrzona imionami. Najczęściej babskimi.

 


 Zostałam też wyróżniona przez kobiety. Bardzo dziękuję Retromodernie z  http://retro-moderna.blogspot.com/ i Agnieszce z http://laviolettee.blogspot.com/! :) Złamię zasady i nie podam dalej. Wyróżniam wszystkich, których czytuję i podglądam (nooo, prawie wszystkich :P). 


piątek, 21 września 2012

Pustka na koniec lata :P

  Bo pustynia to Sahara, czy inna Kalahari. A Błędowska to tylko taka Pustka. Na dodatek słyszę, jak na nią narzekają przybyli nietutejsi, zawiedzeni jej wyglądem. Że za mało piachu, za dużo drzew. Trochę rozumiem (i tym bardziej powtarzam, że lepiej nie mieć wygórowanych oczekiwań względem niczego, to i rozczarowań nie będzie tak wiele). I trochę się zżymam. I mruczę pod nosem jakieś prychnięcia. Że jak się nie podoba, to do domu! Bo nie lubię u bliźnich malkontenctwa, ciągłego niezadowolenia, permanentnego focha i czepialstwa! A wszystkich kolorowych (duchem lub strojem) ciepło pozdrawiam :D

   Tunika - sh, nabytek z początku lata
Spodnie - dwulatki, z przecen
Okulary - makro
Buty - nie pamiętam nazwy sklepy.
Tło - malunki na pozostałościach bunkra u "wejścia" na Pustkę od strony wsi Ch.

ps. Aktualnie obowiązuje zakaz wstępu na Pustynię Błędowską, związany z przeprowadzanym projektem odkrzaczania i "odwybuchawiania". Podziwiać ją można z punktów widokowych w miejscowościach na literę K. i Ch. ( i wyjątkowo nie chodzi tu o wyrazy powszechnie uważane za wulgaryzmy) :D 
      Szczegóły "ałtfitu" specjalnie dla Sigrun:

niedziela, 16 września 2012

Ale jajo!

  Byłam w Suchej Beskidzkiej. Ale nie będzie widoczków, ani Zamku, ani uroczych uliczek. Nie było też lodów Grycan, na które zapraszała reklama na jednej z kamieniczek. I powiem Wam, że w Suchej aktualnie nie przebywa Icek!



 Pojechaliśmy prawie służbowo, mniejsza o szczegóły, całą naszą trójką. I powiem Wam, że już wiem, jak to jest, kiedy jajko robi się mądrzejsze od kury! Moje Jajko gra intensywnie w różne dziwne gry komputerowe. Oczywiście wojuję z nim, głównie o czas, jaki temu poświęca (ale co ja mogę...). Siedząc w czasie drogi koło Jajka, miałam okazję przysłuchać się jego komentarzom z bliska:
- Potwory się spałnują na pitfulu!
- Coooo?????? - próbowałam zrozumieć, Jajko tłumaczyło, wywołując u mnie kolejne i kolejne "Coooo????". W końcu się zirytował: "Niepotrzebnie ci mówiłem!"
Taaaak , ja też już chyba więcej nie spytam :D


     

poniedziałek, 10 września 2012

Feszyn depreszyn

 Czyli nie mam co na siebie włożyć. Nic mi się nie podoba. Zawartość swojej szafy wsadziłabym w 3/4 do kosza. Po sklepach nie chodzę. Zastanawiam się.


 A teraz tak: zastanawiałam się, czy w ogóle o tym pisać. Miałam wątpliwości.  Ale doszłam do wniosku, że skoro dzielę się tu innymi szczegółami, to o tym też muszę wspomnieć. I tylko wspomnieć, bo długofalowe rozdrapywanie ran nie jet w moim stylu. Ani naturze.
 Była sobie Puma. Było sobie życie. Życie to pestka. Pestka, przez którą Puma swój żywot zakończyła. Robiłam co mogłam. Zgodziłam się na operację. Nie uratowało to mojej Pumci. Odeszła w bólach, przy mnie. Opłakana, niezapomniana. Teraz powoli przyzwyczajamy się do braku. Żal ściska nasze serca, ale czas, jak zwykle, ukoi wszystko.     

poniedziałek, 3 września 2012

Ucieka czy goni?


 Zaczęło się, nie? Dla dzieci i ich rodziców. Nowe książki, zeszyty, kredki i inne. Starzy koledzy, problemy i inne. Nie boję się. We wrześniu lubię wyzwania, zacieram ręce i stawiam czoła.

 Chciałam poruszyć ważne tematy. Zaglądam tu i tam. Wszystko już poruszone. To sama się poruszam :D
   



  

 Kto ze mną???
 Kto przeciw mnie???