U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół.
Matka, żona, człowiek.
Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica.
sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży.
Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami, ciuchowo tym bardziej ;)
Mieszkanka Jury.

Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

poniedziałek, 31 października 2011

Czerwony październik

 Październik się wykończył. Uczcijmy go minutą ciszy.

Żeby czerwoności stało się zadość, informuję, że zdjęcia zostały zrobione nad stawem o nazwie Czerwone.














środa, 26 października 2011

Kalesony dziadka

 Była taka zabawa. Jedna osoba zadawała pytania, a druga na wszystkie musiała odpowiadać kalesony dziadka. Nie wiem, dlaczego tak to wszystkich rozśmieszało :D Wiem, dlaczego mi się przypomniało. Kupiłam coś. Co? Kalesony dziadka :D


  

sobota, 22 października 2011

Lecę Szczygłem

   Moja życiowa filozofia, którą powoli wypracowuję, to nie mieć żadnych oczekiwań. 

 Nie jetem recenzentem, nie napiszę recenzji. Ale polecieć... polecić mogę dwie książki Mariusza Szczygła, które niedawno przeczytałam. "Gottland" i "Zrób sobie raj". Ta druga daje po garach już samą okładką klik. 



    

środa, 19 października 2011

Biedronko ma

"Oo, biedronko ma, po co po zasłonie szłaś? Pająk z każdym ma przymierze: nic nie daje, a sam bierze..."*

 A jak w mojej Biedronce rzucili ostatnio buty, to w ciągu dwóch godzin zniknęły wszystkie normalne rozmiary! (Cóż, musiałam kupić za duże.) Teraz 80 % babć, matek i córek na moim zadupiu, pomyka w takim samym obuwiu. Pozostałe 20 % się śmieje, że w bamboszach. Śmiech, to zdrowie, ale to nam zimą nie zmarzną stopy (życiowe) :D
 No i znów w Castoramie kupiłam osłonkę na doniczkę. I ładny kwiatek.


 Broszka z włóczki, pajęcza sieć z nici, a biedronka, to spinka do włosów, której przez 10 lat od zakupu nie założyłam ani razu. Że też się uchowała...


 *piosenkę tę śpiewał, o ile dobrze pamiętam, Oddział Zamknięty. 

sobota, 15 października 2011

Wszystkie drogi prowadzą do...

 ...Domu Kultury. Działa w nim Uniwersytet Trzeciego Wieku, kino, różne sekcje - między innymi ceramiczna, do której samodzielnie zapisał się mój syn i co tydzień Tworzy. Jest biblioteka, z Dyskusyjnym Klubem Książki, do którego ja należę. Jest i krawcowa, która przerabia mi kolejne pary spodni. "Jest i wieloryb stary, co nosi okulary..." :)
 Dawno temu wpadałam do tego Domu Kultury, na próby punkowej kapeli moich kolegów. :) :)



                     Żeby ilustracja zgrała się z tekstem, przedstawiam pracę sekcji plastycznej:



I pierwszą pracę ceramiczną mojego Mikołajka:


Pokój Wam daję :D
                         

     

środa, 12 października 2011

Ruda mamma mia

 A ja wolę moją mamę, co ma włosy, jak atrament... Eeee tam, nigdy by tak nie zaszalała! Włosy ma siwe, po mnie :D :D Ma też wielkie zdolności rękodzielnicze. Całe moje dzieciństwo chodziłam w swetrach przez nią dzierganych. Teraz rzadko kiedy bierze się za robótkę, bo jak twierdzi, bolą ją oczy. Za to, jak już coś zrobi, to ... sami zobaczcie:  




niedziela, 9 października 2011

Jeżozwierz na króla

 Jeżozwierz, domek i inne kasztanowo - wykałaczkowe konstrukcje mojego dziecka, jako inspiracja  do skompletowania stroju pod względem kolorystycznym :)
 A propos dzieci: są miłe, dobrze wychowane i grzecznie się bawią:
 - On mnie kopnął!
 - Ona we mnie piaskiem sypie!!
 - A on mnie przejechał!!!
 - A ona powiedziała "gówno"!
 - A on mnie bije!
 - A ona jest głupia!
A dajcie wy mi święty spokój! Głowa boli! "Normalnie" jak w sejmie. Ale to już a propos czego innego...  


   




czwartek, 6 października 2011

Błyska się

  Nie bardzo widać, jak pięknie błyszczą się moje nogi w srebrzystych rajstopach, więc zadbałam o więcej błysku w tle. I odpowiednią osłonę :D
Żeby rozwiać wątpliwości, o jaką osłonę chodzi, wyjaśniam i pokazuję. Scenki rodzajowe z osłony na doniczkę:                                  

poniedziałek, 3 października 2011

C jak Czocha

 Wiedziałam, że w tym zamku były kręcone sceny do "Twierdzy szyfrów", ale że do "Wiedźmina", to zostałam zaskoczona... Ok 400 km zrobiliśmy (w jedną stronę), żeby to zobaczyć :) Taki dostałam prezent urodzinowy od męża i syna :)
 Outfitowo - można się spodziewać wielkiego rozczarowania, ale wycieczka ma swoje prawa. Mentalnie jestem już przyodziana w grube rajtuzy, swetry, spódnice i berety! Doczekać się nie mogę spadku temperatury!  

 Zwiedzaliśmy też Osówkę, część podziemnego kompleksu Riese. Miejsce tajemnicze, historycznie interesujące, ale mnie po ludzku przygnębia. Świadomość tysięcy unicestwionych istnień, które tu harowały dla hitlerowskiego widzimisie....
http://www.osowka.pl/miasto.html