U SIVUCHY

Sivka - rocznik 1973. Wzrost 172 i pół.
Matka, żona, człowiek.
Wegetarianka. Przekorna indywidualista. Stara buntownica.
sTworzyciel włóczkoSweTworów. I kolaży.
Lubi zadupia i nietypowe miejscówki. Chadza swoim drogami, ciuchowo tym bardziej ;)
Mieszkanka Jury.

Kontakt e-mail: Sylwia2008s@wp.pl

Wyświetlono

Zapraszam

Zapraszam
sivkasivucha instagram

Translate

sobota, 27 marca 2010

Kimono i marynara łubudubu

 Nic nie czuję, nie widzę, nie słyszę
Tylko tupię, gwiżdżę i krzyczę.
Zrywam z siebie moją bomba marynarę
W dziki taniec idę na całą parę.
W podnieceniu czasem mogę
Się przewalić na podłogę
Lub potargać sobie włosy
Albo śpiewać na dwa głosy.
Albo też zupełnie stracić głowę..... 

                   Franek Kimono


 Ja wiem, że nie bardzo widać, żebym szła w dziki taniec i na całą parę, ale możecie mi wierzyć - potrafię :D Marynara jest stara (jaki pan, taki kram), nie mieszkałyśmy razem parę lat, ale wróciła skruszona i prosi o ponoszenie. Starym przyjaciołom się nie odmawia. Właściwie, to ona jest chyba żakietem, bo taka wcięta w talii... ale nie lubię słowa żakiet, więc niech będzie, że marynara łubudubu.
      
W bonusie mój mały Pan Fotograf:

czwartek, 25 marca 2010

Niech będzie pochwalony



   Płaszczyk wiosenny - odsłona druga, przybliżona. Niech będzie pochwalony. A jak nie, to sama go pochwalę:) Chwaląc go chwalę się.
    Bardzo proszę zwrócić uwagę, jak na trzecim zdjęciu faktura tła jest idealnie dobrana do faktury płaszczyka! Wszak dobre tło, to połowa sukcesu -  a ile się trzeba nachodzić.....

ps.To był kolejny post z seri krajoznawczej- Mały Świat Wielkich Dziur :))   

środa, 24 marca 2010

Wart płaszcz pałaca

 Płaszczyk wiosenny dostałam i jestem absolutnie z tego powodu uradowana. Jeszcze się nim tu będę chwaliła, dlatego pozwalam sobie na razie pokazać go tak niewyraźnie. Za to na tle pałacyku... Pałac Dietlów z przełomu XIX i XX wieku -  taka perełka, która w mojej wsi błyszcz...ałaby, gdyby nie (wiadomo) komuna. Teraz średnio ogarnięty z ruiny. Powiedzmy sobie szczerze - mało reprezentatywny... Ale jest! 


poniedziałek, 22 marca 2010

Gatki szmatki

 Uściślając: gatki ZE szmatki, zagarnięte mężowi. A właściwie to je porzucił, więc ja wzięłam, przygarnęłam, no i mam. Są z Top Secret. Nowa torba - worek. Bez ozdób, udziwnień, odpowiednio duży, nie drogi. Zakup nie planowany, ale tak mi jakoś wpadła w oko, na zakupach spożywczych :D 




niedziela, 21 marca 2010

Sprzedam, zamienię!

To prawda, nie żart :)  dotyczy spódnicy, którą tu prezentuję:




 Spódnica -Vero Moda, rozmiar niby M, ale wg mnie większy. Miałam ją na sobie ze 3 razy. Nie pozbywałabym się jej, ale jest na mnie za duża. Szkoda,bo poza tym fajnie się układa, jest z jakiegoś miłego materiału, dwuwarstwowa, na gumowym pasie ok 8cm-ym. Szkoda mi ją przerabiać, robić zaszewki, czy cokolwiek innego, bo straci fason.
 Dlatego, gdyby któraś z Was była zainteresowana, to... czekam.W dobre ręce :))

czwartek, 11 marca 2010

Cage i Gretkowska

 Czuję do tego ciucha to samo, co Nicolas Cage w "Dzikości Serca" do swojej obrzydliwie ekstrawaganckiej marynarki z wężowej skóry. Gładząc ją czule jak własne, ucieleśnione zwierzę, mówił z dumą: Ona jest symbolem mojej wolności, najlepiej wyraża moją osobowość. 
                                                                                                           Manuela Gretkowska "Europejka"  
 Coś tędy czuję do mojej dżinsowj katany. Jest obrzydliwie nieekstrawagandzka, ale ja swojego węża też mam. A włąściwie kobrę. Na ramieniu :) Wracając do katany: ma trochę lat, prawie dychę i na początku była kruczogranatowa. Jesteśmy kompatybilne - ona blednie, ja siwieję :D W międzyczasie były chwile trudne w naszej relacji, gdy byłam w ciąży (i po ciąży), 20-parę kg większa i żadną siłą nie dałam rady jej na grzbiet (ba! na rękę) wcisnąć. Kołnierz ze sztucznego futerka doszyty na chwilę. Przypomniałam sobie, że w czasach młodzi gniewni też miałam katanę długowieczną, którą schodziłam do cna, do ostatniej nitki, aż jej rękawy zaczęły odpadać. I kołnierz. I ręce, i nogi... a nie, to już mnie :)   
 A we włosach zamotana sznurówka.
  
 Uwielbiam "Dzikość serca"! Oglądać. Lubię M.Gretkowską. Czytać.  

poniedziałek, 8 marca 2010

Ahoj, trochę Szkota !


 Szkocka krata na Słowacji. Znalazłam te szorty w sh. Nazwa na metce LYLE&SCOTT nic mi nie mówiła, ale tak z ciekawości sprawdziłam w necie i wyszło na to, że poooważna sprawa, fiu fiu, prawdziwa szkocka krata... 

  
Taki krajobraz i aura towarzyszyły nam na początku wycieczki po Słowacji, okolica Smokovca. 

      
A tak było bliżej  Liptowskiego-Mikulasza (skąd pochodzi prawdziwy Janosik):
  
 
     
W tle synagoga w Liptowskim-Mikulaszu.

  Potem było strasznie, bo na szczycie szklanej góry wpadliśmy w poślizg autkiem i moje nerwy uległy skołataniu. Mieliśmy dużo szczęścia... Żeby nie kończyć ponuro: po drodze mijaliśmy miejscowość Pryblina, w której było coś  niespotykanego... Po jednej stronie drogi były domy mieszkalne, a po drugiej stodoły :) Zaskakujące rozwiązanie. Rozdziawiło mi gębę ze zdziwienia.   

poniedziałek, 1 marca 2010

Kiedyś

 "Sekret szczęścia i najwyższe osiągnięcie sztuki, to żyć jak wszyscy, nie będąc jak nikt." S.De Beauvoir i "Od urodzenia jestem sobą. Nie przypominam sobie, żebym była kim innym." i "Nikt Cię nie będzie pamiętał za twe myśli sekretne."

 Wzięło mnie na wspominki :) Bez przeszłości nie ma teraźniejszości. Coś kiedyś silnie mnie ukształtowało i trzyma, mimo pewnych modyfikacji. W jakimś sensie jest i szafiarsko i fryzjersko. Kobieta zmienną była, ale trochę się uspokoiła.